Bez sławy i chwały

Odgórnie ustalone zostało, że Państwo Polskie powstało w 966 roku, w dniu ochrzczenia poganina Mieszka I. Od tego czasu Polska cieszy się niepodległością (z krótszymi przerwami na przeróżne okupacje i z jedną dłuższą przerwą na zabory) i trwa to grubo ponad tysiąc lat.

Wydawałoby się, że millenium wystarczy by państwo nauczyło się dbać o swoich obywateli. No cóż… Jak jest, każdy widzi. Krótko mówiąc: jeżeli ktoś naprawdę potrzebuje pomocy, to na „miłosierdzie gminy” nie ma co liczyć.

Na szczęście Polska jest krajem ludzi przeróżnego sortu. Między innymi, trafiają się tacy, co chcą i mogą pomóc (chcieć i móc czasami chodzą razem) i robią to nie dla chwały i sławy, ale dlatego, że tak trzeba. Ja, jako Boja, ładnych parę lat snuję się po blogosferze i po raz pierwszy natknąłem się na taką akcję.

Akcja podoba mi się, bo prowadzona jest dyskretnie i taktownie. Jeżeli zdecyduję się pomóc, to nie będę wiedział komu pomagam, moje nazwisko nie zawiśnie na marmurowej tabliczce i nie spłynie do mnie list ze wzruszającymi podziękowaniami. Nie wszystkim jest łatwo wyciągać rękę po pomoc, nie każdy chce i potrafi epatować problemami, dlatego im dyskretniej tym lepiej.

Trzeba też pamiętać, że nikt nie wie co może go spotkać i że dobre uczynki do nas wracają. Nie będę przeginał i o nagrodzie w życiu wiecznym nawet nie wspomnę.

Zapraszam na Kneziowisko. Tam można poznać dostępne szczegóły.

Osoba której możemy pomóc też jest blogerem. Tyle inicjatorzy akcji mogli ujawnić…

37 Komentarze

  1. Popieram takie akcje w całej rozciągłości. Tę oczywiście również. Można wpłacić, można napisać, można umieścić link do akcji na swoim blogu. I można oczywiście zrobić wszystkie te trzy rzeczy :) Trzeba sobie pomagać, bo jak nie my, to kto?

  2. Najbardziej imponują mi dobroczynne akcje całkowicie anonimowe, których jestem gorącym zwolennikiem. W latach PRL np. dość dobrze rozwijała się t.zw. „Niewidzialna ręka”, była to anonimowa działalność harcerzy.

  3. A ja to się do bólu zrobiłam ostrożna jakaś. Parę razy moją naiwność wykorzystano i zostałam puszczona w trąbę. Tyle jest teraz wszelakich fundacji, szlachetnych paczek, itp. organizacji, że człowiek tak na prawdę nie wie, która z nich jest uczciwie prawdziwa. Jestem oczywiście jak najbardziej za pomaganiem i by nieść ludziom potrzebną pomoc. Uważam, że o dobrych uczynkach powinno się mówić, niekoniecznie trzeba być anonimowym, bo to przecież żadna ujma, nic złego i zdrożnego, wręcz przeciwnie powód do dumy. Im więcej się będzie uświadamiać społeczeństwo tym jest nadzieja, że częściej otworzą się na pomoc i wsparcie osobom będącym w ciężkich sytuacjach życiowych.

    • Droga Gabuniu.
      Poczułem się tą wypowiedzią „wezwany do tablicy”, więc spróbuję przed nią stanąć, tak żeby nie było, że udaję, że mnie nie ma.
      Zakładam, że osoba, dla której staramy się zebrać cokolwiek, tu nie dotrze, ale jeżeli tak się stanie, to przypuszczalnie będziemy wszyscy zmuszeni notki ukryć i z całej inicjatywy nic nie zostanie poza przykrościami i niesmakiem.
      Nikt tu niczego nie zbiera na prywatne konto. Fundacja „Słoneczko” to instytucja znana i wiarygodna. Tych pieniędzy nie można przeznaczyć na cele bytowe ani rozrywki. One muszą zostać przekazane jedynie na rehabilitację i na specjalistyczny sprzęt.
      Nasza inicjatywa jest apelem do takich samych blogerów i czytelników jak my. Staramy się to robić z taktem, dyskretnie i nie namawiając nikogo do nadmiernej aktywności.
      Takie było życzenie osoby o której rozmawiamy – żadnej ostentacji, żadnego rozgłosu, a już na pewno żadnych danych personalnych.
      To nie jest anonimowa akcja, bo każdy, kto wykaże się odrobiną dociekliwości, może bez trudu adresata znaleźć, ale chyba nie o to chodzi żeby kogoś dopaść i zrobić mu przykrość? Tak?
      Niech to więc będzie na zasadzie dobrej woli i z domniemaniem słusznego celu.
      Ona na to zasłużyła.

      • Kneziu, Gabunia jest dzielną i prostolinijną dziewczyną. Życie dało jej popalić, więc wcale nie dziwi mnie jej ostrożność…

    • Zajrzyj, Gabuniu, na Kneziowisko. Tam naprawdę fajni ludzie są. Powoli ich poznaję i dochodzę do wniosku, że nadają się zarówno do tańca jak i do różańca… A pomoc? Pomoc musi być taktowna i dyskretna. Można więc albo zaufać, albo nie przyłączać się…

      • Ja może pokrótce opiszę historię tej inicjatywy.
        Zanim moja notka powstała, były rozmowy. Wcale nie łatwe. Wreszcie na początku roku dostałem zgodę na notkę u nas, na Kneziowisku. Warunki były takie jak do tej pory. Po kilkunastu dniach byłem zmuszony notkę ukryć, bo jednak zgoda została cofnięta. Nasi użytkownicy wiedzą, że takie sytuacje, że coś znika, zdarzają się niezmiernie rzadko – nikt nie pytał dlaczego.
        Notka cały czas była, ale niewidoczna. Prawie osiem miesięcy trwało, zanim wreszcie mogliśmy ruszyć dalej. Dlaczego jednak ponowną zgodę uzyskałem? Bo ta krótka notka, prawie niewidoczna w sieci, i udostępniona ledwie na kilkanaście dni spowodowała, że pierwszy raz od lat, można było uruchomić prawdziwa rehabilitację. Jeden blog, z krótką notką, na krótko, ale jednak zadziałał!
        To oczywiście powód do zadowolenia, ale to kropla w morzu potrzeb. Dlaczego tak bardzo proszę o rozwagę i umiar w szermowaniu słowem? Bo materia jest wyjątkowo delikatna i wrażliwa. Bo łatwo zepsuć, co miesiącami staraliśmy się zbudować.
        Sam wiem jaki ze mnie słoń i niezgraba w takiej materii, dlatego również proszę innych i dmucham na zimne. Tu bardzo łatwo o niezrozumienie i nieporozumienie.

        • Bardzo Ci dziękuję boja za zrozumienie i to, że się za mną ująłeś :)

          Chciałam Cię bardzo przeprosić Kneziu za mój komentarz, bynajmniej nie chciałam Cię urazić. Napisałam ogólnie swoje zdanie na temat fundacji, zbiórek, itp. nie miałam akurat Twojej organizacji na myśli, ale być może źle się wyraziłam i niestety wyszło jak wyszło. Podziwiam Ciebie i osoby, które działają w Fundacji „słoneczko” i trzymam kciuki żeby się udało jak największej liczbie osób pomóc. Niestety ja finansowo nie dam rady Was wspomóc, bo sama na leczenie wydaję sporo pieniędzy, ale jeśli mogłabym na miarę swoich możliwości jakoś inaczej się przydać to proszę dać znać :)

          Jeśli mój powyższy komentarz miałby zaszkodzić w Pańskim przedsięwzięciu to najwyżej proszę boję o jego usunięcie.

          Pozdrawiam seerdecznie

          • Niech zostanie jak jest, nie uznaję za właściwe kasowania czegokolwiek.
            A my lepiej zajmijmy się tym, co można by sensownego jeszcze zrobić.
            Rzeczywiście zaangażowaliśmy się już kilka razy w podobne historie, raz jako Kneziowisko, samodzielnie, odnieśliśmy prawdziwy sukces, ale to wszystko było niczym wobec tej inicjatywy. Będziemy naprawdę wdzięczni za każde wsparcie, szczególnie za „efekt śnieżnej kuli” na blogach i fejsie.

  4. Popieram, uważam, że nikt nie zbiednieje, jeśli wysupła parę groszy, a jeśli to zrobią wszyscy, to uzbiera się na rehabilitację dla potrzebującej.
    Serdeczności.

  5. Ultro, ciągle nas jest za mało. Potrzebujemy bardzo wielu takich wpisów jak Twój, Szczura czy Boja. Jest nas ciągle za mało.

    • Prostuję – nie działamy w takich ani innych instytucjach – działamy na własną rękę. Korzystamy za to z możliwości i konta Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „SŁONECZKO”. To pozwala nam na unikniecie konfliktu z prawem, posądzenia o przekręt jakiś, gwarancji, że każda złotóweczka zostanie wykorzystana właściwie, anonimowości przy przekazywaniu środków i konkretnego zaadresowania dla naszego „podopiecznego” w postaci subkonta 442/P.

      Pozwolę sobie tu wkleić dane i konto wraz z subkontem jeszcze raz:
      Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „SŁONECZKO”
      77-400 Złotów, Stawnica 33A
      KRS: 0000186434
      konto: 89 8944 0003 0000 2088 2000 0010

      w tytule wpłaty podać subkonto osoby, której chcemy przekazać naszą wpłatę, w naszym przypadku 442/P

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.