Z kroniki parakryminalnej

Trzy fajne babeczki, Maryla R., Kayah ?. i Kasia N. nieparagrafowo (na razie) skonfliktowały się z prezesem telemisji publicznej Jackiem K. Kayah ?. została sprowokowana bezpośrednio, pozostałe – pośrednio.

Nie wiadomo o co chodzi, ale wiadomo, że nie o pieniądze (przynajmniej nie bezpośrednio). Podobno Jacek K. rzekomo (Jacek K. wypiera się) wycofał Kayah ?. z udziału w festiwalu w Opolu, bo Kayah ?. łazi tam gdzie nie powinna. Kasia N. wycofała się sama w ramach solidarności z Kayah ?.(znowu ta solidarność!). Maryla R. rozważa wycofanie się z festiwalu w ramach tego, że jest jej przykro.

Podobno Kayah ?. nagrabiła sobie nie tylko łażeniem na niekoszerne imprezy. Gwoździem do trumny był tekst jej piosenki, którego nie chciała zmienić. Prezes życzył sobie by słowa „Prawy do lewego, wypij kolego, przecież wiemy, nigdy nie ma tego złego” zastąpiły inne: „Prawy do lewaka: kawał żeś łajdaka, w pierdlu zgnić powinna łajza wredna taka”!

My wiemy jedno: festiwal w Opolu bez Maryli Rodowicz będzie do dupy. Chyba, że wystąpi Jacek K. i zaśpiewa:

„Sprawnie Jacek w tivi rządzi,
Już wyleciał, kto pobłądził!
Hejże hej, hejże ha,
Jacek świetny program da.
Hejże hej, hejże ha,
Niech rządzenie Jacka trwa”!

Adam, Ewa i ludzie

Pan Bóg stworzył człowieka Adama i człowieka Ewę (kolejność alfabetyczna, nie faktyczna). Umieścił ich w Edenie, gdzie żyli szczęśliwie i czasu nie liczyli, bo w raju czas nie istnieje. Eden oddzielony był od reszty Ziemi murem niewidzialnym. Za tym murem (czyli na reszcie Ziemi) panowała wolna amerykanka, czyli naturalna selekcja (pierdyknięcie komety to też chyba naturalna selekcja?)  i ewolucja.

Krótko mówiąc: w Edenie trwała sielanka, a mieszkańcom przyjemnie z ust pachniało (na razie). Poza Edenem – działo się i zmieniało na coraz gorsze.

Te zmiany na gorsze nie następowały szybko. Najpierw pojawiły się nietelefoniczne komórki. Długo szwendały się pojedynczo. Trudno stwierdzić kiedy zaczęły łączyć się w koalicje, ale jak już zaczęły, to wszelki umiar zaniknął. Powstało organizmów tak dużo, że do dzisiaj wszystkie nie zostały odkryte jeszcze.

Ale nie o to chodzi. W Raju nadal trwała sielanka, a na ziemi zaczęły dominować ssaki. Były wśród nich małpy i właśnie z małp wyewoluowała najbardziej rozwinięta forma złośliwej i pasożytniczej egzystencji – ludzie bezduszni!

Ludzie bezduszni podzielili się na: polityków, kapłanów, urzędników średniego i wyższego szczebla, prawników, celników, komorników, aferałów, esbeków, bankierów i innych takich. Źle im działo się, bo nie było kogo łupić. Snuli się jak smrody po gaciach, a z ust ich (oprócz przykrego zapachu) wydobywało się pytanie:

- Jak żyć, Panie Boże? Jak żyć?

Traf chciał (bo planu takiego chyba nie było?), że w Edenie akurat skończyła się sielanka. Adam i Ewa popełnili czyn nazwany później grzechem i musieli opuścić rajski ogród. Z duszą na ramieniu przekroczyli bramę i natychmiast popadli w łapy ludzi bezdusznych.

- Ju hu! – zakrzyknęli ludzie bezduszni – Brać ich!!

Zanim Adam i Ewa obrócili się, mieli już numer PESEL, numer NIP, wpis do ksiąg parafialnych i  przyznany kredyt walutowy…

Dzisiaj nie wiadomo już kto od Boga, a kto od małpy pochodzi…Niektórzy próbują posortować, ale czy uda się?

Ciekawe jak długo to jeszcze potrwa?

-

Dwa miliony lat temu

Pitekantroniusz Mika zlazł z drzewa marula, wyprostował się… i tak już mu zostało.

„Hmmmm” – pomyślał – „Pozycja wyprostowana nie jest zła. Już nie wyglądam jak Prezydent wchodzący do gabinetu Prezesa”…

Spojrzał na swoje odbicie w pobliskiej sadzawce, zrobił groźną minę i powiedział:

- My name is Erectus, Homo Erectus…

Nieopodal obozowało stado jakichś hominidów. Mika podszedł do nich, wyciągnął papierosa i zawołał:

- Hej, neandertale! Ma któryś ognia?

Nie mieli. Nawet nie wiedzieli co to jest.

- Ognia nie znacie? Epoka lodowcowa jest, a wy nawet herbaty z rumem nie możecie przyrządzić? Straszne! Ale nie lękajcie się! Ja będę waszym jaskiniowym Prometeuszem…

Pitekantroniusz skrzesał ognia i pokazał hominidom jak rozpalić ognisko.

- Pieczone mięsko jest znacznie smaczniejsze…

Nie pozwolili mu skończyć. Kiedy nadziewano go na rożen, zdążył jeszcze pomyśleć:

- „Durne te neandertale… mogli poczekać… chciałem im pokazać jak przyprawę do grilla zrobić”…

 

P.S. Błędem było złażenie z drzewa? Raczej nie… Ciężko jest żyć na drzewie. Nawet na takim sympatycznym jak drzewo marula (6kg nadgniłych owoców = 1 puszka nienajmocniejszego piwa). Dodatkowo trzeba było rywalizować z mamutami, które też lubiły uderzyć w gaz, a spust miały gigantyczny!

P.S. 2. Niektórzy politycy mają pecha. Kapitan, który zatopił  własny okręt i nazywa się Schettino, poszedł siedzieć na 16 lat!

Cztery proste pytania

Rząd zadał cztery proste pytania (ot, taka mała matura na poziomie nierozszerzonym). Odpowiedzi Rząd oczekuje od PO, jednak my też odpowiemy na te pytania, bo mamy program i też chcemy dorwać się do władzy! Wprawdzie nie jesteśmy Platformą Obywatelską, ale posiadamy paletę europejską i taką ciężką skrzynkę po amunicji do kałacha (w kolorze zgniłej zieleni, ale możemy przemalować).

1. Czy podniesiecie wiek emerytalny?

Nie! Nie podniesiemy i nie obniżymy wieku emerytalnego. My zlikwidujemy wiek emerytalny! Emerytura będzie należała się po przepracowaniu 1 (słownie: jednego) roku! Wprawdzie chodzi nam o rok neptuniański, ale rok to rok! I jeszcze podniesiemy minimalną emeryturę! Będzie wynosiła milion… Co tam milion… Miliard plus tysiącpięćsetstodziewięćset!!!

2. Czy zlikwidujecie lub zmienicie program 500+?

Troszkę zmienimy. Pięć stów będzie na każde dziecko! I będzie wypłacane do czasu aż dane dziecko po raz pierwszy wypowie słowo „kurwa”.

3. Czy zlikwidujecie IPN i CBA?

Sprawdziliśmy sobie w Wikipedii co oznaczają te dwa skróty… IPN zlikwidujemy, ale nie całkowicie. Wywalimy literkę I. Pamięć Narodowa zostanie, a Instytut pójdzie na zieloną trawkę! Natomiast CBA nas wkur… Kiedy przejmiemy władzę, nie będzie żadnej antykorupcji! Żeby zdobyć władzę, człowiek narobi podłości, nakopie dołków, napodkłada świń, nazdradza przyjaciół, nachodzi po trupach, nakłamie jak Pinokio i co? Goła pensyjka? Prawo do korupcji należy się jak psu buda! JTM (job twoju mać)!!!

4. Czy przyjmiecie emigrantów?

Kolega Podśmiechujek powiedział, że przyjmie jedną emigrantkę (o ile będzie nią Angela Merkel).

——————————————————————————————————

Zdaje się, że udzieliliśmy poprawnych odpowiedzi na wszystkie pytania… Dawać władzę!!

Czerwony Kapturek. Bajka z przemądrym morałem

Bajka jest młoda, więc nie będzie „dawno, dawno temu”…

Nie tak dawno temu (chyba nawet w tym roku), tuż za rogiem (dla ludzi, którzy mieszkają tuż przed rogiem) żyło sobie w stanie panieńskim dziewczę słodkie i udałe. Nie nazywano jej Czerwonym Kapturkiem, ponieważ bardziej pasowało do niej określenie „Fiona”. Jednak faktem jest, że posiadała modną (acz skromną) kurteczkę z kapturem we wspomnianym kolorze i przywdziewała ją na uroczyste okazje.

Owej niedzieli też przywdziała, bo wiosenny deszczyk zacinał bardzo listopadowo. Sprawdziła czy ma komórkę i udała się do kościółka. Kiedy przechodziła koło osiedlowego sklepiku monopolowego drogę zastąpił jej żul – erudyta.

- Quo vadis, Czerwony Kapturku? – żul jednym pytaniem uwiarygodnił pierwszą część tytułu bajki i udowodnił, że zasługuje na miano erudyty.

Świeżo upieczony Czerwony Kapturek też nie był w ciemię bity. Doskonale zrozumiał pytanie, a że nie miał nic do ukrycia, odpowiedział zgodnie z prawdą i grzecznie (delikatnie tylko zmarszczył nosek, bo żul wydzielał zawiesisty odorek):

- Do kościółka zmierzam, panie. Chcę wziąć udział w sumie…

- Chwalebne to przedsięwzięcie, młoda damo. Jednak nie samą sumą człowiek żyje… Jako wierząca i praktykująca, chyba wiesz, że spragnionego należy napoić?

Pytanie było retoryczne, a żul jeszcze je podkreślił zanosząc się suchym kaszlem.

- Chory jestem – powiedział kiedy atak kaszlu minął – Ze względu na stan zdrowia, mam przerwę w odbywaniu kary więzienia, a siedzę za niewinność… Jednak nie musisz mnie nawiedzać, nie musisz mnie pocieszać… Wystarczy, że napoisz!

- Ale jak? Nie mam wody…

- Woda niepotrzebna. Nie jesteśmy na Saharze. W tym oto punkcie handlowym sprzedają napój, który nie tylko gasi pragnienie. Sprawia też, że łatwiej jest chwalić… Promocyjna cena flaszki tego eliksiru wynosi raptem 4.99!

- Mam ja tu w portfeliku 5zł, które chciałam przeznaczyć na ofiarę…

- Uczynek miłosierny jest ważniejszy. Daj mi tego piątaka i idź już, bo spóźnisz się. Nie wypada spóźniać się na mszę…

Bajka nie kończy się dobrze. Traumatyczne spotkanie to nie wszystko. Czerwony Kapturek z gołą ręką poszedł do kościoła i musiał wstydliwie uciekać spojrzeniem kiedy, w środku mszy, podszedł do niej ubrany w firankę dystyngowany pan i nadstawił koszyczek wyściełany serwetką…

Morał aż po oczach wali:
Nie doświadczył by Kapturek złego,
Gdyby wreszcie Sejm uchwalił
Zakaz handlu niedzielnego!

P.S. Jeżeli ktoś posiada zbędną odzież (w nienajgorszym stanie) i zechciałby odstąpić, to proszę o wiadomość na maila. To nie żart…

 

Pojednanie na śniadanie

Mikołaj Mika obudził się niezbyt wniebowzięty.

- Matko jedyna! – krzyknął – Rujnuje nas!

Wszyscy ze snu podnieśli skroń, a pierwszy odszokował się Normalny.

- Co nas rujnuje?

- Niezgoda!

- Niezgoda? – Kolega Podśmiechujek uśmiechnął się obleśnie – Ona rujnuje tylko banki, a prezentera to wręcz utrzymuje… znaczy się… utrzymywała…

- Milcz Podśmiechujku! – Mikołaj przerwał mu obcesowo – Nie ta niezgoda! Chodzi mi… Nieważne… I tak nie zrozumiesz. Idź się wysikaj!

- Uspokój się Mikołaju – Profesor Gender łagodnie pogłaskał go po glacy – I powiedz o co ci chodzi.

Mikołaj Mika odetchnął głęboko, ale nie z ulgą.

- Słuchajcie – powiedział – Nasi politycy kłócą się brutalnie i wulgarnie. Cierpi przez to Polska, Europa i Świat. Muszę położyć temu kres, bo zrujnują wszystko. Natychmiast trzeba ich wezwać i przemówić im do rozumu… znaczy się do słuchu, bo słuch to chyba mają… Boja, wysyłaj kaczęta pocztowe!

- Do wszystkich?

- Do wszystkich! Napisz, że mają stawić się na śniadaniu. A jeśli kto nie stawi się, to mu łeb przy samej…

-A co im damy żryć? – Dobra Kobieta wzięła się pod boki – Tym darmozjadom?

- Masz tu ośmiornicę – Mikołaj podał jej ośmiornicę.

- To jest ośmiornica? Ona ma tyko jedną mackę!

- Nie szkodzi. I tak wygląda obrzydliwie. Przyrządź ją w occie, po żydowsku albo po arabsku…

- Jedno danie? Trochę mało…

- W kredensie jest półmisek ambergoldów. Mamy też sałatkę i dla każdego będzie porcja dorsza za 8,16. Wystarczy! Profesorze, jak tam twoja machina? Nakapała wystarczająco? Kwaśniewski też przyjedzie!

- Będzie Kwaśniewski? No to idę ją podkręcić…

————————————————————————————-

Stawili się wszyscy. Mikołaj Mika pogroził im palcem i powiedział:

- Wiecie dobrze, że ze mną żartów nie ma. Może nie jestem Ojcem Chrzestnym, ale Matką Miłosierną też nie. Słuchajcie i zapamiętajcie! Od dzisiaj koniec kłótni. Ma być zgoda! Niezgoda rujnuje, zgoda buduje!

Powiódł wzrokiem po słuchaczach i zaintonował:

- „Zbudujemy nową Polskę, zbudujemy taki świat, w którym wszystko będzie lepsze, w którym nowy będzie ład”…

Okazało się, że wszyscy doskonale znali tą pieśń i ochoczo przyłączyli do śpiewu. Kiedy skończyli, Mikołaj uciszył wiwaty i rzekł:

- A teraz pogódźcie się wszyscy i jedzcie i pijcie…

Pogodzili się wszyscy i jedli i pili…

———————————————————————————————-

U Mikołaja w dzień zgodowy, takie toczą się rozmowy:

- Miło Cię widzieć, Donku. Wiesz, odwołam rezerwację celi dla Ciebie. Jakże Ci tam, w tej Europie?

- Nie ma lekko, Jareczku. Muszę wskakiwać do wyra Angeli niczym król Staś do łoża carycy Katarzyny… Och! Sznurowadło Ci się rozwiązało, pozwól że zawiążę…

—————————–

- Hej, Rysiaczku! Nie będę już waliła się w łeb, kiedy Ty przemawiasz. Obiecuję!

- Cudnie, Krysieńko. Może razem wyskoczymy na Maderę?

————————–

- Antoś, Ty nie jesteś groźnym fanatykiem… Zyskujesz przy bliższym poznaniu!

- Długo czekałem na Twoją ochrypłą pochwałę, Stefanku… Jeśli chcesz, to nauczę Cię skakać z trampoliny basenowej…

———————————–

- Grzesiu! Mogę wejść na Twoją platformę? Chcę Cię pobłogosławić, synu…

- Oczywiście, Ojcze Tadeuszu. Zapraszam, koperta czeka! Od dzisiaj będę nazywał Cię Tatusiem Tadzikiem…

———————————–

- Ewciu, byłaś świetną premierką!

- Ty też jesteś znakomita, Beatko. Wprawdzie ja częściej płakałam, ale Ty nie gubisz się na dywanie…

————————————————

Boja odciągnął Mikołaja Mikę na stronę.

- Mikołaju, rzygać się chce od takiej zgody. Wygoń ich teraz, a potem wezwij na kolację. Trzeba ich znowu skłócić…

 

P.S. Jeżeli ktoś posiada zbędną odzież (w nienajgorszym stanie) i zechciałby odstąpić, to proszę o wiadomość na maila.

Przedmajowy chlewik polityczny

Patetyczny wstęp I
Rozkwitają larwy kleszczy już,
Zaczajone w pękach białych róż.
Nie panikuj gdy dopadną cię,
Zostać żywicielem – też istnienia sens!

Patetyczny wstęp II
Nie rzekniem złego słowa wszak
Elity zacne mamy!
Mężów szlachetnych nam nie brak
I nie odstają damy!
Nie znajdzie naród lepszych sług!
Niechaj ich chroni… No nie! Bez przesady…

KWICZENIE MA KOLOSALNĄ TERAŹNIEJSZOŚĆ!!!

Hetman Antoni
Będzie! Będzie wyprawa!
Będę miał działo
I będzie działo to strzelało!
Gdzieś powalczymy, coś zdobędziemy
Zwycięski sztandar na gruzach zatkniemy!

Biedny Miś
Wujciu, wujciu Antoni! Jakże to tak?
Czy nie widzisz jak mi źle?
Była dobra zabawa, szmal i medal…
Ach, dlaczego wyrzekłeś się mnie?

Who is who?
A ten pan i pani
Są przez Jarka sterowani,
Czy ta pani chociaż o tym wie?
Ona ma broszków ze sto dwa,
A on nie! Nie grał Maliniaka…

Głos z Radyja
Weź kartkę co ma kratki
I zaproś też sąsiadki
Swoje!
Z ołówkiem siądź gotowa,
Bo zaraz padną słowa
Moje!
To ja, podyktuję wam
Numer konta!
A ty, tych najświętszych cyfr
Nie poplątaj!

Ciastko dla dorosłych
Wyrwać chujom władzę chcę
I jak to zrobić dobrze wiem!
Ale chwilowo owo owo
Jakoś chujowo czuję się…

Ryś Nowoczesny
I ja otwieram nieraz usta,
A z nich wyfruwa bzdura mała.
Choć moja głowa nie jest pusta,
To nie jest także doskonała!
Więc kiedy nadszedł czas protestu
Jam na Maderze stawił czoła!
Choć nie puszczałem żadnych tekstów
I tak wyszedłem na matoła…

Rzepa do Andrzeja
Pytam cię, czemu niszczysz demokrację?
Czy nie widzisz, że PISiory robią źle?
Zrozum wreszcie! Z trybunałem ja mam rację,
To już nawet i ruchadło leśne wie!

Król Donek
Deszcz, wiosenny deszcz,
W gałę źle się gra,
A w dodatku prokurator
Pytań sporo ma!

Niepoślednie ziobro
Ma Europa Tuska
I tam jest kochany.
Trzeba go wyłuskać
I zakuć w kajdany!
Bo nie dlań wolność
I nie dlań swoboda!
Dla niego chleb suchy
I zatęchła woda!

I to tyle na razie…

P.S. Byle do wiosny!

Sposób na życie. Larwa

Łac. larva – maska, widmo (brrrr… straszne!). Jest to stadium rozwoju zwierzęcia politycznego czyli paskudnego raczej. Larwa ma dobrze wykształcony narząd gębowy i przeważnie nie rozmnaża się. A jeżeli już rozmnaża się, to zazwyczaj nie płaci alimentów…

W czasie wyborów larwy postępują dwojako. Jedne przemieniają się w piękne motylki, inne chowają się do kokonów żeby nie straszyć potencjalnych wyborców. Po wyborach – wiadomo…

Różne są gatunki larw. I tak:

CZERW – Larwa obecnie pozaparlamentarna. Kiedyś dominowała w Polsce i nie tylko w Polsce.

KIJANKA – Była nadzieja, że przepoczwarzy się w coś sensownego…

PĘDRAK – Każdy chyba wie o kogo chodzi?

GĄSIENICA – Larwa ludowa. Wpełza do parlamentu wbrew sondażom.

WĄGIER – Ma się za nowoczesną larwę. W pewnym sensie jest taką…

LARWA PANDORY – Wierzy, że niedługo znowu będzie lejkogębcem (jak Tusk wróci). Na razie kwiczy…

LARWA GOTTA – Tak naprawdę pochodzi od nazwiska innego piosenkarza (i ma numer 15). Kiedy osiągnie dojrzałość może być drapieżna!

Którą larwę wybierzemy następnym razem?

Tradycyjne Wielkanocne Śniadanko

Śniadanie jest najważniejszym posiłkiem, a Śniadanie Wielkanocne – najważniejszym śniadaniem. W kręgach zbliżonych do Mikołaja Miki Śniadanie Wielkanocne rozpoczyna się w porze sobotniej kolacji (czyli za pięć dwunasta przed południem) i trwa aż do samego skutku.

Na początek podzieliliśmy się jajkiem zawartym w ajerkoniaku. Następnie przemówił Mikołaj:

- Życzę wam tamtego samego co w zeszłym roku. Tamto nie spełniło się, więc nadal jest aktualne i nie ma sensu wymyślać nowych życzeń… A teraz jedzcie, pijcie, a za resztę wybaczyjcie!

I jedli wszyscy i pili wszyscy i wybaczali wszyscy…

Teraz jest poniedziałkowe popołudnie. Kolega Podśmiechujek oblał nas wodą z cynamonem w której Dobra Kobieta moczyła nogi i właśnie leży i jęczy, bo dostał w mordę… Jesteśmy mokrzy zewnętrznie, susi w środku i przeżywamy dwa czekania.

Pierwsze czekanie związane jest z Mikołajem Miką, który wziął dyżurny banknot stuzłotowy i udał się na stację benzynową. Drugie czekanie dotyczy stacjonarnej machiny Profesora Gendera. Ta, z kolei, leniwie nakapuje kolejkę…

Wesołych (prawie już byłych) Świąt!

 

—————————————————————————————————————————————-

Potrzebne są środki na rehabilitację osoby, która jest jedną z nas:

Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „SŁONECZKO”
77-400 Złotów, Stawnica 33A
konto:  89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
w tytule wpłaty podać subkonto osoby, której chcemy przekazać naszą wpłatę: 442/P

Można też rozliczyć PIT na stronie fundacji:
Fundacja Słoneczko
KRS: 0000186434
Tamże są także wszystkie dane fundacji.

Więcej szczegółów na Kneziowisku. Zapraszam!

Czternasty dzień kwietnia

Czternasty kwietnia bywa co roku. W tym dniu zdarzają się wydarzenia przeróżne: radosne, tragiczne, kontrowersyjne i takie sobie.

W okresie, który teraz przeżywamy na plan pierwszy wysuwa się wydarzenie z 14.04.966 r. Wtedy to książę Polan Mieszko I (ten z banknotu 10zł) przyjął chrzest. Uczynił to by legalnie oddalić siedem pogańskich żon, bo zapewne nieźle mu zalazły za skórę.

14.IV.1430r. Banda rozbójników z Czech, Moraw i Śląska napadła na klasztor jasnogórski. Zrabowali kosztowności, zabili kilku mnichów i zranili obraz Czarnej Madonny. Wkurzony król Polski Władysław Jagiełło (ten z banknotu 100zł) chciał, w ramach odwetu, najechać Czechy. Powstrzymało go nie chrześcijańskie miłosierdzie, lecz fakt, że większość rabusiów pyszniła się polską narodowością.

14.IV.1865r. W Waszyngtonie prezydent USA Abraham Lincoln (nie wiem czy jest na jakimś banknocie) został postrzelony w głowę przez aktora, w wyniku czego zmarł. Tego samego dnia umarł z przepicia prezydent Gwatemali Rafael Carrera. Gdybym miał do wyboru te dwa rodzaje śmierci, to chyba wiem, który bym wybrał…

14.IV.1896r. Opatentowano płatki kukurydziane. Oczywiście w USA. Zdaje się, że Adwentyści Dnia Siódmego mieli coś z tym wspólnego.

14.IV.1900r. Urodziła się Nina Chruszczowa. Była ona Pierwszą Damą ZSRR i trzecią żoną Nikity Chruszczowa (tego, który walił radzieckim butem w amerykańską mównicę).

14.IV.1912r. Tuż przed północą Titanic zderzył się z górą lodową i zaczął nabierać wody. Kaczyński nie ma z tym nic wspólnego. Tusk też chyba nie…

14.IV.1924 r. Prezydent RP Stanisław Wojciechowski wydał rozporządzenie o zmianie ustroju pieniężnego. Marka poszła paść się. Nie niemiecka wprawdzie, tylko polska i nie zastąpiło jej euro, tylko nasza swojska złotówka.

14.IV.1935r. Urodził się Erich von Däniken. Niestrudzony, chociaż nieco ostatnio zapomniany, opisywacz rzekomych(?) śladów pozostawionych na Ziemi przez UFO.

14.IV.1941r. Urodziła się Pola Raksa. Niezapomniana Marusia z serialu „Czterej pancerni i pies”. Ze wstydem przyznam, że najpierw zakochałem się w Janku Kosie, dopiero później zmieniłem orientację i doceniłem walory Marusi (i Lidki przy okazji też).

14.IV.1943r. Syn Józefa Stalina Jakow Dżugaszwili zginął od postrzału lub porażenia prądem. Rzecz nieosobliwa jeżeli chodzi o krewnych i znajomych Stalina, tyle tylko, że wydarzyło się to w niemieckim (nie polskim!) obozie koncentracyjnym.

14.IV.1950r. Prymas Wyszyński podpisał porozumienie z komuchami. Kościół polski w zamian za religię w szkołach i funkcjonowanie KUL-u uznał granice Ziem Odzyskanych i potępił „bandy podziemia” (wyklął „żołnierzy wyklętych”).

14.IV.1952r. Wisienka na torcie. Urodziła się posłanka Pawłowicz. Podobno przyszła na świat jako niemowlę, ale długo nie wytrwała w tym stanie. Trochę szkoda… Ale i tak wszyscy kochają Krystynę!

14.IV.1956r. Zaprezentowano pierwszy magnetowid. W ZSRR? Nie! W USA!

14.IV.1958r. Nad Bornholmem spłonął w atmosferze Sputnik 2 z psem Łajką na pokładzie. Bohaterska psina przyczyniła się do sukcesu propagandowego.

14.IV.2010r. Doszło do erupcji wulkanu na Islandii, która zakłóciła komunikację lotniczą i pogrzeb L. Kaczyńskiego. Diabeł go podkusił, tego wulkana?

14.IV.2017r. Głodny jestem… A zostało jeszcze parę godzin do jedynego dziś posiłku „do syta”.

 

—————————————————————————————————————————————————–

Potrzebne są środki na rehabilitację osoby, która jest jedną z nas:

Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „SŁONECZKO”
77-400 Złotów, Stawnica 33A
konto:  89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
w tytule wpłaty podać subkonto osoby, której chcemy przekazać naszą wpłatę: 442/P

Można też rozliczyć PIT na stronie fundacji:
Fundacja Słoneczko
KRS: 0000186434
Tamże są także wszystkie dane fundacji.

Więcej szczegółów na Kneziowisku. Zapraszam!