Skrupulatny poczet władców Polski. Bezprym

Najstarszy syn Bolesława Chrobrego. Znakomita ilustracja powiedzenia „Pierwsze śliwki robaczywki”.

W młodości szlajał się trochę po Europie i na skutek tego szlajania (albo pomimo) trafił do klasztoru. Zakonnikiem był dobrym. Do jego obowiązków należało napełnianie kielichów i czynił to perfekcyjnie. Wiele lat polewał i nie uronił nawet jednej kropli! Sam papież Sylwester II nie krył podziwu dla jego umiejętności i w sylwestra 999r. uhonorował go świecko – religijnym tytułem „Polewacz Tysiąclecia”.

Sukces uderzył Bezprymowi do głowy i mocno poprzewracał mu w dupie. Opuścił klasztor i poszedł zadziałać na szczytach władzy. Jako początkujący musiał najpierw zaistnieć w strukturach lokalnych.

Mała dygresja. Tatuś Bezpryma (Bolesław Chrobry) był Polakoczechem, a mamusia (Księżniczka Karolda) – Węgierką. Dzięki temu Bezprym posiadał obywatelstwo całej Grupy Wyszehradzkiej i prawo do bycia krewnym i znajomym króliczka. Koniec dygresji.

Stało się tedy, że wystartował w wyborach na żupana węgierskiego grodu i wygrał, bo nie miał z kim przegrać. Dzisiaj ten gród nazywa się Veszprem, jako że kronikarze nieco zniekształcili  nazwę nadaną przez Bezpryma.

Rządy jego ociekały troszkę krwią, dlatego Węgrzy musieli wzbogacić swoje słownictwo. Dotychczas nie posiadali określenia na ludzi pokroju Bezpryma, więc wymyślili słowo „fasz”. Na szczęście krótko tam rządził i przyjaźń polsko – węgierska przetrwała…

Później wylądował na Śląsku. Też na krótko, ale Hanysy zdążyli wymyśleć aż dwa słowa: „ciul” i „gorol”…

Zyskawszy takie doświadczenia, Bezprym uznał, że nadaje się już na władcę Polski. Akurat Bolesław Chrobry przeszedł w stan oczekiwania na umieszczenie swojej podobizny na banknocie 20zł, więc tron był wolny. Jednak Mieszko II okazał się szybszy i skuteczniejszy, dla Bezpryma pozostało stanowisko lidera totalnej opozycji.

Trzeba przyznać, że pokazał mistrzostwo w zdradzieckich poczynaniach. Nie było wtedy Internetu i Facebooka, a on potrafił skoordynować działania szwabskiego cesarza Konrada II, kijowskiego księcia Jarosława Mądrego i mącącego w kraju KOP-u (Komitetu Obrony Pogaństwa)!

Zgrabnie wysiudał Mieszka II z tronu i sam zajął jego miejsce. W pierwszej kolejności zapakował do torebki Rychezy (żony obalonego króla) polskie insygnia koronacyjne i, wraz z właścicielką tej torebki, odesłał je cesarzowi. Później zaczął rządzić, czyli tępić swoich przeciwników.

Wprawdzie ani się umywał do Hitlera czy Stalina, ale i tak zasłużył sobie na marny koniec. Polacy nie bawili się w wymyślanie nowych słów, wzięli i skrócili dziada o głowę…

48 Komentarze

  1. Chyba odrobinę jednak za długo pożył, gdyż potomkami tegoż są chyba weszpolacy, nie tylko zajmujący się z upodobaniem twórczością w stylu fasz (heilowanie), to jeszcze sięgają do rodzimowierstwa, czyli są z KOP za pan brat. :)

  2. Witaj, Bojo.

    Polewacz Tysiąclecia? Tytuł nieadekwatny do sytuacji – powinno być „Tysiącleci” – tego, co się kończyło i tego, co się zaczynało:)

    Pozdrawiam:)

    • Mało kto nadaje się na litera totalnej opozycji. Trzeba umieć działać bez Facebooka, Twittera i tych innych takich…

  3. A mnie jest żal tego Bezpryma. W końcu najstarszy był i to jemu należała się scheda. A tu masz babo placek, ojciec się zbiesił i łamiąc tradycję, strasznie w tym naszym królestwie namieszał. I tak oto, ta decyzja ojczulka Chrobrego naznaczyła klątwą ten piastowski ród.

  4. Nie no, ten poczet jest boski :) Stanowczo powinien zostać opublikowany, być może wówczas współczesna młodzież byłaby w stanie przyswoić sobie zawiłości polskiej historii. Pomyśl o tym! :)

  5. Wielkie plany miał i ich nie zrealizował xD. No nie wiem, czy śliwki robaczywki, skoro badacze twierdzą, że najstarsze dzieci mają największą inteligencję…

  6. Może dwór i najbliżsi pogrążyli się w takiej żałobie, że faktycznie nikt nie polewał tylko prosto z szyjki ciągnięto napoje wyskokowe?

    No krewetki nie wyglądają za ładnie, są jak różowe robaczki, to prawda. Jednak jak się je umiejętnie przygotuje są pyszne. :)

    I w liściach faktycznie raczej ich nie ma, no może poza jakimiś ,,wypadkami przy pracy” jak np. kucharz wyrzuca źle zrobione krewetki przez okno. :D

    Pozdrawiam!

      • zawsze byłam zwolenniczką metody ostrego cięcia ;)
        … a poważnie – to uważam, że to całkiem dobra metoda jest, gdyby nie to, że drastyczne metody bywają nadużywane w niewłaściwy sposób, do niewłaściwych celów, przez niewłaściwych ludzi, a właściwie bardzo często, przez ludzi, którzy powinni być rozpatrywani pod kątem zastosowania tej, czy innej metody drastycznego skracania tyranii. Właściwie jest to bardzo łagodna metoda i bardzo tania – państwo nie ponosi kosztów utrzymania osoby odseparowanej od otoczenia. Inną, bardziej wg mnie skuteczną metodą są np. takie kamieniołomy i dokonywanie urobku metodami pochodzącymi ze średniowiecza w najlepszym razie… albo jeszcze starszymi – kilof i jedziesz gościu na ścianie, i pracujesz ciężko i długo, żebyś nie miał ani siły, ani czasu myśleć o głupotach, a do tego zarabiasz na swoje utrzymanie, a nie, że wikt i opierunek w pakiecie za free. Kara śmierci mogłaby być zastąpiona wg mnie tylko i wyłącznie bardzo ciężką pracą fizyczną, a nie grzaniem zada za pieniądze podatników. Tyle, że tu kwestią jest jeszcze, czy ktoś kto np. odbiera życie innym, ma nadal prawo do pełni praw należnych człowiekowi… tylko kto jest przestępcą tak na prawdę, a kto nim nie jest?
        Dobra, tyle, bo to długo i dużo można by było – dobrze radzę – nie prowokuj. :P

  7. Sam akurat lubię historię, ale wiem że dla wielu osób, to nuda i syf. Podejrzewam jednak, że gdybyś to Ty pisał podręczniki, sytuacja uległa by diametralnej zmianie. PS. Żeby było jasne, nie znam Cię, nie wiszę Ci kasy, Twoja siostra (o ile ją masz) nie jest moją żoną, nie wjechałem Ci w kufer na czerwonym, więc to tylko (i wyłącznie) rzetelna recenzja.

  8. Z takim imieniem, jak Bezprym, to inaczej nie mógł skończyć. Jestem ciekaw czy gdzieś w grupie Wyszehradzkiej funkcjonuje pojęcie „bezprym”, jako „bezgłowy”?

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.