Poczet grzeszników polskich. Krzysztof Kolumb

Sądzi się, że Kolumb był Makaroniarzem z Genui, Hiszpańcem z nie naszej Galicji lub nawet kimś tam z Korsyki (aż dziwne, że Szwaby nie próbują go zawłaszczyć). Gówno prawda! Kolumb urodził się Polakiem na Maderze i był synem (z podejrzanego łoża) byłego króla Polski i Węgier Władysława III Warneńczyka!

Ha! Okazało się, że Turcy nie upitolili Warneńczykowi głowy. Po prostu Władek (można tak go nazywać, bo młody był) spobożniał znienacka po przegranej bitwie i wywędrował na Maderę by tam odpokutować za gejostwo swoje i wiarołomstwo. Nieważne jak ta ekspiacja wyglądała. Ważne, że urodził się Kolumb, wyrósł, zmężniał i zaczął grzeszyć.

Kolumb podobny był do swojego dziadka Władysława Jagiełły, ale nie to było jego największym grzechem. Delikt główny Krzysztofa Kolumba? Uparcie nie zaznaczał wyraźnie, że jest Polakiem i nie napisał inwokacji „Litwo! Ojczyzno moja”! A białe skarpetki do sandałów nosił!

O! Gdybyż to było wszystko! Skąd! Mało mu było, więc wziął i odkrył Amerykę!

Ano. Odkrył tą zakichaną Amerykę i same nieszczęścia z tego wynikły. Gdyby Ameryka pozostała nieodkryta, to nie byłoby II wojny światowej! Do dzisiaj trwałaby pierwsza wojna światowa! Wszak to przybycie generała Pershinga przyspieszyło zakończenie Wielkiej Wojny. Rewolucji Październikowej też by nie było. Lenin rozpętał rewolucję, bo chciał zrobić na złość Amerykańcom!

No i? Mamy to co mamy. A co mieć będziemy to chyba lepiej nie wiedzieć… póki co…

Ballada na poniedziałek. Ostatnia już!

(Na melodię „Żeby Polska była Polską”)

Poniedziałek jest dniem takim,
Który bardzo ubogaca!
Bo co tydzień w tym dniu trudnym
Wyganiamy z siebie kaca!

Wyganiamy w pocie czoła,
No a potem (bez wyjątku)
Będziem nie pić, będziem nie pić,
Będziem nie pić aż do piątku!

P.S. No nie da się ukryć, że z wewnętrznymi problemami musimy radzić sobie sami!

Ballada na koniec tygodnia

(Na melodię „Żeby Polska była Polską”)

Myśl mnie gryzła już od rana:
Czym się różni (pojąć chciałem)
Od poprzednich dobra zmiana?
O dziewiątej zrozumiałem!

Jedna tylko jest różnica,
Kiedyś było dożynanie.
A co teraz? A co teraz?
Teraz mamy wygaszanie!

P.S. A my wręcz przeciwnie! Planujemy rozpalenie grilla z okazji niegdysiejszego wielkiego święta!

Ballada na piątek

(Na melodię „Żeby Polska była Polską)

WERSJA PODSTAWOWA

A trójpodział, nie od dzisiaj,
Tak obdziela swoje człony:
Kęs dla SB, kęs dla „misia”,
No i torcik już zjedzony!

Po co wierzyć w banialuki?
Czas już zmienić swe poglądy.
Wolne sądy, wolne sądy,
Wolne sądy to przesądy!

WERSJA RZĄDOWA 

A trójpodział, aż do dzisiaj,
Tak obdzielał swoje człony:
Kęs dla SB, kęs dla „misia”,
No i torcik już zjedzony!

Po co wierzyć w banialuki?
Czas już zmienić swe poglądy.
Wolne sądy, wolne sądy,
Wolne sądy nie przesądy!

WERSJA OPOZYCYJNA 

A trójpodział, już od dzisiaj,
Tak obdzieli swoje człony:
Kęs dla SB, kęs dla „misia”,
No i torcik już zjedzony!

Po co wierzyć w banialuki?
Czas już zmienić swe poglądy.
Wolne sądy, wolne sądy,
Wolne sądy znów przesądy!

P.S. Nie wiem czy w Polsce jest trójpodział władzy, ale trójpodział prawdy jest na pewno!

Ballada na środę

(Na melodię „Żeby Polska była Polską”)

Z debat sejmu, kulturalnych
(Nie ma w posłach grama złości)
Idzie przekaz, nienachalny
Że należy trwać w czystości!

I kanalie (choć zdradzieckie)
Higieniczny przykład dają,
Bo czym mogą, bo czym mogą
Mordy sobie wycierają!

Może jutro będzie „Ballada na czwartek”?

Tekst hymnu dojrzał do zmian?

Niejaki Piotr Zapart (nie Jaki) zapodał pomysł. Uważa on, że tekst hymnu należy zmienić. Jedno nazwisko chce zastąpić imieniem i nazwiskiem. Nie „Dał nam przykład Bonaparte jak zwyciężać mamy!” tylko „Dał nam przykład Jan Sobieski jak zwyciężać mamy!” 

Piotr Zapart ma rację, nie ma racji i mógłby pójść dalej.

Ma rację, bo Napoleon Bonaparte to szemrane indywiduum i, w dodatku, Żabojad z Korsyki. Więcej narobił szkody niż pożytku. Jedyny jego atut to niewysoki wzrost… Też uważamy, że trzeba nieco więcej żeby figurować w polskim hymnie.

Nie ma racji, bo Sobieski również nie pasuje. Za bardzo kojarzy się z wódecznością, więc abstynencki Naród Polski nie zechce utożsamiać się. Są przecież współcześni bohaterowie! Poza tym najwyższy już czas skończyć z wojenną retoryką. Dlatego mamy odpowiedniejszą propozycję: „Dał nam przykład Macierewicz jak dochodzić mamy”!

Mógłby pójść dalej, bo jeszcze jedna sprawa w hymnie kłuje. Połączenie nazwiska „Czarniecki” z forsowaniem morza naprawdę źle się kojarzy. Wybicki, kiedy to pisał, też był uchodźcą, ale dzisiaj takie teksty?! To trzeba zmienić! Wszak, jak już wspominałem, są współcześni bohaterowie:

Nasza propozycja brzmi następująco:

Jak Terlecki wraz z Błaszczakiem,
Gdy Szczerba napierał,
Staniem murem przed Prezesem,
On jest nasz ideał!

 

P.S. Powyższy tekst jest tylko głosem w potencjalnej debacie na temat zmian w polskim hymnie.

Sądny dzień nastał po południu

Konkretnie 12 lipca 2017r. o godzinie 16.40 z sekundami (czyli tuż przed Teleekspressem). Wtedy to Sejm uchwalił nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa.

KRS to „korporacyjna spółdzielnia, która sama o wszystkim decyduje” (według PIS, a zwłaszcza Ziobry) lub „organ konstytucyjny, który stoi na straży niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów” (według opozycji, a zwłaszcza Szczerby). Ale nie o to chodzi…

Chodzi o to, że zarządy spółek państwowych, telewizję publiczną, trybunały, sądy (czyli prawie wszystkie patologie) PIS odebrał już konkurencji. Są jeszcze samorządy, ale i na nie przyjdzie pora. Do wyborów samorządowych pozostało trochę czasu i zapewne PIS zechce ten czas dobrze wykorzystać. Co oni jeszcze mogą zrobić?

Zaraz, zaraz…  A może już warto zmienić retorykę? Nie mówić „oni chcą ubezwłasnowolnić sędziów”, lecz „my chcemy uzdrowić sądownictwo”? Wszak chlebek tylko z jednej strony jest posmarowany. Panie Prezesie! Na pewno przydamy się! Tym bardziej, że mamy kilka pomysłów „co by tu jeszcze”:

- Uporządkować sytuację w reprezentacji piłkarskiej. Zdegradować Lewandowskiego i zrobić kapitanem PISzczka!

- Powycinać wszystkie dęby, graby, osiki i inne badziewia! Posadzić drzewa PIStacjowe, niech rosną, kwitną i owocują! (Przy okazji można też białe róże wykosić)

- Ustawowo zakazać kwiczenia. Niech opozycja PISzczy!

- Po co nam sterowane POciski? Armia powinna być wyposażona wyłącznie w PIStolety!

I jak, Panie Prezesie? Tęgie mamy głowy? Zdaje się, że niewiele ustępujemy Macierewiczowi… Pewni jesteśmy, że posmakuje nam władza. Nawet taka najnajnajminimalniejsza… Byle dała trochę kasiorki i medal od czasu do czasu…

Ciągle nowe odkrycia

Jak urodzić i nie zwariować? Polska niechcianym bękartem świata? Alterglobaliści, miłościwie Galicji panujący Franciszek Józef i Frytka w stolicy – czyli Warszawa da się lubić, tutaj szczęście można znaleźć, tutaj… bilet można zgubić – limeryk (199).

Nie ma to jak zgrabne pośladki: najlepszy dywizjon RAF-u i Aladyn. Recenzja: morfologia w kontekście języka – krew czy niewolnictwo w cywilizowanym świecie?

Jestem sprytna i wybitna, romantyczna także, no to zostałam okrzyknięta zawodową oszustką… Przestroga dla facetów, którzy lubią bawić się uczuciami!

„Się popsułam” – dyżurny mechanik. Opanowanie, sztuką nabytą przez lata retro. Ach te grzeszne piątki, jak Puszkowa z Fb się pożegnała…

Amfiteatr Flawiusza, wartości religijne, zamiłowanie do protestu i przemocy oraz dzień ślimaka – prawo kontra sprawiedliwość?

Korytarz humanitarny: czworokącik, zobaczyć stolicę Francji czy pojechać na wieś?

Unia Lubelska: babeczka (bez jaj) ale z fantazją. Urlopowo o jedzeniu i nie tylko – słowo na wtorek czyli lecz się sama!

O Pani, przynieś mi szczęście! Przepadłam w realu, a Volta mogła być lepsza..

Grzybiarze i inne leśne stwory! Przerwa!! Motyl i orzeł wylądował!!!

P.S. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych zdarzeń jest celowe.

P.S.2. Nie wysilałem się. Przepisałem tylko tytuły notek z ulubionych blogów. Spójniki i znaki interpunkcyjne poplątały się trochę…

Brat Ladaco rozwiązuje problem religijny

Brat Ladaco, od niejakiego czasu, jest ekspertem religijnym. Każdy problem potrafi rozwiązać. Oto mały przykład:

- „Kobiety są, aha aha, gorące, aha aha”… (dzwonek telefonu Brata Ladaco)

BL (Brat Ladaco): Cholera! Przełknąć nie dadzą… Halooooo…

KD (Kobieta Dzwoniąca): Szczęść Boże! Mam na imię Dżesika. Dzwonię, ponieważ…

BL: Chwileczkę… Boja, przysuń mi tu bliżej szklaneczkę… Halo? Jesteś tam jeszcze? Powiedz, dziecko, ile masz lat i skąd dzwonisz?

KD: Urodziłam się w trzydziestym dziewiątym, a mieszkam w Jarosławiu przy ulicy 3-go Maja 41. Dzwonię, ponieważ chciałabym pojechać do papieża…

BL: No to jedź…

KD: Nie wiem jak… Mam tysiąc złotych emerytury, a wyjazdy do papieża to drogie rzeczy są…

BL: Masz tysiąc złotych emerytury? Jesteś pewna? Może tysiąc euro?

KD: Raczej nie… Listonosz przynosi dziesięć stówek z wizerunkiem polsko-litewskiego króla… Gówno dostaniesz!… Przepraszam, to nie do Brata… To do mojego męża. On nazywa mnie starą torbą, a ja jestem tylko starym portfelem… chlip. chlip…

BL: No cóż. Obawiam się… Zaraz, zaraz… Nie rozłączaj się, siostro! Muszę porozmawiać z moim świeckim asystentem. Boja, pamiętasz ostatnią wizytę Papieża? Zdaje się, że zostawił wizytówkę… Poszukaj jej, proszę… Ale najpierw napełnij szklaneczkę! Gul, gul, gul, gul… Jesteś tam jeszcze, siostro?

KD: Jestem! W Tobie, Bracie, moja ostatnia nadzieja… chlip, chlip…

BL: Powiedziałaś, że mieszkasz w Jarosławiu przy ulicy 3-go Maja 41? Wiedz, siostro, że Watykan niekoniecznie w Rzymie musi być… Słuchaj uważnie: Franciszek Papież, komornik sądo… mniejsza o tytuły… Przyjmuje osobiście w każdy wtorek, od dziesiątej do piętnastej! Adres: Jarosław ul. 3-go Maja 45. Znam te tereny. To o rzut beretem od ciebie, siostro…

KD: To rzeczywiście pod samym nosem… Jak cudownie!

BL: Czeka cię prywatna audiencja! Jeżeli będziesz silna i nie zaszalejesz w szmateksie, który znajduje się pod numerem 43, to pielgrzymka nic cię nie będzie kosztowała…