Życzenia Dobrej Kobiety na Dzień Ojca

Kochany Ojcze – Dyrektorze! Posyłam Ci większość najserdeczniejszych życzeń, przekaz pieniężny oraz mnóstwo pruderyjnych całusków w oba policzki :-****************** i w obie Twoje dobro czyniące rączki pracowite!

Pozostałe życzenia kieruję do Ojca Świętego, żeby tym różnym plugawym genderystom nie pobłażał…

Chwała niepokalanemu ojcostwu!

Święty Józef jest moim idolem!

Dla reszty ojców mam (jak co roku) dobrą radę: Zanim przyjmiecie życzenia z okazji dzisiejszego święta, sprawdźcie najpierw, czy genetycznie się Wam należą!

A teraz zapraszam do Różańca (do wiadomości wiadomych ochlaptusów: Różaniec to nie jest wino z róży!)…

Poczet dyktatorów przeróżnych. Prezes K.

Wprawdzie Prezes K (na razie) tylko dobrze rokuje, ale niektórzy już nazywają go dyktatorkiem, więc jego obecność w niniejszym poczcie jest jak najbardziej usprawiedliwiona. Powoli możemy zacząć chwalić się, że cierpimy pod rządami rodzimego satrapy. Nasi przodkowie nie mieli takiej możliwości… Bynajmniej pozbędziemy się kompleksów (słówko „bynajmniej” użyte nieprawidłowo brzmi jeszcze bardziej elegancko).

A teraz parę zarzutów (stawianych przez obrońców wolności i demokracji) dowodzących, że Prezes K, jako dyktator, sroce spod ogona nie wypadł:

- Jest kurduplem (najpowszechniejszy zarzut)

- Pokrzykuje z drabinki

- Spał do południa

- Jest tchórzem, bo korzysta z ochrony

- Ma kota (drugi najpowszechniejszy zarzut)

- Nie ma prawa jazdy i innych gadżetów

- Nie chce wpuścić Adriana do gabinetu

- Nie da sobie wmówić koloru kolorów dwóch

- Razem z innymi skanduje: „Ja-ro-sław! Ja-ro-sław”! (też z drabinki chyba?)

- Zamiast zawłaszczać nieruchomości, udziały i kasę (tak jak wszyscy) zawłaszcza trybunały, telewizje publiczne, sądy i inne patologie

- Skłócił społeczeństwo

- Zjednoczył opozycję

- Ustanowił najgorszy sort

- Pacynkami steruje

- Nie pocałował w rękę Anny Grodzkiej

Jeden zarzut Prezes K stawia sam sobie:

- Jest szeregowym posłem

Jeden zarzut stawia Mikołaj Mika. Mikołaja najbardziej irytuje, że Prezes K prawdopodobnie:

- Jest abstynentem

Tyle zarzutów obiło się nam o uszy. Sporo tego…

P.S. WAŻNE!!! „W każdym człowieku znajdzie się coś dobrego”! – Powiedział handlarz organami.

Feta czteroletnicowa. Relacja na żywo (z lekkim poślizgiem)

Zapraszamy na relację z fety czteroletnicowej. Wydarzenie ma miejsce w kanałach pod Stadionem (konkretnie w Hali Pomp) i już się zaczęło. Lekki poślizg spowodowany jest nieumiejętnością szybkiego pisania (nie cenzurą).

Oczywiście zapraszamy wszystkich do przeżywania wydarzenia na żywo. Wszyscy będą mile widziani i dla każdego znajdzie się plastikowy kubek i papierowy talerzyk. Nawet jeżeli ktoś przyjdzie z pustymi rękami, to przecież ze schodów go nie zrzucimy, bo nie da się zrzucić pod górę…

Trzy… dwa…jeden…poszło!

10:37 Maszyna Profesora Gendera zaczęła ciurkać. O matko! Jakiż to cudny zapach…

10:41 Pierwszy gość. W drzwiach staje Frytka. Perlistym głosem śpiewa „Sto lat, sto lat”… W dłoniach dzierży kosze wypełnione dobrem… Cóż ona ma w tych koszach? Cóż ona ma w tych oczach?

10:49 Boja drżącymi rękami przypina Frytce bukiecik (taki jaki przypina się gościom weselnym)… Chwilę to trwa…

11:05 Otwieramy paczkę chipsów serowo – cebulowych… Kiedyż wreszcie zacznie grać muzyka?

12:01 Minęło południe. Mikołaj Mika wygłasza pierwszy toast: „Moi drodzy! Wypijmy, niech nie wietrzeje! Nie gubcie kubków, nie mamy ich za wiele”…

12:28 Przybył kolejny gość. Asmodeusz. Zaraz przekonamy się czy to co przyniósł ma diabelską moc…

12:39 Chodzą słuchy, że na Żoliborzu szykuje się kontrimpreza… Mniej fajna, bardziej napuszona… Za nami siedem kolejek. Słychać chrupanie chipsów…

13:00 Otrzymaliśmy list gratulacyjny od Pani Premier. Napisała między innymi: „Dopilnujemy by każdy obywatel mógł imprezować tak jak na to zasługuje”…

13:10 Zjawiła się Linka. Mamy nadzieję, że wygłosi wykład na temat ekonomicznego picia…

13:22 Nadszedł również list od Ojca Świętego. Niestety, nikt nie potrafi złamać papieskiej pieczęci…

13:36 Przed chwilą otrzymaliśmy zapytanie szregowoposelskie: „Co wy tam za kondominium urządzacie”? Pora napić się…

14:09 Mąż Dobrej Kobiety przytaszczył wielki baniak rosołu drobiowego (z lubczykiem). Po chochelce wystarczy dla każdego…

14:26 Za chwilę przybędzie Jotka. Kończy już malowanie transparentu…

14:59 Jotka przyniesie kiełbasę suszoną i ogórki własnej roboty! Z alkoholem ma problem, ale zapewne rozwiąże go pozytywnie…

15:04 Do drzwi dobija się Adrian. Chyba go nie wpuścimy…

15:21 Już 2600 lat temu ludzie wiedzieli czego im potrzeba. Ponad 50 lat trwały prace nad odczytaniem krótkiego zapisu. Dziś już wiemy – „wyślij więcej wina!”, pisał żołnierz o imieniu Hananyahu przeszło 2600 lat temu…

15:35 Kolejny toast wygłosiła Frytka: „W oczach mam błyski radości, że wśród takich znakomitych gości mogę rocznicę Mikołaja świętować… niech żyje i nie pisze nam sto lat”!!! Hmmm… Ciekawe dlaczego Frytka chce żeby Mikołaj nie pisał przez 100 lat?

16:37 Nalewka z rokitnika z dziką różą to jest to co tygrysy lubią najbardziej! Ultra nas poczęstowała i nasza zdrowotność podskoczyła niebotycznie!

16:52 W ferworze świętowania zapomnieliśmy o maszynie Profesora Gendera. Sytuację uratował Andrzej Rawicz. Ufff… w ostatniej chwili… Karniak dla pana Andrzeja!

17:11 Orkiestra wreszcie naoliwiła instrumenty. Poloneza czas zacząć!

17:56 Boja prowadzi korowód w rytm piosenki „Jedzie pociąg z daleka”…

19:05 Byliśmy na papierosku. Słońce jeszcze świeci…

19:14 Loonei bardzo ładnie „Sto lat” odśpiewała…

19:30 Pół godziny przerwy na oglądanie Wiadomości w TVP1. Audycja obowiązkowa! Żadnych „spacerów świdnickich”!

20:15 Wznawiamy imprezę…

20:26 Właśnie odtańczyliśmy taniec kaczuchy…

20:47 Kolega Podśmiechujek padł na podłogę. Uważajcie na niego! On tylko udaje, że śpi narąbany. Tak naprawdę zagląda pod sukienki przekraczających go dziewczyn…

21:07 Orkiestra trochę zmęczona, więc… „A teraz idziemy na jednego, a teraz idziemy wódkę pić”! Jak mus to mus…

21:28 Normalny demonstruje jak ukryć w spodniach litrową flaszę żubrówki, tak żeby Pani Normalna nie zorientowała się…

21:46 Mikołaj Mika: „Jedźmy do Francji i zagłosujmy w drugiej turze wyborów parlamentarnych… Jak to? Trzeba mieć francuskie obywatelstwo? W takim razie napijmy się szampana”…

22:10 Orkiestra: „A teraz idziemy na jednego… kto już nie może iść niech czołga się… My już nie gramy, mamy dość!” Szkoda, liczyliśmy, że zagrają jeszcze „Dom wschodzącego słońca” albo chociaż „Chłopców – radarowców”…

22:43 Kolega Podśmiechujek opowiada swój ulubiony dowcip: Jeden facet założył się z kumplem, że wypije butelkę plwociny. Nacharkali więc pełną flaszkę i facet zaczął pić. Kumpla natychmiast zbrzydziło. „Przestań już! – krzyczał – Wygrałeś zakład! Nie pij więcej”! Facet niewzruszenie wypił wszystko do końca. „Dlaczego nie przestałeś pić, przecież mówiłem, że wygrałeś zakład”? Facet wzruszył ramionami. „Nie mogłem przestać. Tego nie da się przegryźć”…

22:45 Tylko Kolega Podśmiechujek wybuchnął śmiechem… Profesor Gender puścił pawia…

23:00 Na dzisiaj koniec relacji. Czuję, że za chwilę spłynę pod stół ………………………………………………………………………..


Patron by się nam przydał

Tak się złożyło. że 18 czerwca opijać będziemy czwartą rocznicę powołania do życia „Kronik Mikołaja Miki”. Z tej okazji uznaliśmy, że przyzwoity blog („Kroniki Mikołaja Miki” przyzwoite są niewątpliwie) powinien posiadać patrona, czyli być pod wezwaniem (ale nie do prokuratury). Przyjęliśmy założenie, że patron musi być nierozerwalnie związany z 18 czerwca (rok obojętny) i, korzystając z naszej wiedzy doczesnej zawartej w Wikipedii, wytypowaliśmy następujące kandydatury:

Bitwa pod Waterloo (18 czerwca 1815) – Lepsza byłaby bitwa pod Grunwaldem, ale Jagiełło za powoli lazł pod ten Grunwald i dopiero w lipcu zalazł…

Bartolomeo Ammanati (urodzony 18 czerwca 1511r.) – Rzeźbiarz i architekt makaroniarski. Co on tam narzeźbił czy naprojektował, to nam koło pióra lata. Ważne, że pod koniec życia przeszedł przemianę religijną w duchu kontrreformacji: potępił nagość występującą w jego wcześniejszych pracach, a majątek zapisał jezuitom. Fajny gość? Fajny! Gdyby jeszcze majątek zapisał redemptoryście…

Wasilij Iwanowicz Komarow (rozstrzelany 18 czerwca 1923r.) – Kacapski seryjny morderca. Od 15 roku życia regularnie pił wódkę. Dzięki temu został dowódcą plutonu w Armii Czerwonej. Później pracował jako woźnica (oficjalnie) i morderca (po godzinach). Zakatrupił i obrabował 33 kupców – spekulantów. Zapraszał ich do domu, upijał wódką, a potem walił w łeb młotem. Wytropili go bolszewiccy milicjanci, a bolszewicki sąd skazał na rozstrzelanie. Początkowo Lenin chciał nagrodzić go medalem (wszak tępił spekulantów – wrogów rewolucji), ale wyszło na jaw, że Komarow używał tylko młota, a sierp miał w pogardzie…

Georgi Dymitrow (urodzony 18 czerwca 1882) – Dobry bułgarski komunista. Został oskarżony o podpalenie Reichstagu, ale Hitler gówno mu udowodnił… Później został szefem Międzynarodówki Komunistycznej, a kiedy podpadł Stalinowi, to zaraz, biedaczek, rozchorował się i musiał podjąć nieskuteczne leczenie w Rosji. Był patronem polskiej kopalni, polskiej szkoły, polskich jakichś zakładów wytwórczych, więc chyba może zostać patronem polskiego bloga?

Muzeum Czołgów (otwarte 18 czerwca 1961r.) – Otworzyli je Finowie (jest jakieś pogardliwe określenie Fina?) w fińskim mieście Parola. Mamy zamiar wybrać się tam któregoś 18 czerwca. Weźmiemy ze sobą Finlandię, bo tam podobno droga jest…

Bracia Kaczyńscy (urodzeni 18 czerwca 1949r.) – Chyba za wysokie progi dla nas?

II Tura Wyborów Parlamentarnych (odbyła się 18 czerwca 1989r.) – Trochę nietypowa patronka, ale kto wie? Może troskliwie zaopiekuje się nami?

Teraz trzeba coś wybrać… Ale co? Dobre rady mile widziane!

 

P.S. 18 czerwca 2017r. odbędzie się impreza rocznicowa (w kanałach pod Stadionem Narodowym). Zapraszamy wszystkich! Oprócz prezentów należy przynieść chleb ze smalcem, chipsy serowo – cebulowe i wystarczającą ilość alkoholu…

P.S. nr2. Jeszcze pieśń okolicznościowa (na melodię „Tylko we Lwowie”):

Niech każdy se pisze co lubi, co chce:
Donosy, podania, kalumnie!
A córka leśnika też pisze, bo wie
Że Błaszczak przeczyta, zrozumie…

Lecz jeśli chcesz pisać, bo w duszy ci gra,
To pisz na blogu!
A gdy się okaże, że ktoś to czyta,
Napij się grogu!

Uniwersalna NiegłupiaPigułka

Kolega Podśmiechujek chciał ją nazwać SmartPigułką, ale zabroniliśmy mu zaśmiecać język polski. NiegłupiaPigułka jest kolejnym genialnym wynalazkiem Profesora Gendera i wpływa zarówno na ciało ludzkie jak i na ducha człowieczego (zakładamy, że będzie miała również wpływ na nasze konto w banku!).

NiegłupiaPigułkę bierzemy do ust i nie połykamy od razu. 10 sekund mamlania sprawi, że przykry zapach zaniknie, zęby zbieleją, a język stanie się giętki – takie małe preludium przed właściwym działaniem! Dopiero po połknięciu NiegłupiaPigułka bierze się do roboty:

- Odsyła zgagę w pizdu!

- Wygładza wątrobę!

- Oczyszcza szare komórki z papki medialnej!

- Nie szczypie w oczy!

- Komórki gromadzi w biuście (lub w małym)!

- Zatwardza rozwolnienie!

- Odśmierdza nogi!

Dodatkowo (czyli gratisowo), w trakcie opuszczania organizmu, NiegłupiaPigułka likwiduje hemoroidy!

NiegłupiaPigułka opuszcza organizm w stanie nienaruszonym i natychmiast (chyba, że ktoś zechce opłukać) jest gotowa do ponownego użycia!

UWAGA!!! Każde użycie zwiększa skuteczność NiegłupiaPigułki. Ona szybko uczy się, nabiera doświadczenia i wprawy. Zalecamy stosowanie w ostatniej kolejności!

Na razie gotowa jest jedna NiegłupiaPigułka. Zaczynamy licytację. Cena wywoławcza 100zł plus, zamiast VAT-u, 23ml spirytusu…

W poszukiwaniu miłości

Siedzieliśmy, jak co rano, w salonie Mikołaja Miki łaknąc jak kania dżdżu. Zdychaliśmy, ale nie bardziej niż zwykle… Nagle wszedł Kolega Podśmiechujek i wrzasnął bez uprzedzenia:

- Zakochałem się!!!

Zatkało nas na dobre dziesięć minut. Pierwszy, jak zwykle, odszokował się Normalny.

- Skąd wiesz? – zapytał.

- Motyle w brzuchu czuję… I nieba chciałbym przychylić… i gwiazdkę z nieba zdjąć… korci mnie też żeby na krokodyla zapolować, bo może przyda się?

Normalny wzruszył ramionami.

- Może i masz już miłość, ale nadal brzmisz jak cymbał brzmiący, bo miedzią brzęczącą nigdy nie grzeszyłeś… W kim zakochałeś się?

Kolega Podśmiechujek trochę zacukał się.

- No właśnie… Nie wiem w kim… Wczoraj wróciłem do domu, wysikałem się i uświadomiłem sobie, że jestem zakochany. Ale w kim? Nie mam pojęcia…

- Wiesz chociaż jaka płeć?

- Nie. Ale tak jestem zakochany, że wszystko mi jedno. Ktokolwiek to nie jest, mam zamiar oświadczyć się!

- Przecież ty już masz żonę!

- No to co? Pojedziemy do Reno i tam weźmiemy szybki ślub…

- Nic z tego. W Reno też nie dają ślubów żonatym! Musisz najpierw zawieźć tam Koleżankę Wymówkę i wziąć szybki rozwód!

- Ona nie zechce. To może pojedziemy do Mekki? Tam chyba dają śluby żonatym?

- Owszem, dają… Ale nie wszystkim! Niepraktykujący katolik nie dostanie… Znaczy się, dostanie, ale nie ślub!

W tym momencie wtrącił się Mikołaj Mika.

- Zaraz, zaraz… Jaki ślub? Przecież ty, Podśmiechujku, nawet nie wiesz z kim…

- No właśnie! – Przerwał Podśmiechujek – Z tym do was przychodzę. Pomóżcie mi odnaleźć miłość!

- Ale nawet płci nie znasz! To może być każda(y)!

- Nie! Pawłowicz, Merkel i Grodzka odpadają! Z nimi nie mam zamiaru żenić się! Kocham je tylko platonicznie…

- Ale i tak sporo zostaje. Np. Marszałek Kuchciński, aktorka z reklamy środka na hemoroidy czy nawet „Pudzian” – Pudzianowski… Jak znaleźć w takim mrowiu?

- Zadzwońcie na milicję – poradził Dziad Śmietnikowy – oni znajdą…

- Nie ma już milicji. A ty jak myślisz, Bracie Ladaco?

- U nas w klasztorze… A nie, przeor zabronił o tym mówić…

Profesor Gender nieśmiało podniósł rękę.

- Słuchajcie. Ja uważam, że aby znaleźć trzeba szukać. Niczego tu nie wysiedzimy. Maszyna właśnie zakończyła dopełniać piersiówkę. Wezmę ją i możemy iść…

Wszyscy popatrzyliśmy na Profesora i każdy pomyślał: „Ten to ma łeb”! Podsumował Mikołaj Mika:

- Dobrze mówisz , Profesorze! Wyruszamy jak tylko Normalny zapożyczy się na litrową flaszę żubrówki. Po drodze upłynnimy dyżurny banknot stuzłotowy…

Kolega Podśmiechujek zatarł ręce.

Krótka rozprawa o wierze i niewierze

WYSTĘPUJĄ:

STACJONARNIE:

- Zbiorowy podmiot liryczny: My

- Persona non grata: Strażnik Miejski

- VIP (Very Important Person): Nie tym razem

- VIP (Tanie Piwo): W ilości niewystarczającej

ZAOCZNIE:

- Teiści: Niezależnie od wyznania

- Ateiści: Niezależnie od bezwyznania

TREŚĆ ROZPRAWY:

Ateista jest i nie jest. Jest niewierzący i nie jest wierzący. Teista wprost przeciwnie. Nie jest i jest. Nie jest niewierzący i jest wierzący…

SKĄD W TYM WSZYSTKIM STRAŻNIK MIEJSKI?:

Przylazł, dziad jeden, i chciał nas mandatami pokarać. A wielki był jak góra! Musieliśmy spier…

ZAKOŃCZENIE:

Jeszcze nie zakończyło się…

POST SCRIPTUM:

Samo oglądanie nie pozwala stwierdzić kto jest kim (pod względem niematerialnym). Trzeba poczekać aż dana osoba buzię otworzy albo czynić zacznie…

POST SCRIPTUM NUMER DWA:

My wyznajemy niepewną świecką religię, która zawiera w sobie różne elementy. Nie wiemy jak to się ma w stosunku do czegokolwiek, bo nie zdążyliśmy (przez nałaźliwego Strażnika Miejskiego) rozkminić tematu w rozprawie…

W oczekiwaniu na sezon ogórkowy

- Prezes Jarosław Kaczyński jest najbiedniejszym Prezesem w polskim parlamencie. Oszczędności ma dziesięć razy mniej niż długów! My żałujemy, że tylko majątek polityków jest ujawniany… Powinni jeszcze ujawniać liczbę przyjaciół i wrogów!

- Anna Lewandowska (żona Lewandowskiego) napisała książkę. Pisała ją przez cały okres ciąży. My żywimy nadzieję, że Lewandowski nadal jest w formie i pani Ania wkrótce zacznie pisać kolejną książkę…

- Biskup Pieronek skrytykował premier Beatę Szydło, ministra Mariusza Błaszczaka i ministra Antoniego Macierewicza za „antychrześcijańską postawę”. Sami nie wiemy… Może rzeczywiście wyglądają nieco demonicznie?

- Rozenek i Majdan (Rozenek to kobieta, nie owoc, Majdan to mężczyzna, nie plac) nie wydają wszystkiego na ubrania. Trochę wydali na zakup apartamentów i teraz, rzekomo, wynajmują je na godziny. Jeżeli zaczną wynajmować na sekundy, to też sobie wynajmiemy!

- Radosław Sikorski zmienił zdanie o ekshumacjach. Wcześniej myślał, że będą „dosypywać trotylu”, a teraz widzi, że robione są chyba rzetelnie…

- Piotr Fronczewski chętnie napiłby się wódki z Kaczyńskim. Sądzi jednak, że nie jest to możliwe, bo podejrzewa Prezesa o abstynencję. Aktor wyznał też, co powiedziałby Kaczyńskiemu gdyby rozmawiali szczerze: „Kroczy ku zgubie, ku klęsce. Z każdym krokiem przybliża się do swojej tragedii, trochę jak u Szekspira”… Też uważamy, że abstynencja sprowadza na manowce!

- Beata Kempa sprzedała fiata cinquecento za całe 500zł.

- Prof. Staniszkis uważa, że prezydent Duda powinien mieć więcej wstydu. My uważamy, że Duda ma aż za dużo wstydu. Czekamy by trochę ten wstyd okiełznał i wreszcie wycałował Angelę Merkel!

- „Komitet Obrony Demokracji musi przestać zajmować się sobą, a zacząć zajmować się Polską” – mówił nowy lider ruchu Krzysztof Łoziński. Ma rację! Praktyka pokazuje, że z KOD-u można wyciągnąć raptem niecałe sto tysięcy. A z całej Polski? Ho, ho…

- Według wicepremiera Jarosława Gowina, rządy koalicji PO-PSL to była prawdziwa dżuma, natomiast PIS jest tylko niegrzeczną dziewczynką. My nie mieliśmy jeszcze do czynienia z niegrzecznymi dziewczynkami, ale nie tak je sobie wyobrażaliśmy…

- Jeszcze wiadomość z placu budowy. Budowa nowego festiwalowego miasta (na razie bezimiennego jeszcze) ruszyła z kopyta. Gotowe już jest podmiejskie wysypisko śmieci. Składowane na nim śmieci są posortowane: osobno 600 niealuminiowych puszek po tanim piwie, osobno 20 opakowań po chipsach serowo – cebulowych i osobno niepoliczalna ilość petów po papierosach z przemytu. Również jedną niezużytą chusteczkę higieniczną trzymamy osobno…

Miasto potrzebne od zaraz!

Siedzieliśmy w salonie Mikołaja Miki łaknąc jak kania dżdżu. Nagle, jak grom z jasnego nieba, spadł na nas okrzyk:

- Opole wywaliło festiwal z Opola!!!

Wiadomość zdruzgotała nas na 10 minut. Pierwszy z szoku i niedowierzenia otrząsnął się Normalny.

- I co teraz? – zapytał.

- Nic. Podobno szukają innego miasta…

Mikołaj Mika zamyślił się głęboko, a po chwili twarz zajaśniała mu blaskiem natchnienia. Gestem nakazał ciszę i (nie wchodząc na drabinkę) przemówił:

- Szukanie innego miasta na opolski festiwal to durny pomysł. Każde polskie miasto (nawet Chicago) ma w sobie coś chujowego… Wyjście jest tylko jedno: TRZEBA ZBUDOWAĆ NOWE MIASTO!!!

Wszyscy oniemieliśmy z podziwu, a każdy myślał w duchu: „Ten to ma łeb”! Tymczasem Mikołaj kontynuował:

- Miasto trzeba zbudować od podstaw. Musi być koszerne, charakterne i niefelerne. Z ciepłą wodą w kranach i spłuczkach…

- A jak będzie nazywało się?

- Jarosław! – wyrwał się lizus Kolega Podśmiechujek.

- Miasto Jarosław już istnieje…

- To może Łuk Kurski?

- Za bardzo z Sowietami kojarzy się, ale kombinuj dalej Podśmiechujku. Ogłosimy konkurs na nazwę miasta. Kto wie? Może właśnie ty go wygrasz? A teraz do dzieła! Miasto zbudujemy nad rzeką, a jezioro będzie niedaleko… Jan Pietrzak napisze akt erekcyjny, kamień węgielny wmuruje…

- Jarosław! – znowu wyrwał się lizus Kolega Podśmiechujek.

- Tak jest! A zaprawy namiesza mu pan Andrzej… O matko! Ale mnie suszy…

- Biegnę po swoją piersiówkę! – Profesor Gender zerwał się i pobiegł.

- Ja idę pożyczyć na litrową flaszę żubrówki! – zadeklarował Normalny i też wyszedł.

- Tylko szybko wracajcie! – Krzyknął za nimi Mikołaj – Trzeba jeszcze pieśń skomponować… Ja w międzyczasie skoczę upłynnić dyżurny banknot stuzłotowy…

Boja i Kolega Podśmiechujek zatarli ręce.

Wkrótce pieśń była gotowa:

„Zbudujemy miasto klawe,
Zbudujemy taki gród,
W którym wszystko będzie prawe,
W którym czysty będzie brud!

W tym mieście festiwal będzie niczym miód!
Dziegciu tu nie doda żaden podły wróg!
Wszystkie festiwale przeniesiemy tu!
Niech żyje Pan Prezes! Łubu dubu du!!!”

Konstytucja w liczbie mnogiej

Jedna jedyna Konstytucja to twardy orzech do zgryzienia. Z jedynakami jest tak, jak w tym staromądrym polsko – ukraińskim powiedzeniu: „Jedynak nasrał mamie w kapuśniak” (wymawiając głośno to zdanie, należy zaakcentować sylaby „nak” i „niak”).

Konstytucję (podobnie jak jedynaka) trudno zmienić. Żeby tego dokonać, trzeba wpłynąć (czyli znaleźć kwity lub haki) na kilkuset posłów i senatorów. A potem jeszcze referendum! Normalnie to wszyscy psy na Konstytucji wieszają (więcej na niej psów wisi niż na hakach w chińskiej rzeźni), ale niech tylko ktoś spróbuje zmieniać! Zaraz wszyscy jej bronią z poświęceniem, niczym własnych pobocznych interesów.

Na co dzień Konstytucja łamana jest ustawicznie. Główny strażnik nie ma szans jej upilnować, bo ma też inne, nie mniej ważne zajęcia (musi strzec żyrandola i stróżować w przedpokoju). Dlatego Konstytucja jest chora. W ciągu dwudziestu lat obowiązywania zadano jej setki niemikrourazów, a czy choć jedno złamanie zostało nastawione należycie (pytanie retoryczne)?

Czy tak być musi? NIE!!! Czas na zmiany!

Po pierwsze. Konstytucja nie powinna obowiązywać bezterminowo, czteroletnia kadencja to maksimum!

Po drugie. Konstytucji nie powinien uchwalać jakiś zakichany parlament. Powinna być wybierana w wyborach powszechnych przez wszystkich obywateli!

Po trzecie. Konstytucja nie powinna być jedna. Powinniśmy wybrać 365 Konstytucji, na każdy dzień roku inną!

Takie rozwiązania sprawią, że będziemy mieli same plusy. Jeżeli Konstytucja okaże się do niczego, to ileż może naszkodzić przez jeden dzień? Nawet jeżeli wszystkie okażą się do dupy, to przecież cztery lata zlecą jak z bicza strzelił i wtedy wybierzemy nowe i lepsze! I jakie to demokratyczne! Każdy będzie mógł napisać Konstytucję i wystartować ją w wyborach. Wystarczy zebrać 20 cudzych podpisów i wydrukować tekst swojego projektu czarno na białym. Konstytucje też nie będą tak cierpieć. Nawet jeżeli któraś zostanie złamana, to będzie miała całe 364 dni żeby dojść do siebie, zanim znowu ktoś ją złamie!

Na preambuły też mamy sposób. Trudno wyobrazić sobie 365 oddzielnych preambuł. Wszak nawet na całym świecie nie ma aż tylu wartości do których można się odwoływać. Dlatego będzie tylko jedna wspólna preambuła, a jej treść zostanie utajniona. Zdusi to wszelkie kontrowersje w zarodku, a zarodek znajdzie się pod ochroną prawną.

I jeszcze jedno. Raz na cztery lata, 29 lutego, zafundujemy sobie Krajowy Dzień Bez Konstytucji. Prawda, że genialny pomysł?

Obce nacje pozesyrają się z zazdrości!