Ballada na poniedziałek. Ostatnia już!

(Na melodię „Żeby Polska była Polską”)

Poniedziałek jest dniem takim,
Który bardzo ubogaca!
Bo co tydzień w tym dniu trudnym
Wyganiamy z siebie kaca!

Wyganiamy w pocie czoła,
No a potem (bez wyjątku)
Będziem nie pić, będziem nie pić,
Będziem nie pić aż do piątku!

P.S. No nie da się ukryć, że z wewnętrznymi problemami musimy radzić sobie sami!

No nie ma lekko

Siedzieliśmy sobie, jak zwykle, w salonie Mikołaja Miki. Łaknęliśmy trochę jak kania dżdżu i dzięki temu pojawiło się pytanie, że się tak wyrażę, fundamentalne:

DLACZEGO CODZIENNIE RANO MUSIMY ŁAKNĄĆ JAK KANIA DŻDŻU?

Pytanie trudne (jak wszystkie pytania egzystencjalne), ale w naszym gronie nie tylko kace – giganty występują. Nie brakuje również gigantów, jeżeli chodzi o pomyślunek, dlatego udzielenie odpowiedzi okazało się prostsze niż świński ogonek.

Chociaż bojanizm jest religią niestarą, to pomimo swojego wręcz niemowlęcego wieku, doczekał się już prześladowców. No cóż, na tym świecie kłamstwa i lęku, takie małe prawdy ziarenko (jak my) jest nieustannie i w perfidny sposób podsuszane. Wraże siły dbają żeby ziarenko nie wykiełkowało i nie wydało owoców, które mogłyby zepchnąć odwieczne zło na margines.

Nie jesteśmy szowinistami i dlatego żałujemy, że główna siła sprawcza odwiecznego zła jest rodzaju żeńskiego. A imię jej – Akcyza. Akcyza jest francą podłą, wredną, złośliwą i, nie bójmy się tego słowa, złodziejską. Pomaga jej VAT. Typ tak samo złodziejski i jeszcze bardziej wszechobecny.

Te dwa plugawe zjawiska, umieszczone (przez odwieczne zło) w polskim systemie podatkowym powodują, że dopływ życiowych sił witalnych do organizmów bojanistycznych jest skutecznie ograniczony. A przecież powszechnie wiadomo, że piękno duszy trzeba nieustannie podlewać i okadzać dymem półszlachetnym.

Nawet prof. Gender nie lubi Akcyzy i VAT-u, chociaż, jako były poddany brzydkiej królowej, szacunek dla prawa (także podatkowego) wyssał z mlekiem matki.

Jesteśmy bezradni. Bojanizm skupia osoby pokój miłujące. Nie potrafimy walczyć tak, jak potrafią wyznawcy innych religii. Rodzi się pytanie, tym razem dramatyczne:

CZYŻ KIEDYKOLWIEK DANE NAM BĘDZIE WYKIEŁKOWAĆ I UROSNĄĆ?

 

A swoją drogą, takie brzydkie wyrazy jak Akcyza i Vat, doskonale nadawałyby się na imiona premier i premierów Rzeczypospolitej. Czyż nie pasują znakomicie: Akcyza Kopacz, Akcyza Szydło, czy Vat Kaczyński? Myślę, że dzięki temu prestiż Polski wzrósłby niebotycznie!

 

Ranking wrzodów na dupie

Od dłuższego czasu chodził mi po głowie śmiały pomysł, żeby stworzyć ranking wrzodów na dupie. Każdy ma dupę nimi pokrytą (w przenośni, oczywiście, bo w rzeczywistości jest gładziutka i jędrna), ale nie bolą one jednakowo. Więc co dokucza nam najbardziej, a co tylko ledwo ledwo?

Oto moje nominacje:

-. Kac

-. Konieczność wyprowadzenia psa na spacer

-. Brak zasięgu

-. Sąsiad remontujący mieszkanie

-. Przerwa na reklamy

-. Owad utopiony w kawie

-. Debet na koncie

-. Obsikany zaułek przez który trzeba przejść

-. Kolejka do kasy w supermarkecie

-. Skrobanie szyb samochodowych

-. Ideologia gender

-. Wszelkiego rodzaju orędzia

-. No i nie zapominajmy o Justinie Bieberze

Oczywiście każdy może nominować swój wrzód i proszę głosować na trzy najbardziej wrzodowate.

Ja dzisiaj jestem w takim stanie, że mogę tylko podać faworyta na lidera. W moim mniemaniu pozycję pierwszą (ze sporą przewagą nad koniecznością wyprowadzenia psa na spacer) zdecydowanie zajmuje kac!!

P.S. Wyrazy współczucia mi nie pomagają…