Z pamiętnika Dobrej Kobiety

Tak sobie pomyślałam z samego rana… Może Owsiak ma rację? Może warto spróbować seksu? Poczuć motyle w brzuchu? Zwłaszcza te motyle mnie kręcą… Proboszcz mówił kiedyś, że tylko antykoncepcja jest grzechem i że samą koncepcję można uprawiać, byle nie w cudzym łożu…

Ja swoje łoże mam. Przywołałam męża i powiedziałam stanowczo:

- Słuchaj no! Dzisiaj wieczorem uprawimy trochę seksu. Tylko sobie nie myśl za dużo!

Chyba go zaskoczyłam, bo najpierw skamieniał, a później zapytał głupio:

- A w jakim trybie?

- W trybie małżeńskim, idioto!

Wieczorem czekałam na niego bez majtek. Wrócił. wykąpał się i całkiem goły wszedł do sypialni. Tym razem on mnie zaskoczył.

- Dlaczego on jest większy niż zwykle? – zapytałam – Stosujesz jakieś maści na wydłużenie?

- Nie, kochanie. Po prostu jestem podniecony. Stanął mi…

A to świnia! Zerwał kołdrę, zwalił się na mnie całym ciężarem, rozchylił mi nogi i… Nie ze mną te numery!

- Co ty wyrabiasz? – niedelikatnie zepchnęłam go z siebie (ma się tą krzepę!) – Gdzie go wpychasz?

- No do kuciapki…

- Zwariowałeś? Ja chcę motyli! Gdzie motyle?!

- Kochanie, motyle to tylko taka przenośnia…

- Przenośnia? Przenośnia?! O wy szowinistyczne świnie! Won z mojej sypialni! A tego drąga to możesz sobie wsadzić w… Wiesz gdzie?

- A mogę w twoją?

Normalnie szału dostałam. Ta zniewaga krwi wymaga! Użyłam kryształu przywiezionego z ZSRR.

Kiedy tak patrzyłam jak leży cały zakrwawiony, nagle poczułam motyle w brzuchu! Nie powiem, całkiem przyjemne uczucie… Szkoda tylko, że radziecki kryształ poszedł w drobny mak… Trudno, następnym razem będę miała zwykły słoik pod ręką…

Klauzula Bez Sumienia

Przybył do nas nie wiadomo kiedy, nie wiadomo skąd i nie wiadomo (na razie) po co. Nie wiemy co ma napisane w dowodzie, nazywamy go Klauzulą Bez Sumienia.

Ów Klauzula w każdej niemal sprawie nie ma sumienia. Wystarczy go zapytać:

- E, Klauzula! Machniesz jednego?

- Nie mam sumienia odmówić…

Albo:

- Klauzula, dorzucisz się do flaszki?

- Wiem, że to grzech, ale nie mam sumienia wam odmówić…

Klauzula zawsze ma akurat tyle kasy, ile brakuje nam do flaszki. Co do grosza! Strasznie denerwuje to Dobrą Kobietę. Usiłuje przeciągnąć go na moherową stronę mocy:

- Klauzula, nie zadawaj się z tymi ochlaptusami! Chodź do mnie, odmówimy razem Różaniec.

Na szczęście on tylko uśmiecha się łagodnie i odpowiada:

- Wybacz Dobra Kobieto, ale nie mam sumienia odmawiać…

Ludzie bez sumienia są różnego pokroju. Taki Kolega Podśmiechujek na przykład. Kiedy Koleżanka Wymówka zapytała go:

- Masz sumienie patrzeć jak sama męczę się ze sprzątaniem?

- Nie mam sumienia – odpowiedział.

I wyszedł. Ale zanim wyszedł, zdążył jeszcze zakosić jej 2 złote z torebki!

Ballada na poniedziałek. Ostatnia już!

(Na melodię „Żeby Polska była Polską”)

Poniedziałek jest dniem takim,
Który bardzo ubogaca!
Bo co tydzień w tym dniu trudnym
Wyganiamy z siebie kaca!

Wyganiamy w pocie czoła,
No a potem (bez wyjątku)
Będziem nie pić, będziem nie pić,
Będziem nie pić aż do piątku!

P.S. No nie da się ukryć, że z wewnętrznymi problemami musimy radzić sobie sami!

Sądny dzień nastał po południu

Konkretnie 12 lipca 2017r. o godzinie 16.40 z sekundami (czyli tuż przed Teleekspressem). Wtedy to Sejm uchwalił nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa.

KRS to „korporacyjna spółdzielnia, która sama o wszystkim decyduje” (według PIS, a zwłaszcza Ziobry) lub „organ konstytucyjny, który stoi na straży niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów” (według opozycji, a zwłaszcza Szczerby). Ale nie o to chodzi…

Chodzi o to, że zarządy spółek państwowych, telewizję publiczną, trybunały, sądy (czyli prawie wszystkie patologie) PIS odebrał już konkurencji. Są jeszcze samorządy, ale i na nie przyjdzie pora. Do wyborów samorządowych pozostało trochę czasu i zapewne PIS zechce ten czas dobrze wykorzystać. Co oni jeszcze mogą zrobić?

Zaraz, zaraz…  A może już warto zmienić retorykę? Nie mówić „oni chcą ubezwłasnowolnić sędziów”, lecz „my chcemy uzdrowić sądownictwo”? Wszak chlebek tylko z jednej strony jest posmarowany. Panie Prezesie! Na pewno przydamy się! Tym bardziej, że mamy kilka pomysłów „co by tu jeszcze”:

- Uporządkować sytuację w reprezentacji piłkarskiej. Zdegradować Lewandowskiego i zrobić kapitanem PISzczka!

- Powycinać wszystkie dęby, graby, osiki i inne badziewia! Posadzić drzewa PIStacjowe, niech rosną, kwitną i owocują! (Przy okazji można też białe róże wykosić)

- Ustawowo zakazać kwiczenia. Niech opozycja PISzczy!

- Po co nam sterowane POciski? Armia powinna być wyposażona wyłącznie w PIStolety!

I jak, Panie Prezesie? Tęgie mamy głowy? Zdaje się, że niewiele ustępujemy Macierewiczowi… Pewni jesteśmy, że posmakuje nam władza. Nawet taka najnajnajminimalniejsza… Byle dała trochę kasiorki i medal od czasu do czasu…

Nowo-tradycyjna Pieśń Powitalna

Przyszli przedstawiciele jakiejś kancelarii (czy czegoś tam) i błaganiem zmusili nas do stworzenia pieśni powitalnej dla niejakiego Prezydenta Trumpa. Ów Trump nawiedzi naszą Rzeczpospolitą i trzeba powitać go z otwartymi ramionami i, koniecznie!, z pieśnią na ustach.

Pieśń jest krótka, bo taki prezydent mało ma czasu. Musi rozmawiać z różnymi typami (a nie każdy jest tak miły jak nasz Pan Prezes), musi też jeść, pić i podrywać…

Słowa pieśni kosztowały nas trudu niemało, a melodii nie komponowaliśmy, bo tyle już tego nakomponowane jest… wystarczy wybrać. Wybraliśmy melodię refrenu piosenki Stanisława Staszewskiego „Baranek” (nie ma tu żadnego nomen omen). Oto tekst:

Sianko se wszczepił za młodu
Bardzo podziwia Kaczorka.
A z jego żonki powodu
Ciasno się robi w rozporkach!

Trzeba to tłumaczyć na amerykański? Czy bez tłumaczenia zrozumie, że uważamy go za wielkiego?

P.S. Za stworzenie pieśni obiecano nam wynagrodzenie w kwocie 0,5+!

Poczet dyktatorów przeróżnych. Prezes K.

Wprawdzie Prezes K (na razie) tylko dobrze rokuje, ale niektórzy już nazywają go dyktatorkiem, więc jego obecność w niniejszym poczcie jest jak najbardziej usprawiedliwiona. Powoli możemy zacząć chwalić się, że cierpimy pod rządami rodzimego satrapy. Nasi przodkowie nie mieli takiej możliwości… Bynajmniej pozbędziemy się kompleksów (słówko „bynajmniej” użyte nieprawidłowo brzmi jeszcze bardziej elegancko).

A teraz parę zarzutów (stawianych przez obrońców wolności i demokracji) dowodzących, że Prezes K, jako dyktator, sroce spod ogona nie wypadł:

- Jest kurduplem (najpowszechniejszy zarzut)

- Pokrzykuje z drabinki

- Spał do południa

- Jest tchórzem, bo korzysta z ochrony

- Ma kota (drugi najpowszechniejszy zarzut)

- Nie ma prawa jazdy i innych gadżetów

- Nie chce wpuścić Adriana do gabinetu

- Nie da sobie wmówić koloru kolorów dwóch

- Razem z innymi skanduje: „Ja-ro-sław! Ja-ro-sław”! (też z drabinki chyba?)

- Zamiast zawłaszczać nieruchomości, udziały i kasę (tak jak wszyscy) zawłaszcza trybunały, telewizje publiczne, sądy i inne patologie

- Skłócił społeczeństwo

- Zjednoczył opozycję

- Ustanowił najgorszy sort

- Pacynkami steruje

- Nie pocałował w rękę Anny Grodzkiej

Jeden zarzut Prezes K stawia sam sobie:

- Jest szeregowym posłem

Jeden zarzut stawia Mikołaj Mika. Mikołaja najbardziej irytuje, że Prezes K prawdopodobnie:

- Jest abstynentem

Tyle zarzutów obiło się nam o uszy. Sporo tego…

P.S. WAŻNE!!! „W każdym człowieku znajdzie się coś dobrego”! – Powiedział handlarz organami.

Uniwersalna NiegłupiaPigułka

Kolega Podśmiechujek chciał ją nazwać SmartPigułką, ale zabroniliśmy mu zaśmiecać język polski. NiegłupiaPigułka jest kolejnym genialnym wynalazkiem Profesora Gendera i wpływa zarówno na ciało ludzkie jak i na ducha człowieczego (zakładamy, że będzie miała również wpływ na nasze konto w banku!).

NiegłupiaPigułkę bierzemy do ust i nie połykamy od razu. 10 sekund mamlania sprawi, że przykry zapach zaniknie, zęby zbieleją, a język stanie się giętki – takie małe preludium przed właściwym działaniem! Dopiero po połknięciu NiegłupiaPigułka bierze się do roboty:

- Odsyła zgagę w pizdu!

- Wygładza wątrobę!

- Oczyszcza szare komórki z papki medialnej!

- Nie szczypie w oczy!

- Komórki gromadzi w biuście (lub w małym)!

- Zatwardza rozwolnienie!

- Odśmierdza nogi!

Dodatkowo (czyli gratisowo), w trakcie opuszczania organizmu, NiegłupiaPigułka likwiduje hemoroidy!

NiegłupiaPigułka opuszcza organizm w stanie nienaruszonym i natychmiast (chyba, że ktoś zechce opłukać) jest gotowa do ponownego użycia!

UWAGA!!! Każde użycie zwiększa skuteczność NiegłupiaPigułki. Ona szybko uczy się, nabiera doświadczenia i wprawy. Zalecamy stosowanie w ostatniej kolejności!

Na razie gotowa jest jedna NiegłupiaPigułka. Zaczynamy licytację. Cena wywoławcza 100zł plus, zamiast VAT-u, 23ml spirytusu…

W poszukiwaniu miłości

Siedzieliśmy, jak co rano, w salonie Mikołaja Miki łaknąc jak kania dżdżu. Zdychaliśmy, ale nie bardziej niż zwykle… Nagle wszedł Kolega Podśmiechujek i wrzasnął bez uprzedzenia:

- Zakochałem się!!!

Zatkało nas na dobre dziesięć minut. Pierwszy, jak zwykle, odszokował się Normalny.

- Skąd wiesz? – zapytał.

- Motyle w brzuchu czuję… I nieba chciałbym przychylić… i gwiazdkę z nieba zdjąć… korci mnie też żeby na krokodyla zapolować, bo może przyda się?

Normalny wzruszył ramionami.

- Może i masz już miłość, ale nadal brzmisz jak cymbał brzmiący, bo miedzią brzęczącą nigdy nie grzeszyłeś… W kim zakochałeś się?

Kolega Podśmiechujek trochę zacukał się.

- No właśnie… Nie wiem w kim… Wczoraj wróciłem do domu, wysikałem się i uświadomiłem sobie, że jestem zakochany. Ale w kim? Nie mam pojęcia…

- Wiesz chociaż jaka płeć?

- Nie. Ale tak jestem zakochany, że wszystko mi jedno. Ktokolwiek to nie jest, mam zamiar oświadczyć się!

- Przecież ty już masz żonę!

- No to co? Pojedziemy do Reno i tam weźmiemy szybki ślub…

- Nic z tego. W Reno też nie dają ślubów żonatym! Musisz najpierw zawieźć tam Koleżankę Wymówkę i wziąć szybki rozwód!

- Ona nie zechce. To może pojedziemy do Mekki? Tam chyba dają śluby żonatym?

- Owszem, dają… Ale nie wszystkim! Niepraktykujący katolik nie dostanie… Znaczy się, dostanie, ale nie ślub!

W tym momencie wtrącił się Mikołaj Mika.

- Zaraz, zaraz… Jaki ślub? Przecież ty, Podśmiechujku, nawet nie wiesz z kim…

- No właśnie! – Przerwał Podśmiechujek – Z tym do was przychodzę. Pomóżcie mi odnaleźć miłość!

- Ale nawet płci nie znasz! To może być każda(y)!

- Nie! Pawłowicz, Merkel i Grodzka odpadają! Z nimi nie mam zamiaru żenić się! Kocham je tylko platonicznie…

- Ale i tak sporo zostaje. Np. Marszałek Kuchciński, aktorka z reklamy środka na hemoroidy czy nawet „Pudzian” – Pudzianowski… Jak znaleźć w takim mrowiu?

- Zadzwońcie na milicję – poradził Dziad Śmietnikowy – oni znajdą…

- Nie ma już milicji. A ty jak myślisz, Bracie Ladaco?

- U nas w klasztorze… A nie, przeor zabronił o tym mówić…

Profesor Gender nieśmiało podniósł rękę.

- Słuchajcie. Ja uważam, że aby znaleźć trzeba szukać. Niczego tu nie wysiedzimy. Maszyna właśnie zakończyła dopełniać piersiówkę. Wezmę ją i możemy iść…

Wszyscy popatrzyliśmy na Profesora i każdy pomyślał: „Ten to ma łeb”! Podsumował Mikołaj Mika:

- Dobrze mówisz , Profesorze! Wyruszamy jak tylko Normalny zapożyczy się na litrową flaszę żubrówki. Po drodze upłynnimy dyżurny banknot stuzłotowy…

Kolega Podśmiechujek zatarł ręce.

W oczekiwaniu na sezon ogórkowy

- Prezes Jarosław Kaczyński jest najbiedniejszym Prezesem w polskim parlamencie. Oszczędności ma dziesięć razy mniej niż długów! My żałujemy, że tylko majątek polityków jest ujawniany… Powinni jeszcze ujawniać liczbę przyjaciół i wrogów!

- Anna Lewandowska (żona Lewandowskiego) napisała książkę. Pisała ją przez cały okres ciąży. My żywimy nadzieję, że Lewandowski nadal jest w formie i pani Ania wkrótce zacznie pisać kolejną książkę…

- Biskup Pieronek skrytykował premier Beatę Szydło, ministra Mariusza Błaszczaka i ministra Antoniego Macierewicza za „antychrześcijańską postawę”. Sami nie wiemy… Może rzeczywiście wyglądają nieco demonicznie?

- Rozenek i Majdan (Rozenek to kobieta, nie owoc, Majdan to mężczyzna, nie plac) nie wydają wszystkiego na ubrania. Trochę wydali na zakup apartamentów i teraz, rzekomo, wynajmują je na godziny. Jeżeli zaczną wynajmować na sekundy, to też sobie wynajmiemy!

- Radosław Sikorski zmienił zdanie o ekshumacjach. Wcześniej myślał, że będą „dosypywać trotylu”, a teraz widzi, że robione są chyba rzetelnie…

- Piotr Fronczewski chętnie napiłby się wódki z Kaczyńskim. Sądzi jednak, że nie jest to możliwe, bo podejrzewa Prezesa o abstynencję. Aktor wyznał też, co powiedziałby Kaczyńskiemu gdyby rozmawiali szczerze: „Kroczy ku zgubie, ku klęsce. Z każdym krokiem przybliża się do swojej tragedii, trochę jak u Szekspira”… Też uważamy, że abstynencja sprowadza na manowce!

- Beata Kempa sprzedała fiata cinquecento za całe 500zł.

- Prof. Staniszkis uważa, że prezydent Duda powinien mieć więcej wstydu. My uważamy, że Duda ma aż za dużo wstydu. Czekamy by trochę ten wstyd okiełznał i wreszcie wycałował Angelę Merkel!

- „Komitet Obrony Demokracji musi przestać zajmować się sobą, a zacząć zajmować się Polską” – mówił nowy lider ruchu Krzysztof Łoziński. Ma rację! Praktyka pokazuje, że z KOD-u można wyciągnąć raptem niecałe sto tysięcy. A z całej Polski? Ho, ho…

- Według wicepremiera Jarosława Gowina, rządy koalicji PO-PSL to była prawdziwa dżuma, natomiast PIS jest tylko niegrzeczną dziewczynką. My nie mieliśmy jeszcze do czynienia z niegrzecznymi dziewczynkami, ale nie tak je sobie wyobrażaliśmy…

- Jeszcze wiadomość z placu budowy. Budowa nowego festiwalowego miasta (na razie bezimiennego jeszcze) ruszyła z kopyta. Gotowe już jest podmiejskie wysypisko śmieci. Składowane na nim śmieci są posortowane: osobno 600 niealuminiowych puszek po tanim piwie, osobno 20 opakowań po chipsach serowo – cebulowych i osobno niepoliczalna ilość petów po papierosach z przemytu. Również jedną niezużytą chusteczkę higieniczną trzymamy osobno…

Konstytucja w liczbie mnogiej

Jedna jedyna Konstytucja to twardy orzech do zgryzienia. Z jedynakami jest tak, jak w tym staromądrym polsko – ukraińskim powiedzeniu: „Jedynak nasrał mamie w kapuśniak” (wymawiając głośno to zdanie, należy zaakcentować sylaby „nak” i „niak”).

Konstytucję (podobnie jak jedynaka) trudno zmienić. Żeby tego dokonać, trzeba wpłynąć (czyli znaleźć kwity lub haki) na kilkuset posłów i senatorów. A potem jeszcze referendum! Normalnie to wszyscy psy na Konstytucji wieszają (więcej na niej psów wisi niż na hakach w chińskiej rzeźni), ale niech tylko ktoś spróbuje zmieniać! Zaraz wszyscy jej bronią z poświęceniem, niczym własnych pobocznych interesów.

Na co dzień Konstytucja łamana jest ustawicznie. Główny strażnik nie ma szans jej upilnować, bo ma też inne, nie mniej ważne zajęcia (musi strzec żyrandola i stróżować w przedpokoju). Dlatego Konstytucja jest chora. W ciągu dwudziestu lat obowiązywania zadano jej setki niemikrourazów, a czy choć jedno złamanie zostało nastawione należycie (pytanie retoryczne)?

Czy tak być musi? NIE!!! Czas na zmiany!

Po pierwsze. Konstytucja nie powinna obowiązywać bezterminowo, czteroletnia kadencja to maksimum!

Po drugie. Konstytucji nie powinien uchwalać jakiś zakichany parlament. Powinna być wybierana w wyborach powszechnych przez wszystkich obywateli!

Po trzecie. Konstytucja nie powinna być jedna. Powinniśmy wybrać 365 Konstytucji, na każdy dzień roku inną!

Takie rozwiązania sprawią, że będziemy mieli same plusy. Jeżeli Konstytucja okaże się do niczego, to ileż może naszkodzić przez jeden dzień? Nawet jeżeli wszystkie okażą się do dupy, to przecież cztery lata zlecą jak z bicza strzelił i wtedy wybierzemy nowe i lepsze! I jakie to demokratyczne! Każdy będzie mógł napisać Konstytucję i wystartować ją w wyborach. Wystarczy zebrać 20 cudzych podpisów i wydrukować tekst swojego projektu czarno na białym. Konstytucje też nie będą tak cierpieć. Nawet jeżeli któraś zostanie złamana, to będzie miała całe 364 dni żeby dojść do siebie, zanim znowu ktoś ją złamie!

Na preambuły też mamy sposób. Trudno wyobrazić sobie 365 oddzielnych preambuł. Wszak nawet na całym świecie nie ma aż tylu wartości do których można się odwoływać. Dlatego będzie tylko jedna wspólna preambuła, a jej treść zostanie utajniona. Zdusi to wszelkie kontrowersje w zarodku, a zarodek znajdzie się pod ochroną prawną.

I jeszcze jedno. Raz na cztery lata, 29 lutego, zafundujemy sobie Krajowy Dzień Bez Konstytucji. Prawda, że genialny pomysł?

Obce nacje pozesyrają się z zazdrości!