Z pamiętnika Dobrej Kobiety

Dobrej Kobiecie nielekko jest na świecie. Świat wokół niej wariuje, a niebo deszczem pluje.

SĄSIEDZI – Nie chodzą do spowiedzi

MĄŻ – Podstępny niczym wąż, o lodzie marzy wciąż

MŁODZIEŻ – Bezbożną nosi odzież

BRATOWA – Pod makijażem zmarszczki chowa

SĄSIADKI – Źle wychowują dziatki

BLOGERKI I BLOGERZY – Na głowie włos się jeży

JA – Oaza w morzu zła

Degenerat Mikołaj Mika wkrótce przekroczy sto tysięcy. Najgorsze, że tego nie da się już odklikać…

Skrupulatny poczet władców Polski. Popiel

POPIEL - Pierwszy i nieostatni, niestety, wrzódek na dupce tego pocztu. Taki sobie realny pantoflarz i wirtualny damski bokser.

Początkowo Popiel nie pchał się do władzy. Był znanym i cenionym specjalistą w dziedzinie zbijania bąków i pochłaniania niepasteryzowanego piwa. Czuł się spełniony i dobrze mu było na świecie.

Sielanka skończyła się z chwilą przybycia do Gniezna ostatniej pięknej Niemki. Miała ona paskudne imię Brunhilda i garść niecnych planów. Najpierw wzięła i ożeniła ze sobą Popiela, a potem kazała mu przejąć władzę w Minus Pierwszej Rzeczpospolitej (MPR). Popiel, chcąc nie chcąc, musiał umościć się na książęcym stolcu. Okazja trafiła się wyborna, bo stolec był niezajęty. Dotychczasowy użytkownik (czyli Piast), traf chciał, akurat wybrał się polować na cietrzewie.

Po przejęciu władzy, Popiel wytruł skrytobójczo (na polecenie Brunhildy) wszystkich swoich krewnych i znajomych i zastąpił ich (ciekawe na czyje polecenie?) krewnymi i znajomymi Brunhildy. Następnego czynu dokonał już z własnej woli: kazał rozstrzelać z łuku jedynego uczciwego niekmiecia.

Poddani zrozumieli przesłanie: trzeba siedzieć cicho! Piast, postawiony przed faktem dokonanym, zaszył się w kniejach.

Popiel nie był szczodrym władcą. Wręcz przeciwnie. Wprowadzał wymyślone przez Brunhildę podatki, ściągał je bezlitośnie i, niejako przy okazji, zabierał złoto, srebro i bursztyn. Wszystko inne też zabierał (oprócz koziego sera, którego nie znosił). Utrwalił się pewien schemat: Popiel dokuczał poddanym, Brunhilda dokuczała Popielowi, a Brunhildzie dokuczały uporczywe migreny. Wtedy też wykiełkował w Popielu wirtualny damski bokser: często wyobrażał sobie, że spuszcza Brunhildzie lanie, a ona, cała posiniaczona, robi mu kanapkę!

Nienormalne rządy Popiela przyniosły całkowicie normalny efekt: pusty skarbiec. Gdzie poszły pieniądze? Nawet Światowid tego nie dostrzegł! Nareszcie i poddani stracili cierpliwość. Tłumnie wyszli na place i ulice polany i ścieżki, a w dłoniach dzierżyli przedmioty zupełnie niepodobne do białych róż. Krewni i znajomi uciekli, więc Popiel musiał się poddać.

Piast ponownie usiadł na stolcu. Miał zagwozdkę co zrobić z Popielem i Brunhildą. Kara powinna być spektakularna. Niestety, Gniezno to nie Rzym, nie było Koloseum ani lwów… Postanowił rzucić obalonych tyranów myszom na pożarcie! Myszy okazały się mało krwiożercze, nawet powąchać ofiar nie chciały, więc znudzona i nieco zgłodniała publika rozeszła się do domów. Piastowi też nie chciało się czekać. Strzyknął śliną i rzekł:

- A pies wam zdradzieckie mordy lizał, psubraty! – splunął jeszcze raz i ulotnił się.

Popiel i Brunhilda poleżeli jeszcze chwilę. Nic się nie działo, więc doszli do wniosku, że i na nich pora. Ktoś usłyszał i zapamiętał fragment ich rozmowy:

Brunhilda: Wiesz co Popielu? Ty to zwykły ciul jesteś!

Popiel: Przebacz mi Brunhildo…

W sumie źle nie skończyli. Brunhilda otworzył w Gnieźnie salon groomerski, a Popiel przekwalifikował się i został kominiarzem. Wystawiał słone rachunki za czyszczenie (a właściwie przetykanie) kominów w kurnych chatach, a kmiecie potulnie płacili…

P.S. Popiel rządził 8 lat. I właśnie wtedy, po raz pierwszy w historii Państwa, Polki i Polacy byli ignorowani przez władzę (pod względem potrzeb) i budzili zainteresowanie władzy (pod względem kieszeni)…

Z pamiętnika Dobrej Kobiety

Tak sobie pomyślałam z samego rana… Może Owsiak ma rację? Może warto spróbować seksu? Poczuć motyle w brzuchu? Zwłaszcza te motyle mnie kręcą… Proboszcz mówił kiedyś, że tylko antykoncepcja jest grzechem i że samą koncepcję można uprawiać, byle nie w cudzym łożu…

Ja swoje łoże mam. Przywołałam męża i powiedziałam stanowczo:

- Słuchaj no! Dzisiaj wieczorem uprawimy trochę seksu. Tylko sobie nie myśl za dużo!

Chyba go zaskoczyłam, bo najpierw skamieniał, a później zapytał głupio:

- A w jakim trybie?

- W trybie małżeńskim, idioto!

Wieczorem czekałam na niego bez majtek. Wrócił. wykąpał się i całkiem goły wszedł do sypialni. Tym razem on mnie zaskoczył.

- Dlaczego on jest większy niż zwykle? – zapytałam – Stosujesz jakieś maści na wydłużenie?

- Nie, kochanie. Po prostu jestem podniecony. Stanął mi…

A to świnia! Zerwał kołdrę, zwalił się na mnie całym ciężarem, rozchylił mi nogi i… Nie ze mną te numery!

- Co ty wyrabiasz? – niedelikatnie zepchnęłam go z siebie (ma się tą krzepę!) – Gdzie go wpychasz?

- No do kuciapki…

- Zwariowałeś? Ja chcę motyli! Gdzie motyle?!

- Kochanie, motyle to tylko taka przenośnia…

- Przenośnia? Przenośnia?! O wy szowinistyczne świnie! Won z mojej sypialni! A tego drąga to możesz sobie wsadzić w… Wiesz gdzie?

- A mogę w twoją?

Normalnie szału dostałam. Ta zniewaga krwi wymaga! Użyłam kryształu przywiezionego z ZSRR.

Kiedy tak patrzyłam jak leży cały zakrwawiony, nagle poczułam motyle w brzuchu! Nie powiem, całkiem przyjemne uczucie… Szkoda tylko, że radziecki kryształ poszedł w drobny mak… Trudno, następnym razem będę miała zwykły słoik pod ręką…

Klauzula Bez Sumienia

Przybył do nas nie wiadomo kiedy, nie wiadomo skąd i nie wiadomo (na razie) po co. Nie wiemy co ma napisane w dowodzie, nazywamy go Klauzulą Bez Sumienia.

Ów Klauzula w każdej niemal sprawie nie ma sumienia. Wystarczy go zapytać:

- E, Klauzula! Machniesz jednego?

- Nie mam sumienia odmówić…

Albo:

- Klauzula, dorzucisz się do flaszki?

- Wiem, że to grzech, ale nie mam sumienia wam odmówić…

Klauzula zawsze ma akurat tyle kasy, ile brakuje nam do flaszki. Co do grosza! Strasznie denerwuje to Dobrą Kobietę. Usiłuje przeciągnąć go na moherową stronę mocy:

- Klauzula, nie zadawaj się z tymi ochlaptusami! Chodź do mnie, odmówimy razem Różaniec.

Na szczęście on tylko uśmiecha się łagodnie i odpowiada:

- Wybacz Dobra Kobieto, ale nie mam sumienia odmawiać…

Ludzie bez sumienia są różnego pokroju. Taki Kolega Podśmiechujek na przykład. Kiedy Koleżanka Wymówka zapytała go:

- Masz sumienie patrzeć jak sama męczę się ze sprzątaniem?

- Nie mam sumienia – odpowiedział.

I wyszedł. Ale zanim wyszedł, zdążył jeszcze zakosić jej 2 złote z torebki!

Ciągle nowe odkrycia

Jak urodzić i nie zwariować? Polska niechcianym bękartem świata? Alterglobaliści, miłościwie Galicji panujący Franciszek Józef i Frytka w stolicy – czyli Warszawa da się lubić, tutaj szczęście można znaleźć, tutaj… bilet można zgubić – limeryk (199).

Nie ma to jak zgrabne pośladki: najlepszy dywizjon RAF-u i Aladyn. Recenzja: morfologia w kontekście języka – krew czy niewolnictwo w cywilizowanym świecie?

Jestem sprytna i wybitna, romantyczna także, no to zostałam okrzyknięta zawodową oszustką… Przestroga dla facetów, którzy lubią bawić się uczuciami!

„Się popsułam” – dyżurny mechanik. Opanowanie, sztuką nabytą przez lata retro. Ach te grzeszne piątki, jak Puszkowa z Fb się pożegnała…

Amfiteatr Flawiusza, wartości religijne, zamiłowanie do protestu i przemocy oraz dzień ślimaka – prawo kontra sprawiedliwość?

Korytarz humanitarny: czworokącik, zobaczyć stolicę Francji czy pojechać na wieś?

Unia Lubelska: babeczka (bez jaj) ale z fantazją. Urlopowo o jedzeniu i nie tylko – słowo na wtorek czyli lecz się sama!

O Pani, przynieś mi szczęście! Przepadłam w realu, a Volta mogła być lepsza..

Grzybiarze i inne leśne stwory! Przerwa!! Motyl i orzeł wylądował!!!

P.S. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych zdarzeń jest celowe.

P.S.2. Nie wysilałem się. Przepisałem tylko tytuły notek z ulubionych blogów. Spójniki i znaki interpunkcyjne poplątały się trochę…

Brat Ladaco rozwiązuje problem religijny

Brat Ladaco, od niejakiego czasu, jest ekspertem religijnym. Każdy problem potrafi rozwiązać. Oto mały przykład:

- „Kobiety są, aha aha, gorące, aha aha”… (dzwonek telefonu Brata Ladaco)

BL (Brat Ladaco): Cholera! Przełknąć nie dadzą… Halooooo…

KD (Kobieta Dzwoniąca): Szczęść Boże! Mam na imię Dżesika. Dzwonię, ponieważ…

BL: Chwileczkę… Boja, przysuń mi tu bliżej szklaneczkę… Halo? Jesteś tam jeszcze? Powiedz, dziecko, ile masz lat i skąd dzwonisz?

KD: Urodziłam się w trzydziestym dziewiątym, a mieszkam w Jarosławiu przy ulicy 3-go Maja 41. Dzwonię, ponieważ chciałabym pojechać do papieża…

BL: No to jedź…

KD: Nie wiem jak… Mam tysiąc złotych emerytury, a wyjazdy do papieża to drogie rzeczy są…

BL: Masz tysiąc złotych emerytury? Jesteś pewna? Może tysiąc euro?

KD: Raczej nie… Listonosz przynosi dziesięć stówek z wizerunkiem polsko-litewskiego króla… Gówno dostaniesz!… Przepraszam, to nie do Brata… To do mojego męża. On nazywa mnie starą torbą, a ja jestem tylko starym portfelem… chlip. chlip…

BL: No cóż. Obawiam się… Zaraz, zaraz… Nie rozłączaj się, siostro! Muszę porozmawiać z moim świeckim asystentem. Boja, pamiętasz ostatnią wizytę Papieża? Zdaje się, że zostawił wizytówkę… Poszukaj jej, proszę… Ale najpierw napełnij szklaneczkę! Gul, gul, gul, gul… Jesteś tam jeszcze, siostro?

KD: Jestem! W Tobie, Bracie, moja ostatnia nadzieja… chlip, chlip…

BL: Powiedziałaś, że mieszkasz w Jarosławiu przy ulicy 3-go Maja 41? Wiedz, siostro, że Watykan niekoniecznie w Rzymie musi być… Słuchaj uważnie: Franciszek Papież, komornik sądo… mniejsza o tytuły… Przyjmuje osobiście w każdy wtorek, od dziesiątej do piętnastej! Adres: Jarosław ul. 3-go Maja 45. Znam te tereny. To o rzut beretem od ciebie, siostro…

KD: To rzeczywiście pod samym nosem… Jak cudownie!

BL: Czeka cię prywatna audiencja! Jeżeli będziesz silna i nie zaszalejesz w szmateksie, który znajduje się pod numerem 43, to pielgrzymka nic cię nie będzie kosztowała…

Z pamiętnika Dobrej Kobiety

W sobotę byliśmy na weselu. Najpierw był ślub i piękne kazanie, a później impreza weselna z dobrą orkiestrą, z pysznym jedzeniem i z… No właśnie. Na stole królował Pan Tadeusz niestety! Mój mąż (taki dziad jeden) wdał się w rozmowę z Panem Tadeuszem i tak rozmawiał, że aż pysk mu się nie zamykał! I jeszcze bratał się z tymi ochlaptusami, z tą pijacką ekipą Mikołaja Miki…

Wprawdzie dałam mu urlop od abstynencji, ale w ograniczonym zakresie i tylko na jeden dzień. A on? Zbiesił się, łajdak! Pan Tadeusz dodał mu odwagi, a Mikołaj Mika pociągnął ku upojeniu… I tak: schlał się w sobotę, schlał się w niedzielę. schlał się w poniedziałek, schlał się we wtorek… A teraz leży, śpi i śmierdzi!

Nie dałam mu w łeb… Jestem nowoczesną kobietą i dobrze wiem, że nie ma sensu resocjalizować, kiedy facet jest dętka.. Poczekam cierpliwie aż wejdzie w najgorszą fazę kaca i wtedy dam mu popalić! A potem będzie pokutował cały rok za każdy dzień pijaństwa!

Tak się czasami zastanawiam… Czy ja musiałam wychodzić za tego mojego… A właściwie jak on ma na imię? Edek? Czesław? Nieważne… Tyle lepszych partii było, a ja, głupia, akurat jemu pozwoliłam skraść mi całusa…

Wprawdzie nie mogłabym pojąć Ojca Tadeusza (ani w sensie jego potęgi umysłowej, ani w sensie podstawowej komórki), ale taki np. Prezes Jarosław… Też rozum ma niezrozumiały, ale w sprawach matrymonialnych ogarnęłabym go zapewne… Ludzie albo Jarosława nienawidzą, albo boją się go, a ja mogłabym pokochać… A potem ślub, noc poślubna… Idę do spowiedzi, bo grzeszne myśli nachodzą mnie…

Życzenia Dobrej Kobiety na Dzień Ojca

Kochany Ojcze – Dyrektorze! Posyłam Ci większość najserdeczniejszych życzeń, przekaz pieniężny oraz mnóstwo pruderyjnych całusków w oba policzki :-****************** i w obie Twoje dobro czyniące rączki pracowite!

Pozostałe życzenia kieruję do Ojca Świętego, żeby tym różnym plugawym genderystom nie pobłażał…

Chwała niepokalanemu ojcostwu!

Święty Józef jest moim idolem!

Dla reszty ojców mam (jak co roku) dobrą radę: Zanim przyjmiecie życzenia z okazji dzisiejszego święta, sprawdźcie najpierw, czy genetycznie się Wam należą!

A teraz zapraszam do Różańca (do wiadomości wiadomych ochlaptusów: Różaniec to nie jest wino z róży!)…

Feta czteroletnicowa. Relacja na żywo (z lekkim poślizgiem)

Zapraszamy na relację z fety czteroletnicowej. Wydarzenie ma miejsce w kanałach pod Stadionem (konkretnie w Hali Pomp) i już się zaczęło. Lekki poślizg spowodowany jest nieumiejętnością szybkiego pisania (nie cenzurą).

Oczywiście zapraszamy wszystkich do przeżywania wydarzenia na żywo. Wszyscy będą mile widziani i dla każdego znajdzie się plastikowy kubek i papierowy talerzyk. Nawet jeżeli ktoś przyjdzie z pustymi rękami, to przecież ze schodów go nie zrzucimy, bo nie da się zrzucić pod górę…

Trzy… dwa…jeden…poszło!

10:37 Maszyna Profesora Gendera zaczęła ciurkać. O matko! Jakiż to cudny zapach…

10:41 Pierwszy gość. W drzwiach staje Frytka. Perlistym głosem śpiewa „Sto lat, sto lat”… W dłoniach dzierży kosze wypełnione dobrem… Cóż ona ma w tych koszach? Cóż ona ma w tych oczach?

10:49 Boja drżącymi rękami przypina Frytce bukiecik (taki jaki przypina się gościom weselnym)… Chwilę to trwa…

11:05 Otwieramy paczkę chipsów serowo – cebulowych… Kiedyż wreszcie zacznie grać muzyka?

12:01 Minęło południe. Mikołaj Mika wygłasza pierwszy toast: „Moi drodzy! Wypijmy, niech nie wietrzeje! Nie gubcie kubków, nie mamy ich za wiele”…

12:28 Przybył kolejny gość. Asmodeusz. Zaraz przekonamy się czy to co przyniósł ma diabelską moc…

12:39 Chodzą słuchy, że na Żoliborzu szykuje się kontrimpreza… Mniej fajna, bardziej napuszona… Za nami siedem kolejek. Słychać chrupanie chipsów…

13:00 Otrzymaliśmy list gratulacyjny od Pani Premier. Napisała między innymi: „Dopilnujemy by każdy obywatel mógł imprezować tak jak na to zasługuje”…

13:10 Zjawiła się Linka. Mamy nadzieję, że wygłosi wykład na temat ekonomicznego picia…

13:22 Nadszedł również list od Ojca Świętego. Niestety, nikt nie potrafi złamać papieskiej pieczęci…

13:36 Przed chwilą otrzymaliśmy zapytanie szregowoposelskie: „Co wy tam za kondominium urządzacie”? Pora napić się…

14:09 Mąż Dobrej Kobiety przytaszczył wielki baniak rosołu drobiowego (z lubczykiem). Po chochelce wystarczy dla każdego…

14:26 Za chwilę przybędzie Jotka. Kończy już malowanie transparentu…

14:59 Jotka przyniesie kiełbasę suszoną i ogórki własnej roboty! Z alkoholem ma problem, ale zapewne rozwiąże go pozytywnie…

15:04 Do drzwi dobija się Adrian. Chyba go nie wpuścimy…

15:21 Już 2600 lat temu ludzie wiedzieli czego im potrzeba. Ponad 50 lat trwały prace nad odczytaniem krótkiego zapisu. Dziś już wiemy – „wyślij więcej wina!”, pisał żołnierz o imieniu Hananyahu przeszło 2600 lat temu…

15:35 Kolejny toast wygłosiła Frytka: „W oczach mam błyski radości, że wśród takich znakomitych gości mogę rocznicę Mikołaja świętować… niech żyje i nie pisze nam sto lat”!!! Hmmm… Ciekawe dlaczego Frytka chce żeby Mikołaj nie pisał przez 100 lat?

16:37 Nalewka z rokitnika z dziką różą to jest to co tygrysy lubią najbardziej! Ultra nas poczęstowała i nasza zdrowotność podskoczyła niebotycznie!

16:52 W ferworze świętowania zapomnieliśmy o maszynie Profesora Gendera. Sytuację uratował Andrzej Rawicz. Ufff… w ostatniej chwili… Karniak dla pana Andrzeja!

17:11 Orkiestra wreszcie naoliwiła instrumenty. Poloneza czas zacząć!

17:56 Boja prowadzi korowód w rytm piosenki „Jedzie pociąg z daleka”…

19:05 Byliśmy na papierosku. Słońce jeszcze świeci…

19:14 Loonei bardzo ładnie „Sto lat” odśpiewała…

19:30 Pół godziny przerwy na oglądanie Wiadomości w TVP1. Audycja obowiązkowa! Żadnych „spacerów świdnickich”!

20:15 Wznawiamy imprezę…

20:26 Właśnie odtańczyliśmy taniec kaczuchy…

20:47 Kolega Podśmiechujek padł na podłogę. Uważajcie na niego! On tylko udaje, że śpi narąbany. Tak naprawdę zagląda pod sukienki przekraczających go dziewczyn…

21:07 Orkiestra trochę zmęczona, więc… „A teraz idziemy na jednego, a teraz idziemy wódkę pić”! Jak mus to mus…

21:28 Normalny demonstruje jak ukryć w spodniach litrową flaszę żubrówki, tak żeby Pani Normalna nie zorientowała się…

21:46 Mikołaj Mika: „Jedźmy do Francji i zagłosujmy w drugiej turze wyborów parlamentarnych… Jak to? Trzeba mieć francuskie obywatelstwo? W takim razie napijmy się szampana”…

22:10 Orkiestra: „A teraz idziemy na jednego… kto już nie może iść niech czołga się… My już nie gramy, mamy dość!” Szkoda, liczyliśmy, że zagrają jeszcze „Dom wschodzącego słońca” albo chociaż „Chłopców – radarowców”…

22:43 Kolega Podśmiechujek opowiada swój ulubiony dowcip: Jeden facet założył się z kumplem, że wypije butelkę plwociny. Nacharkali więc pełną flaszkę i facet zaczął pić. Kumpla natychmiast zbrzydziło. „Przestań już! – krzyczał – Wygrałeś zakład! Nie pij więcej”! Facet niewzruszenie wypił wszystko do końca. „Dlaczego nie przestałeś pić, przecież mówiłem, że wygrałeś zakład”? Facet wzruszył ramionami. „Nie mogłem przestać. Tego nie da się przegryźć”…

22:45 Tylko Kolega Podśmiechujek wybuchnął śmiechem… Profesor Gender puścił pawia…

23:00 Na dzisiaj koniec relacji. Czuję, że za chwilę spłynę pod stół ………………………………………………………………………..


Tradycyjne Wielkanocne Śniadanko

Śniadanie jest najważniejszym posiłkiem, a Śniadanie Wielkanocne – najważniejszym śniadaniem. W kręgach zbliżonych do Mikołaja Miki Śniadanie Wielkanocne rozpoczyna się w porze sobotniej kolacji (czyli za pięć dwunasta przed południem) i trwa aż do samego skutku.

Na początek podzieliliśmy się jajkiem zawartym w ajerkoniaku. Następnie przemówił Mikołaj:

- Życzę wam tamtego samego co w zeszłym roku. Tamto nie spełniło się, więc nadal jest aktualne i nie ma sensu wymyślać nowych życzeń… A teraz jedzcie, pijcie, a za resztę wybaczyjcie!

I jedli wszyscy i pili wszyscy i wybaczali wszyscy…

Teraz jest poniedziałkowe popołudnie. Kolega Podśmiechujek oblał nas wodą z cynamonem w której Dobra Kobieta moczyła nogi i właśnie leży i jęczy, bo dostał w mordę… Jesteśmy mokrzy zewnętrznie, susi w środku i przeżywamy dwa czekania.

Pierwsze czekanie związane jest z Mikołajem Miką, który wziął dyżurny banknot stuzłotowy i udał się na stację benzynową. Drugie czekanie dotyczy stacjonarnej machiny Profesora Gendera. Ta, z kolei, leniwie nakapuje kolejkę…

Wesołych (prawie już byłych) Świąt!

 

—————————————————————————————————————————————-

Potrzebne są środki na rehabilitację osoby, która jest jedną z nas:

Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „SŁONECZKO”
77-400 Złotów, Stawnica 33A
konto:  89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
w tytule wpłaty podać subkonto osoby, której chcemy przekazać naszą wpłatę: 442/P

Można też rozliczyć PIT na stronie fundacji:
Fundacja Słoneczko
KRS: 0000186434
Tamże są także wszystkie dane fundacji.

Więcej szczegółów na Kneziowisku. Zapraszam!