Poczet Niepolaków polskich. Sławomir Nowak

Jutro Sławomir Nowak skończy 42 lata. Czego mu życzyć z tej okazji? Chyba tylko odpornej wątroby, bo to na Ukrainie jest najważniejsze. Legitymujący się wybitnie polskim nazwiskiem Nowak, przestał być Polakiem w październiku. Wtedy to przestawił zegarek na czas wschodnioeuropejski i pojechał do kraju braci Kliczko (i Tarasa Szewczenki) wytyczać nowe ścieżki.

Dlaczego to uczynił? Kiedy wyleciał z Platformy to pewnie zorientował się, że nie ma szans na objęcie posady prezesa PIS-u, a wiadomo, że każdy chce być prezesem, nawet ten, co mówi, że nie chce. Ukraińcy posadzili Nowaka w fotelu prezesa „Ukrawtodoru” – państwowej agencji drogowej. Górale powiedzieliby: „Tyż piknie”!

Drugim powodem są względy finansowe. Na Ukrainie pan Sławomir inkasuje 12 tys. hrywien i to każdego miesiąca! W Polsce dostał tylko jedną grzywnę, a właściwie nawet tej jednej nie dostał, bo złośliwy sąd umorzył mu ją warunkowo. Nie wnikamy jakie warunki musi spełnić, aby tą polską grzywnę odzyskać.

Jak wygląda życie byłego Polaka w ościennym, zaprzyjaźnionym(?) (znak zapytania, bo nie ma pewności co do tej przyjaźni) kraju? Nietrudno sobie wyobrazić. Nowak otrzymuje przelew z wynagrodzeniem, idzie do restauracji, zamawia obiad, konsumuje i płaci rachunek. Potem przez miesiąc nie robi już nic, bo musi czekać na kolejną wypłatę.

Nasz ekspert, Profesor Gender, powiedział: „Budując ukrainne drogi można łatwo nachapać się, ale można też (równie łatwo) skończyć w fundamencie pod jakimś wiaduktem”…

Jakby nie patrzeć – prezes to ma klawe życie!

—————————————————————————————————————————————

No cóż, nie każdy może i chce budować czarne drogi na zielonej Ukrainie, ale można podziałać w inny sposób.

Potrzebne są środki na rehabilitację osoby, która jest jedną z nas:

Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „SŁONECZKO”
77-400 Złotów, Stawnica 33A
konto:  89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
w tytule wpłaty podać subkonto osoby, której chcemy przekazać naszą wpłatę: 442/P

Można też rozliczyć PIT na stronie fundacji:
Fundacja Słoneczko
KRS: 0000186434
Tamże są także wszystkie dane fundacji.

Więcej szczegółów na Kneziowisku. Zapraszam!

– Chciałbym dokonać takich zmian w Polsce, żeby poziom życia zwykłego obywatela podniósł się

Według naszych (nieco jeszcze półprzytomnych) obliczeń, około 17 grudnia upłynie 500 dni panowania Pana Prezydenta. Należy się jemu (mu?) porządne podsumowanie dokonań, bo nie jest zwykłym obywatelem i o jego poziom życia ktoś zadbał już wcześniej.

W gronie prezydentów – potentatów zajmuje poczesne miejsce. Ma tylko troszkę gorszą fryzurę od Donalda Trumpa i znacznie lepszą od Władimira Putina!

Wraz z innymi jest twórcą fenomenu Pana Prezesa: Pan Prezes rzuca cień, chociaż znajduje się w cieniu!

Na urodzinach Radia Maryja zauważył, że moherowe berety okazały się równie sprawne jak szare berety jednostek specjalnych Grom. Mądrej głowie dość dwie słowie, więc pewnie Macierewicz sprawę podchwyci…

Prowadzi osobiście swoje konto na Twitterze. Temat trochę już wyświechtany, dlatego nawet nie wspomnę o „Foczce”, „Pimpusiu Sadełko” czy „ruchadle leśnym”…

Dokonał (pierwszego w historii) ułaskawienia osób, wobec których nie zapadł jeszcze prawomocny wyrok. My zamierzamy poprosić Pana Prezydenta (za pośrednictwem Twittera) o ułaskawienie in blanco. Wprawdzie nie planujemy popełnienia przestępstwa, ale kto wie? Może kiedyś przyda się?

Takie prezydenckie dokonania na poczekaniu przypomnieliśmy sobie. Jest ich znacznie więcej, ale nie będziemy ich przytaczać, bo aż tak głęboko włazić w du… nie chcemy.

Pan Prezydent ma także plany na przyszłość. Słowa przedstawione w tytule pochodzą z ust Andrzeja Dudy, a wypowiedział je onegdaj w Łęcznej. Nie wszystkich prezydenckie chcenie cieszy. Pewien użytkownik Twittera zapytał prezydenta wprost:

- A jak jestem niezwykły (jak twierdzi żona) to mi się nie należy?

Andrzej Duda odpowiedział rezolutnie, ale jakoś tak bez zwykłego u niego fasonu:

- Pewnie się należy. A Żona to Pana kocha, po prostu. Tak myślę i gratuluję i pozdrawiam.

I dodał uśmiechniętą buźkę.

Z odpowiedzi Pana Prezydenta emanuje niepewność. Może być tak, że kochająca żona uważająca swojego męża za niezwykłego, pozbawi go szans na wzrost poziomu życia… Żony wina, żony wina…

—————————————————————————————————————————-

Jakie są dokonania Dudy każdy widzi. My możemy zrobić więcej:

Potrzebne są środki na rehabilitację osoby, która jest jedną z nas.

Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „SŁONECZKO”
77-400 Złotów, Stawnica 33A
konto:  89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
w tytule wpłaty podać subkonto osoby, której chcemy przekazać naszą wpłatę: 442/P

Można też rozliczyć PIT na stronie fundacji:
Fundacja Słoneczko
KRS: 0000186434
Tamże są także wszystkie dane fundacji.

Więcej szczegółów na Kneziowisku. Zapraszam!

Tort dla Mikołaja Miki

Dzisiaj, z samego rana, zamknęliśmy Mikołaja Mikę w piwnicy. Będziemy szykować tort – niespodziankę, więc potrzebna nam jego nieobecność. Zapasy tam ma, do jutra wytrzyma. Na razie siedzi cicho, a później pewnie zaśnie…

Punktualnie o 10.00 a.m. rozpoczęliśmy konwentykiel tortotwórczy. Burzę mózgów zaintonował Boja:

- W życiu tortu nie robiłem, kurna…

- Tort powinien być podobny do Pałacu Kultury i Nauki! – wyrwał się Kolega Podśmiechujek – …albo może do Kremla moskiewskiego?

- Naszemu przeorowi fajny tort upiekli – Brat Ladaco uśmiechnął się na wspomnienie – w kształcie prosiaka z jabłkiem w ryjku!

Normalny z niejednego pieca chleb jadł. Tortowej wiedzy też trochę liznął:

- Nie możemy tortu upiec, bo nie mamy piekarnika… Ale możemy zrobić tort na zimno. Pani Normalna kiedyś dla mnie taki zrobiła… Dziewięć miesięcy później urodziła się nasza córka…

-Raz tylko tort zrobiła? – zainteresował się Kolega Podśmiechujek – Szkoda. Miałbyś szansę na 500+.

- No coś ty! Moja córka jest starsza od Radia Maryja…

- Nie zbaczajmy z tematu! – Boja trzymał rękę na pulsie – Jak się robi taki tort?

- Potrzebna jest galaretka, serek homo…

- Homo? – Brat Ladaco uniósł głowę – U nas w klasztorze…

Normalny nie dał się zbić z tropu.

- Nie o to chodzi, Bracie! Serek homogenizowany jest potrzebny. Jeszcze owoce jakieś, coś do dekoracji…

- Świeczki! – znowu wyrwał się Podśmiechujek

- Nie. Świeczki nie pasują na imieniny…

- No faktycznie. Świeczki to urodzinowy gadżet. Zamiast świeczek damy ćwiartki żubrówki. Po jednej za każde imię Miki…

- Mikołaj ma na drugie Jan. Czyli dwie ćwiartki?

- Nie bardzo. Z ćwiartkami jak z kwiatami. Musi być liczba nieparzysta!

- To nie problem – Profesor Gender naprawdę jest geniuszem – Trzeba inny system miar zastosować. Za pierwsze imię – mendel, za drugie – tuzin. Razem 27 ćwiartek…

- Idealnie! – zachwycił się Boja – Normalny, podsumuj. Co potrzebujemy?

- A więc potrzebujemy: galaretkę…

- Zaraz, zaraz… – Profesor Gender miał naukowe wątpliwości – Galaretkę trzeba zalać wrzątkiem. Skąd weźmiemy wrzątek?

- Ja mam kociołek – odezwał się Dziad Śmietnikowy – W 1968 roku w Czechosłowacji zdobyłem. Możemy rozpalić ognisko…

- No to wszystko gra. Bierzmy się do roboty!

Brat Ladaco odciągnął Normalnego na stronę

- Normalny, wyjaśnij mi jedno: jak się homo genizuje?

Normalny popatrzył na Brata, popatrzył na całą resztę i powiedział to, na co wszyscy czekali:

-Napijmy się!

———————————————————————————————————————

Może być w ramach prezentu imieninowego dla Mikołaja Miki:

Potrzebne są środki na rehabilitację osoby, która naprawdę na to zasługuje.

Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „SŁONECZKO”
77-400 Złotów, Stawnica 33A
konto:  89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
w tytule wpłaty podać subkonto osoby, której chcemy przekazać naszą wpłatę: 442/P

Można też rozliczyć PIT na stronie fundacji:
Fundacja Słoneczko
KRS: 0000186434
Tamże są także wszystkie dane fundacji.

Więcej szczegółów na Kneziowisku. Zapraszam!

Ćwierć wieku nie w kij dmucha

- Muszę złapać bakcyla!

Znamienne te słowa padły wczoraj rano w salonie Mikołaja Miki. Wypowiedział je zdesperowany Herr Bata von Rumm.

- Jakiego bakcyla? – zapytał ktoś.

- Mikroba jakiegoś. Muszę go zbadać! Zapomniałeś? Jestem mikrobiologiem, to moja praca!

-Gdzież on, ten bakcyl?

- Może być wszędzie. Trzeba szukać…

/Herr Bata von Rumm jest nieślubnym prawnukiem samego Roberta Kocha (szwabskiego bakteriologa, który wynalazł cholerę, gruźlicę i wąglika). Swego czasu ślubował, podobnie jak Longinus Podbipięta, że będzie żył w czystości dopóki nie odkryje wysokiej klasy bakterii lub niezmutowanego wirusa szlachetnego rodu. Czystość zaczęła mu ciążyć kiedy zobaczył jak Doda wręcza torcik Andrzejowi./

Mikołaj Mika nabrał animuszu:

- Dobra, możemy szukać. Gdzie najłatwiej spotkać bakcyla?

Normalny podniósł rękę

- Mam ja ci w zanadrzu wejściówki na urodziny Radia Maryja. Może tam zaczniemy?

- Świetnie! – Mikołaj Mika stanął za sterem – Profesorze Gender, proszę napełnić piersiówkę. Ty, Normalny, idź i zapożycz się na litrową flaszę żubrówki. Ja wyciągnę z laptopa dyżurny banknot stuzłotowy, a Boja organizuje transport. Do dzieła! Za pięć minut ruszamy!

Boja nie miał wiele pracy. Traf chciał, że akurat bawiliśmy w Toruniu.

Przed wejściem do Areny Toruń spotkaliśmy Brata Ladaco. Wyraźnie ucieszył się na nasz widok.

- Witajcie świeckie autorytety. Profesorze Gender, dawaj piersiówkę! Mnie nie będą kontrolować…

Pięciolitrowy pojemniczek zniknął w zakamarkach habitu zakonnika. Brat Ladaco popatrzył na Herr Batę

- Byłeś już na takiej imprezie, synu?

- Nie.

- Uważaj na facetów ubranych w firanki. Może ich tutaj nie będzie, ale kto wie?

- Dlaczego mam na nich uważać?

Wyjaśnień udzielił Normalny

- Taki facet w firance podchodzi do ciebie z koszyczkiem i musisz wrzucić banknot. Jeżeli nie wrzucisz banknotu to wszyscy piorunują cię wzrokiem. Czujesz się wtedy jak łachmyta…

Weszliśmy do środka odprowadzani zazdrosnymi spojrzeniami tych, dla których miejsca zabrakło w gospo… znaczy się, w Arenie.

- Czujesz bakcyla, Herr Bato?

- Czy ja wiem… Kto tak jaśnieje świetliście?

- To Duda. Duda nie jest księżycem. Świeci własnym blaskiem, nie odbitym!

- A ten wesołek to kto?

- To sam Ojciec – Dyrektor – rzeczywiście, twórca rozlicznych dzieł sypał żarcikami jak z rękawa.

Nagle zrobiło się wzniośle i podniośle. Boja wpadł w ekstazę.

- Kurważ, ależ to cudne – zaskowyczał – Idę nawrócić się!

- Zwariowałeś? – Mikołaj zdzielił go w potylicę – Jak chcesz nawrócić się? Wszak jesteś Polakiem i katolikiem!

Boja trochę otrzeźwiał i poczuł żal

- Patrzcie jakie to niesprawiedliwe. Pobożny katolik nawet nawrócić się nie może w takiej chwili… A ateiści? Innowiercy? Oni mogą. Im wolno!

- Chodźmy stąd – zadecydował Brat Ladaco – Innym razem poszukacie bakcyla…

Później było tak, jak w znanym filmie Kira Kaczkosawy „Siedmiu samurajów, brat i mikrobiolog”…

 

A teraz już całkiem poważnie. Potrzebne są środki na rehabilitację osoby, która naprawdę na to zasługuje.

Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „SŁONECZKO”
77-400 Złotów, Stawnica 33A
konto:  89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
w tytule wpłaty podać subkonto osoby, której chcemy przekazać naszą wpłatę: 442/P

Można też rozliczyć PIT na stronie fundacji:
Fundacja Słoneczko
KRS: 0000186434
Tamże są także wszystkie dane fundacji.

Więcej szczegółów na Kneziowisku. Zapraszam!

Bez sławy i chwały

Odgórnie ustalone zostało, że Państwo Polskie powstało w 966 roku, w dniu ochrzczenia poganina Mieszka I. Od tego czasu Polska cieszy się niepodległością (z krótszymi przerwami na przeróżne okupacje i z jedną dłuższą przerwą na zabory) i trwa to grubo ponad tysiąc lat.

Wydawałoby się, że millenium wystarczy by państwo nauczyło się dbać o swoich obywateli. No cóż… Jak jest, każdy widzi. Krótko mówiąc: jeżeli ktoś naprawdę potrzebuje pomocy, to na „miłosierdzie gminy” nie ma co liczyć.

Na szczęście Polska jest krajem ludzi przeróżnego sortu. Między innymi, trafiają się tacy, co chcą i mogą pomóc (chcieć i móc czasami chodzą razem) i robią to nie dla chwały i sławy, ale dlatego, że tak trzeba. Ja, jako Boja, ładnych parę lat snuję się po blogosferze i po raz pierwszy natknąłem się na taką akcję.

Akcja podoba mi się, bo prowadzona jest dyskretnie i taktownie. Jeżeli zdecyduję się pomóc, to nie będę wiedział komu pomagam, moje nazwisko nie zawiśnie na marmurowej tabliczce i nie spłynie do mnie list ze wzruszającymi podziękowaniami. Nie wszystkim jest łatwo wyciągać rękę po pomoc, nie każdy chce i potrafi epatować problemami, dlatego im dyskretniej tym lepiej.

Trzeba też pamiętać, że nikt nie wie co może go spotkać i że dobre uczynki do nas wracają. Nie będę przeginał i o nagrodzie w życiu wiecznym nawet nie wspomnę.

Zapraszam na Kneziowisko. Tam można poznać dostępne szczegóły.

Osoba której możemy pomóc też jest blogerem. Tyle inicjatorzy akcji mogli ujawnić…

Herr Bata von Rumm

Herr Bata von Rumm to nowy nabytek „rodziny” Mikołaja Miki. Oczywiście nie urodził się dzisiaj, ale dopiero dzisiaj uświadomiliśmy sobie, że ów znamienity mąż znajduje się w naszym gronie. Skąd się wziął? Tego, na razie, nie wiemy. Kim jest? Tego, z kolei, on nie wie.

Pamięta tylko tyle, że jest nieślubnym prawnukiem samego Roberta Kocha, tego szwabskiego bakteriologa, który wynalazł gruźlicę, cholerę i wąglik. Wie też, że jest jedynym Murzynem (Afroniemcem?, a może Karaiboniemcem, bo korzenie ma na Haiti?), którego dziadek służył w SS.

Profesor Gender podejrzewa, że Herr Bata von Rumm jest, tak jak jego nieślubny pradziad, bakteriologiem. Profesorowi majaczy się, że przybysz majaczył o jakiejś wyjątkowo złośliwej bakterii, której tropem przywędrował do Polski. No nic. Wszystko wyjaśni się w swoim czasie.

Acha. Nasz gość łamie stereotypy. Nie mówi tak, jak Murzyni z książek o Murzynach:

- Bata chcieć pić. Wy dać Bata pić?

Nie! On mówi zwyczajnie, tak jak trzeba:

- Ale mnie suszy! Macie co chlapnąć?

To my odpowiadamy stereotypowo:

- Pewnie, że mamy. Gość w dom, Bóg w dom!

Zauważyliśmy jeszcze, że Herr Bata von Rumm jest uzdolniony artystycznie. Na poczekaniu wymyślił początek nowej świeckiej pieśni religijnej:

„Ojcze Rydzyku, do Ciebie się pchamy,

To co ZUS dał nam, my Tobie oddamy”!

Pan Prezydent uratowany!

„W Piekarach Śląskich funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu zatrzymali 40-letniego mężczyznę z Bytomia, który miał przy sobie nóż myśliwski i strzykawkę. Prawdopodobnie czekał on na prezydenta Andrzeja Dudę, który w tym czasie przebywał w mieście – informuje RMF24. – Trwają czynności wyjaśniające, które prowadzą BOR i policja. Najważniejsze, że nic nie stało się prezydentowi Polski – oświadczyła rzeczniczka BOR, Natalia Markiewicz”.

Taką wiadomość zaserwował „Onet”, a my dostaliśmy wypieków na twarzy. Z emocji chyba?

Pobyt w piekarskiej bazylice był jednym z punktów wizyty prezydenta Polski na Śląsku. Uwadze obstawiających kościelną posesję  funkcjonariuszy BOR-u nie umknął  „dziwnie” zachowujący się osobnik. Przyjrzeli się mu bliżej i kiedy stwierdzili, że nie jest to ani Kaczyński, ani Schetyna, ani Kukiz, ani Korwin – Mikke, ani Macierewicz, ani Petru, ani Niesiołowski, ani nawet posłanka Pawłowicz – doszli do wniosku, że może to być zamachowiec! Chyba tylko dzięki szóstemu zmysłowi domyślili się, że mężczyzna czeka na Pana Prezydenta Dudę. Genialna przenikliwość! Nam, ćwokom, zdawałoby się,  że facet czeka na Putina, albo nawet na Trumpa i jego seksowną żonę.

Bardzo byli profesjonalni BOR-owcy. Kazali policjantom zatrzymać podejrzanego i natychmiast wyszło szydło z worka. Niedoszły zamachowiec – dudobójca uzbrojony był w nóż i strzykawkę wypełnioną płynem.

Nasz ekspert, Prof. Gender, powiedział, że taki arsenał to nie w kij dmuchał. John Rambo załatwił nożem pół komunistycznego Wietnamu i trzy czwarte proruskiego Afganistanu! Zaś strzykawka mogła zawierać veritaserum – potężny eliksir prawdy. Potraktowany nim człowiek (nawet prezydent) odpowiada na wszystkie zadane mu pytania nie tylko całkowicie szczerze, ale też jak najbardziej wyczerpująco.

Na szczęście BOR-owcy zapobiegli katastrofie. Panu Prezydentowi nic się nie stało, a całe wydarzenie będzie przyczynkiem do wręczenia paru medali…

Na marginesie tej sensacji naszło nas pytanie: O co modli się prezydent Najjaśniejszej? Czy modli się standardowo (Ojczenasze i Zdrowaśki), czy modli się „z głowy”? A może ktoś układa mu modlitwy w zależności od potrzeb? Znamy stan majątkowy prezydenta, więc może warto i w tej dziedzinie ogłosić głasnost?

Szkoła Jarczarów powstanie

Dotarły do nas informacje dotyczące starań na rzecz zwiększenia naszego krajowego bezpieczeństwa w życiu doczesnym. Ojcem pomysłu jest wiadomo kto, a celem – rozgonienie czarnych chmur znad Rzeczpospolitej.

W dawnej Turcji fundamentem państwa byli janczarowie. W obecnej Polsce fundamentem staną się Jarczarowie.

Wkrótce powstanie Szkoła Jarczarów. Kandydaci skoszarowani zostaną w koszarach, gdzie zahartują się fizycznie. Do głów nakładzie się im prawdy rozmaitej i wiedzy prawdziwej. Dobrze zostaną wyszkoleni ideologicznie i religijnie. Przystosują się do zimna i gorąca znoszenia. Nauczą się nosić ciężary, rąbać drwa i kopać ziemię. No i sztuki walki posiądą wszelakie. Zwłaszcza sztukę walki z kim trzeba. Szkoła będzie koedukacyjna, a seks zakazany.

Absolwenci, pod światłym dowództwem, dokonają rzeczy wielkich. Leworęczni działać będą na lewym skrzydle, praworęczni na prawym skrzydle, a oburęczni w środku. Z tyłu będzie tak samo, tylko odwrotnie.

Szkołą powinna pokierować osoba, która jest jak faraon, jak król i jak doktor (Murek) jednocześnie. Może Jerzy Zelnik? Bardzo pasuje światopoglądowo!

Już gotowy jest hymn szkoły:

1. Nie dam się zwieść, bo moja rzecz

Pełnić powinność czujnika!

Lewactwo won, poganie precz,

Także ateizm niech znika!

 

Ref. Zawsze niech są wartości,

Niechaj się Unia złości.

Zawsze niech PIS triumfuje,

Reszta to zwykłe chu…

Głowy i inne członki

Konkretnie chodzi o głowy państw. Takich tam różnych cesarzy, sułtanów, szachów, królów, książąt, prezydentów i naczelników. Było i jest ich sporo. Dzięki nim, każdy kraj na świecie ma kogo powstydzić się. Może nie wszyscy rządzący nadają i nadawali się li tylko na śmieszne memy, ale, patrząc obiektywnie na całokształt, można śmiało powiedzieć, że narobili więcej szkody niż pożytku. Cóż, zdarzało się, że głowami państw bywały też różne inne członki i dotyczy to zarówno kobiet jak i mężczyzn. Ale nie o takich chciałem pisać. Wybrałem głowy związane z ciekawostkami.

Najdłużej panującym osobnikiem był król Suazi (państwo w Afryce) Sobhuza II. Rządził 82 lata i 254 dni. Wyczyn godny uwagi zważywszy, że średnia długość życia jego poddanych wynosi raptem 33 lata z małym haczykiem. Zdaje się, że tamtejszy ZUS 50% środków przeznacza na wynagrodzenia i szkolenia pracowników, 49,99% na zasiłki pogrzebowe i 0,01% na emerytury.

Sobhuzę II ma szansę zdystansować królowa Wielkiej Brytanii Elżbieta II. Pani Ela pierdzi w tron już prawie 65 lat! Najdłużej z żyjących głów.

Najkrócej panował król Francji Ludwik XIX. Zaledwie ok. 20 minut. Dlaczego tak krótko? Nie wiem. W grę nie wchodził zamach ani inny zgon. Chodziło o jakieś powiązania, których nie chciało mi się rozkminiać.

Tuż za 19 Ludwikiem plasuje się prezydent Meksyku. Rządził 45 minut. Tyle mniej więcej czasu, ile zajęło mi napisanie jego pełnego nazwiska: Pedro Jose Domingo de la Caizada Manuel Maria Lascurain Paredes. Obalony został przez jakiegoś generała. Bezkrwawo, na szczęście.

Wyjątkowym państwem jest Andora. Andorą rządzą dwie półgłowy: współksiążę episkopalny (jakiś hiszpański biskup o nazwisku Vives Sicilia) oraz współksiążę francuski (Francois Hollande).

Sułtan Brunei Hassanal Bolkiach ma małego księcia, którego pełny tytuł brzmi: Yang Teramat Mulia Paduka Seri Pengiran Muda ‚Abdul Wakeel ibni Kebawah Duli Yang Maha Mulia Paduka Seri Baginda Sultan Haji Hassanal Bolkiah Muizzaddin Waddaulah. Ma też majątek oceniany na 20 – 80 Miliardów dolarów. Zdaje się, że Putin jest bogatszy, ale Putin idzie w zaparte.

Głową Chińskiej Republiki Ludowej jest Xi Jinping. Ciekawe, czy to on decyduje o jakości chińskich towarów?

Erytrea uzyskała niepodległość w 1993 roku. Od początku rządzi tym państwem prezydent Isajas Afewerki. Rządzi bardzo dobrze, dlatego w kraju tym  nie było nigdy potrzeby organizowania wyborów na jakimkolwiek szczeblu władzy. Sprawił też, że Erytrea zajmuje zaszczytne 180 (ostatnie) miejsce w rankingu dotyczącym wolności mediów.

Były prezydent Kiribati, Teburoro Tito, jako pierwszy prezydent na Ziemi miał zaszczyt powitać nowe Millenium – rok 2000.

Prezydentem Peru jest Pedro Pablo Kuczynski. Trochę brakuje mu do Kaczyńskiego. Konkretnie zaokrąglonego daszka nad „u” i kreski nad „n” w nazwisku.

Wysoko poszedł król Lesotho, Letsie III. Jego kraj (jedyny na świecie) położony jest w całości na wysokości ponad 1000m n.p.m. Postawił na hodowlę kóz angorskich. Dzięki temu dostarcza wysokogatunkowego moheru – bardzo pożądanego w pewnym europejskim państwie.

Madagaskarem nie rządzi król Julian. Głową Madagaskaru jest prezydent Hery Rajaonarimampianina.

Maumoon Abdul Gayoom, były wieloletni prezydent Malediwów, wybudował sztuczną wyspę. Na wyspie tej urządził wysypisko śmieci. Zrobił to nie swoimi ręcami, oczywiście.

Pani Ameenah Gurib – Fakim jest prezydentem Mauritiusu o dwa miesiące dłużej niż pan Andrzej Duda prezydentem Polski. Nie skompromitowała się jeszcze. Można? Można!

 

Tekst powyższy pisany był w trudzie niemałym ku pokrzepieniu serc.

Nasza niepodległość jest lepsza od amerykańskiej II

Jako ostatni przedstawiciel wielkiego rodu Mików opowiem dzisiaj, jak mój pradziadek, Władysław Mika, odzyskał dla Polski niepodległość. Uczynił to samoczwór, przy pomocy nauki i patriotyzmu. A wszystko zaczęło się 10 listopada 1913 r.

Tego dnia Władek Mika kończył 22 lata. Zakonspirował się w swojej izdebce, razem z flaszkami okowitki, trzema paczkami giewontów i kilogramem czarnego salcesonu.Po pierwszej flaszce, dojrzał politycznie, po drugiej – patriotycznie, a przy trzeciej – zirytował się na zaborców. Irytację wyraził cichym okrzykiem: „Ja chcę świętować urodziny, a nie jakiś zakichany Geburtstag”! (Działo się to w zaborze niemieckim). Przy czwartej flaszce powściągnął gniew i zaczął myśleć: „Najwyższy czas, żeby Polska odzyskała niepodległość. Ale jak? Sam chyba nie dam rady. Rozedrzeć to się nie rozedrę, ale przecież mogę się sklonować”! Dalej nie wiadomo co myślał, bo w obawie przed podsłuchem, wyciszył swoje myślenie. W każdym razie, wkrótce plan był gotowy i Mika przystąpił do jego realizacji.

Najpierw sięgnął po naukę i stworzył trzy własne klony. Pierwszy z nich, otrzymał imię Hans, kryptonim J-22 i wyruszył do Niemiec. Drugi, o imieniu Iwan, poszedł mącić do Rosji, a trzeci, na skutek jakiegoś błędu, wyklonował się na księdza i pozostał na ziemiach polskich. Sam Władek krążył po całej Europie i napinał sytuację. Pomógł mu Hans J-22, który przybył do cesarza Niemiec i rozwścieczył go kłamliwą informacją, że ruski car kupił swojemu synowi nową procę dalekiego zasięgu. Wilhelm uznał to za naruszenie równowagi sił w Europie i rozpętał wyścig zbrojeń.

Tak skończyła się Unia Europejska. Powstały trzy wrogie obozy: TRÓJPOROZUMIENIE – czyli Wielka Brytania, Francja i Rosja, TRÓJPRZYMIERZE – czyli Niemcy, Austro-Węgry i Włochy, oraz PAKT CZTERECH – czyli Władek Mika i trzy jego klony.

Wreszcie Mika uznał, że sytuacja jest wystarczająco napięta, pojechał do Sarajewa i tego samego dnia ktoś zastrzelił arcyksięcia Ferdynanda.

Wtedy Świat zaczął grać w domino. Austro-Węgry wypowiedziały wojnę Serbii. Rzesza Niemiecka wypowiedziała wojnę Rosji i Francji. Wielka Brytania wypowiedziała wojnę Niemcom. Niemcy wypowiedziały wojnę Belgii. Japonia wypowiedziała wojnę nie wiem komu. Austro- Węgry wypowiedziały wojnę Rosji. Francja i Wielka Brytania wypowiedziały wojnę Austro-Węgrom. Pakt Czworga wypowiedział wojnę wszystkim. Amerykanie trochę się spóźnili i dołożyli swoją cegiełkę dopiero po trzech latach – wypowiedzieli wojnę Niemcom.

Wojnę na Zachodzie zaczęli Niemcy. Szybko zajęli Belgię i poszli na Francję. Doszli do rzeki Marny i tam zostali zatrzymani. Wojna weszła w fazę statyczną. Wytyczono front i po jednej stronie okopali się Niemcy, a po drugiej Francuzi i Brytyjczycy. I tak przez trzy lata przeciwnicy zabijali się stacjonarnie. Obrzucali się granatami i przypalali sobie papierosy miotaczami ognia. Od czasu do czasu, puszczali na siebie gazy, czołgi i samoloty. Dopiero po trzech latach, kiedy pojawił się Pershing, wojna nabrała rumieńców. Niemcy nie zdzierżyli Pershinga. Zrobili w kraju rewolucję, stworzyli nowy rząd i 11 listopada 1918 r. podpisali z aliantami zawieszenie broni. Rzesza była załatwiona.

Nieco więcej działo się na Wschodzie. Rosjanie zaatakowali Prusy Wschodnie i dostali łupnia od Niemców. Austriacy zaatakowali Rosjan i dostali łupnia w Galicji. Na Mazowszu Rosjanie dali łupnia Niemcom. Niemcy, wspólnie z Austriakami, na całej linii dali łupnia Rosjanom. Rosjanie zrobili ofensywę i dali łupnia Austriakom też na całej linii. Przy okazji dostali łupnia od Austriaków na tej samej linii.

Wtedy przypomniał o sobie Iwan Klon Miki. Będąc w Rosji, zaczął gotować rosół. Wiadomo, że jak gotuje się rosół, to na wierzch wyłażą męty. Iwan zebrał te męty i w listopadzie 1917 r. kazał im zrobić rewolucję październikową. Rosja była załatwiona.

Monarchia Austro-Węgierska też została załatwiona. Uczciwie przyznam, że Mice pomogli w tym dziele Józef Szwejk i c.k. dezerterzy. Wszystkie zaborcze mocarstwa znalazły się na kolanach. Ich władcy przekonali się, że cysorz nie zawsze ma klawe życie.

Kiedy 10 listopada 1918 r. Władek Mika świętował 23 urodziny, na imprezę przybyło mnóstwo gości. Na czele z Piłsudskim, Dmowskim, Witosem i innymi. Następnego dnia wyszli na ulicę i mogli zacząć organizować życie w Niepodległej Rzeczpospolitej. W pierwszej kolejności odsunęli Władysława Mikę na boczny tor…*

Hans J-22 zmienił kryptonim na J-23 i przyczaił się w Niemczech. Chodzą słuchy, że na lewym łożu miał coś wspólnego z babcią Angeli Merkel. Iwan Klon Miki pozostał w CCCP, nudziło mu się, więc pewnie dlatego w sposób cudzołożny nawiązał stosunki z babcią Władimira Putina. Wyklonowany Ksiądz narobił obciachu. Pierwotnie Władek Mika planował stworzyć Polskę od morza do morza. Niestety, Wyklonowany Ksiądz, w trakcie mszy odprawianej w tej intencji, pomylił trzy litery. Zamiast „Ojczyznę wolną racz nam zwrócić, Panie”, zaśpiewał: „Ojczyznę wolno racz nam zwracać, Panie” (dlatego ciągle jeszcze czekamy na drugie morze). Czy miał coś wspólnego z babcią Jarosława Kaczyńskiego? Nie wiem… Mógł mieć coś wspólnego z babcią Donalda Trumpa, bo wyemigrował do Ameryki…

*Władysław Mika nadal żyje na bocznym torze. Duda też nie zaprosił Go na obchody…