Ciągle nowe odkrycia

Jak urodzić i nie zwariować? Polska niechcianym bękartem świata? Alterglobaliści, miłościwie Galicji panujący Franciszek Józef i Frytka w stolicy – czyli Warszawa da się lubić, tutaj szczęście można znaleźć, tutaj… bilet można zgubić – limeryk (199).

Nie ma to jak zgrabne pośladki: najlepszy dywizjon RAF-u i Aladyn. Recenzja: morfologia w kontekście języka – krew czy niewolnictwo w cywilizowanym świecie?

Jestem sprytna i wybitna, romantyczna także, no to zostałam okrzyknięta zawodową oszustką… Przestroga dla facetów, którzy lubią bawić się uczuciami!

„Się popsułam” – dyżurny mechanik. Opanowanie, sztuką nabytą przez lata retro. Ach te grzeszne piątki, jak Puszkowa z Fb się pożegnała…

Amfiteatr Flawiusza, wartości religijne, zamiłowanie do protestu i przemocy oraz dzień ślimaka – prawo kontra sprawiedliwość?

Korytarz humanitarny: czworokącik, zobaczyć stolicę Francji czy pojechać na wieś?

Unia Lubelska: babeczka (bez jaj) ale z fantazją. Urlopowo o jedzeniu i nie tylko – słowo na wtorek czyli lecz się sama!

O Pani, przynieś mi szczęście! Przepadłam w realu, a Volta mogła być lepsza..

Grzybiarze i inne leśne stwory! Przerwa!! Motyl i orzeł wylądował!!!

P.S. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych zdarzeń jest celowe.

P.S.2. Nie wysilałem się. Przepisałem tylko tytuły notek z ulubionych blogów. Spójniki i znaki interpunkcyjne poplątały się trochę…

Feta czteroletnicowa. Relacja na żywo (z lekkim poślizgiem)

Zapraszamy na relację z fety czteroletnicowej. Wydarzenie ma miejsce w kanałach pod Stadionem (konkretnie w Hali Pomp) i już się zaczęło. Lekki poślizg spowodowany jest nieumiejętnością szybkiego pisania (nie cenzurą).

Oczywiście zapraszamy wszystkich do przeżywania wydarzenia na żywo. Wszyscy będą mile widziani i dla każdego znajdzie się plastikowy kubek i papierowy talerzyk. Nawet jeżeli ktoś przyjdzie z pustymi rękami, to przecież ze schodów go nie zrzucimy, bo nie da się zrzucić pod górę…

Trzy… dwa…jeden…poszło!

10:37 Maszyna Profesora Gendera zaczęła ciurkać. O matko! Jakiż to cudny zapach…

10:41 Pierwszy gość. W drzwiach staje Frytka. Perlistym głosem śpiewa „Sto lat, sto lat”… W dłoniach dzierży kosze wypełnione dobrem… Cóż ona ma w tych koszach? Cóż ona ma w tych oczach?

10:49 Boja drżącymi rękami przypina Frytce bukiecik (taki jaki przypina się gościom weselnym)… Chwilę to trwa…

11:05 Otwieramy paczkę chipsów serowo – cebulowych… Kiedyż wreszcie zacznie grać muzyka?

12:01 Minęło południe. Mikołaj Mika wygłasza pierwszy toast: „Moi drodzy! Wypijmy, niech nie wietrzeje! Nie gubcie kubków, nie mamy ich za wiele”…

12:28 Przybył kolejny gość. Asmodeusz. Zaraz przekonamy się czy to co przyniósł ma diabelską moc…

12:39 Chodzą słuchy, że na Żoliborzu szykuje się kontrimpreza… Mniej fajna, bardziej napuszona… Za nami siedem kolejek. Słychać chrupanie chipsów…

13:00 Otrzymaliśmy list gratulacyjny od Pani Premier. Napisała między innymi: „Dopilnujemy by każdy obywatel mógł imprezować tak jak na to zasługuje”…

13:10 Zjawiła się Linka. Mamy nadzieję, że wygłosi wykład na temat ekonomicznego picia…

13:22 Nadszedł również list od Ojca Świętego. Niestety, nikt nie potrafi złamać papieskiej pieczęci…

13:36 Przed chwilą otrzymaliśmy zapytanie szregowoposelskie: „Co wy tam za kondominium urządzacie”? Pora napić się…

14:09 Mąż Dobrej Kobiety przytaszczył wielki baniak rosołu drobiowego (z lubczykiem). Po chochelce wystarczy dla każdego…

14:26 Za chwilę przybędzie Jotka. Kończy już malowanie transparentu…

14:59 Jotka przyniesie kiełbasę suszoną i ogórki własnej roboty! Z alkoholem ma problem, ale zapewne rozwiąże go pozytywnie…

15:04 Do drzwi dobija się Adrian. Chyba go nie wpuścimy…

15:21 Już 2600 lat temu ludzie wiedzieli czego im potrzeba. Ponad 50 lat trwały prace nad odczytaniem krótkiego zapisu. Dziś już wiemy – „wyślij więcej wina!”, pisał żołnierz o imieniu Hananyahu przeszło 2600 lat temu…

15:35 Kolejny toast wygłosiła Frytka: „W oczach mam błyski radości, że wśród takich znakomitych gości mogę rocznicę Mikołaja świętować… niech żyje i nie pisze nam sto lat”!!! Hmmm… Ciekawe dlaczego Frytka chce żeby Mikołaj nie pisał przez 100 lat?

16:37 Nalewka z rokitnika z dziką różą to jest to co tygrysy lubią najbardziej! Ultra nas poczęstowała i nasza zdrowotność podskoczyła niebotycznie!

16:52 W ferworze świętowania zapomnieliśmy o maszynie Profesora Gendera. Sytuację uratował Andrzej Rawicz. Ufff… w ostatniej chwili… Karniak dla pana Andrzeja!

17:11 Orkiestra wreszcie naoliwiła instrumenty. Poloneza czas zacząć!

17:56 Boja prowadzi korowód w rytm piosenki „Jedzie pociąg z daleka”…

19:05 Byliśmy na papierosku. Słońce jeszcze świeci…

19:14 Loonei bardzo ładnie „Sto lat” odśpiewała…

19:30 Pół godziny przerwy na oglądanie Wiadomości w TVP1. Audycja obowiązkowa! Żadnych „spacerów świdnickich”!

20:15 Wznawiamy imprezę…

20:26 Właśnie odtańczyliśmy taniec kaczuchy…

20:47 Kolega Podśmiechujek padł na podłogę. Uważajcie na niego! On tylko udaje, że śpi narąbany. Tak naprawdę zagląda pod sukienki przekraczających go dziewczyn…

21:07 Orkiestra trochę zmęczona, więc… „A teraz idziemy na jednego, a teraz idziemy wódkę pić”! Jak mus to mus…

21:28 Normalny demonstruje jak ukryć w spodniach litrową flaszę żubrówki, tak żeby Pani Normalna nie zorientowała się…

21:46 Mikołaj Mika: „Jedźmy do Francji i zagłosujmy w drugiej turze wyborów parlamentarnych… Jak to? Trzeba mieć francuskie obywatelstwo? W takim razie napijmy się szampana”…

22:10 Orkiestra: „A teraz idziemy na jednego… kto już nie może iść niech czołga się… My już nie gramy, mamy dość!” Szkoda, liczyliśmy, że zagrają jeszcze „Dom wschodzącego słońca” albo chociaż „Chłopców – radarowców”…

22:43 Kolega Podśmiechujek opowiada swój ulubiony dowcip: Jeden facet założył się z kumplem, że wypije butelkę plwociny. Nacharkali więc pełną flaszkę i facet zaczął pić. Kumpla natychmiast zbrzydziło. „Przestań już! – krzyczał – Wygrałeś zakład! Nie pij więcej”! Facet niewzruszenie wypił wszystko do końca. „Dlaczego nie przestałeś pić, przecież mówiłem, że wygrałeś zakład”? Facet wzruszył ramionami. „Nie mogłem przestać. Tego nie da się przegryźć”…

22:45 Tylko Kolega Podśmiechujek wybuchnął śmiechem… Profesor Gender puścił pawia…

23:00 Na dzisiaj koniec relacji. Czuję, że za chwilę spłynę pod stół ………………………………………………………………………..


Patron by się nam przydał

Tak się złożyło. że 18 czerwca opijać będziemy czwartą rocznicę powołania do życia „Kronik Mikołaja Miki”. Z tej okazji uznaliśmy, że przyzwoity blog („Kroniki Mikołaja Miki” przyzwoite są niewątpliwie) powinien posiadać patrona, czyli być pod wezwaniem (ale nie do prokuratury). Przyjęliśmy założenie, że patron musi być nierozerwalnie związany z 18 czerwca (rok obojętny) i, korzystając z naszej wiedzy doczesnej zawartej w Wikipedii, wytypowaliśmy następujące kandydatury:

Bitwa pod Waterloo (18 czerwca 1815) – Lepsza byłaby bitwa pod Grunwaldem, ale Jagiełło za powoli lazł pod ten Grunwald i dopiero w lipcu zalazł…

Bartolomeo Ammanati (urodzony 18 czerwca 1511r.) – Rzeźbiarz i architekt makaroniarski. Co on tam narzeźbił czy naprojektował, to nam koło pióra lata. Ważne, że pod koniec życia przeszedł przemianę religijną w duchu kontrreformacji: potępił nagość występującą w jego wcześniejszych pracach, a majątek zapisał jezuitom. Fajny gość? Fajny! Gdyby jeszcze majątek zapisał redemptoryście…

Wasilij Iwanowicz Komarow (rozstrzelany 18 czerwca 1923r.) – Kacapski seryjny morderca. Od 15 roku życia regularnie pił wódkę. Dzięki temu został dowódcą plutonu w Armii Czerwonej. Później pracował jako woźnica (oficjalnie) i morderca (po godzinach). Zakatrupił i obrabował 33 kupców – spekulantów. Zapraszał ich do domu, upijał wódką, a potem walił w łeb młotem. Wytropili go bolszewiccy milicjanci, a bolszewicki sąd skazał na rozstrzelanie. Początkowo Lenin chciał nagrodzić go medalem (wszak tępił spekulantów – wrogów rewolucji), ale wyszło na jaw, że Komarow używał tylko młota, a sierp miał w pogardzie…

Georgi Dymitrow (urodzony 18 czerwca 1882) – Dobry bułgarski komunista. Został oskarżony o podpalenie Reichstagu, ale Hitler gówno mu udowodnił… Później został szefem Międzynarodówki Komunistycznej, a kiedy podpadł Stalinowi, to zaraz, biedaczek, rozchorował się i musiał podjąć nieskuteczne leczenie w Rosji. Był patronem polskiej kopalni, polskiej szkoły, polskich jakichś zakładów wytwórczych, więc chyba może zostać patronem polskiego bloga?

Muzeum Czołgów (otwarte 18 czerwca 1961r.) – Otworzyli je Finowie (jest jakieś pogardliwe określenie Fina?) w fińskim mieście Parola. Mamy zamiar wybrać się tam któregoś 18 czerwca. Weźmiemy ze sobą Finlandię, bo tam podobno droga jest…

Bracia Kaczyńscy (urodzeni 18 czerwca 1949r.) – Chyba za wysokie progi dla nas?

II Tura Wyborów Parlamentarnych (odbyła się 18 czerwca 1989r.) – Trochę nietypowa patronka, ale kto wie? Może troskliwie zaopiekuje się nami?

Teraz trzeba coś wybrać… Ale co? Dobre rady mile widziane!

 

P.S. 18 czerwca 2017r. odbędzie się impreza rocznicowa (w kanałach pod Stadionem Narodowym). Zapraszamy wszystkich! Oprócz prezentów należy przynieść chleb ze smalcem, chipsy serowo – cebulowe i wystarczającą ilość alkoholu…

P.S. nr2. Jeszcze pieśń okolicznościowa (na melodię „Tylko we Lwowie”):

Niech każdy se pisze co lubi, co chce:
Donosy, podania, kalumnie!
A córka leśnika też pisze, bo wie
Że Błaszczak przeczyta, zrozumie…

Lecz jeśli chcesz pisać, bo w duszy ci gra,
To pisz na blogu!
A gdy się okaże, że ktoś to czyta,
Napij się grogu!

Pani Od Biblioteki

Co łączy Jotkę i Marylę Rodowicz? Obie Panie bardzo lubię!

Gdy przed sobą nie widzisz już celu,
Gdy nie będzie już ciepła za piecem,
Gdzie dostrzeżesz światełko w tunelu?
W bibliotece…
Choć u Jotki nie zawsze poprawnie,
(Może gdzieś tam jest bardziej różowo),
To na pewno cię u niej dopadnie
Mądre słowo…
Więc już wyłaź, leniuchu, spod gruszy,
Idź do Jotki, jak rekrut do woja.
Tam się każdy uśmiechnie lub wzruszy.
Nawet Boja…
Tam nie idziesz, by najeść się chleba
I nie będziesz tam siedział przy piwie,
Bo nie zawsze ci piwa potrzeba,
Wręcz przeciwnie…
Coś dziwnego u Jotki się dzieje,
Kto raz zajrzy, ten w nałóg popadnie,
Bo ta Jotka jest strasznym złodziejem:
Serca kradnie…
Przyjmij, Jotko, te słowa od Boi,
Chociaż może są warte niewiele.
Chciałbym mówić o sobie żem Twoim
Przyjacielem…
P.S. Drugą część czwartej zwrotki pisałem z pewną taką (dosyć sporą) niepewnością…

Rocky van Dom

Pobyt na obczyźnie ma swoje plusy. Jednym z nich (a właściwie jedynym) jest możliwość poznania osobistości wybitnych (sztuk jeden).  Okoliczności poznania nie bardzo dały się zapamiętać. Wolą tkwić w rumowych oparach i pozostaną w nich ukryte, jak sądzę, na zawsze. Pewne jest tylko, że osobistość przypadła Mikołajowi Mice do gustu, więc umieścił ją w gronie osób z którymi warto się stosunkować. Ale tylko towarzysko, bo płeć tej osobistości dyskwalifikuje ją, jeżeli chodzi o stosunki innego rodzaju.

Osobistość nazywa się Rocky van Dom i wzbudza sympatię. Jest wybitnym specjalistą od przerabiania niebieskiego na niebieskie, ale nie potrafi umiejscowić cycków na obszarze do tego przeznaczonym. Czasami słucha muzyki raczej ohydnej, ale nie to jest najważniejsze.

Najważniejsze, że Rocky potrafi kilkoma pociągnięciami ołówka przedstawić oblicze postaci. Tej postaci! Nie takie, jakie każdy widzi, ale takie, jakie jest naprawdę. Wielka to sztuka i dokonać tego może tylko artysta z prawdziwego zdarzenia. Rocky van Dom artystą z prawdziwego zdarzenia jest niewątpliwie i, rzadkość niezwykła, jest artystą nienabzdyczonym!

Krótko mówiąc: rysunek, który pojawił się na blogu, jest autorstwa Rocky`ego i chwała mu za to!

Serdecznie dziękuję za głosy oddane na Kroniki Mikołaja Miki w konkursie na Blog Roku 2015. Zebrałem okrągłe 10 SMS-ów! Bardzo je sobie cenię, bo tylko jednego wysłałem ja, a dziewięć pochodzi z dobrych serc!

 

No, nareszcie się dorwałem!

A wcale nie było łatwo. Musiałem upić właściciela tego kompa przy pomocy mojej krwawicy. Trudno jest kogoś upić, samemu nie wpadając w trans. Symulowanie spożycia jest bardzo traumatycznym przeżyciem dla człowieka nie stroniącego od przyjemnych stron życia. Ale czego się nie robi dla sławy i pieniędzy? No właśnie…

Nie będę ukrywał, że chodzi o sławę i pieniądze (plus bodajże samochód jako wisienka na torcie). Krótko mówiąc: my, jako Mikołaj Mika, bierzemy udział w konkursie na Blog Roku 2015. Chcemy zaistnieć i chcemy aby sprawiedliwości stało się zadość, bo Kroniki Mikołaja Miki powinny trafić na piedestał, a nie do śmietnika jakiegoś, czy też do innego wychodka.

W związku z powyższym, zaistniała konieczność nazdobywania SMS-ów. Na początku poniosła nas ambicja. Zwróciliśmy się do wielkich tego świata, czyli do tzw. elity. Oto efekty naszych zabiegów:

- Pan Prezes nie posiada komórki.

- Pan Prezydent obiecał, że SMS-a wyśle na 1oo% i, że wiek emerytalny nam obniży przy okazji!

- Pani Premier porozumiewa się tylko poprzez broszkę, a broszka funkcji wysyłania SMS-ów nie posiada.

- Pan Minister Obrony odmówił wysłania płatnego SMS-a. Ma rację, bo obrońca granic nie płaci za nic.

- Pani Posłanka Pawłowicz nie miała dla nas czasu, bo akurat pizzę jej przywieźli.

- Pan Petru SMS-a nie wyśle, bo uważa nas za nienowoczesnych, a nawet za zacofanych.

- Pan Ojciec Dyrektor, na propozycję wysłania SMS-a, oburzył się świętobliwie i rzekł: „Dzieci! Porąbało was”? Błogosławieństwa też odmówił.

- Jeszcze lepiej Pan Kukiz. Na naszą prośbę odpowiedział: „Jak ja was, kurwy, nienawidzę”!

- Pan Robert Lewandowski potrafi wysłać pięć SMS-ów w dziewięć minut, ale teraz jest bez formy akurat.

- Pozostała elita ma rozładowane telefony lub jest poza zasięgiem.

Jak widać, elita nie pomoże nam podskoczyć wyżej dupy.

Na kogóż więc, my, biedne żuczki możemy liczyć? A przecież to takie proste. Wystarczy wysłać SMS-a o treści D11143 na numer 7124. Koszt SMS-a to 1 zł i 23 gr. Zysk przeznaczony będzie na cel szlachetny.

Co by tu jeszcze? Powoli oswajam obczyznę, ale i tak chcę wracać jak najszybciej do ojczyzny!

 

 

Tak to właśnie wygląda

Tego jeszcze nie ma w Wikipedii, ale wkrótce będzie:

KOBIETOSKOP – Inteligentny (KOBIETO) przyrząd (SKOP) do wgłębnego badania życia wirtualnego, realnego i, być może, także pozagrobowego. Urządzenie wynalazła niejaka Eve Daff i czynem tym głęboko zalazła za skórę niejakiego prof. Gendera. Profesor mocno zazdrości wynalazku, a zazdrość owa jest tylko nieco mniejsza od jego podziwu i szacunku dla wyżej wzmiankowanej Eve.

Ale nie chodzi o definicje. Chodzi o to, że Eve Daff nominowała „Kroniki Mikołaja Miki” do nagrody LBA. Wiąże się to z wielkim wyzwaniem dla mnie – koniecznością udzielenia odpowiedzi na 11 niełatwych pytań. Podejrzewam, że LBA to tylko pretekst. Tak naprawdę Eve Daff przeprowadza badania, bo chce wydać książkę pod tytułem „Jak rodziła się patologia” No trudno. Ja, jako potulny królik (by nie rzec: szczur) doświadczalny, grzecznie i szczerze odpowiadam na pytania:

1. Masz taką sklerozę, że wychodzisz do pracy bez ubrania. Nagle orientujesz się, że jesteś goła/goły i wszyscy patrzą na Ciebie jak na wariata. Co powiesz do tłumu gapiów, by zamknąć im rozdziawione usta?

Gdyby do tego doszło, to niewiele zdążę powiedzieć. Wszystkie kobiety rzucą się na mnie (mam nadzieję, że faceci nie!) i nieprędko pozwolą mi się ubrać…

2.Gdybyś złapała/złapał złotą rybkę, to o co byś ją poprosiła/poprosił? (przypominam – masz 3 życzenia)

1. Dla dobra Polski: żeby ta wredna holenderska menda (Arjen Robben) zaczęła wreszcie podawać piłkę do Roberta Lewandowskiego i ten trollowaty Żabojad (Franck Ribery) też niech podaje!

2. Dla dobra Świata: żeby Ziemia wolniej zaczęła się kręcić wokół swojej osi, bo doba jakaś taka za krótka trochę jest, zwłaszcza w nocy niech się wolniej kręci…

3. Dla dobra mojego (i raczej nie tylko mojego): niechże minimalna stawka godzinowa naprawdę podskoczy do 12 zł.

3. Jaka potrawa wystrzeliła Twoje kubki smakowe w kosmos?

Dobrze przyprawiona zupa ogórkowa… nazajutrz.

4. Twój pomysł na totalnie odlotowy babski/męski wieczór to…

3 X pół, czyli półtora litra na głowę.

5. Piosenka, przy której zawsze masz ochotę tańczyć to…

„Jedzie pociąg z daleka”. Dla mnie jest to przebój wszechczasów jeżeli chodzi o tańce, hulanki, swawole…

6. Rodzisz się po raz drugi… w ciele zwierzęcia  Jaki to zwierz?

Myślę, że jeżeli chodzi o moje powtórne przyjście na świat, to jedynie w ciele wieloryba. W ciałach innych zwierząt za mało jest miejsca na izbę porodową.

7. Najbardziej szalona rzecz popełniona w życiu to…

Było to, nie tak dawno temu, na przymusowym spacerze z pieskiem. Piesek uporczywie nie chciał się wypróżnić. Ja, mocno zniecierpliwiony, dopingowałem go śpiewając, niezbyt cicho, na melodię „Stary niedźwiedź mocno śpi”: niechaj piesek wreszcie sra… niechaj piesek wreszcie sra i tak w koło Macieju: niechaj piesek wreszcie sra… Kiedy, w pewnym momencie, odwróciłem się, zobaczyłem, że za moimi plecami czaił się wyszczerzony sąsiad i wyglądał tak, jakby pukał się w czoło… Takie ci szaleństwa mi się przytrafiają.

8. Dokończ zadanie: Kocham siebie za…

Nie dokończę! Znam typa bardzo dobrze i doskonale wiem, że nie ma w nim nic, za co można by go kochać.

9. Najbardziej zapamiętany przedmiot/przedmioty w szkole to… Dlaczego?

Jeżeli chodzi o przedmiot, to w pamięć wrył mi się taki kozioł przez który trzeba było skakać na lekcjach WF-u. Do dzisiaj mam koszmary – śni mi się, że ten kozioł kopie mnie w ja…

10. Jak zabawisz rozwrzeszczanego dwulatka sąsiadów, którym masz przyjemność opiekować się w piątkowy wieczór?

Zaprowadzę go do zaprzyjaźnionego nielegalnego salonu gier z legalnym wyszynkiem. Jestem pewny, że szczyl będzie zachwycony!

11. Czego zazdrościsz płci przeciwnej?

Chciałbym kiedyś urodzić trojaczki.

 

To wszystko.

 

Obnażam się słownie, a nie dosłownie

Maria Alejandra, chociaż byczy się w chłodnym ciepełku na Teneryfie, nie zapomniała o znękanej upałami Rzeczypospolitej. Pamięta również o „Kronikach Mikołaja Miki” i o ich, wysuszonym na wiór, autorze. Nominacja do LBA to ciernisty zaszczyt, bo trzeba odpowiedzieć na trudne pytania i to, w dodatku, szczerze. Oczywiście staję na wysokości zadania, a moje odpowiedzi są nietuzinkowe, bo jest ich tylko jedenaście.

1.- Czy sprawia Ci przyjemność pisanie bloga?

Jeżeli chodzi o przyjemności na literę „p”, to pisanie bloga ustępuje tylko piciu i paleniu.

2.- Jak spędziliście tegoroczne wakacje?

Tegoroczne wakacje nie były udane. No bo co to jest: jakiś tam piknik na Mount Evereście, spacer po dnie Rowu Mariańskiego, czy weekend z Putinem na Krymie? Nic szczególnego, nie ma czym się chwalić…

3.- Jaki sport jest dla was najbardziej interesujący?

Interesuję się kobiecą piłką nożną. Lubię patrzeć jak , po meczu, zawodniczki wymieniają się koszulkami.

4.- Jaki kanał TV najbardziej lubicie oglądać?

Czy ja wiem? W domu są dwa telewizory. Na jednym non stop leci TVN Style, a na drugim TV Trwam. Nie mogę się zdecydować, który z tych kanałów mniej mnie denerwuje…

5.- Jak oceniacie Facebook?

Facebook to świnia jest! Nie poczekał na mnie, tylko dał się wymyślić jakiemuś Zuckerbergowi. I jak tu być tolerancyjnym?

6.- Kogo lub co zabralibyście na bezludną wyspę?

Koniecznie trzeba wziąć poradnik „Jak, w warunkach prymitywnych, zdobyć picie i palenie?”. Hubka, krzesiwo i takie krótkie postrzępione portki również są niezbędne. I dobrze by było, gdyby Piętaszek okazał się kobietą…

7.- Piwo, wino czy mocniejsze trunki?

Ja zawsze zaczynam kulturalnie od żubrówki, a później to już „wsio rawno”, może być nawet cokolwiek.

8.- Czy gdybyście mogli przeżyć życie od nowa coś byście zmienili?

Gdybym mógł przeżyć życie od nowa, to zająłbym się poszukiwaniem „złotego pociągu”.

9.-Czy waszym zdaniem pomoc państwa dla Polaków jest wystarczająca?

Państwo Polskie nie zna umiaru. Jednym pomaga za bardzo, a innym wcale. Zwłaszcza tacy ludzie jak ja są poszkodowani. Nie stać mnie ani na limuzynę z kierowcą, ani na osobistą asystentkę, a państwo ma to głęboko w du…

10.- Co byście zmienili będąc na miejscu prezydenta RP?

Gdybym był na miejscu prezydenta RP, to podczas wizyty w Niemczech, skradłbym Angeli Merkel całusa!

11.- Czy wyobrażacie sobie życie bez własnych dzieci?

Myślę, że źle by się żyło bez własnych dzieci. Dlatego, na wszelki wypadek, nie robię badań genetycznych…

 

P.S. Gdyby ktoś (o imieniu kończącym się na literę „a”) był zainteresowany obnażaniem dosłownym, to niech jakoś da znać…

Szczerość to moje drugie imię!

Ruda Blondynka doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że mój blog jest mocno niedoceniany. Będąc osobą szlachetną postanowiła temu zaradzić i nominowała Kroniki Mikołaja Miki do nagrody LBA. Do nominacji dołączyła 11 trudnych, kontrowersyjnych i, jak sama się wyraziła, wrednych pytań. I bardzo dobrze! Odpowiedzi na te pytania wykażą, bez cienia wątpliwości, że moja dusza jest kryształowo czysta. Zatem do dzieła!

1.- Skąd pomysł na taki nick blogowy?

W dniu, w którym postanowiłem pisać bloga, trochę mną huśtało i czułem się niczym boja na wzburzonych wodach. Oczywiście, nic tego dnia nie napisałem, bo klawisze na klawiaturze troiły mi się w oczach.

2.- Gdzie poznałeś swoją pierwszą miłość?

W tym sęk, że nie miałem szans na poznanie mojej pierwszej miłości. Obiekt westchnień znajdował się na karcie do gry. Z jednej strony był walet karo, a z drugiej zdjęcie dziewczyny. I wcale nie była całkiem goła, ale za to jakże w moim typie!

3.- Kiedy ostatnio i komu powiedziałeś „kocham cię”?

Całkiem niedawno. To był niedzielny poranek (taki po sobotniej imprezce), a piękne te słowa usłyszał szwagier, który wpadł akurat z browarem…

4.- Kogo (nie co) zabrałbyś w podróż dookoła świata?

Podejrzewam, że poseł Adam Hofman byłby dobrym kompanem (ten to potrafi zabawić się w podróży!!). Natomiast odpada Wojciech Cejrowski, bo on ciągle popija taką jakąś ohydną herbatę…

5.- Gdybyś wygrał konkurs na najbardziej sympatycznego blogera, jakimi słowami byś podziękował za uznanie?

Najpierw udałbym zaskoczenie, później, ocierając łzy szczęścia, rozmazałbym makijaż i wreszcie udałoby mi się wydukać głosem łamiącym się ze wzruszenia: „W pierwszej kolejności dziękuję swojemu katechecie za to, że nie dostarczył mi traumatycznych przeżyć… Chciałbym również podziękować tym, którzy na mnie głosowali, ale nie mogę… bo wszystkie SMS-y kupiłem na Allegro… Dodam jeszcze, że marzę o pokoju na świecie, a w przyszłości chciałbym pomagać dzieciom, zwierzętom i uchodźcom”…

6.- Czy byłbyś zdolny do tego aby z dnia na dzień porzucić pisanie bloga?

Gdyby od tego zależał pokój na świecie, to może bym się poświęcił?

7.- Co uważasz za swoją największą porażkę życiową, a co za największy sukces?

Gdybym był kłótliwy, to upierałbym się, że w tym pytaniu zawarte są dwa pytania. No, ale niech tam… Największy sukces? Założyłem się z jednym takim, że wypiję pół litra wódki z nierozpieczętowanej butelki i zakład wygrałem! A porażka? Jeden taki okazał się zwykłym oszustem bez honoru i nie dostałem wygranej…

8.- Gdybyś miał do wyboru karierę polityczną, prawniczą, wokalisty rockowego czy celebryty, to na co byś się zdecydował?

Posiadając szerokie horyzonty i rozliczne talenta, mógłbym spokojnie przodować we wszystkich tych dziedzinach. Jednakowoż mam zamiar dostać się, w przyszłości, do Nieba, więc chwilowo poleżę sobie (niekoniecznie sam) pod gruszą…

9.- Masz na zbyciu milion złotych – komu byś je przekazał? 

Tyle jest dzieł, które są godne wspomożenia: radio Maryja, telewizja Trwam, gazeta (zapomniałem tytułu), jakaś nowa świątynia… Ech! Milion to za mało, potrzebny miliard co najmniej…

10.- Jaki masz stosunek do emigrantów, którzy zalewają Europę?

Emigranci zalewający Europę to problem jest. Na szczęście (w nieszczęściu) mnie ten problem nie dotyczy. Mieszkam w jednym z tych najuboższych zakątków Rzeczypospolitej i u nas emigranta nawet ze świecą nie znajdziesz… Może i kiedyś zjawił się jakiś, ale podejrzewam, że najwyżej dwa dni pobył i zaraz uszedł… Nawet emigrant może wpaść z deszczu pod rynnę…

11.- Gdybyś mógł wybrać swoją drugą połówkę  spośród Włoszek, Japonek, Amerykanek, Francuzek, Skandynawek, Arabek, ludności afrykańskiej – na jaką narodowość (nację) by padło i dlaczego?

W marzeniach sennych miałem już okoliczność z przedstawicielkami tych nacji. W jednym śnie, to nawet ze wszystkimi naraz. Tak się składa, że w czasie snu znacznie skuteczniej przedsiębiorę… A w realu? Cóż, obecnie najważniejsze jest, by miała dobry charakter…

I to by było na tyle…