Już tuż tuż…

Nie spodziewaliśmy się, że nakręcenie zwykłego niezwykłego teledysku wymaga tylu wypraw do biedronki. Zdrowie trzeba mieć i tęgą głowę, bo poprzeczkę zawiesiliśmy wysoko, więc nie możemy nisko latać, choć często sytuacja zmusza nas do pełzania.

Ale nic to! Pokonamy wszelkie przeszkody, zaliczymy tyle delirek ile trzeba i wkrótce zbożne dzieło trafi pod strzechy!

P.S. Biedronka sprawuje się coraz lepiej, gdyby jeszcze dawali na zeszyt…

Co się odwlecze…

No ale przecież samo nie odwleka się chyba? Komu zależy na opóźnieniach? No właśnie! Oni zrobią wszystko, aby nie dopuścić prawdziwej sztuki do głosu! Mnożą trudności, dzielą ekipę, dodają dodatkowe warunki i odejmują wszystko co się da! I jeszcze całkowania chcą spróbować! To co najważniejsze nie ma dla nich znaczenia, dla nich liczy się tylko dobro sił wiadomo jakich. My cierpimy, bo stanęliśmy im na drodze…

Produkcja teledysku szła pełną parą (i w dalszym ciągu idzie!), więc rzucili nam pierwszą kłodę pod nogi (pionową). Konkretnie, Pani Normalna odwołała naszego swojskiego ministra skarbu twierdząc, że misja Normalnego zakończyła się sukcesem i, że więcej sukcesów Normalny nie będzie już robił, bo dotychczasowe wystarczą i kropka! Pokrętne tłumaczenia musieliśmy przyjąć do wiadomości, bo Pani Normalna groźną kobietą jest…

Kłopoty finansowe zmusiły nas do ogłoszenia zbiórki publicznej. Ofiarność społeczeństwa zamknęła się kwotą 1zł 67gr. Siłę tej kwoty, jak skrupulatnie obliczył prof. Gender, tworzyły monety 1- i 2-groszowe (94%) i jedna, nieco poczerniała, 10-groszówka. Taki budżet to można… Jeżeli ktoś był kiedykolwiek w sklepie (nawet w biedronce) to doskonale wie w co można taki budżet sobie wsadzić…

A to nie wszystko! Trochę pogięło naszego swojskiego solistę. Boja siedzi osowiały w wyliniałym fotelu i mówi, że nie może mówić, a pluskwy po nim łażą w te i we wte.

I jeszcze efekty specjalne nie wypaliły. Kolega Podśmiechujek powiedział, że dotychczasowy materiał wygląda jak telenowela…

Ale teledysk dokończymy! Dojdziemy do celu choćby po trupach tych pluskiew, co to łażą po Boi! A oni niech się…

Czas najwyższy chyba?

Dopadło nas parcie na szkło. Aby uczynić zadość potrzebie zaistnienia postanowiliśmy, jak to się nieładnie mówi, wyprodukować teledysk! Teledysk wyprodukujemy wraz z piosenką pod chwytliwym tytułem „Nieprotest song”. Inspiracją do tego dzieła jest utwór genialnej Maryli Rodowicz pt. „Niech żyje bal”, a pomysłów dostarczyła aktualna sytuacja i świeżo otwarty sklep z artykułami „Wszystko po 3 zł”.

Problem mieliśmy z wokalistą. Wszyscy nie chcieli śpiewać, a najbardziej wzbraniał się Boja. Dlatego właśnie Boi przypadł zaszczyt publicznego wydania z siebie głosu. Trochę jeszcze protestuje, ale gówno ma do gadania i będzie musiał…

Obowiązki zostały rozdzielone następująco:

- Scenariusz i reżyseria – Mikołaj Mika

- Scenografia i rekwizyty – Normalny i Dziad Śmietnikowy

- Dźwięk i śpiew – Boja i otoczenie

- Pomysły obleśne – Kolega Podśmiechujek

- Pomysły pozostałe – Profesor Gender

- Muzyka – muzyki chyba nie będzie

- Opieka duchowa – Brat Ladaco

- Sponsoring – zaskórniaki

Cały czas trwają prace i burze mózgów. Uroczysta premiera nastąpi wkrótce. Trasa koncertowa nie jest przewidziana…

Zlustrować i docenić należycie!

Nie da się ukryć, że państwo polskie odzyskało ostatnio sporo godności. Jednak może warto przywrócić jej jeszcze więcej? Polska istnieje już ponad 1050 lat i w tym czasie przewinęło się dużo postaci historycznych i niehistorycznych. Nie wszystkie otrzymały to, na co zasługują. Oto kilka przykładów dziejowej niesprawiedliwości:

- Bolesław Krzywousty (dzielny książę z dynastii Piastów). Zdobył dla Polski Pomorze Zachodnie (1022r.) i czas najwyższy nagrodzić go za to medalem. Jako że medali ofensywnych w ofercie nie posiadamy, należy przyznać Krzywoustemu medal „Za zasługi dla obronności kraju”. Oczywiście srebrny, bo aż takich zasług jak rzecznik MON nie położył.

- Bolesław Krzywousty (przy innej okazji). Podzielił Polskę na dzielnice i za to trzeba go zbesztać. Delikatnie zbesztać (albo i wcale), bo dzielenie każdemu może się zdarzyć i lepiej nie robić precedensów.

- Konrad (nie Tadeusz) Mazowiecki (nie Bukowiecki). Ten to nawyrabiał! Sprowadził Krzyżaków i nadał im Ziemię Chełmińską. I to ma być książę? Zdegradować i odebrać tytuł! Niech zostanie zwykłym podstolim. Nawet sprzedawczykiem nie można go nazwać, bo Ziemię Chełmińską oddał za darmo! Skubany prekursor Hanny Gronkiewicz – Waltz!

- Mikołaj Rej (zdaje się, że to renesansowy pisarz, publicysta i poeta). Wprowadził język polski na salony. Szybko należy mu nadać złoty medal „Zasłużony dla kultury”. I to bardzo uroczyście z udziałem najwyższych władz. Jakże pięknie zabrzmią w ustach Pana Prezydenta słowa: „A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”! Na samą myśl łzy stają w oczach…

- Elżbieta Rakuszanka (bardziej znana jako Matka Królów). Miała trzynaścioro dzieci (w tym czterech królów i jednego świętego). Któż bardziej zasługuje na tytuł Honorowej Beneficjentki Programu 500+?

To tylko kilka przykładów. Takich spraw jest setki, tysiące, a może nawet miliony… Nie ma na co czekać. Należy zlustrować, zweryfikować i odpowiednio docenić wszystkich! Poczynając od Piasta, Kraka i Lecha… Taki Piast brzmi bardzo dobrze, a Lech jeszcze znacznie o wiele lepiej. No ale Krak? Za bardzo kojarzy się z WRON-ą…

Chodzi o to, aby historyczna lustracja nie miała, jak to pięknie wyśpiewał Michał Wiśniewski, Keine grenzen…

Wiwat! Wiwat! Wiwat!

Tak się jakoś złożyło, że dawno już właziliśmy we wiadome cztery litery. Czas nadrobić zaległości i przypomnieć (komu trzeba i warto) o naszym oślizgłym istnieniu. Jednakowoż mamy niejaki i dość spory problem. Wygląda na to, że posiadacze czterech liter (godnych włażenia) zasypiają gruszki w popiele i tytułowe trzy wiwaty nie bardzo jest pod co podczepić.

Cóż czynić? Chyba trzeba nieco uprzedzić wypadki i pozachwycać się, nie zważając na sezon ogórkowy. Zatem do dzieła!

- Dzięki staraniom Światłego Kierownictwa, POLSKA, JAKO PIERWSZY KRAJ NA ŚWIECIE, OPLOTŁA SIĘ SIECIĄ PRAWDOWODOWĄ! Wkrótce w każdym polskim pomieszczeniu pojawi się gniazdko i CAŁA PRAWDA WYJDZIE NA JAW! Nie lubimy używać łaciny, ale prawdziwe lux veritatis nas oświeci!

- Polskie Tajne Służby (będące pod Światłym Kierownictwem), jako jedyne Tajne Służby na świecie, znalazły kwity na wszystkich Donaldów T.! Teraz Donaldy T. nie będą już szkodnikami. Staną się pożyteczni!

- Polskie Światłe Kierownictwo ma świętą rację twierdząc, że Polska była rozkradana i wyprzedawana przez poprzednie kierownictwa. Na szczęście proceder został ukrócony. Teraz nawet w Warszawie nie kradną i nie wyprzedają. Teraz biorą sobie legalnie i za darmo!

Co jeszcze? Jeszcze możemy sparafrazować Andrzeja Frycza Modrzewskiego i powiedzieć z dumą, bez fałszywej skromności: „Takie są Rzeczpospolite, jakie ich włodarzy fiksacje”! I jeszcze, z czystym sumieniem, po raz wtóry możemy zakrzyknąć: Wiwat! Wiwat! Wiwat!

Rio Misja. Liczba zdobytych medali

- Jakie znaczenie ma liczba zdobytych medali?

- Phi… – Dziad Śmietnikowy prychnął pogardliwie – Kto by je tam liczył… ja mam trzy wiadra medali! Wiadro złotych, wiadro srebrnych i wiadro brązowych…

Kolega Podśmiechujek wytrzeszczył oczy.

- To kto ty Dziadu jesteś? Irena Szewińska?

- Najwięcej medali zdobyłem na Olimpiadzie w Moskwie – Dziad zignorował pytanie Podśmiechujka.

- Byłeś na Olimpiadzie w Moskwie?!

- Kazali jechać, to pojechałem…

- I nazdobywałeś medali? Jak?

- A skąd mnie to wiedzieć? Wieczorem Ruskie zapraszali mnie do restauracji, a rano budziłem się z teczką wypchaną medalami… I tak codziennie!

- Ale aż trzy wiadra?!

Dziad Śmietnikowy wzruszył ramionami.

Wszyscy patrzyliśmy na niego z podziwem. Nie znaliśmy go od tej strony…

Rio Misja. Płeć kobiet

Kolega Podśmiechujek chodził cały wniebowzięty.

- Caster Semenya jest super babeczką! – zachwycał się płonąc – Z najwyższej półki! Postawię ją obok Merkel, Pawłowicz i Grodzkiej…

Znając jego preferencje, nie byliśmy zaskoczeni.

- Ona jest odwrotnie proporcjonalna do Joanny Jóźwik! – Podśmiechujek nie mógł wyjść z podziwu – Nawet pod względem personaliów. Semenya ma męskie imię i kobiece nazwisko, a Jóźwik kobiece imię i męskie nazwisko! Fascynujące…

- Naprawdę! Powiem wam… – Podśmiechujek popatrzył na nasze smętne gęby – Nic wam nie powiem! Idę do ubikacji…

Mikołaj Mika w myślach poszukał dobrej strony.

- Wiecie co? – zapytał retorycznie – Ja to się cieszę, że nie jestem kibicem z RPA. Trudno by mi było świętować sukces Caster Semenyi…

Naszym szczyny popodmieniali

Przykro mi jest niezmiernie, bo nie lubię chlapać moczem. Jednak sprawa jest tak poważna, że nie można jej olać. Podobno jest komisja, która każe cedzić sportowcom do fiolek i potem ów nacedzony płyn jest badany pod kątem środków, czyli koksu.

Natura chciała, by każdy człowiek szczał własnym moczem, ale ze sportowcami jej nie wyszło. Sportowiec potrafi nasikać sikami np. Prezesa od ciężarów, albo nawet szczynami samego Putina tuż po stosunku. I nie ma znaczenia, czy jest to próbka A, czy próbka B!

Pewne jest tylko jedno: gdzieś tu musi być pies pogrzebany! Może chodzi o to, że czyste siki są cenniejsze (i rzadziej spotykane) od stuletniego wina?

Dlaczego czepiają się naszych ciężarowców? Niech dyskwalifikują prawdziwych autorów moczu! Pozwólmy chłopakom spokojnie wypałczać się syfkami! I niech zdobywają medale, bo tego nigdy za wiele!

ŚDM. Obrazek pasterski

Jedna łąka, setki pasterzy, tysiące owieczek… Łąka niezbyt ukwiecona, pasterze zarumienieni, błyszczący i ciepło ubrani. Owieczki wszelkich ras i płci, niektóre zakolczykowane na różne sposoby, wystrzyżone lub nie, sporo wytatuowanych… Wszystkie jakieś takie radosne, chociaż, na oko, trzeźwe. My, barany, wplątaliśmy się w ten tłok i nijak było wycofać się…

Mikołaj Mika obcesowo zatrzymał przebiegającego wolontariusza (chwytem za kołnierz).

- Stój, chłystku i nie wierzgaj! – napomniał go surowo – Mów szybko, gdzie tu można napić się piwa?

Szczyl nie okazał szacunku.

- Jakie piwo, dziadek? Tu nie wolno pić piwa, bo kibli mało! Zaraz byście polowe konfesjonały poobszczywali… Puszczaj, bo śpieszę! Żabojady francuski różaniec organizują…

Mikołaj puścił gnojka i westchnął:

- Ale żenada! Chodźmy poszukać Brata Ladaco. Musi być gdzieś blisko…

Brat Ladaco był całkiem blisko. Chyba kogoś spowiadał, bo słychać było jego tubalny głos:

- Co ty chrzanisz, gówniarzu? Albo wyjawiasz prawdziwe grzechy, albo idź do diabła!

Boję rozbolały nogi. Przysiadł więc w niezajętym konfesjonale, by odpocząć. Natychmiast przyklękła do niego jakaś dziewoja i zaczęła szeptać do kratki. Boja wyskoczył jak oparzony, a oblicze mu poczerwieniało.

- Dziecko drogie! – wykrztusił – Naprawdę to robiłaś? Idź z tym do Brata Ladaco. On uwielbia takie historie!

- Co ona ci powiedziała? – zainteresował się Kolega Podśmiechujek.

- Nie mogę ci powiedzieć. – Boja spojrzał na niego wyniośle - Tajemnica spowiedzi…

Podśmiechujek stracił panowanie nad sobą

- Srajemnica nie tajemnica! – wrzasnął – Świnia jesteś i tyle! Po cholerę mnie tu przyniosło? Czy ja się pisałem na pieśni kościelne? Miały być fajne dni i co? Do dupy z takimi dniami!! Dlaczego Merkel nie przyjechała? – rozżalił się – I Grodzkiej też ani na lekarstwo…

Normalny pocieszająco poklepał go po pleckach

- Idź przepatrzyć jadłodajnie – poradził mu – może chociaż Pawłowicz znajdziesz?

Tymczasem Bratu Ladaco znudziły się jałowe wyznania

- Ty nie potrzebujesz rozgrzeszenia, chłopaku! – oznajmił niecicho – Masz grzechy jak niemowlaczek ze żłobka! Powiedz mamusi, niech ci nosek powyciera…

Wyszedł z konfesjonału zły jak dzik, ale rozjaśnił się na nasz widok.

- Witajcie, świeckie autorytety!… Profesorze! – zwrócił się do prof. Gendera – Masz swoją piersiówkę!

- Nie… Ochroniarze mi zabrali…

- Jak to? Nie mogliście schować?

- I tak była pusta…

Brat Ladaco zazgrzytał zębami i zaczął grzebać nogą niczym byk przed szarżą. Na szczęście, Mikołaj Mika wiedział jak go pohamować.

- Powściągnij gniew, Bracie i nie lękaj się! Normalny ma, w spodniach ukrytą, litrową flaszę żubrówki!

Brat Ladaco znowu się rozjaśnił.

- Chodźmy więc do mojej celi. Tutaj duszno jakoś…

- Zaczekaj i posłuchaj, Bracie – Mikołaj złapał go za sznur od habitu – Wszak jesteś świętobliwym mężem. Masz chody tu i ówdzie…Powiedz Franciszkowi, by za Dziadem się ujął!

- Przykro mi, chłopcy. Nie ma szans, Franciszek mnie nie wysłucha. Wczoraj, trzy razy z rzędu, ograłem go w kółko i krzyżyk. On niezwyczajny przegrywać… Cisnął papieskim ołówkiem, podarł papieską kartkę, a mnie kazał zejść sobie z oczu. Powiedział jeszcze, że na pewno mi wybaczy, ale nieprędko…

- Cholera! Musiałeś wygrywać?

-A co? Ja też nie zwykłem przegrywać!… Dlaczego sami się nie zwrócicie? On was podziwia, lubi i szanuje!

- Zwróciliśmy się. Przyjął nas bardzo ciepło. Poczęstował suszoną wołowiną i opowieścią o przyjaźni pewnego chłopca z pancernikiem włochatym…

- Każdemu to opowiada!

- Był wzruszony losem Dziada Śmietnikowego. Chciał go ratować… Niestety, Dziad się wsypał. Powiedział, że przez byłą żonę na dziady zszedł… Franciszek się wściekł, aż zsiniał ze złości. „Coooo??!! – wrzeszczał pryskając śliną – Jesteś, dziadu, rozwodnikiem??!! Ja tu rodzinę promuję, a ty, rozwiedziony, po łaskę przychodzisz?! Po moim trupie! Dla rozwodnika nie będę odnawiał oblicza ziemi, tej ziemi! Never”! Potem się zapowietrzył i musieliśmy uciekać, bo jakiś szwajcarski gwardzista chciał nas poprzekłuwać halabardą…

- No tak – zafrasował się Brat Ladaco – Franciszek bywa nieużyty… Ale nic to! Jest jeszcze wyższa instancja…

- Jak to?! – zapytaliśmy chórem – Chcesz udać się do samego…

- Tak! Do samego Torunia! Chodźmy do mojej celi, obgadamy szczegóły… Normalny! Nie zgub tego, co masz w spodniach!