ŚDM. Obrazek pasterski

Jedna łąka, setki pasterzy, tysiące owieczek… Łąka niezbyt ukwiecona, pasterze zarumienieni, błyszczący i ciepło ubrani. Owieczki wszelkich ras i płci, niektóre zakolczykowane na różne sposoby, wystrzyżone lub nie, sporo wytatuowanych… Wszystkie jakieś takie radosne, chociaż, na oko, trzeźwe. My, barany, wplątaliśmy się w ten tłok i nijak było wycofać się…

Mikołaj Mika obcesowo zatrzymał przebiegającego wolontariusza (chwytem za kołnierz).

- Stój, chłystku i nie wierzgaj! – napomniał go surowo – Mów szybko, gdzie tu można napić się piwa?

Szczyl nie okazał szacunku.

- Jakie piwo, dziadek? Tu nie wolno pić piwa, bo kibli mało! Zaraz byście polowe konfesjonały poobszczywali… Puszczaj, bo śpieszę! Żabojady francuski różaniec organizują…

Mikołaj puścił gnojka i westchnął:

- Ale żenada! Chodźmy poszukać Brata Ladaco. Musi być gdzieś blisko…

Brat Ladaco był całkiem blisko. Chyba kogoś spowiadał, bo słychać było jego tubalny głos:

- Co ty chrzanisz, gówniarzu? Albo wyjawiasz prawdziwe grzechy, albo idź do diabła!

Boję rozbolały nogi. Przysiadł więc w niezajętym konfesjonale, by odpocząć. Natychmiast przyklękła do niego jakaś dziewoja i zaczęła szeptać do kratki. Boja wyskoczył jak oparzony, a oblicze mu poczerwieniało.

- Dziecko drogie! – wykrztusił – Naprawdę to robiłaś? Idź z tym do Brata Ladaco. On uwielbia takie historie!

- Co ona ci powiedziała? – zainteresował się Kolega Podśmiechujek.

- Nie mogę ci powiedzieć. – Boja spojrzał na niego wyniośle - Tajemnica spowiedzi…

Podśmiechujek stracił panowanie nad sobą

- Srajemnica nie tajemnica! – wrzasnął – Świnia jesteś i tyle! Po cholerę mnie tu przyniosło? Czy ja się pisałem na pieśni kościelne? Miały być fajne dni i co? Do dupy z takimi dniami!! Dlaczego Merkel nie przyjechała? – rozżalił się – I Grodzkiej też ani na lekarstwo…

Normalny pocieszająco poklepał go po pleckach

- Idź przepatrzyć jadłodajnie – poradził mu – może chociaż Pawłowicz znajdziesz?

Tymczasem Bratu Ladaco znudziły się jałowe wyznania

- Ty nie potrzebujesz rozgrzeszenia, chłopaku! – oznajmił niecicho – Masz grzechy jak niemowlaczek ze żłobka! Powiedz mamusi, niech ci nosek powyciera…

Wyszedł z konfesjonału zły jak dzik, ale rozjaśnił się na nasz widok.

- Witajcie, świeckie autorytety!… Profesorze! – zwrócił się do prof. Gendera – Masz swoją piersiówkę!

- Nie… Ochroniarze mi zabrali…

- Jak to? Nie mogliście schować?

- I tak była pusta…

Brat Ladaco zazgrzytał zębami i zaczął grzebać nogą niczym byk przed szarżą. Na szczęście, Mikołaj Mika wiedział jak go pohamować.

- Powściągnij gniew, Bracie i nie lękaj się! Normalny ma, w spodniach ukrytą, litrową flaszę żubrówki!

Brat Ladaco znowu się rozjaśnił.

- Chodźmy więc do mojej celi. Tutaj duszno jakoś…

- Zaczekaj i posłuchaj, Bracie – Mikołaj złapał go za sznur od habitu – Wszak jesteś świętobliwym mężem. Masz chody tu i ówdzie…Powiedz Franciszkowi, by za Dziadem się ujął!

- Przykro mi, chłopcy. Nie ma szans, Franciszek mnie nie wysłucha. Wczoraj, trzy razy z rzędu, ograłem go w kółko i krzyżyk. On niezwyczajny przegrywać… Cisnął papieskim ołówkiem, podarł papieską kartkę, a mnie kazał zejść sobie z oczu. Powiedział jeszcze, że na pewno mi wybaczy, ale nieprędko…

- Cholera! Musiałeś wygrywać?

-A co? Ja też nie zwykłem przegrywać!… Dlaczego sami się nie zwrócicie? On was podziwia, lubi i szanuje!

- Zwróciliśmy się. Przyjął nas bardzo ciepło. Poczęstował suszoną wołowiną i opowieścią o przyjaźni pewnego chłopca z pancernikiem włochatym…

- Każdemu to opowiada!

- Był wzruszony losem Dziada Śmietnikowego. Chciał go ratować… Niestety, Dziad się wsypał. Powiedział, że przez byłą żonę na dziady zszedł… Franciszek się wściekł, aż zsiniał ze złości. „Coooo??!! – wrzeszczał pryskając śliną – Jesteś, dziadu, rozwodnikiem??!! Ja tu rodzinę promuję, a ty, rozwiedziony, po łaskę przychodzisz?! Po moim trupie! Dla rozwodnika nie będę odnawiał oblicza ziemi, tej ziemi! Never”! Potem się zapowietrzył i musieliśmy uciekać, bo jakiś szwajcarski gwardzista chciał nas poprzekłuwać halabardą…

- No tak – zafrasował się Brat Ladaco – Franciszek bywa nieużyty… Ale nic to! Jest jeszcze wyższa instancja…

- Jak to?! – zapytaliśmy chórem – Chcesz udać się do samego…

- Tak! Do samego Torunia! Chodźmy do mojej celi, obgadamy szczegóły… Normalny! Nie zgub tego, co masz w spodniach!

61 Komentarze

  1. Boja zgorszony spowiedzią? To kim ta dziewoja była? Wolę nie wiedzieć!
    A naczelnego z Torunia czemu nie było? Bał sie, że nie dostanie rozgrzeszenia? Czy swą światłością nie chciał przyćmić?

    • Wbrew pozorom, jestem bardzo skromny i wstydliwy…
      Jakże naczelny mógł przyjechać? Kto cenzurowałby transmisje?

  2. Temperatura grubo wyżej 30°C, a cała świta w sukienkach po kostki, nieźle im musiało przygrzać w dolnych partiach bielizny.
    Najbardziej dziwiło mnie, że przybysze o karnacji dalekiej od naszej narodowej nie mogli się nachwalić naszej wobec nich przychylności.

    • Żal było patrzeć na ich męczarnie, a Franciszek jeszcze nie po ich myśli gadał…
      Wydaje się, że Polacy zawsze byli przyjaźnie nastawieni do ludzi przyjaźnie nastawionych do Polaków…

  3. Dopóki jest jeszcze gdzie się udać, to jest nadzieja, ale Toruń za wstawiennictwo każe sobie słono płacić… Może któryś z Was będzie musiał za tę przysługę odrobić, np. – siedzieć godzinami w konfesjonale i spowiadać!

  4. Na swoim blogu skupiasz Boja sam element. Trudno się dziwić. Jaki gospodarz tacy goście.
    Zwroty ” Ci w tych sukienkach”, kpiny z konfesjonału, to poniżej najniższego szczebla kultury osobistej, w sytuacji takiego wydarzenia jakim było to światowe modlitewne spotkanie. Feeeeeeeee. Takie jest to polskie, niestety bardzo głupawe, bo nie potrafiące uszanować tak wyjątkowego wydarzenia, społeczeństwo. Feeeeeeeeee
    Wstydu nie macie !!

    • Nadziejo, miłego dnia życzę, o ile to u Ciebie możliwe…
      Nie znając towarzystwa i specyficznego poziomu narracji tak łatwo wydajesz opinie, a gdzie chrześcijańskie dobre serce dla wszystkich inaczej myślących?

      • Czy inaczej myślący, to ktoś taki co to z tych innych inaczej myślących ma prawo kpić i drwić ?
        Jak można po takim rynsztokowym zachowaniu oczekiwać reakcji innej, od tej przeze mnie, bardzo łagodnej zresztą, zaprezentowanej.
        Jesteście wszyscy tu plewami, zachowując się tak, tu tuż po zakończeniu tego historycznego wydarzenia.

        • Szanowna Nadziejo.
          Czytam swój komentarz zamieszczony wyżej, ale nigdzie nie zauważam, abym „kpił, i drwił z inaczej myślących”. Skoro jednak zostałem zaliczony do tej grupy, to pozwolę sobie na obszerniejszy komentarz. A więc: „wisi mi i jak kilo kitu powiewa” to całe przedstawienie sukienkowych. Krzewienie wiary nie polega na wygłaszaniu gładkich słówek wobec kilkuset tysięcy zgromadzonych, ale na realnym działaniu w poszczególnych parafiach. Franciszek mówił mądrze, ale co z tego, gdy jego słowa nie trafiały tam, gdzie powinny. Mam Nadziejo nadzieję, że młodzież to zrozumie i rozliczy swoich pasterzy, bo jest z czego rozliczać.

    • Jakie to dla ciebie typowe – pouczasz,wypominasz a sama obrażasz…
      Ale spoko – pewnie cały tydzień oglądałaś relację z ŚDM,szkoda tylko że nie wyciągnęłaś żadnych wniosków.
      A że tak zapytam – bo to też typowe dla katolików – ile Autor bloga miał odczekać żeby pojawił się TEN wpis po tym historycznym wydarzeniu???

      • Może wreszcie do was błaznów- niekatolików dotrze, że KK nie drwi z niekatolików, a wy to robicie. Dajcie im spokój !! Niech sobie wierzą w swojego BOGA. Niech się spowiadają z tego, że reagują ostro na takich jak wy błaznów i z wszystkich innych grzechów. Niech się modlą. Niech robią to co im wiara nakazuje. NIC WAM DO TEGO BŁAZNY.

        • BŁAZENKO!!! Nie nie nie – ty jesteś wzorem wszelkich cnót i strażniczką moralności.Wobec powyższego idź i się wyspowiadaj,bo nie wiem czy wiesz ale obrażanie to grzech.Sumienie pozwala ci spać?I jak możesz na siebie patrzeć w lustro,kiedy obłuda wylewa ci się uszami???
          I nie zapomnij o kapeluszu :D :D :D

          • Mała Mi, myślę, że Nadzieja ma dobre intencje. Ona tylko chce sprawić, by wszyscy (a zwłaszcza blogerzy) poszli do Nieba. Walczy o to, tak jak potrafi…

          • Jebłam :D PiS też ma dobre intencje :D
            Miałam przyjemność poznać Nadzieję jakieś dwa lata temu…No słabo jej idzie nawracanie :D ;)

        • Nadziejo, ten blog celowo ma charakter błazeński. Fakt, że nazywasz mnie błaznem świadczy, że dobrze mi idzie. Jednak, nazywanie błaznami ludzi na to nie zasługujących, świadczy, że jesteś, tu cytat, „poniżej najniższego szczebla kultury osobistej”…

          • Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane….skąd my to znamy?
            Chcieli dobrze, a wyszło jak wyszło!

    • No cóż, Nadziejo. Nie od dzisiaj wiadomo, że polskie społeczeństwo jest przypadkowe. Ty i Prezes chyba dobrze wiecie, co mówicie?

      • Ubaw i pośmiewisko, jakie sobie zrobiłeś z tego wydarzenia, wywołały u mnie taką agresję, że aż tak zareagowałam. Potem żałowałam.
        A kto to jest ten prezes, z którym miałabym być taka zgodna ?

  5. Uderz w stół, a nożyce same…
    Podobno polscy katolicy są niewierzący, ale za to wszyscy praktykujący.
    Niewiele zostanie w głowach i sercach po tych ŚDM.
    Boja, żółwik.

      • Niektórzy spowiadają się według swojego standardowego schematu, idą i to samo cały czas klepią. Swoją drogą to współczuję księżom tego spowiadania, bo od słuchania tych wszystkich grzechów, to na pewno by mnie rozbolała głowa :)

      • Przyznam się, że i przy mojej spowiedzi można by było zasnąć :) ot taka najzwyklejsza lista złych uczynków. I niby człowiek powinien się poprawiać, pracować nad sobą, nie powielać ciągle tych samych grzechów, a jakoś trudno nam czasem wyzbyć się tych złych nawyków, przyzwyczajeń.

  6. hmm … według mnie boja trochę za ostry wpis. Pomimo wszystko jestem pełna podziwu dla tej całej młodzieży, która przybyła do Krakowa z najdalszych zakątków świata. Ta ich radość i religijność powinna być przykładem dla wielu ludzi, którzy niby wierzą, ale siekierą w plecy by cisnęli. Mi ten ich optymizm i wiara w człowieka oraz Boga się udzielił jeszcze mocniej. Kto chce niech wierzy, a kto nie chce jego sprawa, ale tak na prawdę żal mi tych osób, bo bez wiary życie nie ma sensu.

    • Agnieszko, mogę mówić tylko za siebie – też podziwiam młodzież, podziwiam organizatorów za logistykę i służby za wytrwałość i nieraz wzruszenie powodowało kluchę w gardle, ale smutno mi, że to wszystko co Franciszek mówił, także do nas przed telewizorami nie dociera do tych, do których powinno czyli do duchownych wyższego szczebla, do polityków, jeszcze w czasie pobytu papieża zmieniali sens Jego słów…

      • Masz rację Asiu, mnie też jest przykro z tego samego powodu co Tobie, bo widać, że większości ludu na całym świecie bardziej zależy na Bożym Miłosierdziu i wierze, niż kościołowi i księżom. Papież jest dobrym, poczciwym człowiekiem, który przyszedł z biedy i skromności, jest można powiedzieć godnym następcą naszego śp. św. Jana Pawła II. Nie ma pojęcia, że pod tą wspaniałomyślną maską wśród księży na prawdę kryje się hipokryzja i żądza pieniądza. Niestety przynajmniej w naszym kraju wygląda to tak, że podczas ŚDM jest pięknie i miłość do bliźniego kwitnie, natomiast, gdy dni młodzieży się skończą, czar pryska i wszystko wraca do normy.

    • Masz rację Gabuniu. Mnie też młodzież zaimponowała swoją radością, nieudawaną religijnością i entuzjazmem. Jednak, gdy powróci proza życia, księża szybko sprowadzą ich na ziemię…

      • I taka jest smutna prawda :( Cały entuzjazm, chęć zmiany są gaszone w zarodku, czy to przez kler, czy rząd. I będzie dobrze? Nie będzie, no bo jak, gdy odpowiedni ludzie dbają o to by przypadkiem komuś nie było lepiej niż IM.

        Powiem Ci Boja, że miałam okazję być na Drodze Krzyżowej na Błoniach i z całą pewnością stwierdzam, że mi się taka wiara i tamten świat bardzo podoba. Przy tych młodych takich radosnych, życzliwych człowiek zapomina o tym co złe, a zastanawia się tylko co by tu jeszcze dobrego zrobić, by to ulepszyć, by sprawić komuś jeszcze większą przyjemność. Tak powinno wyglądać nasze życie. Ufnie, z nadzieją, radością i pewnie przez nie kroczyć.

    • Masz rację, chociaż z daleka obserwowałam, ale odetchnęłam z ulgą i po raz pierwszy chyba policjanci doczekali sie owacji za ochronę i pomoc. Ale i tak laury zbierze kto inny…

  7. Nadziejo, jako „plewa” też muszę zabrać głos.
    Boja prześmiewa rzeczy, sytuacje, o których wszyscy wiemy. Może czasem napisze coś dobitnie, ale taka jest rola tego bloga o klimacie kabaretu. Myślę, że lepiej zdrowo się pośmiać, również z samych siebie, niż rzucać kamieniem na inaczej myślących, postrzegających rzeczywistość. Człowiek powinien mieć wiarę – oczywiście, ale w sobie, powinien wierzyć Bogu, a nie ślepo księżom i w ogóle religiom, bo wszystkie one wiele zła wyrządziły i wyrządzają.(kościół katolicki także). Żeby być dobrym człowiekiem, naprawdę nie trzeba być zapisanym w jakiejś parafii, wystarczy przestrzegać najważniejszego z przykazań – kochać bliźniego:) Boja, pisząc o konfesjonale, o pazerności księży czy o piciu alkoholu, nie obraził Boga. Wszyscy wiemy, że to prawda…,no chociaż niektórzy ciągle uważają, że król jest nagi. Czas zdjąć klapki z oczu. Apropo spowiedzi – spowiedź wymyślił kościół, żeby mieć dobre źródło informacji, a co za tym idzie – mieć kontrolę nad owieczkami i odpowiednio nimi sterować. Nie obraziłaś mnie Nadziejo…, raczej jest mi cię żal. A blog Boi fajny jest:)

  8. No faktycznie – można się było napatrzeć i różnych fajnych wniosków nawyciągać.
    Temat ne niejedno opowiadanie.
    :-)

  9. Witaj, Bojo.

    Masz rację twierdząc, że każdy dba o bliźnich, jak potrafi.
    Pomyśl, ileż samobiczowania już w pierwszym wypowiedzianym zdaniu: „Na swoim blogu skupiasz sam element. Jaki gospodarz – tacy goście.” Niech żyje inteligencja i umiejętność „by odpowiednie dać rzeczy słowo” :)
    A w „Poradniku Młodego Botanika” wyczytałam, że najmniejsze ziarenko nie wykształci się bez plew, plewek i plewinek, więc w sumie – nie ma się o co obrażać ;)
    No i jakby nie patrzeć wg pewnego światopoglądu – w s z y s t k o jest dziełem Najwyższego i ma czemuś służyć :)

    Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.