Kolega Podśmiechujek – autobiografia. Część I

Moje życie doczesne nigdy nie było usłane różami. Już w podstawówce byłem molestowany prawie seksualnie. Zwyrodniała nauczycielka z upodobaniem grzmociła mnie po głowie, a w głowie mam ukryty organ, który jest najintymniejszy ze wszystkich moich organów – mózg. Organ tak bardzo intymny, że nawet ja nie mam do niego dostępu.

Dobiła mnie klęska z okresu nieco późniejszego. Mój niekolega wyjechał z tym durnym dowcipem, że kto wali konia, temu włosy rosną wewnątrz dłoni. Tylko ja, naiwne dziecko, dałem się nabrać i popatrzyłem na swoje dłonie. I wcale nie dlatego, że waliłem konia (wtedy nawet nie wiedziałem, co to znaczy), bo przyczyna była inna. W tamtym czasie moja rodzina faktycznie posiadała konia, a ja lubiłem go głaskać i poklepywać – to skojarzyło mi się z waleniem. Nietrudno sobie wyobrazić, jak koledzy mnie później nazywali… Co do konia, to przyjaźń z nim, jeszcze w inny sposób nie wyszła mi na dobre. Skubaniec mnie ugryzł. Później dowiedziałem się, że był to objaw końskiej sympatii, ale wtedy zabolało…

W ósmej klasie dotknęła mnie prowokacja prawdopodobnie SB. Funkcjonariusze tej Służby, na wioskowej tablicy ogłoszeń, wywiesili anons „SPRZEDAM JAŁÓWKĘ”, a pod spodem umieścili moje imię, nazwisko i adres. Ta jałówka długo nie dawała mi żyć i w zarodku zdusiła moją działalność opozycyjną.

W szkole średniej miałem pierwszy i zarazem przedostatni kontakt z płcią przeciwną. Pewna dziewczyna, na pierwszej randce, powiedziała mi, że chciałaby zobaczyć coś interesującego. W tym czasie (schyłkowy Gierek) panowała moda na hodowanie długiego paznokcia na małym palcu lewej ręki. Pokazałem dziewczynie ów paznokieć, a ona natychmiast zerwała znajomość ze mną i jeszcze rozpuściła plotkę, że jestem obleśny…

Szkołę ukończyłem jako singiel.

W czasie stanu wojennego też nie wiodło mi się najlepiej. Jaruzelski nie próbował rozjechać mnie czołgiem, a chociaż raz gonili mnie ORMO-wcy, to jednak nie udało im się mnie złapać. Przez ich nędzną kondycję nie dane mi było zostać ofiarą reżimu. Trafiłem nawet na zebranie konspiracyjne, ale konspiratorzy nie ukrywali się przed SB, tylko przed własnymi żonami, a celem spotkania nie było obalenie ustroju, tylko paru flaszek. Był tam nawet milicjant i kiedy sobie popił, to przyznał się, że kocha „Solidarność” i że dzieci woził chrzcić do odległej o 300 km. miejscowości.

Później powołali mnie do wojska. Podczas służby zrobiła na mnie wrażenie tylko jedna sprawa. Pewien kapral, podczas cotygodniowych kąpieli (łaźnia była wieloosobowa), notorycznie doznawał wzwodu i dało się to widzieć. Nie wiem czy kapral wstydził się tego, ale wiem, że ja do dzisiaj mam z tego powodu kompleks krutszości…

Po wojsku pozostał mi jeszcze uraz do kotletów mielonych (prawie codziennie nas nimi karmili) i brązowa odznaka „WZOROWEGO ŻOŁNIERZA”.

Ciąg dalszy nastąpi…

86 Komentarze

  1. aaa… sie kurde usmialem :):):) w sam raz na piatkowy wieczor. Wlasnie organizuje impreze… nie wpadlbys kolego? inaczej impreza bedzie jednoosobowa.. :) pozdrawiam

      • a można się przyłączyć?… bo ja też w samotności baluję, i potem mi znów Nadzieja powie, że się nachlałam … :)

        a kolega Podśmiechujek niech się nie martwi i niech nie ma kompleksu krótszości, bo podobno „takie” we wzwodzie są, że ho ho ho… :)
        witam wieczornie …

      • sorki… ale nagle zlecialo sie tyle narodu, ze cie nie zauwazylem. Kelner!! prosze tu o pana zadbac! Orkiestra!! Co jest!? Grac!!

  2. sorry… ale nagle zeszlo sie tyle narodu, ze cie nie zauwazylem. Kelner!! Prosze tu zadbac o pana…

  3. Tak mi się smutno zrobiło..
    I refleksja mnie najszła taka, że życie nie jest lekkie, oj nie, a niektórym to nawet i pod górkę nie było…
    A ten kapral to już naprawdę przesadził, bo żeby jeszcze taka niesprawiedliwość Kolegę dotknęła…
    Ps. Kolega się nie martwi i kompleksa krótszości pogoni hen…Ostatnio w telewizji powiedzieli, że ważne żeby on gruby był i coby umiejętnie nim posługiwać się.
    Ooo!!

    • I ja uważam, że nie długość broni ważna, a to jak szermierz się nią posługuje. I jaką fantazję ma. A jeszcze uważam, że najcudowniej, gdy chce się sprawić przyjemna partnerowi (a on nam) a nie myśli się tylko o sobie. Rozkosz dawana komuś jest czymś jeszcze cudowniejszym, niż się samemu otrzymuje.

  4. a tam panie…ja to mówić bym o tym nie chciała, ale tak przy piąteczku i przy wódeczce polewanej ochoczo i w gronie zacym..no to ja powiem…
    No to ja bym wolała, coby on umiejętności posiadał w stopniu wysokim… a co mi tam…w stopniu przenajwyższymi niech posiada i żeby on na mnie te umiejętności wypróbowywał..
    echh….nooo..

      • Boja gdzie żeś ty , gdzie? Bądź dzielny,nie wstydź się. Wybierz nauczycielkę. I do dzieła ;-) Choć po głębszym zastanowieniu , mając na uwadze fakt , że oglądał bez przymusu (bo skąd by wiedział, że przełożony za każdym razem ma wywód, gdyby nie patrzył? No, jeszcze można czuć fizycznie)może on nauczyciela a nie nauczycielki potrzebuje?

        • Stella, podglądał wzwód, bo innego wyjścia nie miał, w końcu to męska łaźnia była, nie koedukacyjna … a ze bez przymusu?.. zakazu też nie było,.. :)

          • Masz rację Frytka. Może to i lepiej, że stał przodem a nie tyłem. Jest nadzieja ! ;-)

          • a widzisz?… trzeba pozytywów szukać, w każdej sytuacji… i nie odwracać się tyłem, dla bezpieczeństwa… właściwie to rada dla facetów, bo kobiety, jak lubią, to mogą… :)

          • Kobiety to jak lubią i jeszcze jak są wygimnastykowane, to nawet do góry nogami mogą. :-)

          • Pragnę zauważyć, że mydło nigdy nie wyślizgnęło mi się z rąk i nigdy nie musiałem schylać się po nie….
            I kim, do cholery, jest ten jakiś Boja?…
            Witam po wznowieniu seansu filmowego…

          • pragnę zauważyć, że kolega nigdy nie napisał o tym mydle oraz Boja, proszę kolegi, to nasz kolega, który wczoraj nas, czyli mnie i Stellę porzucił, i do tej pory nie wiemy dlaczego, i nie wiem jak Ona, ale ja będę mieć chyba traumę albo inny syndrom porzucenia…
            oraz witam kolegę niedzielnie … :)

  5. No pięknie. Wpadłam spóźniona i co widzę? Towarzystwo śpi w najlepsze, a mnie przypadło w udziale posprzątanie po imprezce. Dobra! Białe szkło na prawo, kolorowe na lewo! To wszystko wypiliście w jeden wieczór?!

  6. Jak tam po imprezce? Byśmy sobie Boja popili, porozmawiali o różnych organach (oczywiście mam na myśli… mózg ;-) ), posłuchali dobrej muzyki i potańczyli(już ja bym cię nauczyła). A ja niestety nie mogłam :-( Żal mnie wielki ogarnął .

  7. Jak impreza to mnie nikt nie zaprosił.
    a ja już 60 razy dziennie zaglądam do pantofla czy ktoś mi coś w niego włożył..

    • Właśnie, bawili się bez nas, a teraz zapewne kaca leczą. ;-) Boja i Luznegadki nie wiedzą, co stracili :-) Dobrze, że chociaż Frytka dotrzymała im towarzystwa. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby popili sami !

        • Masz rację Frytka. Coś się nam ci faceci mało starają. Powinny być tańce, hulanki, swawole! A tu co? Tylko alkohol. :-(

          • To tak jak zawsze. Dużo obietnic, a co do czego to 5 minut trwa. Oczywiście o imprezę mi chodzi. ;-)

          • Bardzo mi się podobają słowa JESZCZE NIE WIEMY. Dają nadzieję (tfu za skojarzenia) na dowiedzenie się. Hi hi .

          • Oby to nie było tak, jak powyżej. I że Boja nauczył się na błędach, iż „coś interesującego” nie zawsze oznacza chęć oglądania palca z paznokciem ;-)

          • No, trochę lat już minęło od czasu jego pierwszej randki. Zapewne już nauczył się ,co i jak. A tamta małolata sama sobie winna. Mogła określić dokładniej , co ją interesuje. I cud prawdziwy, że Boja chce się jeszcze z nami zadawać! Bo tak, to jeszcze mógłby szukać jedynie manikiurzystek sądząc, że tylko dla nich jest interesujący ;-)

          • a Ty myślisz, że kolega Podśmiechujek, to Boja????… ten wzorowy żołnierz z kompleksem krótszości?… nie może to być, toć On napisał, że tylko dwa razy miał kontakt z płcią przeciwną, to On mało doświadczony, to tu duże pole do popisu widzę w kwestii kształcenia Go… podejmujesz się Stella?… dużo pracy przeczuwam, choć przyjemnej… :)

          • Ja to myślę, że Podśmiechujek to dopiero prawdziwa twarz Boji! Tak kombinował, by sobie nauczycielkę znaleźć. Mówisz Frytka, że dużo pracy? I jeszcze, żeby się opłacała i jakieś efekty były ! Poniżej tytułu magistra w danej dziedzinie się nie opłaca. Trzeba by było ucznia przedtem obejrzeć, czy się nadaje. Zrobić egzamin wstępny. A może mu więcej nauczycielek trzeba? No i nie wiemy, co sam uczeń o tym myśli. Dziś faktycznie chyba leczy kaca? A dla jednego ucznia to też się szkoły nie opłaca zakładać ;-)

          • poczekaj, poczekaj, jak się wieść o kształceniu „podśmiechujków” rozniesie, to trzeba będzie filie w różnych miastach pozakładać … :)
            a Boja faktycznie wcięło, boi się czy co?… a może się wstydzi czegoś?… :)

          • Straszna myśl mnie naszła ! Może Podśmiechujek ma inną orientację? To znaczy taką jak my. Czyli nie taką na jakiej nam zależy ! Oooo, to okropna myśl! :-o

          • Stella!!! … spluń przez lewe ramię, odpukaj w niemalowane i jeszcze sypnij soli, natychmiast!!! ….
            boooosze, dziewczyno, nawet mnie nie strasz… :)

          • Biegam po domu powyginana w lewo, że ho ho, mieszkanie całe zaplułam, a w kuchni wygląda jak w Wieliczce. Wszystko dla dobra sprawy!

          • no, to teraz jak będziesz musiała posprzątać, to zapamiętasz, żeby więcej takich rzeczy nie wygadywać… :)

          • W bojowym nastroju wzięłam się do sprzątania. A tak wogóle to cały dzień zaglądam na Blog Boja i ubrana jestem od rana w bojówki. Boję się , że Boja zaginął. Za głowę się złapie, gdy zobaczy, jak się mu tu rozpanoszyłyśmy :-)

          • skoro zostawił blog bez opieki, to niech teraz się cieszy, że My tu jesteśmy… a poza tym, nie robimy nic złego.. :)

          • Pragnę zauważyć:
            1. Imprezę zorganizował Kolega Luźne Gadki i ja nie odpowiadam za jej jakość…
            2. Moja orientacja jest jak najbardziej praworządna…
            3. Kim, do cholery, jest ten jakiś Podśmiechujek?…
            4. Witam po wznowieniu seansu filmowego…

          • pragnę zauważyć, że:
            1. i owszem kolega Luźne Gadki polewał, ale blog jest Twój…
            2. w Twoją orientację nie wątpiłam ani chwili…
            3. kolega Podśmiechujek musi być kimś ważnym, skoro publikuje się jego biografię… i to w odcinkach…
            4. co oglądamy?…
            oraz dzień dobry … :)

          • Odpowiem tylko na nr.4…
            4. Znowu oglądamy to nasze życie wysuszone…

          • wysuszone?… czyżbyśmy mieli kaca?… tak to jest, jak się bawi w obcym towarzystwie, a nie z nami…

          • dobre i to…
            tym razem Ci wybaczę, ale następnym (jeśli się w ogóle przyjdę na kolejną imprezę…) już tak łatwo nie będzie…

  8. Oczywiście, kurna, jak zwykle ja dowiaduję się ostatnia! Znowu mnie ominęło! Obyś za karę mielone jadł! :D Ale może kiedyś w końcu zdążę, trzeba mieć Nadzieję, hehehe :D

    • Spóźniasz się, bo jesteś opieszała… Bierz przykład z Nadziei, ona zawsze jest pierwsza, chociaż incognito…

  9. Witam, tak trafiłam przypadkiem a widzę że tu jakaś imprezka była, chęci nauki. Gospodarz to jakoś się pogubił wśród tych wszystkich dyskusji i pewnie teraz myśli jak to wszystko ogarnąć. Muszę tu chyba częściej zaglądać bo fajnie tutaj. No nie mam na myśli tylko imprezy ale wpis to przypomniał mi trochę moją młodość.

  10. Powitanie nowej koleżanki zostawię dla Boja. A fajnie tu, bo my fajne jesteśmy i gospodarz miły i gościnny. A my tu przez zasiedzenie jesteśmy , to się tak trochę panoszymy. ;-) Masz rację Frytka-nie ma go , to niech żałuje :-p

    • Dziękuję za powitanie. Jak będziecie kiedyś wracać do siebie to po drodze zapraszam do siebie. Jak będziecie coś potrzebować np. kawkę lub coś procentowego to się znajdzie a na zakąskę jakąś potrawę kaszubską przygotuję. Jak się spodoba to zapraszam i do drugiego mojego domku – bloga. Poczytacie o Kaszubach a i zdjęcia z Gdyni będzie można obejrzeć. Adres drugiego domku to http://mucha42.blog.onet.pl Zapraszam serdecznie

      • Za kawę dziękuję. Pije kilka dziennie czarne bez cukru. Można na mnie oszczędzić ;-) Jak zajrzysz do mnie zobaczysz fot. z miasta niedaleko ciebie. Jestem Krzyżaczką. ;-)

        • @ Mucha, zajrzałam, poczytałam i …. wrócę… :)

          @ Stella, zaczynam się martwić… tyle Ich tu wszystkich, a nie ma ani jednego … ani Boja, ani Mikołaja, ani Profesora… co z Nimi?…

          • Dzięki Frytka i zapraszam :-) A jak szukasz panów to pewnie podobnie jak ja oglądają mecz. Tylko jak to kobieta potrafię robić kilka rzeczy na raz a Oni jak mecz to tylko mecz. :-)

          • no ja też mecz oglądam, ale to nie przeszkadza mi pisać i szukać, wiadomo, My kobiety … :)
            a co do nich, być może masz rację … żaden nie pomyślał, żeby się chociaż w przerwie odezwać, powiedzieliby cokolwiek, chociażby: „przynieś piwo, kobieto..”… :)

        • To Ty Stella kawę pijasz taką jak ja, mieszkasz niedaleko. Na pewno zajrzę. A może i coś ciekawego odkryję bo jak Mucha gdzieś wlatuje to i poszperać lubi, pooglądąc i dowiedzieć się. Tylko adres proszę a na pewno zajrzę :-)

    • Dziękuję za adres, nawet zaraz tam zajrzę. Wiem że zostawiłaś klucz pod wycieraczką ;-) A jak to kobieta, oglądam mecz, jestem coraz bliżej wygranej, piszę do Was, odpisuję u siebie i jeszcze w międzyczasie robię papierosy. Mój potrafi robić tylko jedną rzecz. Ile razy zalej kawę, ale ja palę papierosa.

  11. Badałem podzielność kobiecej uwagi:
    1. Zauważają to co jest, a nie powinno być…
    2. Zauważają to czego nie ma, a powinno być…

  12. Oj Boja, Boja. Jesteś podrywacz i to leniwy. Najpierw zarywasz wszystkie blogerki jak leci, a jak już damy się prawie uwieść, to ty się wycofujesz i na tym „prawie” zostaje. :-(

  13. Boja, ja mam propozycję, ty przezwyciężyj swoją niechęć do morza i przyjedź na kilka dni na północ Polski. Odwiedź Frytkę, 3 0-stkę, Muchę i mnie. Mnie to na dłużej, bo ja taka pazerna jestem ;-)

    • Witaj Stella. to Boja nie lubi morza? Może On nie lubi turystów nad morzem a jest tyle cudownych miejsc gdzie nie ma tłumów. To i Frytka jest z Kaszub, jaki świat jest mały :-)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.