Tekst hymnu dojrzał do zmian?

Niejaki Piotr Zapart (nie Jaki) zapodał pomysł. Uważa on, że tekst hymnu należy zmienić. Jedno nazwisko chce zastąpić imieniem i nazwiskiem. Nie „Dał nam przykład Bonaparte jak zwyciężać mamy!” tylko „Dał nam przykład Jan Sobieski jak zwyciężać mamy!” 

Piotr Zapart ma rację, nie ma racji i mógłby pójść dalej.

Ma rację, bo Napoleon Bonaparte to szemrane indywiduum i, w dodatku, Żabojad z Korsyki. Więcej narobił szkody niż pożytku. Jedyny jego atut to niewysoki wzrost… Też uważamy, że trzeba nieco więcej żeby figurować w polskim hymnie.

Nie ma racji, bo Sobieski również nie pasuje. Za bardzo kojarzy się z wódecznością, więc abstynencki Naród Polski nie zechce utożsamiać się. Są przecież współcześni bohaterowie! Poza tym najwyższy już czas skończyć z wojenną retoryką. Dlatego mamy odpowiedniejszą propozycję: „Dał nam przykład Macierewicz jak dochodzić mamy”!

Mógłby pójść dalej, bo jeszcze jedna sprawa w hymnie kłuje. Połączenie nazwiska „Czarniecki” z forsowaniem morza naprawdę źle się kojarzy. Wybicki, kiedy to pisał, też był uchodźcą, ale dzisiaj takie teksty?! To trzeba zmienić! Wszak, jak już wspominałem, są współcześni bohaterowie:

Nasza propozycja brzmi następująco:

Jak Terlecki wraz z Błaszczakiem,
Gdy Szczerba napierał,
Staniem murem przed Prezesem,
On jest nasz ideał!

 

P.S. Powyższy tekst jest tylko głosem w potencjalnej debacie na temat zmian w polskim hymnie.

Mazurek Prawy i Sprawiedliwy

To śpiewamy my, cała ekipa z „Kronik Mikołaja Miki”:

 

1. Jeszcze Polska jest w upadku,

Ale naprawimy!

Zostawimy dzieciom w spadku,

To co wymodlimy!

 

Ref. Człap, człap za PIS-em!

Nie po drodze nam z Lisem!

Prezes niech prowadzi!

Nikt z nas Go nie zdradzi!

 

2. Krzyczy babcia do swej Zuzi,

Biorąc się pod boki:

„Źle rządzili Polską duzi,

Wiwat Niewysoki”!

 

Ref. Człap, człap…

 

3. Nie ukryją już podłości,

Ziobro je wyłuska!

I ujawni bez litości,

Niecne czyny Tuska!

 

Ref. Człap, człap…

 

4. Już do Donka z płaczem kwili,

Bronek przerażony:

„Oni mogą w każdej chwili,

Zabrać mnie od żony”!

 

Ref. Człap, człap…

 

5. Niech nie szuka Petru sławy.

Nam Pawłowicz miła,

Bo dla dobra naszej sprawy,

Po łbie się waliła!

 

Ref. Człap, człap…

 

6. Gdy ktoś brzydko się wysłowi,

Powie: „To idiota”!

Szybko donieś Prezesowi,

Prezes da Ci kota!

 

Ref. Człap. człap…

 

7. Genom wojnę wypowiemy,

Ale nie dla sportu!

Lecz by zlepszyć sort Polaków,

Najgorszego sortu!

 

Ref. Człap, człap…

 

8. Jest już chemia między nami,

Stańmy do raportu!

Bądźmy wszyscy burakami,

Najlepszego sortu!

 

Ref. Człap, człap…

 

To tyle na dzisiaj…

 

P.S. Powoli, kurna, tracimy cierpliwość. Ostatnio tak bardzo się staramy! Zużyliśmy mnóstwo wazeliny! I co? Żadnych efektów! Gdzie są ciepłe posadki dla nas? Gdzie tłuste synekury? Ile jeszcze razy mamy włazić w szanowne cztery litery? To nie tak miało być! Jeżeli dzisiejszy Mazurek nic nie pomoże, to już nie wiemy co będzie…

Patetyczny Hymn Polskiego Blogerstwa

Piszę te słowa trzymając rękę na sercu, roniąc łzy wzruszenia i czując się jak Dziewica Orleańska. Melodia jest taka sama jak w piosence Jana Pietrzaka „Żeby Polska była Polską”.

PATETYCZNY HYMN POLSKIEGO BLOGERSTWA

Z głębi szamba, z krain sprośnych,
Z bagien lepkich i z rynsztoków,
Głos się wznosi, głos nieznośny,
Głos co drażni świętych ćwoków,

Bo kto ma prawdziwe jaja
W klawiaturę palce wbija,

Żeby w oko, żeby w oko,
Żeby w oko wsadzić kija!
Chociaż czasem troll z hejterem,
W komentarzach jadem plują.
Chociaż czasem bywasz celem,
Tych co stłamsić Cię próbują.

Chociaż trudno jest być sobą,
To ochota Ci nie mija,

Żeby w oko, żeby w oko,
Żeby w oko wsadzić kija!
Życie ciągle nas przeraża
I rozstawia nas po kątach,
Zwłaszcza kiedy tak się zdarza,
Że musimy żyć w trójkątach.

Lecz gotowym być wciąż trzeba,
Choćby chcieli dać nam w ryja,

Żeby w oko, żeby w oko,
Żeby w oko wsadzić kija!
Kiedy bieda w głowie mąci,
Przestań się swym losem wzruszać.
Możesz znaleźć taki kącik,
W którym czeka bratnia dusza.

Znów zaświeci światło w mroku,
Znajdziesz w sobie dosyć mocy,

By zastrzelić, by zastrzelić,
By zastrzelić biedę z procy!
(wszyscy razem)
By zastrzelić, by zastrzelić,
By zastrzelić biedę z procy!!

Urban Mika – człowiek, który rodził się dwa razy.

Syn Krzywopryka Miki, Urban Mika, urodził się w 1147r. Wychowywał się bez mamy, ale nie dał sprowadzić na złą drogę. Zamiast uczestniczyć w średniowiecznych bunga bunga, wolał służyć ojczyźnie – najlepiej jak potrafił. A potrafił sporo, bo zdobył godne podziwu umiejętności. Ale o tym później.

W 1166r. na wyprawie w pogańskich Prusach zginął znany krzyżowiec, Henryk Sandomierski. Pozostali książęta dzielnicowi pobili się o dziedzictwo po nim, ale nikomu nie udało się wygrać. Bolesław Kędzierzawy musiał podzielić księstwo poległego na trzy części. Jedną z nich otrzymał Mieszko III Stary, a wraz z nią dostał coś jeszcze cenniejszego – Urbana Mikę.

Akurat wtedy, Urban, wykorzystując fundusze europejskie, z wyróżnieniem ukończył Kurs Obsługi Nocnika Podłóżkowego Z Szerokopasmowym Obiegiem Zapachu. Mieszko III taki cud techniki posiadał i Mika został jego nadwornym operatorem (nocnika oczywiście, a nie Mieszka). Niełatwa to była służba. Mieszko Stary, wraz z władzą księcia – seniora, zdobył również jakiś szczep bakterii. Szczep ów czynił końcowy efekt procesu odżywiania, wyjątkowo i długotrwale niewywietrzalnym.

Poddani szybko mieli dość. Mieszko, wraz z nocnikiem i Urbanem, musiał udać się na emigrację. W Czechach nie uzyskał pomocy. Również Niemcy okazali się na niego odporni i też nie kwapili się, żeby odzyskać mu władzę. Dopiero kiedy przybył na Pomorze Zachodnie i zaczął wypłaszać turystów znad Bałtyku, tamtejszy książę zdecydował się wesprzeć jego dążenia.

W 1181r. Mieszko powraca do kraju (w towarzystwie nocnika, Miki i wojsk pomorskich) i zaczyna walczyć o odzyskanie władzy w kraju. W tym czasie Urban bliski był wynalezienia toalety spłukiwanej. Niestety, do wiekopomnego odkrycia nie doszło, ponieważ Mika awansował na wyższe (dosłownie) stanowisko. Jego pan zjadł zęby na wojnach i sługa musiał zająć się przeciwnym końcem przewodu pokarmowego księcia. Został nadwornym przeżuwaczem książęcych pokarmów. Zdaje się, że ten fragment życiorysu Urbana zainspirował twórców słynnego hymnu. W pierwotnej wersji miał on lecieć tak:

„Przeżuj mu sam, przeżuj mu sam,

Bo dla niego żarcie – twardy głaz,

A ty zdrowe zęby masz”!

 

W 1198r. Mieszko Stary powrócił do Krakowa i panował tam, aż do śmierci w 1202r. Pozostały po nim słynne Drzwi Gnieźnieńskie, które ufundował i jeszcze słynniejszy Smog Krakowski, który wyprodukował. Drzwi Gnieźnieńskie do dzisiaj można podziwiać, a Smog Krakowski (nieco wzbogacony) – wdychać.

Po śmierci księcia, Urban załamał się bezrobociem i także umarł. Wtedy dopiero uzmysłowiono sobie skalę nieszczęścia. Okazało się, że Polska nie może istnieć bez wielkiego rodu Mików, a Urban nie pozostawił potomka. Wszyscy Polacy połączyli się w bólu. Na szczęście, wkrótce po śmierci, uświadomił to sobie również Mika. Nie wkroczył do świetlistego tunelu, tylko zawrócił  i natychmiast urodził się ponownie. Cała Polska odetchnęła z ulgą i połączyła w nadziei.

Władysław Laskonogi okazał się mądrym władcą. Specjalnie dla edukacji Urbana, już w żłobku, wprowadził wychowanie seksualne, a w przedszkolu uczynił je podstawą nauczania. Przyniosło to spodziewany skutek. Osiągnąwszy wiek sprawny, Mika odbył wzorcowy stosunek z wybraną w ogólnokrajowym referendum niewiastą i mógł z czystym sumieniem umrzeć ponownie.

Dziewięć miesięcy później narodziły się bliźniaki. Jako, że Polacy łączyli się najpierw w bólu, a później w nadziei, chłopczykowi nadano imię Bul, a dziewczynce Nadziejia. Pomysłodawcą tych imion był niejaki Bronko z Komorowa. Chwała mu za to.

P.S. Następnym razem opowiem legendę o powstaniu polskiego języka pisanego.

Nasza niepodległość jest lepsza niż amerykańska.

Jako ostatni przedstawiciel wielkiego rodu Mików opowiem dzisiaj, jak mój pradziadek, Władysław Mika, odzyskał dla Polski niepodległość. Uczynił to samoczwór, przy pomocy nauki i patriotyzmu. A wszystko zaczęło się 10 listopada 1913 r.

Tego dnia Władek Mika kończył 22 lata. Zakonspirował się w swojej izdebce, razem z flaszkami okowitki, trzema paczkami giewontów i kilogramem czarnego salcesonu.Po pierwszej flaszce, dojrzał politycznie, po drugiej – patriotycznie, a przy trzeciej – zirytował się na zaborców. Irytację wyraził cichym okrzykiem: „Ja chcę świętować urodziny, a nie jakiś zakichany Geburtstag”! (Działo się to w zaborze niemieckim). Przy czwartej flaszce powściągnął gniew i zaczął myśleć: „Najwyższy czas, żeby Polska odzyskała niepodległość. Ale jak? Sam chyba nie dam rady. Rozedrzeć to się nie rozedrę, ale przecież mogę się sklonować”! Dalej nie wiadomo co myślał, bo w obawie przed podsłuchem, wyciszył swoje myślenie. W każdym razie, wkrótce plan był gotowy i Mika przystąpił do jego realizacji.

Najpierw sięgnął po naukę i stworzył trzy własne klony. Pierwszy z nich, otrzymał imię Hans, kryptonim J-22 i wyruszył do Niemiec. Drugi, o imieniu Iwan, poszedł mącić do Rosji, a trzeci, na skutek jakiegoś błędu, wyklonował się na księdza i pozostał na ziemiach polskich. Sam Władek krążył po całej Europie i napinał sytuację. Pomógł mu Hans J-22, który przybył do cesarza Niemiec i rozwścieczył go kłamliwą informacją, że ruski car kupił swojemu synowi nową procę dalekiego zasięgu. Wilhelm uznał to za naruszenie równowagi sił w Europie i rozpętał wyścig zbrojeń.

Tak skończyła się Unia Europejska. Powstały trzy wrogie obozy: TRÓJPOROZUMIENIE – czyli Wielka Brytania, Francja i Rosja, TRÓJPRZYMIERZE – czyli Niemcy, Austro-Węgry i Włochy, oraz PAKT CZTERECH – czyli Władek Mika i trzy jego klony.

Wreszcie Mika uznał, że sytuacja jest wystarczająco napięta, pojechał do Sarajewa i tego samego dnia ktoś zastrzelił arcyksięcia Ferdynanda.

Wtedy Świat zaczął grać w domino. Austro-Węgry wypowiedziały wojnę Serbii. Rzesza Niemiecka wypowiedziała wojnę Rosji i Francji. Wielka Brytania wypowiedziała wojnę Niemcom. Niemcy wypowiedziały wojnę Belgii. Japonia wypowiedziała wojnę nie wiem komu. Austro- Węgry wypowiedziały wojnę Rosji. Francja i Wielka Brytania wypowiedziały wojnę Austro-Węgrom. Pakt Czworga wypowiedział wojnę wszystkim. Amerykanie trochę się spóźnili i dołożyli swoją cegiełkę dopiero po trzech latach – wypowiedzieli wojnę Niemcom.

Wojnę na Zachodzie zaczęli Niemcy. Szybko zajęli Belgię i poszli na Francję. Doszli do rzeki Marny i tam zostali zatrzymani. Wojna weszła w fazę statyczną. Wytyczono front i po jednej stronie okopali się Niemcy, a po drugiej Francuzi i Brytyjczycy. I tak przez trzy lata przeciwnicy zabijali się stacjonarnie. Obrzucali się granatami i przypalali sobie papierosy miotaczami ognia. Od czasu do czasu, puszczali na siebie gazy, czołgi i samoloty. Dopiero po trzech latach, kiedy pojawił się Pershing, wojna nabrała rumieńców. Niemcy nie zdzierżyli Pershinga. Zrobili w kraju rewolucję, stworzyli nowy rząd i 11 listopada 1918 r. podpisali z aliantami zawieszenie broni. Rzesza była załatwiona.

Nieco więcej działo się na Wschodzie. Rosjanie zaatakowali Prusy Wschodnie i dostali łupnia od Niemców. Austriacy zaatakowali Rosjan i dostali łupnia w Galicji. Na Mazowszu Rosjanie dali łupnia Niemcom. Niemcy, wspólnie z Austriakami, na całej linii dali łupnia Rosjanom. Rosjanie zrobili ofensywę i dali łupnia Austriakom też na całej linii. Dziwnie jakoś, mimo wygrywania, Rosjanie dostali łupnia od Austriaków…

Wtedy przypomniał o sobie Iwan Klon Miki. Będąc w Rosji, zaczął gotować rosół. Wiadomo, że jak gotuje się rosół, to na wierzch wyłażą męty. Iwan zebrał te męty i w listopadzie 1917 r. kazał im zrobić rewolucję październikową. Rosja była załatwiona.

Monarchia Austro-Węgierska też została załatwiona. Uczciwie przyznam, że Mice pomogli w tym dziele Józef Szwejk i c.k. dezerterzy. Wszystkie zaborcze mocarstwa znalazły się na kolanach. Ich władcy przekonali się, że cysorz nie zawsze ma klawe życie.

Kiedy 10 listopada 1918 r. Władek Mika świętował 23 urodziny, na imprezę przybyło mnóstwo gości. Na czele z Piłsudskim, Dmowskim, Witosem i innymi. Następnego dnia wyszli na ulicę i mogli zacząć organizować życie w Niepodległej Rzeczpospolitej. Tylko Władek gdzieś się zapodział i słuch po nim zaginął.

Hans J-22 zmienił kryptonim na J-23 i przyczaił się w Niemczech, Iwan Klon Miki pozostał w CCCP, a Wyklonowany Ksiądz narobił obciachu. Pierwotnie Władek Mika planował stworzyć Polskę od morza do morza. Niestety, Wyklonowany Ksiądz, w trakcie mszy odprawianej w tej intencji, pomylił trzy litery. Zamiast „Ojczyznę wolną racz nam zwrócić, Panie”, zaśpiewał: „Ojczyznę wolno racz nam zwracać, Panie”.

Na drugie morze musimy jeszcze poczekać.

P.S. Następnym razem opowiem o losach syna Krzywopryka Miki, który żył dwa razy.

Jako ostatni przedstawiciel wielkiego rodu Mików, mam moralny obowiązek zwrócić uwagę, że nasz hymn państwowy nieco się zdezaktualizował.Przedstawiam jego nową wersję:.

Nigdy Polska nie upadnie,

Nic tego nie sprawi.

Jeśli władza coś ukradnie,

Niech się tym udławi!

Bracia, rodacy!

Wszyscy ludzie jednacy!

Na INNYCH nie szczujmy,

Śmieci segregujmy!

Inne nacje też nie zginą.

Choć sami nie zjemy,

Naszą świńską wieprzowiną,

Unię zalejemy!

Bracia…

Moskal, Prusak coś tam knują,

Ale się nie damy!

Rurociągi niech budują,

My swe łupki mamy!

Bracia…

Już tam ojciec do swej Basi,

Mówi zapłakany:

We Francyi pono nasi,

Naprawiają krany!

Bracia…

Przejdziem AIDS-a, grypę ptasią

I wyzdrowiejemy!

Za co wszyscy, łącznie z Basią,

Polsce dziękujemy!

Bracia…

Dwie Koreje połączymy,

Będzie demokracja!

Potem cały świat zbawimy,

Wiwat polska nacja!

Bracia…

Prawda, że bardziej pasuje?

Następnym razem opowiem legendę o Kraku, Smoku i torebce z niego.