Skrupulatny poczet władców Polski. Część II Mieszka I

Część pierwsza przygód Mieszka I znajduje się tutaj.

Miał on ci (w średniowieczu ludzie miewali niejedno ci) doradcę polityczno – religijnego o imieniu Bojan. Uczony ów mąż rozeznawał się w stosunkach międzynarodowych i międzyludzkich, a wszystkie religie miał w małym palcu, chociaż sam nie wyznawał żadnej. Był takim bezwyznaniowym książęcym kapelanem, który po każdym zdaniu musiał zwilżać gardło.

Mieszko wezwał Bojana, polał mu szczodrze i zadał tradycyjne pytanie:

- Co czynić?

Bojan długo rozważał plusy dodatnie, brał pod uwagę plusy ujemne, a Książę cierpliwie wysyłał sługę po kolejne gąsiorki. Wreszcie plan był gotowy:

- Przykro mi , Książę, ale w trybie pogańskim i bezżennym nie dasz sobie rady. Zjedzą cię sąsiedzi… polej… Musisz ożenić się i ochrzcić! Niemcy nie nadają się na teściów, bo ich córki urodą raczej nie porażają… polej… Smal cholewki do Dobrawy…

- Dobrawy?

- Przecież ją znasz! To córka tego upierdliwego Pepika Bolesława Srogiego. Jest wprawdzie trochę moherowa i nie tak śliczna jak Helenka Vondrackova kiedyś była, ale… polej… ale za to dobrze przygotuje cię do chrztu. Poza tym, przyjedzie z nią biskup Jordan i chrztu ci udzieli…

- Jak to? Michael Jordan biskupem został?

- Polej… Na to wygląda. Tylko nie bądź sknera i nie rób ślubu i chrztu tego samego dnia. Dwie imprezy mają być!

Mieszko posłuchał rady Bojana. Ożenił się, powierzył duszę Papieżowi i dzięki temu Polska wkręciła się w zachodni krąg kultury chrześcijańskiej.

Szybko okazało się, że Różaniec odmawiany po czesku brzmi zabawnie tylko do pewnego momentu. Pierwsze nie wytrzymały książęce nałożnice, oddaliły się w siną dal. Odszedł też wykastrowany Strażnik Łoża. Zawędrował do Przemyśla i tam otworzył sklep ze sztucznymi klejnotami i innymi bajerami.

Dobrawa, niestety, długo nie pociągła. Po jej śmierci, Mieszko ożenił się z Odą. Nie zrobił tego tylko dla seksu, zdecydował się na niemieckiego teścia, bo tego wymagała racja stanu, a Bojan i Mieszko nie byli krowami, więc czasami zmieniali poglądy.

Mieszko, niestety, nie był najpotężniejszy w Europie. Zwłaszcza od cesarza niemieckiego nie był potężniejszy. Musiał lawirować, kombinować i knuć. Wykorzystywał kłótnie trwające w cesarstwie, Czechów wysyłał na pierwszą linię, a sam udawał niewiniątko. Dzięki temu Czesi obudzili się z ręką w nocniku, a Mieszko zdobył Śląsk i Małopolskę.

Mieszko napłodził sporo dzieci. Trochę z Dobrawą, trochę z Odą. Najbardziej żądnym władzy okazał się Bolesław (nazwany później Chrobrym).

Pod koniec życia Książę wysłał do Papieża list zatytułowany dziwacznie „Dagome iudex”. Po co go wysłał i co w nim napisał? Tego nawet ja nie wiem. Niektórzy twierdzą, że pod koniec życia Mieszko cierpiał na gorączkę…

Z pamiętnika Dobrej Kobiety

Dobrej Kobiecie nielekko jest na świecie. Świat wokół niej wariuje, a niebo deszczem pluje.

SĄSIEDZI – Nie chodzą do spowiedzi

MĄŻ – Podstępny niczym wąż, o lodzie marzy wciąż

MŁODZIEŻ – Bezbożną nosi odzież

BRATOWA – Pod makijażem zmarszczki chowa

SĄSIADKI – Źle wychowują dziatki

BLOGERKI I BLOGERZY – Na głowie włos się jeży

JA – Oaza w morzu zła

Degenerat Mikołaj Mika wkrótce przekroczy sto tysięcy. Najgorsze, że tego nie da się już odklikać…

Skrupulatny poczet władców Polski. Część I Mieszka I

MIESZKO I Władca, który przywłaszczył sobie Minus Pierwszą Rzeczpospolitą (MPR) i przemianował ją na Polskę Piastów. Pierwszy w historii wygłosił orędzie. Ale po kolei…

Mieszko do siódmego roku życia nic nie widział. Dopiero po postrzyżynach, kiedy obcięto mu grzywkę, przejrzał na oczy.

- Super! – zakrzyknął – Nareszcie mogę patrzeć na wszystko!

Patrzył jak tata Siemomysł przyłącza do Polski kolejny wygwizdów, jak użera się z wojewodami i jak cierpi na skutek małżeńskiego strajku mamy Gorkiej… Patrzył, patrzył i w końcu doszedł do wniosku, że nie idzie na to patrzeć.

- Ja se nie pozwolę na takie cyrki! – postanowił

Kiedy Siemomysł, jak to się patetycznie mówi, wyzionął ducha, Mieszko zasiadł na tronie. Posiedział chwilę, podumał, ponakręcał się przeklinaniem i nakazał wezwać wszystkich wojewodów. A gdy zjawili się, wstał i wygłosił krótkie orędzie:

- Słuchajcie no! Państwo to ja! Wszystko jest moje, a wy musicie mnie słuchać. Ślepo słuchać! Bo jak nie… Bo jak nie… – Mieszko stopniował napięcie – Bo jak nie… To powierzę was Papieżowi!

W tym momencie większość słuchaczy narobiła w portki ze strachu. Cóż, w tamtym czasie Papież nie był dobrotliwym starszym panem, którego każdy mógł olewać…

Później Książę sprowadził sobie siedem nałożnic i zatrudnił strażnika łoża, którego, na wszelki wypadek, osobiście wykastrował.

Następnie Mieszko, po raz pierwszy w historii, pozyskał dla Polski Ziemie Odzyskane (oprócz nadzianych świętymi gajami Prus Wschodnich) i wtedy zaczęły się kłopoty.

Szybko zrozumiał, że jeżeli ktoś nabuduje sobie grodów warownych, to prędzej czy później pojawi się ktoś inny, kto zechce te grody zdobywać. W przypadku grodów piastowskich tym ktosiem okazał się pazerny szwabski margrabia Hodon. Najechał on (konno) prastare ziemie, bo już od niejakiego czasu ostrzył sobie na nie zęby. Miał również chrapkę na koślawe srebrne denary, których w Polsce było dużo. Zamierzał je, jak to Niemcy mają w zwyczaju, zrabować i przeznaczyć na własne potrzeby.

Na szczęście miał ci Mieszko mieczów dostatek, a jego rycerze potrafili posługiwać się nimi. Pod Cedynią (972r.) otrzymał Hodo należny mu łomot i musiał, jak niepyszny, wrócić do domu by rany sobie wylizać.

Ale już wcześniej nie było wesoło. Z lewej góry napierali Wieleci, z prawej góry Prusowie (zaminowani świętymi gajami), z lewego boku wspomniani  agresywni Niemcy, a od dołu kłuli Czesi pod wodzą bardzo nieśmiesznego Pepika Bolesława Srogiego.

-No tak – pomyślał Mieszko – bez polityki nie obejdzie się!

cdn…

Do czego powinien służyć kościół?

Ostatnio dwa wydarzenia uderzyły nas obuchem. Informacje o nich pojawiły się niemal jednocześnie na ulubionym przez nas Onecie. Oba dotyczą kościołów.

Pierwszy przypadek wydarzył się w Holandii. Jacyś tam filmowcy nakręcili film pornograficzny. Uczynili to w kościele, a miejscem kluczowych scen był konfesjonał. Trochę szokujące, ale nie o to nam chodzi. Ludzie (zwłaszcza Holendrzy) mają prawo wpadać na różne pomysły, a pomysł kręcenia pornola w kościele jest niewątpliwie pomysłem różnym. Bardziej zadziwiły nas trzy reakcje.

1. Reakcja prokuratury. Prokuratura stwierdziła, że może i było to obraźliwe, ale bluźnierstwo w Holandii nie jest karalne. Pornol kręcony był w majestacie prawa.

2. Reakcja proboszcza. Proboszcz nie zgadza się z decyzją prokuratury. Obawia się, że taki precedens rozzuchwali filmowców i zaczną kręcić pornole w ratuszu, a nawet, co gorsza, w restauracjach! To dopiero byłby skandal!

3. Reakcja ministerstwa sprawiedliwości. Ministerstwo poradziło kościołowym, by powiesili na drzwiach kościoła zakaz wstępu. Dopiero wtedy będzie można ścigać ludzi, którzy robią takie rzeczy.

Ciekawe czy Holendrzy mają swojego Bareję?

Drugi incydent dzieje się w naszej Ojczyźnie. W toruńskich kościołach ma się odbyć festiwal muzyki sakralnej. Ale nie chodzi nam o festiwal, tylko o jedną reakcję.

1. Reakcja antyklerykalnego stowarzyszenia „Polska Laicka”. Członkowie stowarzyszenia protestują przeciwko współfinansowaniu tego festiwalu przez państwowe instytucje. Lider toruńskiego oddziału powiedział: „Te koncerty są połączone np. z adoracją krzyża albo mszą. Na to nie ma naszej zgody. Przecież osoba innej wiary będzie się źle czuć, gdy wszyscy będą klękać albo chwalić Jezusa. Dla mnie w tym przypadku koncerty są dodatkiem do katolickich obrządków”.

No właśnie. Dlaczego z naszych pieniędzy ma być współfinansowane złe samopoczucie kogokolwiek? Może trzeba wyprowadzić obrządki religijne z kościołów? Wtedy wszyscy poczują się lepiej. Może nie tak dobrze jak w Holandii, ale lepiej… Co zamiast obrządków? Jeżeli ktoś nie lubi muzyki sakralnej to… Holandia dała przykład…

Skrupulatny poczet władców Polski. Siemomysł

SIEMOMYSŁ Piąty (jeśli nie liczyć Popiela) i ostatni władca Minus Pierwszej Rzeczpospolitej (MPR). Był też ostatnim co nie musiał wojować defensywnie. Jest nieoficjalnym patronem polskiego nepotyzmu.

On to, pierwszy z Piastów, jeszcze za życia doczekał się przydomka. Był strasznym zmarzluchem, ciągle mu było zimno i ciągle robił sobie grzańce w kuchni. Rzadko widywano go bez parującego kubka. Tak tak, szybko zyskał przezwisko Grzaniec.

Tatę Lestka martwiło to trochę. Nie był w ciemię bity, więc znalazł sposób. Sprowadził synowi żonę ze Śląska. Była to krzepka dziołcha i miała na imię Gorka (w języku śląskim gorka oznacza tyle samo co gorąca). Po ślubie Siemomysł nie musiał już robić grzańców.

Kiedy Lestek odszedł do pogańskiego raju, Siemomysł tradycyjnie zasiadł na tronie. Panowanie rozpoczął od założenia warzelni soli w Inowrocławiu i organizacji I Festiwalu Pieśni Pogańskiej w Jarocinie. Na tym festiwalu osobiście wykonał swoją ulubioną piosenkę:

Słowiańscy poganie
To jedna rodzina!
Mały czy duży,
Chłopak czy dziewczyna…

Siemomysł dbał też o wzrost powierzchni państwa. Wprawdzie zostawił w spokoju zadupia, ale przyłączył do Polski trzy wygwizdowy. Jeden na zachodzie, jeden na wschodzie i jeden na południu.

Tylko na północ nie pchał się, bo tam było straszno. Ziemie Prusów nadziane były świętymi gajami niczym dobra babka rodzynkami (albo niegdysiejszy licealista szlachetnymi ideami). Takie religijne pole minowe. Prusowie zatłukiwali każdego kto wlazł do takiego gaju, a ciało intruza sprzedawali wg. taryfy: kilo złota za kilo niepatroszonego nieżywca.

Poza tym pojawiły się problemy rodzinne. Pierworodny syn uporczywie twierdził, że tylko ciemność widzi, a prawdziwa awantura wybuchła gdy przyszło wybierać imię dla niego. Siemomysł chciał nazwać następcę Mieszkiem, a żona Gorka upierała się przy nowocześniejszym imieniu Brajanek. Książę postawił na swoim. Mieszko został Mieszkiem. Wściekła Gorka odpowiedziała strajkiem małżeńskim.

Biedny Siemomysł znowu musiał robić grzańce i już do końca życia łaził z parującym kubkiem w dłoni. A że też był trochę mściwy to, na złość żonie, drugiemu synowi nadał imię Czcibor…

Nacjonalizm jest jak alkoholizm

„Nacjonalizm jest jak alkoholizm: chwila egzaltacji, a potem długi ból głowy”.

Te piękne i mądre słowa wygłosił niejaki Frans Timmermans. Holenderski wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej akurat świętował 78 rocznicę paktu Ribbentrop–Mołotow i tak mu się powiedziało przy okazji.

Kiedy my byliśmy młodzi, nie wolno było używać brzydkich wyrazów. Aby nie narażać się na doraźne kary, zamiast „O cholera”! mówiliśmy „O holender”! Tak nam zostało do dzisiaj.  Porażeni polotem słów Timmermansa zakrzyknęliśmy zgodnie:

- O holender!

A nasze wątpliwości wyraził Kolega Podśmiechujek:

- Ciekawe jak to u nas jest? Jeszcze się egzaltujemy czy już boli nas głowa?

 

P.S. Więcej na ten temat można przeczytać w Onecie.

Skrupulatny poczet władców Polski. Lestek

LESTEK Czwarty (jeśli nie liczyć Popiela) władca Minus Pierwszej Rzeczpospolitej (MPR). Pierwszy, który przeżył traumę we wczesnej młodości. Ilekroć próbował pobawić się ptaszkiem, nakrywała go mama Oziębła i kazała mu klęczeć na grochu.

Jeżeli chodzi o edukację, to uczył się pilnie w niechrześcijańskiej szkółce niedzielnej. Pisanie i czytanie nie bardzo mu szło, niezłe wyniki osiągał w sztuce obcinania głowy jednym cięciem. Dyplom ukończenia tej uczelni, naskrobany na korze brzozowej, powiesił sobie nad łożem prawym.

Kiedy tata Siemowit odszedł do krainy wiecznego braku absurdów (rok 870), Lestek zasiadł na tronie i szybko zauważył, że niewiele ma do roboty.

Przede wszystkim nie było kogo bić. Szwaby nie wychynęli jeszcze zza Łaby, a Kacapy też nie myśleli wtedy o paktach antypolskich. W tej sytuacji Lestek kazał bić monetę. Takie sobie koślawe denary z obrazkiem, który w równym stopniu przypominał orła, lwa, głowę księcia i PKiN.

Nabił tych monet tyle, że aż od razu żona mu się znalazła. Miała na imię Dudka i była mistrzynią w sztuce kochania władców niebiednych. W inne klocki też była dobra. Lestek dużo czasu spędzał w łożu, a krzyki Dudki umacniały autorytet władcy wśród poddanych. Ucierpiała na tym powierzchnia państwa, bo zadupia już nie były przyłączane tak intensywnie jak za czasów Siemowita.

Podobnie jak ojciec, miał Lestek ulubioną piosenkę, ale wykonywał ją w innych okolicznościach. W MPR nie brakowało ludzi mordujących, gwałcących i kradnących. Tych, którzy nie czynili tego w majestacie prawa, Książę skazywał na karę śmierci. Kiedy skazaniec kładł głowę na pieńku, Lestek śpiewał mu współczująco: „Chwila, która trwa, może być najlepszą z twoich chwil”… Cóż, empatia nie została wynaleziona w XXI wieku.

Lestek wszystkim nie ustępował w zacności, żonę zdradzał sporadycznie, a synowi nadał imię Siemomysł. Tylko jednego marzenia nie spełnił, nigdy nie był w burdelu…

Koniec z ogórkami!

% Palenie na czczo jest rzekomo niezdrowe…

% Kaczyński złapał Polskę za uszy i wyciąga ją z Unii Europejskiej. Na szczęście, Tusk trzyma Polskę za nogę i nie pozwala wyciągnąć. Szkoda, że Polska nie jest rodzaju męskiego. Miałby Donald wygodniejszy uchwyt do złapania…

% Macierewicz zagrzebał się w błocie tak spektakularnie, że aż woodstockowiczów skręca z zazdrości!

% Schetyna też wystylizował się na ratownika po burzy.

% Trybunał Konstytucyjny podobno kolaboruje ze smutnymi ministrami…

% Perfect obchodzi czterdziestolecie działalności. Z tej okazji (i nie tylko z tej) można sobie zaśpiewać:

Komu auto, komu chatę
Komu awansować tatę
Komu nie podawać ręki
Komu słowa do piosenki

Oooo
Ale wkoło jest wesoło!

% Internauci narzekają, że Petru cicho siedzi. Nie mają z czego memów robić…

% Wojewoda (czyli ten, który prowadzi wojsko) doskonale wie, że armia nie nadaje się do grabienia liści. Najlepsza w grabieniu była bolszewicka Armia Czerwona, ale też nie chodziło jej o liście…

% Dziad Śmietnikowy twierdzi, że gorzej jest niż za komuny. Dzisiaj śmietniki pozamykane są w klatkach, a za komuny to przynajmniej śmietników nie czepiali się…

Wkrótce wezmą się za nas. Niech no tylko przymusowy aparat z urlopu powróci! 

Skrupulatny poczet władców Polski. Siemowit

SIEMOWIT – Trzeci (jeśli nie liczyć tyrana Popiela) władca Minus Pierwszej Rzeczpospolitej (MPR). On to, pierwszy w historii Państwa Polskiego, dokonał skutecznej reformy.

W wieku siedmiu lat został podstrzyżony przez dwóch uchodźców: praprzodka Vidala Sassoona (uszedł z Anglii przed Normanami) i Cyrulika Sewilskiego (czmychnął z opanowanej przez Maurów Sevilli). Po strzyżeniu odbyła się słynna uczta. Siemowit sprawił się bardzo dobrze, zjadł całe prosiątko i wypił beczkę piwa niepasteryzowanego! Nic dziwnego, że skazany był na wielkość.

Kiedy tata Piast odszedł na wieczne odpoczywanie, Siemowit zasiadł na stolcu. Chwilkę posiedział i trochę mu się w dupie poprzewracało. Zerwał się jakby go kornik drukarz ugryzł i zakrzyknął:

- Co za gówno! Nie będę siedział na tym badziewiu!

Dokonał reformy na samym szczycie władzy. Kazał pociąć stolec na zapałki i zakupił śliczny tronik z mięciuchnym siedziskiem wyściełanym arabskim atłasem. Przy okazji nabył jeszcze, w promocyjnej cenie, fikuśny nocniczek z pokrywką i pojemnik na wiechcie do podcierania.

Oprócz tego oficjalnie przybrał tytuł księcia. Dotychczas różnie go nazywano: władyka, naczelnik, komes, prezes, piastun, buc i jak tam kto chciał. Na pieczątce kazał napisać: „Książę Siemowit, syn Piasta, będzie miał pomnik we wszystkich miastach!”

Pomimo napisu na pieczęci, Siemowit nie grzeszył pychą. Mógł przybrać tytuł królewski, a nie uczynił tego. Przeszkodziła skromność i piosenka. Siemowit uczęszczał na szczyty przywódców średniowiecznego G20. Na spotkaniach tych wykonywał (ku uciesze innych darmozjadów) swoją ulubioną piosenkę:

„Takiego piwa nie pił nawet król!
Gul, gul, gul,
Gul, gul, gul,
Piastowski full”!

Gdyby został królem, nie mógłby tak śpiewać i bisować niezliczoną ilość razy!

W sumie Siemowit był spoko władcą. Obciachu nie narobił, więc ościenni kronikarze mord  sobie nim nie wycierali. Po cichutku, bez awantur, przyłączał do Polski różne, mniejsze i większe, zadupia i tylko z żoną miał problemy. Żona, o imieniu Oziębła, ciągle wierciła mu dziurę w brzuchu za to, że nie opuszcza pokrywki nocnika i za to, że nóg nie myje… Jednak Siemowit nie zrażał się. W końcu udało mu się zdybać Oziębłą w łożu i spłodził całkiem udanego syna Lestka.

Chwała mu za to!

Kłopoty finansowe odlecą na zachód?

Nasz przyjaciel Onet zapodał bardzo optymistyczną wiadomość. Dotyczy ona kościoła katolickiego więc Onet, z wrodzonym sobie taktem, przedstawił ją w dzień święty czyli w niedzielę.

Rzecz dzieje się w niejakim Essen (taka sobie szwabska mieścina). Tam to właśnie Szkopy chcą sprzedać kościół do którego chodzą Polacy. I to komu sprzedać! Znalazł się kupiec, który chce kościół roztegować i na jego miejscu wybudować blok mieszkalny dla uchodźców. Tyle Onet.

Skandal? Jaki tam skandal. To nie jest walka z katolicyzmem ani, tym bardziej, islamizacja zdalnie sterowana. Ot, zwykła potrzeba chwili. Po prostu Niemcy zrozumieli wreszcie, że jednak nadszedł czas płacenia Polsce reparacji wojennych i na gwałt usiłują zdobyć pieniądze.

Wszak nie chodzi o 10 euro. Skromnie licząc, będą musieli wybulić ze cztery biliony euro plus karne odsetki od 1945 roku. Nawet dla Szwabów nie jest to mało! Będą musieli trochę powyprzedawać majątek narodowy. Nie czas żałować kościołów gdy, być może, nawet woda w Łabie pójdzie pod młotek…

Tak sobie myślę… Co my zrobimy z taką ilością gotówki?