Dla równowagi: List słomianego wdowca do żony – emigrantki zarobkowej

Witaj Skarbie

Na początek dobre wiadomości. Byłem wczoraj w pośredniaku. Powiedzieli mi, że wkrótce, w tym kraju, będzie praca dla ludzi z moim wykształceniem. Muszę tylko poczekać aż Duda swoje obietnice spełni. Dodatkowo właściciel sklepu ma dla mnie fuchę. Podobno chce żebym przyszedł i coś uregulował.

Teraz wydarzenia mniej pomyślne. Uwziął się na mnie listonosz. Ciągle przyłazi i przynosi rachunki. Mam już cały plik poleceń zapłaty. I tak: rachunek za energię elektryczną, rachunek za wodę, rachunek za światło, dwa rachunki za gaz: jeden za ruski, drugi za krajowy… czekaj, bo ktoś puka…

Znowu tu był! Dzisiaj przyniósł: książeczkę opłat za mieszkanie, rachunek za prąd, rachunek za telefon, rachunek za pobyt w izbie wytrzeźwień i trzy rachunki za internet: szerokopasmowy, wąskopasmowy oraz zwykły. O, jeszcze mam tu rachunek za wysłanie tych wszystkich rachunków. Nie pojmuję tylko, dlaczego wysłali rachunek za wodę. Przecież wodę odcięli nam w zeszłym miesiącu!

A pamiętaj, że opłacić trzeba też podatek, podatek za psa, abonament RTV, kablówkę, ubezpieczenie Twoje i moje, wywóz śmieci i ratę za komputer (wcale nie przyszli zabrać komputera).

Sytuacja jest kiepska, bo cała Twoja renta poszła na karmę i gryzaki dla Azorka ( jeżeli doszły Cię słuchy, że sprzedałem Azorka Chińczykom to wiedz, że są to podłe pomówienia). Na naszym wspólnym koncie jest jeszcze 1000 zł., ale Twój brat wytłumaczył mi, że tego tysiąca nie da się wybrać, że ten tysiąc trzeba wpłacić. Jak widzisz, sam nie podołam finansowo.

No, ale dosyć o mnie. Co u Ciebie słychać? Nadal opiekujesz się tym starszym panem? Dbaj o niego i przekaż mu, ode mnie, życzenia długiego życia!

Muszę kończyć, bo mi zamkną stołówkę u Brata Alberta.

Kocham Cię i pamiętaj, że czekam niecierpliwie!

Zdzisek

35 Komentarze

  1. Zdzisiek „świetnie” sobie radzi, jak każdy chłop bez kobiety… :)
    a listonosz…. cóż, jak to mówią, zawsze puka dwa razy no i ten, najwyraźniej, puknął tylko raz, i teraz przychodzi, żeby dokończyć… a tu ciągle Zdzisiek… :)
    witam wieczornie … :)

      • to nie jest wykluczone… :)
        ja osobiście, nie miałabym nic przeciwko listonoszowi… co prawda temu, co mi do pracy służbową korespondencję przynosi, a nie domowemu, od rachunków, ale to chyba mało ważne?… :)

        • Ja tam nie wiem, ale pewnie zdarza się, że rachunek okazuje się niewygórowaną ceną za wizytę sensownego listonosza…

  2. Taka żonka – ,,Skarb,, faktyczny
    no a liścik satyryczny
    wnet powinien ją ,,rozbroić,,
    by mężowi wybaczyła
    iż na karmę i gryzaki
    poszła cała jej rencina.
    Że rachunków cała moc
    -to małżonka w izbie noc
    niejedna jest spędzona.
    Tu za darmo do kąpieli… woda,
    od stalkingu też ochrona
    bo nie dotrze ciężka torba
    z kwitami od… listonosza.

    A życzenia zdrowia dla pana Starszego
    niech będą gwarantem jej pobytu długiego
    poza granicami kraju.
    Tak przetrwają kryzys, aż do lepszych czasów.

  3. To jak znów ‚dorobię’ się debetu na koncie to wytłumaczę to mężowi tak jak Zdzisiek: no mamy tysiąc, ale on nie jest do wyjęcia, ale do wpłacenia :)

  4. Listonosza to trzeba Azorkiem potraktować bo inaczej nie da spokoju bestia okrutna jakaś noooo … :) a swoją drogą widać, że jak tylko kobity brak w chałupie to zaraz wszystko się sypie ;)

  5. Ha, ha ja zawsze jeszcze przypominam mężowi o ścieleniu łóżka, gotowaniu kaszki 7 min i mięsa ok 15min. Do tego marchew i jakiś zielony badyl na ozdobę. Wtedy dopiero jestem spokojna… pies przeżyje.

  6. Co to za mąż, co to swoją małżonkę na saksy, czy legalne, czy też nie, wysyła. Bądź godzi się na taki wyjazd. Mój mąż nigdy by mi nie pozwolił. W związkach bez miłości i uczucia takie rozstania to nic zdrożnego.
    6-paki, raty i kredyty świadczą o patologi. Żartować z takich upadłych, bezwartościowych związków jest niegodziwe.

      • Zainteresowanie patologią społeczną pozostało mi po kilkuletniej współpracy z Wydziałem Rodzinnym i Nieletnich Sądu w …..
        Patologia już tak się rozzuchwaliła, tak stała się trendy wśród tych co w niej gustują, że niebawem środowiska te, mianem patologi określać będą twarde zasady etyczno-moralne.

        • Prawda obiektywna jest taka, że na wszystkich wydziałach wszystkich sądów też nie brakuje patologii. I ta sądowa patologia tym tylko różni się od patologii Zdziska, że jest podlejszego gatunku…

          • Widzisz ! Mam coś takiego wrodzonego, wyssanego z mlekiem matki, że nie śmieję się z tego, z czego tacy jak Ty się śmieją.
            Dla jasności, wygląda to tak. Nigdy nie śmieję się z nieszczęścia innych. Patologia rodzinna, to tragedia.
            Z czego się śmieję ? Z wieśniaczych uroczystości weselnych. Tam dopiero można zobaczyć poziom zabawy. Cieszą się tacy i prześcigają w pomysłach na żenujące i uwłaczające człowiekowi zabawy.

          • Myślisz, że zamiast śmiać się ze Zdziska, lepiej byłoby go ukamieniować?
            Co do wiejskich wesel, też mamy odmienne zdanie. Ja doskonale się na nich bawię.
            Wiesz, podobno przeciwieństwa przyciągają się… Nie, żebym marzył o toksycznym związku, ale, może, tak naprawdę, jesteś wulkanem?

          • Wiedziałam, że czerpiesz inspiracje z wiejskich wesel. To widać i czuć.
            Mnie nie dane było być na tego typu zabawach. I dzięki Bogu. Bo, mogę takie obejrzeć dla wiedzy, lecz nigdy w nich nie uczestniczyć.

  7. A ten listonosz to na pewno tylko szuka pretekstu by go (owego męża) zobaczyć.. nie wykluczam listonoszki…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.