Adam, Ewa i ludzie

Pan Bóg stworzył człowieka Adama i człowieka Ewę (kolejność alfabetyczna, nie faktyczna). Umieścił ich w Edenie, gdzie żyli szczęśliwie i czasu nie liczyli, bo w raju czas nie istnieje. Eden oddzielony był od reszty Ziemi murem niewidzialnym. Za tym murem (czyli na reszcie Ziemi) panowała wolna amerykanka, czyli naturalna selekcja (pierdyknięcie komety to też chyba naturalna selekcja?)  i ewolucja.

Krótko mówiąc: w Edenie trwała sielanka, a mieszkańcom przyjemnie z ust pachniało (na razie). Poza Edenem – działo się i zmieniało na coraz gorsze.

Te zmiany na gorsze nie następowały szybko. Najpierw pojawiły się nietelefoniczne komórki. Długo szwendały się pojedynczo. Trudno stwierdzić kiedy zaczęły łączyć się w koalicje, ale jak już zaczęły, to wszelki umiar zaniknął. Powstało organizmów tak dużo, że do dzisiaj wszystkie nie zostały odkryte jeszcze.

Ale nie o to chodzi. W Raju nadal trwała sielanka, a na ziemi zaczęły dominować ssaki. Były wśród nich małpy i właśnie z małp wyewoluowała najbardziej rozwinięta forma złośliwej i pasożytniczej egzystencji – ludzie bezduszni!

Ludzie bezduszni podzielili się na: polityków, kapłanów, urzędników średniego i wyższego szczebla, prawników, celników, komorników, aferałów, esbeków, bankierów i innych takich. Źle im działo się, bo nie było kogo łupić. Snuli się jak smrody po gaciach, a z ust ich (oprócz przykrego zapachu) wydobywało się pytanie:

- Jak żyć, Panie Boże? Jak żyć?

Traf chciał (bo planu takiego chyba nie było?), że w Edenie akurat skończyła się sielanka. Adam i Ewa popełnili czyn nazwany później grzechem i musieli opuścić rajski ogród. Z duszą na ramieniu przekroczyli bramę i natychmiast popadli w łapy ludzi bezdusznych.

- Ju hu! – zakrzyknęli ludzie bezduszni – Brać ich!!

Zanim Adam i Ewa obrócili się, mieli już numer PESEL, numer NIP, wpis do ksiąg parafialnych i  przyznany kredyt walutowy…

Dzisiaj nie wiadomo już kto od Boga, a kto od małpy pochodzi…Niektórzy próbują posortować, ale czy uda się?

Ciekawe jak długo to jeszcze potrwa?

-

Ciąża Złasławy była urojona, ale jej efekt- Duch Pierworodny- jak najbardziej realny. Urodzić ducha, zwłaszcza pierworodnego, nie jest łatwo. Jednakże Złasława uczyniła to bez trudu i nawet tak trochę nieświadomie. A doszło do tego w pierwszej sekundzie drugiego tysiąclecia.

Duch Pierworodny jest wyjątkowy. Zwykły duch powstaje po śmierci osoby, która istniała cieleśnie. On zaś, od razu osiągnął wyższą formę. Nigdy nie dotyczyły go takie sprawy jak niestrawność, zgaga, nieprzyjemny zapach z ust czy wiatry. Nie skalały go ani wymioty ani rozwolnienie. O wzdęciach nawet nie wspomnę. Można rzec, że wszystko co ludzkie jest mu obce. Oprócz uczuć wyższych, oczywiście tych pozytywnych. Znajduje się po jasnej stronie mocy. Wspomaga ludzi prawych i szlachetnych, dla ludzi złych jest wrzodem na tyłku.

W trakcie swojego ponad 1000-letniego, z braku lepszego określenia napiszę, że życia, dokonał wielu czynów prawie nadprzyrodzonych. Oto kilka przykładów:.

-Nie dopuścił Moniki Lewinski do polskiego prezydenta, gdy ten był gościem Clintona.

-Sprawił, że proletariusze wszystkich krajów nie połączyli się.

-Podpalił stodołę w piosence Czesława Niemena.

-Swoim wyglądem zainspirował twórców Małego Głoda.

-Kopnął w d* bidę.

Jedyne co mu się nie udało, to zniesienie celibatu w Kościele Katolickim. Obecnie przebywa w Moskwie i naprawia stosunki w rodzinie Putina.

Duch Pierworodny to szczytowe osiągnięcie ewolucji. Czy jest reprezentantem nowej rasy, która wkrótce zastąpi ludzi? Trudno orzec. Na razie nie znalazł istoty podobnej doskonałości i odmiennej płci.

Następnym razem zajmę się upadkiem moralnym.