Szopka Przedkatolicka

Rzecz dzieje się w świetlicy domostwa księcia Polan Mieszka I. Jest rok jeszcze nie pański 995 (niektóre, mniej wiarygodne źródła twierdzą, że 965). Damy i dworzanie oddają się grze towarzyskiej. Ubrani są trochę już niekompletnie. Błazen Żałoba szykuje się do zakręcenia butelką

BŁAZEN ŻAŁOBA (puszcza w ruch butelkę i recytuje): Czyś jest biedna, czy bogata, ściągaj majty, srata-tata!

Nagle drzwi do świetlicy otwierają się gwałtownie i w progu staje książę Mieszko I, a za nim grupa sponiewieranych rycerzy

MIESZKO I (wściekle): Bitwa przegrana! Wieleci  znowu nam tyłki skopali!

Przerażone damy łapią się za biusty, a dworzanie krztuszą napitkami

NAŁOŻNICA I (przeraźliwie): Jezusmaria!!!… (zamiera na chwilę)… znaczy się…Trygławswaróg!!! Ach, słabo mi… aaaaaaaaach… (mdleje na wszelki wypadek)

MARSZAŁEK KOPRYWA: Masakra jakaś z tymi Wieletami. Przecież to małe plemię jest. A co będzie jak Niemcy przyjdą? Niemców jest jak piasku w moich drogach moczowych!

MIESZKO I (z nadzieją w głosie): Może nie przyjdą?

MARSZAŁEK KOPRYWA: Przyjdą na pewno, bo ciasno im u siebie!

NAŁOŻNICA II (przeraźliwie): Jezusmaria!!!… (zamiera na chwilę)… znaczy się… Trygławswaróg!!! Niemcy przyjdą?! Przecież to geje są! Mężów naszych pogwałcą! Ach, słabo mi… aaaaaaaaach… (mdleje na wszelki wypadek)

MARSZAŁEK KOPRYWA: Na wschodzie, na razie, spokój, bo Ruskich jeszcze nie ma…

NAŁOŻNICA III (opryskliwie): Nie ma jeszcze Ruskich?! Cholera, co za parszywe tysiąclecie… Idę przypudrować nosek! (wychodzi)

MARSZAŁEK KOPRYWA: Za to, od południa Czesi napierają. Ten ich władca, Bolesław Srogi, to wcale nie jest zabawny…

MIESZKO I (łapie się za głowę): Księstwo moje w ruinie… Wieleci, Czesi i Niemcy napierają… Niech nas Trygław i Swaróg mają w opiece!

KAPŁAN KŁOBUCZEK: Nie masz co liczyć na opiekę, książę. Trygławowi zbrzydły nasze ryby słone i cuchnące. Wspiera teraz Pomorzan. Swaróg też odszedł. Został po nim tylko list na korze brzozowej. (wyciąga list i czyta) „Wasze ofiary są żałosne. Miód słabowity, denary koślawe, a w Kijowie mają okowitę o niebo lepszą! Odchodzę na wschód i nie wiem czy wrócę”…

MIESZKO I (z nadzieją w głosie): A Perkun?

KAPŁAN KŁOBUCZEK (macha ręką): Perkun jest do niczego. Potrafi tylko wiatry zsyłać. (natęża się i demonstruje wiatr zesłany przez Perkuna) Prrrrrrrrrrr!…

MIESZKO I (z rozpaczą w głosie): To już nawet religii nie mamy?!

NAŁOŻNICE IV, V, VI, VII (chórem): My jeszcze mamy religię! Ciągle wierzymy w Kupałę! Idziemy, bo mamy coś ważnego do załatwienia. (wychodzą)

MIESZKO I (desperacko): Co czynić?

WRÓŻ KOGUT Z KÓRNIKA ( z patosem): Co czynić? Polskę Ci czynić wypada! Będziemy przedmurzem chrześcijaństwa!

MIESZKO I: A nie lepiej uciec do Ameryki?

UCZONY MĄŻ BOJAN: To się nie uda! Cholera wie, gdzie ta Ameryka. W oceanie się potopimy…

WRÓŻ KOGUT Z KÓRNIKA: Nie ma innego wyjścia. Polska ma powstać tu i teraz!

MIESZKO I (z rezygnacją w głosie): No dobra. Robimy Polskę! Ale jak? A Wieleci i Czesi? Oni nas zgniotą!

WRÓŻ KOGUT Z KÓRNIKA: Z Czechami zawrzemy sojusz. Musisz tylko pojąć za żonę księżniczkę Dobrawę. Może nie jest to Helenka Vondrackova, ale nie wybrzydzaj… W przyszłości ożenisz się z Niemką, to będzie dopiero hardcore… Dobrawa jest moherową katoliczką. Oczekuje, że ty też ochrzcisz się na katolika. Akurat w religii mamy wakat, więc…

MIESZKO I: A co robi katolik?

WRÓŻ KOGUT Z KURNIKA: Wyrzeka się aborcji, antykoncepcji, in vitro, ideologii gender i, zdaje się, że szatana też. Poza tym, odprawia nałożnice i słucha jak msze odprawiają…

MIESZKO I: Odprawia nałożnice? Eeeeee… Może lepiej na islam przejdziemy? Wyprzedzimy Europę Zachodnią o jakieś 1050 lat!

BŁAZEN ŻAŁOBA: Broń Boże!!!… znaczy się… Broń Trygław!!!… chociaż właściwie, teraz już można Broń Boże!!! Islam alkoholu zabrania!

MIESZKO I: Alkoholu zabrania? To już wolę nałożnice odprawić! Chodźmy się chrzcić… Ale co na to moi poddani powiedzą?

WRÓŻ KOGUT Z KÓRNIKA: A co cię poddani obchodzą? Wiesz co zrobią potomkowie twoich poddanych? Na banknocie 10-ciozłotowym cię umieszczą!

MIESZKO I (zbulwersowany): Cooooo?! Na dyszce? Przecież za dyszkę nawet najtańszego 0,2 nie da się kupić! O chłystki niewdzięczne! Wołajcie skrybę!

Po chwili do świetlicy wchodzi skryba. Rozkłada pergamin, patrzy pod światło na gęsie pióro, zagląda do słoiczka z inkaustem.

SKRYBA: Nie mogę pisać. Inkaust się zesechł… Może okowity doleję?

UCZONY MĄŻ BOJAN: Zwariowałeś, gamoniu? Do inkaustu moczu się dolewa. Do szkoły nie chodziłeś? Chce się komu sikać?

Błazen Żałoba dosikuje do inkaustu.

MIESZKO I: Pisz, skrybo! Tytuł: „Dagome iudex” A dalej co następuje: „Wielce Szanowny Papieżu Świętobliwy! Ja, Mieszko Pierwszy, daję Ci mój kraj wraz z przyległościami, w posiadanie wieczyste. Nie teraz wszakże, lecz dopiero jak ducha wyzionę. Świętopietrze też Ci będziemy płacić, bo chociaż nasze denary koślawe, to chyba nie pogardzisz nimi? Przysyłaj, a żywo, hierarchów i konkordat, bo z utęsknieniem czekamy”!

CHÓR (zwodzi jęcząco): O, biedne prosiątko – Znamy twoją dolę – Skończysz z jabłkiem w ryjku – Na biskupim stole! (10x)

 

P.S. To nie jest szopka polityczna!

 

Polsce nie grozi przeludnienie

Wręcz przeciwnie. Polsce grozi wyludnienie! Mało dzieci się rodzi i wszystko idzie w złym kierunku. Co rodzi się zamiast dzieci? Zamiast dzieci rodzą się: patologie, degrengolady, ostatni Mohikanie, komisje sejmowe (czasami nawet senackie), kamienie, precedensy i podejrzane wyniki konkursów. To właśnie się rodzi, a sędziowie trybunału mnożą się.

I co to będzie? Upadną firmy produkujące odzież dziecięcą, wanienki do kąpieli niemowląt i gruszki do czyszczeni nosków. Producenci pampersów, na razie, ocaleją (o ile przestawią się na produkcję pieluchomajtek dużych rozmiarów). Nie zarobią organizatorzy przyjęć z okazji chrzcin i Pierwszej Komunii. Przedszkolanki, nianie i nauczycielki nauczania początkowego pójdą na bezrobocie. Zresztą, prędzej czy później, wszyscy pójdą na bezrobocie, a potem do piachu!

Cóż czynić? Nie idźmy tą drogą. Przeciwdziałajmy! Obudźmy się i zobaczmy, że ręka nurza się wcale nie w niemowlęcej kupce. Sprawy prokreacji nie mogą być puszczone na żywioł. Trzeba to zorganizować. Ująć w ramy administracyjne, a nawet jeszcze bardziej ująć i mocno trzymać w ramach PGR!

Panie Prezesie! Panie Ojcze Dyrektorze! Panie Prezydencie! Pani Premier! Pani Krystyno! Oraz Ty, Tusku i Unio Europejska! Złamcie prawo międzynarodowe, złamcie konstytucję i nie czekajcie dnia, bo trzeba natychmiast utworzyć PGR-y!!! PGR-y to nie tylko Państwowe Gospodarstwa Rozrodowe. PGR-y to nasze ostatnie deski ratunku. Zadziałajcie wg. hasła „PGR W KAŻDEJ PARAFII”.

W PGR-ach dzieci będą rodziły się na potęgę, a kapłani będą chrzcić, aż im ręce będą omdlewać. Wkrótce Polaków będzie najwięcej!

Prof. Gender pracuje nad wynalezieniem męskiego przyrządu do rodzenia. Chodzi o to, by facet też mógł zaciążyć. Bliski już jest finalizacji prac. Właśnie poszedł sondować proboszcza, czy skłonny będzie poświęcić taki wynalazek. Niewiasty, nie traćcie ducha, bo jest szansa, że nie wszystko na Was się skrupi!

Tabletki na brak rozsądnego rozumu

Prof. Gender dobrze wie, że rozum jest zjawiskiem nie wszędzie bywałym. Nawet gdy pojawia się (rozum) w jakichś zwojach, to sort jego jest pośledni, a nierzadko – wręcz najgorszy! Czas to zmienić i o tym też Profesor wie.

A skoro wie, to i działa. W trybie przyśpieszonym (czyli w nocy) wynalazł preparat umądrzający, a skład tego specyfiku świadczy, że prof. Gender i z próżnego potrafi nalać. Zrobił to, bo najważniejsze jest, by gatunek homo sapiens nie utracił prawa do drugiego członu swojej nazwy.

Wydawałoby się, że preparat umądrzający jest niemożliwy do spreparowania, a tym bardziej, do utworzenia w formie tabletki. Jednak Profesor dokonał i tego! W sposób nie do końca (dla laików) jasny, wyciągnął ekstrakt z pomyślunków osobistości nietuzinkowych. Osobistości, które wyróżniają się, w taki czy inny (przeważnie inny) sposób, na tle reszty obywateli skonfliktowanego docześnie świata. Oto one:

1.- Jerzy Zelnik – znakomity aktor, obecnie (od jakiegoś czasu) nawiedzony.

2.- Janusz Korwin – Mikke – chociaż jest wybitnym mężem stanu, to chce się rozwieść nie ze stanem, tylko z Unią Europejską.

3.- Piotr Żyła – najlepszy jajcarz wśród skoczków i najlepszy skoczek wśród jajcarzy.

4.- Justin Bieber – przedstawiać chyba nie trzeba?

5.- Krystyna Pawłowicz – prof. Gender wykorzystał ją, bo ma słabość do tej jakże sympatycznej posłanki i skrycie podkochuje się w jej wdziękach.

Kiedy ekstrakty były już wyciągnięte, Profesor dodał do nich wzmacniacz A-1 (nieco przepłacony), konserwant E-94 (nieco wyboisty) i zagęszczacz F-16 (nieco przeterminowany). Tabletki ręcznie i zręcznie uformował dr. Organ, uczeń (z nieprawego łoża) samego Guntera von Hagens, autora kontrowersyjnej wystawy „Bodies: The Exhibition”.

Zażycie już jednej tabletki spowoduje skokowy przyrost rozsądnej mądrości alternatywnej i zapewnia wilczy apetyt na homilie i orędzia do narodu. Gratisową wisienką na torcie jest jeden jedyny skutek uboczny: conocne i ekscytujące sny z udziałem wyżej wymienionych osobistości (w różnych konfiguracjach).

Aby zwiększyć skuteczność działania,tabletki przybrały postać czopków. Aplikacja jest lekka, łatwa i przyjemna!

 

P.S. Tak się złożyło, że obecnie przebywam na obczyźnie, gdzie oddaję się czynnością trudnym, czasochłonnym i bardzo ważnym. Siłą rzeczy (a i ludzi trochę też) nie mogę udzielać się w blogosferze tyle, ile bym chciał. Po prostu, nie mam lekko!

Eksperymentalna Noc Wigilijna

A wczoraj z wieczora prof. Gender wezwał nas wszystkich do swojej pracowni.

- Drodzy przyjaciele i Ty, Kolego Podśmiechujku! – zagaił, kiedy się zebraliśmy – W zasięgu dzisiejszej nocy znajduje się wielkie odkrycie. Noc Wigilijna ma w sobie moc! I wiem, czuję to, że mocą tej Nocy i wspólnego wysiłku dokonamy niemożliwego! Krótko mówiąc: Potrzebuję psa!

- Jakiego psa? – Śmietnikowy Dziad pierwszy ochłonął – Chodzi Ci o milicjanta?

- Ależ skąd! Bynajmniej! Potrzebna mi Psica Dobrej Kobiety. Muszę ją mieć dzisiejszej nocy! Dla jasności: w celach naukowych, oczywiście!

- O w mordę! – Kolega Podśmiechujek zrobił gest, jakby chciał się przeżegnać.

- Profesorze, czy ty zdajesz sobie sprawę?! – Boja z trudem łapał oddech – Psica jest cholerą należącą do innej cholery i obie nas nienawidzą! Przecież ja je znam! Raz się do nich zbliżyłem! Psica mnie ugryzła (w łydkę, bo mała jest, na szczęście), a Dobra Kobieta pokłuła parasolką! Przy okazji się dowiedziałem! O sobie i o swoich przodkach!

- Boja ma rację – Normalny zgodził się z przedmówcą – Odpuść sobie, Profesorze. Dobra Kobieta nie pożyczy nam Psicy. Zresztą, po co ci akurat ona? Tylko gryzie i szczeka na wszystkich!

Prof. Gender nie dał się zbić z pantałyku

- Psica jest niezbędna. I mylicie się co do jej szczekania. Może i szczeka na wszystkich, ale nie na mnie. Ona szczeka DO MNIE! Mam wrażenie… Wróć! Dla ulotnego wrażenia nie narażałbym was i siebie. Jestem pewny, że Psica chce mi coś powiedzieć. Ona zna przynajmniej cztery tajemnice wszechświata. Mnie chce je przekazać, bo wie, że zrobię dobry użytek. Dzisiaj jest jedyna noc w roku. Dzisiaj w nocy zwierzęta mówią ludzkim głosem. Muszę się dowiedzieć! Przyprowadźcie Psicę! Wiem – trudne zadanie i ryzykowne, ale przecież nie raz już Świat ratowaliście! Więc jak, przyjaciele? Więc jak, Kolego Podśmiechujku? Pomożecie?

Kolega Podśmiechujek prychnął.

- Dobrze wiesz, że nie cierpię pomagać komukolwiek w czymkolwiek. Jednak w tym wypadku…

- Masz już niecny plan?

- Coś na kształt. Dobra Kobieta jest poza naszym zasięgiem, Ale wieczorami Psica jest wyprowadzana na spacer przez tego jej męża, tego pantoflarza… Możemy dać w łeb pantoflarzowi, a kundla wsadzić do wora i przywlec tutaj na przesłuchanie!

- Zwariowałeś?! – Boja złapał się za głowę – Ten pantoflarz ma czarny pas w karate! Z łatwością sponiewiera nas wszystkich razem i każdego z osobna. I jeszcze nasze świąteczne ubrania utytła w błocie, bo śniegu, niestety, nie ma…

- To prawda – Potwierdził Mikołaj Mika – Z Mężem Dobrej Kobiety można tylko po dobroci. A tak swoją drogą… Jak on właściwie ma na imię? Edek? Mieczysław?

- Później sobie przypomnisz. Mów, bo już widać błysk w twoim oku…

- Zrobimy tak: Kiedy tylko Mąż Dobrej Kobiety wyprowadzi Psicę, Kolega Podśmiechujek podszyje się pod głos Dobrej Kobiety i tonem nie znoszącym sprzeciwu, wezwie go do powrotu (Honotu!). Mąż zechce wracać, a piesek wręcz przeciwnie. Wystąpi konflikt interesów między nimi. Wtedy, niby przypadkiem, napatoczy się Normalny, wzbudzi zaufanie i zostanie poproszony o potrzymanie smyczy. Pantoflarz zniknie, a pojawi się Dziad Śmietnikowy. Zapakujecie Psicę do worka i pośpieszycie do pracowni prof. Gendera…

- Zaraz, zaraz… – Normalny miał zastrzeżenia – Kiedy Dobra Kobieta zorientuje się, że piesek porwany, to kogo będzie podejrzewać? Też pośpieszy do pracowni prof. Gendera i wtedy kamień na kamieniu nie zostanie…

Mikołaj Mika był jak natchniony.

- Nigdzie nie pośpieszy! Jeszcze w drzwiach zatrzyma ją (przebrany za małego chłopca) Boja. Powie: „Pszepani, jakiś pan kazał to pani dać” i wręczy jej list od porywaczy.

- A nie staranuje mnie, zanim zdążę usta otworzyć?

- Nie! Dobra Kobieta nie krzywdzi dzieci.

- Co napiszemy w liście?

- Coś, co odwróci uwagę od nas. Np.: „Jeżeli chcesz zobaczyć sukę całą i zdrową, to natychmiast wracaj do chałupy i szykuj okup!” Podśmiechujek, jakiego okupu byś zażądał?

- Dwie skrzynki wódki i balon wina z dzikiej róży.

- No właśnie. Od razu wiedziałaby, że to nasza sprawka. Musimy zrobić inaczej. Zażądamy Biblii w twardej oprawie i tuzina Różańców poświęconych przez Ojca – Dyrektora. Baba zdurnieje od tego i będzie siedzieć cicho. Tym bardziej, że każemy jej czekać na dalsze instrukcje…

Mikołaj Mika powiódł dumnym spojrzeniem, a wszyscy pomyśleli:

- Ten to ma łeb!

- Kiedy Psica wszystko wyśpiewa, to grzecznie wypuścimy ją pod blokiem Dobrej Kobiety. W ten oto sposób dokonamy Wielkiego Dzieła i nikomu włos z głowy nie spadnie. Chodźmy czynić!

- Dziękuję, chłopaki! - Prof. Gender był wzruszony – Idźcie czynić, ale wpierw napijcie się. Napój ma 70% i zwiększa animusz o 140%.

 

Później wiele się działo, ale szczegóły pamięta tylko Psica Dobrej Kobiety. Cóż, Wielkie Odkrycia wymagają wielkiej cierpliwości. Powtórzymy eksperyment za rok…

 

Wesołych Świąt!

 

 

 

Telefon prof. Gendera

Jeżeli ktoś sądzi, że prof. Gender spoczął na laurach, to mina tego ktosia będzie bezcenna, kiedy uświadomi sobie jak bardzo się myli. Profesorowi zdarzało się spoczywać na różnych rzeczach (ostatnio na chodniku pod furtką Starosty Powiatowego), jednak laury do tych rzeczy nie należą.

Prof. Gender doskonale zdaje sobie sprawę, że jego genialność jest dobrem narodowym i gdyby swojej genialności skąpił, to naród wyszedłby na tym jak Zabłocki na mydle. Zwłaszcza gdy zdamy sobie sprawę z faktu, że Mędrzec ten, jako jedyny na świecie, dysponuje genialnością podwójną!

GENIALNOŚĆ STACJONARNA. Ho, ho! Dziecko tej genialności jest tak cudowne, tak cudowne… że aż się rozpływamy! Ale o tym opowiemy nie dzisiaj.

GENIALNOŚĆ MOBILNA. Ta genialność może się objawić (i objawia) w każdym miejscu, w każdym czasie i pod każdym względem. Ostatnio zaowocowała wynalazkiem w postaci telefonu potrójnie jednego. Ten telefon jest nie tylko stacjonarny, jest nie tylko mobilny, on jest, przede wszystkim, niewyzywający!

Jego niewyzywalność polega na tym, że choćbyś rozmawiał z najgorszym rynsztokowym łacinnikiem i choćby bluzgał on jak, bez urazy, uczeń trzeciej klasy gimnazjum, to ze słuchawki popłyną tylko miłe dla Twego ucha i ego słowa i komplementy. Będziesz zachwycony taktem i kulturą rozmówcy!

Ty też możesz być spokojny. Nawet gdybyś użył (świadomie, czy w afekcie) wyrażenia plugawego, to nie będziesz miał czego żałować. Twój rozmówca usłyszy tylko miłe dla jego ucha i ego słowa i komplementy. Będzie zachwycony Twoim taktem i kulturą!

Telefon ma również zastosowanie… medyczne? Można nim zrobić mamografię, tatografię i dzięki temu uzyskać pornografię! Prawda, że fajnie?

Telefon jest swoistym perpetuum mobile. Nie trzeba go ładować, nie trzeba doładowywać, wystarczy odkupić go od prof. Gendera za zwyczajową cenę, czyli za raptem 100 zł plus, zamiast VAT-u, 0,23 litra spirytusu.

 

No nie ma lekko

Siedzieliśmy sobie, jak zwykle, w salonie Mikołaja Miki. Łaknęliśmy trochę jak kania dżdżu i dzięki temu pojawiło się pytanie, że się tak wyrażę, fundamentalne:

DLACZEGO CODZIENNIE RANO MUSIMY ŁAKNĄĆ JAK KANIA DŻDŻU?

Pytanie trudne (jak wszystkie pytania egzystencjalne), ale w naszym gronie nie tylko kace – giganty występują. Nie brakuje również gigantów, jeżeli chodzi o pomyślunek, dlatego udzielenie odpowiedzi okazało się prostsze niż świński ogonek.

Chociaż bojanizm jest religią niestarą, to pomimo swojego wręcz niemowlęcego wieku, doczekał się już prześladowców. No cóż, na tym świecie kłamstwa i lęku, takie małe prawdy ziarenko (jak my) jest nieustannie i w perfidny sposób podsuszane. Wraże siły dbają żeby ziarenko nie wykiełkowało i nie wydało owoców, które mogłyby zepchnąć odwieczne zło na margines.

Nie jesteśmy szowinistami i dlatego żałujemy, że główna siła sprawcza odwiecznego zła jest rodzaju żeńskiego. A imię jej – Akcyza. Akcyza jest francą podłą, wredną, złośliwą i, nie bójmy się tego słowa, złodziejską. Pomaga jej VAT. Typ tak samo złodziejski i jeszcze bardziej wszechobecny.

Te dwa plugawe zjawiska, umieszczone (przez odwieczne zło) w polskim systemie podatkowym powodują, że dopływ życiowych sił witalnych do organizmów bojanistycznych jest skutecznie ograniczony. A przecież powszechnie wiadomo, że piękno duszy trzeba nieustannie podlewać i okadzać dymem półszlachetnym.

Nawet prof. Gender nie lubi Akcyzy i VAT-u, chociaż, jako były poddany brzydkiej królowej, szacunek dla prawa (także podatkowego) wyssał z mlekiem matki.

Jesteśmy bezradni. Bojanizm skupia osoby pokój miłujące. Nie potrafimy walczyć tak, jak potrafią wyznawcy innych religii. Rodzi się pytanie, tym razem dramatyczne:

CZYŻ KIEDYKOLWIEK DANE NAM BĘDZIE WYKIEŁKOWAĆ I UROSNĄĆ?

 

A swoją drogą, takie brzydkie wyrazy jak Akcyza i Vat, doskonale nadawałyby się na imiona premier i premierów Rzeczypospolitej. Czyż nie pasują znakomicie: Akcyza Kopacz, Akcyza Szydło, czy Vat Kaczyński? Myślę, że dzięki temu prestiż Polski wzrósłby niebotycznie!

 

Tajemnica Pierwsza Niespodziewana – Zwiastowanie

Jak zwykle siedzieliśmy w salonie Mikołaja Miki. Łaknęliśmy jak kania dżdżu, ale nie tego, co się wydarzyło. Nagle, ni z tego ni z owego, zmaterializowała się wśród nas istota świetlista (naprawdę się zmaterializowała, bo do delirki było nam daleko) i oznajmiła co następuje:

- Nie lękajcie się! Jestem Dobry Zwiastun Zdzisław. Czy wyście są wy, czy nie wy?

- My, my…

- Słuchajcie więc uważnie. Nawet sam Pan Bóg nie wie, ile na świecie jest różnych religii. Jednak ciągle brakuje tej jednej jedynej – najprawdziwszej. Który z was to Boja?

Boja z ociąganiem przyznał się do bycia Boją.

- Podejdź bliżej… Chyba pasuje: łysa czaszka, trzydniowy zarost na pysku, chwiejny chód i lekki odorek… Wszystko jak w proroctwie.

- W jakim proroctwie? Nie słyszałem o proroctwie, które by mnie dotyczyło!

- Było proroctwo! Trochę brakowało w nim spektakularnych katastrof i krwawych wydarzeń, więc Prorok nie przebił się do mediów. Nawet telewizja „TRWAM” nie była zainteresowana… Jednak proroctwo to proroctwo, musi się spełnić! Otóż, przy pomocy tu obecnych mężów, poczniesz i porodzisz nową religię i nadasz jej imię BOJANIZM…

- Jak to pocznę i porodzę?! Jak to przy pomocy obecnych tu mężów??!!

- Nie lękaj się. To tylko przenośnia. Będzie tak: Nim kur trzy razy zapieje, odezwie się twój Ząb Mądrości. Pierwszego dnia będzie cię bolał, drugiego napierdalał, a trzeciego dnia pokonasz strach i koledzy zaprowadzą cię do Nielegalnego Dentysty Ze Wschodu. Tam nastąpi ekstrakcja Zęba. Jako, że będziesz miał 4,8 promila we krwi, a Dentysta nawet trochę więcej, to znieczulenie farmakologiczne nie wchodzi w grę… będzie się działo…

- NIE!!!

- TAK!!! Gówno masz do gadania! Koledzy cię zaprowadzą i przytrzymają. Zabieg będzie bolesny, ale przeżyjesz… Później udasz się do sklepu „Wszystko po 2 zł”. Tam nabędziesz Pozłociste Puzderko i umieścisz w nim usunięty Ząb. Ząb będzie waszym symbolem, więc oczyść Go z kamienia nazębnego, a dziurę zalep gipsem. Wszystko jasne?

Zdzisław przygwoździł Boję przenikliwym wzrokiem i Boja niechętnie skinął głową.

- A oto zadania dla reszty towarzystwa i dodatkowe wskazówki:

1.- Prof. Gender będzie mózgiem przedsięwzięcia. Powymyśla rytuały, święta i inne szczegóły.

2.- Mikołaj Mika opracuje cennik usług duszpasterskich.

3.- Normalny ma najtrudniejsze zadanie. Musi przestać być takim pantoflarzem!

4.- Kiedy wróci Kolega Podśmiechujek, to nie obijajcie go, tylko przyjmijcie do swojego grona. Być może, potrzebny wam będzie zdrajca.

5.- I pamiętajcie o parytecie. Minimum 38,7% kobiet wśród kapłanów!

- Z mojej strony to wszystko. Teraz pozostawcie swoje barki na brzegu i rozpocznijcie Bal Wszystkich Świętych.

- Niech nam się stanie według słowa Twego!

Test. Czy jesteś tolerancyjny?

Oczywiście, z góry wiadomo, że nie jesteś tolerancyjny, ale test sobie zrób, bo co to komu szkodzi? UWAGA!! Test jest genderowski, więc na czas jego rozwiązywania, zapomnij co masz między nogami. Niech płeć Cię nie ogranicza.

1. – Kobiety pchają Ci się do łóżka. Na pewno do niego nie wpuścisz:

A- Murzynki  B- Żydówki  C- Lesbijki  D- Polki – Katoliczki  E- Idziesz spać na kanapę

2. – Jesteś niemłodą panną. Desperacja i otoczenie pchają Cię ku małżeństwu. Jednak na pewno odrzucisz oświadczyny:

A- Murzyna  B- Żyda  C- Geja  D- Polaka – Katolika  E- Trwasz w związku partnerskim (zwanym niesłusznie konkubinatem)

3. – Staruszka boi się przejść przez ruchliwą jezdnię. Pomożesz jej, o ile nie jest ona:

A- Murzynką  B- Żydówką  C- Lesbijką  D- Polką – Katoliczką  E- Też się boisz i czekasz na pomoc

4. – Na przyjęciu nie bawisz się dobrze. Nagle tracisz cierpliwość i dajesz po ryju:

A- Murzynowi  B- Żydowi  C- Gejowi  D- Polakowi – Katolikowi  E- Ty dostajesz po ryju

5. – W poprzednim wcieleniu byłeś wściekłym psem. Pogryzłeś:

A- Murzyna  B- Żyda  C- Geja  D- Polaka – Katolika  E- Zastrzelił Cię jeden z wcześniejszych wariantów

6. – Jesteś pracodawcą i masz ochotę się poznęcać. Wzywasz na dywanik:

A- Murzyna  B- Żyda  C- Geja  D- Polaka – Katolika  E- Masz jednoosobową firmę i zatrudniasz tylko siebie

7. – Nie tylko życie kopie Cię w tyłek. Najbardziej Cię bolą kopniaki od:

A- Murzyna  B- Żyda  C- Geja  D- Polaka – Katolika  E- Nie masz czucia w tyłku

8. – Jesteś młodym i wykształconym mieszkańcem dużego miasta. Wiesz na pewno, że nie jesteś:

A- Murzynem  B- Żydem  C- Gejem  D- Polakiem – Katolikiem  E- Niczego nie jesteś pewny

KONIEC TESTU. Sprawdź wynik i pochwal się nim na Facebooku (i/lub gdzie indziej).

- Przewaga odpowiedzi A: Jesteś wrednym rasistą.

- Przewaga odpowiedzi B: Jesteś podłym antysemitą.

- Przewaga odpowiedzi C: Jesteś zacofanym homofobem.

- Przewaga odpowiedzi D: Jesteś polakożernym Europejczykiem.

- Przewaga odpowiedzi E: Jesteś tolerancyjny. Potrzebne Ci to?

- BARDZO WAŻNE!! Jeżeli zaznaczyłeś którykolwiek wariant w pkt. 1: Jesteś kretynem!!

Niezależnie od wyniku, nie przejmuj się. Każdy kimś tam jest i nie ma co udawać, że jest kimś innym. Ewentualnie możesz się zmienić, ale po co? Tyle lat budowania wizerunku poszłoby na marne…

P.S. Zanim pójdziesz się wysikać, koniecznie przypomnij sobie co masz między nogami!

 

Szpieg Szoguna

Będąc w dobrych humorach, wybraliśmy się pieszo pod Pałac Prezydencki. Chcieliśmy sprawdzić czy budują już pomnik. Pomnika nie budowali, za to zobaczyliśmy jak faceci w garniturach wykopują osobnika z Pałacu na bruk. Pomimo że osobnik wyglądał na indywiduum, zrobiło nam się go żal. Pomogliśmy mu wstać, otrzepaliśmy z kurzu, a Mikołaj Mika zapytał przyjaźnie:

- Cóżeś uczynił człeku, że wyglansowanymi butami Cię potraktowali?

- To skur…! Przegrał dziad i teraz nie chce zapłacić!

- Ale o co chodzi?

- Jestem szpiegiem – wyznał osobnik – teraz już chyba byłym…

W dzisiejszych czasach szpieg to nic osobliwego. Co prawda, pierwsi moglibyśmy rzucić kamieniem, ale (chociaż jesteśmy bez winy) nie zrobiliśmy tego. Co więcej, prof. Gender dał mu napić się ze swojej piersiówki.

Szpieg łyknął zdrowo, a kiedy złapał oddech zaczął wylewać żale:

- Byłem okiem i uchem Proboszcza w sztabie Andrzeja Dudy. Wyszpiegowałem rzeczy, które kompromitowały Dudę doszczętnie. Wszystko zapisywałem w raportach i umieszczałem w umówionej skrytce. Raporty były naprawdę szczegółowe. Donosiłem nawet kiedy, gdzie i z kim Duda zamierza napić się wódki. Dlaczego oni tego nie wykorzystali? Jak im udało się to zmarnować?…

(tutaj nastąpił łyk z piersiówki profesora)

…Kiedy nastała cisza wyborcza, poszedłem się wyluzować. Nie miałem styczności z mediami i nawet nie wiedziałem, że Proboszcz przegrał. Dzisiaj udałem się po odbiór obiecanej nagrody. Proboszcz nie raczył mnie przyjąć. Faceci w garniturach też nic nie mówili. Odebrali mi przepustkę i, jak sami widzieliście, wykopali na zbity… Ale zemszczę się!….

(kolejny łyk, a raczej dwa łyki)

… Wy, za to, jesteście w porządku. Pomogliście mi i nie potępiacie. Pójdziecie ze mną na imprezkę? Dzisiaj w nocy pewna dama zaprosiła mnie na przyjątko. Was też przyjmie z otwartymi ramionami jako dobrych ludzi… Mam tu zapisany numer telefonu do niej…

Szpieg wyjął z kieszeni karteluszek i nagle zamarł

- O kur…! Ja pier…! – wydarło się z jego trzewi - Ale kretyn ze mnie!

- Co się stało?

Pokazał nam karteluszek

-Nic tu nie jest napisane!

- Właśnie… Pamiętacie wybory samorządowe? Podmieniałem wtedy długopisy w lokalach wyborczych. Na takie ze znikającym tuszem. Jeden egzemplarz sobie zostawiłem i…

- I tym długopisem pisałeś raporty dla Proboszcza! – dokończył Mikołaj Mika.

-Dokładnie – zgodził się szpieg – idiota ze mnie, debil, ciul…

- Nie przejmuj się – pocieszył go Normalny – kto długopisem wojuje, ten od długopisu ginie!… Wiesz… Pożycz mi ten długopis. Pani Normalna kazała mi napisać zobowiązanie do trzymiesięcznej abstynencji. Jak napiszę, to pozwoli mi iść na wieczór kawalerski…

Ratujmy budżet Państwa!

Praktyka pokazała, że z palaczy i ochlaptusów nie da się już wycisnąć więcej pieniędzy. Podwyżki akcyzy na papierosy i alkohol nie zwiększyły, niestety, dochodów Państwa. Zwiększyły tylko złośliwą radochę podłych abstynentów, a dziura budżetowa jak była tak jest. Ostatnio znowu mówi się o podwyżkach, chociaż wiadomo, że nic one nie dadzą i tylko porządnych ludzi zdenerwują.

Prof. Gender ma lepszy sposób na załatanie dziury budżetowej. Pomysł jest prosty i genialny – czyli taki, jak wszystkie pomysły Profesora.

Jest taka dziedzina ludzkiego życia, która nie daje ani złotówki do budżetu. Aż dziwne, że do tej pory Państwo nie przyjrzało się bliżej tym i innym czynnością seksualnym. Prof. Gender nie tylko się przyjrzał, on dodatkowo wypatrzył możliwości.

Nie chodzi o opodatkowanie seksu. Po prostu, niektóre części ciała przejdą na własność Skarbu Państwa (tzw. nacjonalizacja narządów) i obywatel będzie musiał płacić za prawo do ich używania. I tak (patrząc od góry):

- BUZIA WRAZ Z JĘZYCZKIEM – w pewnych sytuacjach niezastąpiona – opłata miesięczna uzasadniona.

- CYCUSZKI – mężczyźni ich nie posiadają, ale bardzo lubią, więc płacić będą wszyscy. Żeby było sprawiedliwie, kobiety zostaną dodatkowo obciążone podatkiem od luksusu.

- SIUSIAK – opłata zależna od długości. Informacja, kto i ile zadeklarował centymetrów, dostępna będzie publicznie.

- KUCIAPKA – Prof. Gender zasugerował zwolnienie kuciapki z opłat za dzierżawę, jednak kobiety uznały to za dyskryminację i chcą płacić.

-PUPA – niektórzy nie używają jej w tym celu. Ich problem – nigdy nie dowiedzą się co tracą. Nie zwalnia to z opłat, obowiązuje zasada: dzierżawisz – płacisz!

- PALUSZKI- tu trzeba jeszcze ustalić, czy płaci się za jeden palec, za trzy, czy może za wszystkie?

W przyszłości można będzie upaństwowić jeszcze inne części ciała, sprawa jest rozwojowa.

Jak wcielić w życie takie przedsięwzięcie?

Każdy obywatel, który osiągnął wiek sprawny, zobowiązany będzie do stawienia się przed Państwową Komisją ds. Narządów. Komisja wszystko dokładnie wymierzy, policzy i opisze w protokole. Na podstawie protokołu wydawane będą koncesje na odpłatne korzystanie z w/w organów. Koncesja też nie będzie za darmo, ale będzie dożywotnia i nie do odebrania (to na wypadek, gdyby do władzy dorwali się fundamentaliści, tfu! na psa urok!).

Żeby reforma miała ręce i nogi, potrzebne są zmiany w konstytucji, kodeksie karnym i w czym tam jeszcze. Czuwać nad tym będzie Międzypłciowy Parlamentarny Zespół Autorytetów. Dobrze, że Anna Grodzka nie kandyduje już na prezydenta. Ona znakomicie nadaje się na przewodniczącą Zespołu. Członkami będą: pewien poseł od klejnotów i pewna posłanka od kurwików.

I nie zapominajmy o cudzoziemcach. Każdy obcokrajowiec, po wkroczeniu w granice RP, zobowiązany będzie do wykupienia sexwiniety, a wiadomo, że takie rzeczy to drogie są. Wredni Amerykańce będą płacić potrójnie (za to, że nie znieśli wiz dla Polaków i za to, że mają durnego szefa FBI).

Ależ będziemy mieli bogate Państwo!!!