Poczet dyktatorów przeróżnych. Prezes K.

Wprawdzie Prezes K (na razie) tylko dobrze rokuje, ale niektórzy już nazywają go dyktatorkiem, więc jego obecność w niniejszym poczcie jest jak najbardziej usprawiedliwiona. Powoli możemy zacząć chwalić się, że cierpimy pod rządami rodzimego satrapy. Nasi przodkowie nie mieli takiej możliwości… Bynajmniej pozbędziemy się kompleksów (słówko „bynajmniej” użyte nieprawidłowo brzmi jeszcze bardziej elegancko).

A teraz parę zarzutów (stawianych przez obrońców wolności i demokracji) dowodzących, że Prezes K, jako dyktator, sroce spod ogona nie wypadł:

- Jest kurduplem (najpowszechniejszy zarzut)

- Pokrzykuje z drabinki

- Spał do południa

- Jest tchórzem, bo korzysta z ochrony

- Ma kota (drugi najpowszechniejszy zarzut)

- Nie ma prawa jazdy i innych gadżetów

- Nie chce wpuścić Adriana do gabinetu

- Nie da sobie wmówić koloru kolorów dwóch

- Razem z innymi skanduje: „Ja-ro-sław! Ja-ro-sław”! (też z drabinki chyba?)

- Zamiast zawłaszczać nieruchomości, udziały i kasę (tak jak wszyscy) zawłaszcza trybunały, telewizje publiczne, sądy i inne patologie

- Skłócił społeczeństwo

- Zjednoczył opozycję

- Ustanowił najgorszy sort

- Pacynkami steruje

- Nie pocałował w rękę Anny Grodzkiej

Jeden zarzut Prezes K stawia sam sobie:

- Jest szeregowym posłem

Jeden zarzut stawia Mikołaj Mika. Mikołaja najbardziej irytuje, że Prezes K prawdopodobnie:

- Jest abstynentem

Tyle zarzutów obiło się nam o uszy. Sporo tego…

P.S. WAŻNE!!! „W każdym człowieku znajdzie się coś dobrego”! – Powiedział handlarz organami.

W nocy wszystkie posły fajne

Ostatnio parę rzeczy się w sejmie okazało:

1. Poseł Jarosław Kaczyński ma łeb nie od parady. Zarządził nocne posiedzenia sejmu i od razu moralność, wśród naszych przedstawicieli, stała się zjawiskiem nagminnym. Żaden dr. Jekyll nie zamienia się w mr. Hyde’a, a wśród posłanek nie uświadczysz femme fatale. Źle to czy dobrze? Trochę dobrze, bo nie musimy bulwersować się skandalami obyczajowymi, a trochę źle, bo nie możemy ekscytować się skandalami obyczajowymi. Nocna praca powoduje, że wybrańcy nie mogą folgować (skądinąd bardzo naturalnym) skłonnościom do hulaszczego trybu życia.

2. Poseł Robert Kropiwnicki nie prowadzi agencji towarzyskiej w Legnicy. Poseł – wiceminister Patryk Jaki próbował zasugerować, że jednak prowadzi, ale chyba szybciej powiedział niż pomyślał. Trudno wyobrazić sobie większy nonsens. W historii polskiego parlamentaryzmu nie zdarzyło się jeszcze, by jakikolwiek poseł przejawiał skłonność do działań przynoszących pożytek nie tylko jemu. Widocznie Patryk Jaki szybko zdał sobie sprawę z rozmiarów swojej gafy, bo zmył się z mównicy jak niepyszny i prawie natychmiast przeprosił posła Kropiwnickiego.

3. Poseł – minister Krzysztof Jurgiel przysnął smacznie na fotelu w dolnej palarni. Opozycja chciała zrobić z tego skandal, ale nie udało się. Krzysztof Jurgiel spał całkowicie nieskandalicznie przez pięć minut, bo taka jest jego stara świecka tradycja. A swoją drogą, ciekawe co mu się przyśniło? Może wizyta w rzekomej agencji towarzyskiej posła Kropiwnickiego?

4. Posłanka Scheuring – Wielgus otarła się o zjawisko paranormalne. Kiedy zmierzała ku mównicy, to widziała Marszałka Terleckiego bardzo wyraźnie. Kiedy na mównicy zajęła miejsce – Marszałek zniknął z jej pola widzenia. Okazało się, że Terlecki porusza się lotem błyskawicy! Brawo dla posłanki, bo zauważyła i zdiagnozowała zjawisko. Brawo też dla Marszałka Terleckiego, bo nawet Marszałek Piłsudski nie potrafił poruszać się lotem błyskawicy.

5. Okazał się też poseł Robert Winnicki. Biedak chciał zbesztać Wysoką Izbę, ale pomylił mu się prokurator z budżetem. Z besztania nic nie wyszło, bo naprawdę prokurator nie jest tożsamy z budżetem! Chociaż… Gdyby jakiś prokurator zainteresował się budżetem zawodowo, to pewnie miałby co nieco do roboty…

Możemy sobie pogratulować, bo fajnych wybraliśmy przedstawicieli! A trzeba jeszcze pamiętać, że to początek kadencji, wybrańcy dopiero się rozkręcają! Kto wie? Może doczekamy się z nich pożytku namacalnego, a nie tylko urojonego?

Rzecz o buczeniu, którego nie było

Naprawdę nie było buczenia podczas przemówienia Dudy w Sejmie. To tylko posłankom i posłom Platformy kiszki marsza grały. Okazało się, że Ewie Kopacz i jej drużynie zdarza się zapominać nie tylko o żołądkach biednych dzieci, ale również o swoich własnych. Głodni przyszli na posiedzenie!

Gdy tylko Duda wspomniał o niedożywieniu, natychmiast zaczęło burczeć im w brzuchach. Nie była to podła złośliwość, tylko zwykła fizjologia. Gdyby Kopacz chciała być złośliwa, nagotowałaby grochówki i napełniła nią kałduny swojej trzódki. Wtedy nowy Prezydent musiałby zmagać się z czymś znacznie gorszym niż, neutralne zapachowo, burczenie.

Z całą stanowczością podkreślam jeszcze raz: Platforma nie buczała niewyparzonymi pyskami, Platforma burczała nienasyconymi żołądkami!

Natomiast Kaczyński znowu okazał się mężem opatrznościowym. Czujnie nakarmił swoich uczniów chlebem (czerstwym) i rybą (świeżą). Dzięki temu żołądki posłanek i posłów z PIS-u grzecznie podporządkowały się dyscyplinie partyjnej.

Nie da się ukryć, że właściwe odżywianie to podstawa dobrych obyczajów.

Znowu będę szczery

Kto jak kto, ale Pani Od Biblioteki zna się na literaturze każdego gatunku. Także na kronikarstwie. Do nagrody LBA nie nominowała ani kronik Galla Anonima, ani kronik Wincentego Kadłubka, ani nawet kronik Jana Długosza. Do nagrody LBA nominowała Kroniki Mikołaja Miki. Oznacza to, że Kroniki Mikołaja są najlepsze!

Początkowo, moja wrodzona skromność próbowała protestować. Sumitowała się, że  nie jestem godzien, że się nie nadaję i że takie tam. Jednak moje, również wrodzone, poczucie elementarnej sprawiedliwości wzięło górę. Nakazało nominację przyjąć i podziękować. Tak też uczyniłem.

Teraz odpowiem na pytania. Nic nie ukryję, ponieważ ważne jest, aby potomność była uwiadomiona, że w świecie kłamstwa i lęku, żyli również ludzie skromni, acz nie stroniący od różnych rzeczy. Niech więc się stanie:

1.Jak najchętniej wypoczywasz?

Nie powiem jak, bo nie chcę dawać przykładu. Zdradzę tylko, że po takim odpoczynku, nazajutrz, bardzo się cierpi…

2.Twoje ulubione desery.

Zakazane owoce. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo jeszcze nie miałem śmiałości ich spróbować.

3.Kogo najbardziej cenisz?

Biorąc pod uwagę to, co się stało oraz to, ku czemu wszystko zmierza, wyznam odważnie i szczerze, że najbardziej cenię Jarosława Kaczyńskiego i Andrzeja Dudę.

4.Jakich ludzi unikasz?

Wbrew pozorom, nie ma tu sprzeczności. Staram się unikać ludzi, którzy podobni są do osobników wymienionych w poprzedniej odpowiedzi.

5.Na co wydasz ostatnie pieniądze?

Ostatnie pieniądze już mi się, niestety, rozeszli… Sam nie wiem kiedy i na co.

6.O jakim odbiorcy myślisz pisząc bloga?

Nie jestem megalomanem, więc tak nieśmiało sobie myślę, że mojego bloga powinni czytać WSZYSCY!!!

7.Jakie filmy oglądasz najchętniej?

Jest taki film w którym jest wszystko. Miłość, nienawiść, przyjaźń, poświęcenie, historyczne tło, praca u podstaw, życiowa prawda… Krótko mówiąc: „Sami swoi”.

8.Jaki strój preferujesz: elegancki czy swobodny?

No jakżesz by inaczej? Elegancki oczywiście! Szkoda tylko, że takiego stroju nie mam.

9.Który okres w historii lubisz najbardziej?

Średniowiecze. Ciekawe to były czasy, chociaż trudne dla kobiet. Jeżeli średniowieczny facet chciał pozbyć się połowicy, to wystarczyło, że zrobił jej dziecko. Miał, lekko licząc, pięćdziesięcioprocentową szansę, że ciąża zakończy się zejściem małżonki. Na szczęście postęp medycyny zastopował tą naturalną selekcję.

10.Co robisz tylko dla siebie?

Tylko dla siebie oszczędzam w ZUS-ie na godziwą emeryturę. Jestem pewny, że ZUS zapewni mi dostatnią starość. Prawda kochany ZUS-ie, że to ja będę relaksował się na Malediwach, a nie Twoi prezesi i inni tacy?

11.Co Cię ostatnio zachwyciło?

Odpowiedzi Frytki na te same pytania.

I jeszcze sam siebie zapytam: co teraz? Hmmm… Trzeba odpocząć…

Doczekaliśmy się niedzieli, tej niedzieli

No i doczekaliśmy się niedzieli, tej niedzieli. Teraz wszystko zmieni się na lepsze. Jak to się mówi i śpiewa: „będzie się działo”!

- Dżentelmen Jarosław Kaczyński, przy powitaniu, ucałuje dłoń damy Anny Grodzkiej.

- Z wielu prawd o katastrofie smoleńskiej ostanie się tylko jedna – prawdziwa.

- Aborcja, antykoncepcja, in vitro okażą się tym, czym są naprawdę: aborcją, antykoncepcją, in vitro…

- Trzy pierwsze dni maja staną się jednym dniem i będą nosić numer 2 – tak na pamiątkę.

- Okaże się, że mimo słowackich pretensji, Janosik był prawdziwym Polakiem. Wyjdzie także na jaw, że grasował nawet w samych Wadowicach, gdzie zabierał kremówki bogatym i rozdawał biednym.

- Deszcze niespokojne nie potargają sadów.

- Elżbieta Jaworowicz posadzi nogi prosto!

Czyż nie cudownie?