Kryminalne zagadki Warszawy

Motto: NIE DAJ, CURVA, SIĘ! 

Przeczytaliśmy sobie artykuł o szarych, anonimowych obywatelach. Wprawdzie jednej z tych szarych obywateli wargi ustne błyszczą nieziemsko i nieszaro, ale przecież u zwykłych ludzi nie wszystko musi być czarno – białe.

Policja zatrzymała i doprowadziła do prokuratury niejaką Dorotę R. (mniej znaną jako Doda E.). Zanim do zatrzymania doszło, gliniarze od szóstej do ósmej pod drzwiami stali i kolbami w drzwi łomotali. Nie mogli wyważyć tych drzwi, bo akurat były antywłamaniowe…

Pani Dorota też nie mogła łapsów wpuścić, bo spała sobie słodko, a w uszach miała zatyczki. Po to je miała, by jakieś ewentualne łomotanie nie zakłócało jej snu. Chyba logiczne?

Pierwsza zagadka. Dlaczego policjanci nie wchodzą na tego jakiegoś Pudelka? Tam chyba pisze o której Doda ze snu podnosi skroń?

W prokuraturze Dorota R. prawdopodobnie usłyszała zarzut. Piszemy „prawdopodobnie”, bo nie jesteśmy pewni czy wyjęła owe zatyczki z uszu (to jest właśnie druga zagadka).

W artykule napisali, że oskarżona jest o „wpływania groźbą na świadka”. Grozi za to pięć lat pierdla! Ale czy wywinie się tak niskim wyrokiem? Pełnomocnikiem pokrzywdzonego Emila H. jest niejaki Roman Giertych. Pan Romek zapowiedział już, że postara się przekształcić zarzut na „wymuszenie rozbójnicze”. Za to grozi dziesięć lat pierdla!

Dygresja. Nie bardzo wiemy co to jest wymuszenie rozbójnicze. Chyba obejrzymy sobie parę odcinków ceskoslovenskiego serialu „Przygody rozbójnika Rumcajsa”, może to nam trochę rozjaśni zagadnienie? Szkoda, że nie ma jakiegoś serialu o rozbójnicy :cry: Koniec dygresji.

Z kolei Dodzie pomaga mało znany pitbull Emil S. Kolejna, trzecia już zagadka. Skąd w życiu Dody wzięło się aż dwóch Emilów?

Od razu czwarta zagadka. Dlaczego w sprawę nie jest jeszcze zaangażowany detektyw Krzysztof Rutkowski?

Tak a propos Giertycha i Rutkowskiego. Mamy pomysł dla telewizji niepublicznych. Niech któraś z nich nakręci serial pod tytułem „Detektyw i Mecenas” lub „Mecenas i Detektyw”. Kolejność do ustalenia, bo cholera wie, który jest ważniejszy…

Częściowo Patriotyczny Bal Charytatywny

Wydarzenie odbędzie się 11 listopada, a rozpoczęło się tuż po Wszystkich Świętych. Jest luźno związane z Dniem Niepodległości. Mocniej nie dało się związać, bo Prezes odmówił  udziału. Powiedział obcesowo i wyraźnie: „Nie, bo nie”! Na szczęście będzie jednak nie całkiem niepatriotycznie – wywiesiliśmy hasło na transparencie: „Polska od morza do morza i od ziemi aż do przestworza!”

Zapisywać się nie trzeba, wystarczy przyjść. Każdy Gość (niezależnie od płci) zobowiązany jest przynieść dobro, które (już ostatetcznie) nazwaliśmy „Możliwości+”. Czyli tyle ile zdoła wypić plus dwie flaszki.

Bal otworzy występ Koleżanki Wymówki. Jest ona bardzo rozczarowana swoim mężem Kolegą Podśmiechujkiem. Zaśpiewa więc (pięknym głosem Krystyny Prońko) piosenkę o księciu z bajki „Chcę cię właśnie takiego”. Oto tekst:

1. Wypisujesz hasła na sztandarach,
Potem na masówkach mordę drzesz
Nie dokładasz nigdy nic do gara,
Ale gdy gotowe – wtedy żresz!
Cały ty…

2. Ceny masła ciągle nie spadają,
Ty w tej samej partii drugi rok.
Chociaż wszyscy już cię dobrze znają,
Ty wyprzedzasz zmiany wciąż o krok!

Ref. Jesteś fiutem jak mało kto
I złodziejem co czyni zło!
Lubisz koniak i dziwki,
Z placka wyjadasz śliwki,
Oto cały ty…

Jesteś taki jak większość tych
Różnych Grzechów, Rychów i Krych!
Jesteś naszą elitą,
Która kłamstwa jest świtą
Oto cały ty…

3. Gdy wybory jakieś się zbliżają,
Ty przysięgasz, że poprawisz los.
Ludziom wtedy mózgi zasypiają
I na ciebie idą oddać głos!

Ref. Jesteś głupi więc szczęście masz
Zamiast w pierdlu, przy żłobie trwasz
I zapewne dlatego
Chcę cię właśnie takiego…
Bierz mnie!

 

Tyle mamy zaplanowane. Potem idziemy na żywioł…

 

PS. Dochód z balu przeznaczymy na kolejny Bal Charytatywny. Będzie on Częściowo Jakiśtam…

Częściowo Święty Bal Charytatywny

Wydarzenie odbędzie się 1 listopada, a rozpoczęło się już wczoraj. Jest luźno związane ze świętem Wszystkich Świętych. Mocniej nie dało się związać, bo proboszcz odmówił  udziału. Nie pomogło nawet wstawiennictwo Dobrej Kobiety (chociaż jest ona szczytowym osiągnięciem wielowiekowego ewolucjonizmu parafialnego). Na szczęście będzie jednak nie całkiem świecko – Brat Ladaco obiecał, że pokropi wszystkich, kiedy nadejdzie odpowiedni czas.

Zapisywać się nie trzeba, wystarczy przyjść. Każdy Gość (niezależnie od płci) zobowiązany jest przynieść dobro, które (roboczo) nazwaliśmy „Możliwości+”. Czyli tyle ile zdoła wypić plus dwie flaszki.

Bal otworzy występ Dobrej Kobiety. Jest ona bardzo rozczarowana swoim Niedobrym Mężem. Zaśpiewa więc (pięknym głosem bogobojnego Andrzeja Rosiewicza) piosenkę o księciu z bajki „Dla ciebie wszystko”. Oto tekst:

Pytasz mnie, czy nadeszła już rencina?
Mówisz mi, że nie mogę w kulki grać.
Teraz już nie wystarczy dziesięcina,
Teraz już znacznie więcej trzeba dać!

Może wziąć kredyt w jakimś parabanku?
Może spieniężyć działkę mą na wsi?
Niechaj Twój głos, gdy zabrzmi o poranku,
Natchnienie ześle i podsunie pomysł mi!

Dzisiaj lewactwo jadem w Ojca pluje,
Zdradzieckie mordy ateistów kłapią wciąż.
A w domu moim też mnie denerwuje
Mój odstawiony już od łoża podły mąż!

Mówisz mi, że musimy składać dary.
Mówisz mi. że bez darów wygra czart!
Ja to wiem, nie żałuję więc ofiary,
Bo Ty jesteś, drogi Ojcze, Ojciec – Smart!

 

Tyle mamy zaplanowane. Potem idziemy na żywioł!

 

PS. Dochód z balu przeznaczymy na kolejny Bal Charytatywny. Będzie on Częściowo Patriotyczny…

Skrupulatny poczet władców Polski. Mieszko II

Kiedy niezdrowy tryb życia wpędził Bolesława Chrobrego w zaświaty, na piastowskim tronie zasiadł Mieszko II (1025r.) – niepierworodny syn swojego ojca i pechowiec najwyższej klasy.

Nie da się ukryć, że Mieszko bardzo pomagał swojemu pechowi. Najpierw zorganizował wystawną koronację, która ogołociła skarbiec (sam arcybiskup wziął 30 mieszków koślawych denarów za religijną celebrę), a później popełnił gruby błąd odnośnie swoich braci przyrodnich.

Zamiast wysłać ich tam, gdzie poszedł tata Chrobry, okazał litościwą głupotę i jednego (Bezpryma) wygnał na wschód, a drugiego (Ottona) na zachód. I nawet ich nie oślepił!

Jeszcze później zorganizował dwie łupieżcze wyprawy do Saksonii i spustoszył ten land doszczętnie (podobno nawet trawę wykosił i zabrał). Tym czynem zdenerwował niemieckiego cesarza Konrada II.

Trzeba też pamiętać, że Mieszko odziedziczył po ojcu nienawiść ze strony władcy Rusi Kijowskiej – Jarosława Mądrego. Władcy o tym imieniu nie odpuszczają win bez odpowiedniej pokuty i potrafią czekać na sprzyjające okoliczności…

Stało się tedy, że z zachodu najechał Polskę Konrad II, ze wschodu Jarosław Mądry, a w kraju też nie działo się dobrze. W kraju zawiązał się KOP (Komitet Obrony Pogaństwa) i jego zwolennicy narobili niezłego rozpiździaju! Głównie tępili kler i chcieli dorwać Króla… Korzystając z zamieszania władzę przejął Bezprym.

Położenie Mieszka zrobiło się tragiczne. Najgorsze, że nie mógł skorzystać z usług swojego doradcy polityczno – religijnego. Akurat w tym czasie Uczony Mąż Bojan udał się do wód na jakąś kurację… Król nie miał innego wyjścia – musiał spieprzać. Po azyl wyruszył do Czech. Niestety, władca tego kraiku – Uldaryk, również miał jakieś zadawnione żale. Uwięził Mieszka i pozbawił go klejnotów (konkretnie dwóch klejnotów, tych najważniejszych). Tak to, w stanie niekompletnym, wylądował były Król Polski w lochu, ale nie użalał się nad sobą. Myślał sobie tak:

” No cóż… Straciłem koronę, władzę, klejnoty… Pies drapał koronę… i tak wyglądała jak pudełko po butach Anny Lewandowskiej… Władzę kiedyś odzyskam… odzyskam i zemszczę się… Klejnotów nie odzyskam… ale co tam… Moje imię jakieś takie… ani męskie… ani żeńskie…jakby rodzaju nijakiego… Nawet pasuje do sytuacji płciowej… Summa summarum, szklanka w połowie jest pełna… Kurwa mać”!…

Dobrze chłop(?) myślał. Wkrótce Bojan powrócił z kuracji i zakulisowo wydostał Mieszka z lochu. Zmusił go też do zaprzestania powielania starych błędów. Uzurpator Bezprym zszedł z tego świata w sposób gwałtowny, a Mieszkowi nic nie udowodniono.

Jednak sytuacja nadal była niełatwa. Szwabski cesarz narzucił Polsce trójpodział władzy. Podzielił kraj pomiędzy Mieszka, Ottona i jakiegoś Dytryka (rzekomo kuzyna Mieszka). Szwab wiedział co robi, lepiej mieć do czynienia z trzema słabeuszami niż z jednym siłaczem.

Ale nie z Mieszkiem (wspieranym przez Bojana) takie numery. Otto szybko i grzecznie opuścił ten padół łez, a Dytryk nawet nie dotarł do Polski by objąć swoją część władzy.

Mieszko znalazł się na najlepszej drodze do odzyskania dawnej potęgi. Niestety, pech o nim nie zapomniał: biedakowi zmarło się znienacka (1034r.)…

Biedna żona, Rycheza, odetchnęła z ulgą, bo po powrocie z Czech, mąż postępował niczym pies ogrodnika… Jej życie intymne ograniczało się do wysłuchiwania rzewnej piosenki. Mieszko lubił upijać się na smutno i wtedy śpiewał:

„Czesi mi odjęli
Moje biedne jaja
I je (przy niedzieli)
Wciepli do ruczaja.
Hej, hej”…

Z pamiętnika Dobrej Kobiety

Dobrej Kobiecie nielekko jest na świecie. Świat wokół niej wariuje, a niebo deszczem pluje.

SĄSIEDZI – Nie chodzą do spowiedzi

MĄŻ – Podstępny niczym wąż, o lodzie marzy wciąż

MŁODZIEŻ – Bezbożną nosi odzież

BRATOWA – Pod makijażem zmarszczki chowa

SĄSIADKI – Źle wychowują dziatki

BLOGERKI I BLOGERZY – Na głowie włos się jeży

JA – Oaza w morzu zła

Degenerat Mikołaj Mika wkrótce przekroczy sto tysięcy. Najgorsze, że tego nie da się już odklikać…

Skrupulatny poczet władców Polski. Popiel

POPIEL - Pierwszy i nieostatni, niestety, wrzódek na dupce tego pocztu. Taki sobie realny pantoflarz i wirtualny damski bokser.

Początkowo Popiel nie pchał się do władzy. Był znanym i cenionym specjalistą w dziedzinie zbijania bąków i pochłaniania niepasteryzowanego piwa. Czuł się spełniony i dobrze mu było na świecie.

Sielanka skończyła się z chwilą przybycia do Gniezna ostatniej pięknej Niemki. Miała ona paskudne imię Brunhilda i garść niecnych planów. Najpierw wzięła i ożeniła ze sobą Popiela, a potem kazała mu przejąć władzę w Minus Pierwszej Rzeczpospolitej (MPR). Popiel, chcąc nie chcąc, musiał umościć się na książęcym stolcu. Okazja trafiła się wyborna, bo stolec był niezajęty. Dotychczasowy użytkownik (czyli Piast), traf chciał, akurat wybrał się polować na cietrzewie.

Po przejęciu władzy, Popiel wytruł skrytobójczo (na polecenie Brunhildy) wszystkich swoich krewnych i znajomych i zastąpił ich (ciekawe na czyje polecenie?) krewnymi i znajomymi Brunhildy. Następnego czynu dokonał już z własnej woli: kazał rozstrzelać z łuku jedynego uczciwego niekmiecia.

Poddani zrozumieli przesłanie: trzeba siedzieć cicho! Piast, postawiony przed faktem dokonanym, zaszył się w kniejach.

Popiel nie był szczodrym władcą. Wręcz przeciwnie. Wprowadzał wymyślone przez Brunhildę podatki, ściągał je bezlitośnie i, niejako przy okazji, zabierał złoto, srebro i bursztyn. Wszystko inne też zabierał (oprócz koziego sera, którego nie znosił). Utrwalił się pewien schemat: Popiel dokuczał poddanym, Brunhilda dokuczała Popielowi, a Brunhildzie dokuczały uporczywe migreny. Wtedy też wykiełkował w Popielu wirtualny damski bokser: często wyobrażał sobie, że spuszcza Brunhildzie lanie, a ona, cała posiniaczona, robi mu kanapkę!

Nienormalne rządy Popiela przyniosły całkowicie normalny efekt: pusty skarbiec. Gdzie poszły pieniądze? Nawet Światowid tego nie dostrzegł! Nareszcie i poddani stracili cierpliwość. Tłumnie wyszli na place i ulice polany i ścieżki, a w dłoniach dzierżyli przedmioty zupełnie niepodobne do białych róż. Krewni i znajomi uciekli, więc Popiel musiał się poddać.

Piast ponownie usiadł na stolcu. Miał zagwozdkę co zrobić z Popielem i Brunhildą. Kara powinna być spektakularna. Niestety, Gniezno to nie Rzym, nie było Koloseum ani lwów… Postanowił rzucić obalonych tyranów myszom na pożarcie! Myszy okazały się mało krwiożercze, nawet powąchać ofiar nie chciały, więc znudzona i nieco zgłodniała publika rozeszła się do domów. Piastowi też nie chciało się czekać. Strzyknął śliną i rzekł:

- A pies wam zdradzieckie mordy lizał, psubraty! – splunął jeszcze raz i ulotnił się.

Popiel i Brunhilda poleżeli jeszcze chwilę. Nic się nie działo, więc doszli do wniosku, że i na nich pora. Ktoś usłyszał i zapamiętał fragment ich rozmowy:

Brunhilda: Wiesz co Popielu? Ty to zwykły ciul jesteś!

Popiel: Przebacz mi Brunhildo…

W sumie źle nie skończyli. Brunhilda otworzył w Gnieźnie salon groomerski, a Popiel przekwalifikował się i został kominiarzem. Wystawiał słone rachunki za czyszczenie (a właściwie przetykanie) kominów w kurnych chatach, a kmiecie potulnie płacili…

P.S. Popiel rządził 8 lat. I właśnie wtedy, po raz pierwszy w historii Państwa, Polki i Polacy byli ignorowani przez władzę (pod względem potrzeb) i budzili zainteresowanie władzy (pod względem kieszeni)…

Z pamiętnika Dobrej Kobiety

Tak sobie pomyślałam z samego rana… Może Owsiak ma rację? Może warto spróbować seksu? Poczuć motyle w brzuchu? Zwłaszcza te motyle mnie kręcą… Proboszcz mówił kiedyś, że tylko antykoncepcja jest grzechem i że samą koncepcję można uprawiać, byle nie w cudzym łożu…

Ja swoje łoże mam. Przywołałam męża i powiedziałam stanowczo:

- Słuchaj no! Dzisiaj wieczorem uprawimy trochę seksu. Tylko sobie nie myśl za dużo!

Chyba go zaskoczyłam, bo najpierw skamieniał, a później zapytał głupio:

- A w jakim trybie?

- W trybie małżeńskim, idioto!

Wieczorem czekałam na niego bez majtek. Wrócił. wykąpał się i całkiem goły wszedł do sypialni. Tym razem on mnie zaskoczył.

- Dlaczego on jest większy niż zwykle? – zapytałam – Stosujesz jakieś maści na wydłużenie?

- Nie, kochanie. Po prostu jestem podniecony. Stanął mi…

A to świnia! Zerwał kołdrę, zwalił się na mnie całym ciężarem, rozchylił mi nogi i… Nie ze mną te numery!

- Co ty wyrabiasz? – niedelikatnie zepchnęłam go z siebie (ma się tą krzepę!) – Gdzie go wpychasz?

- No do kuciapki…

- Zwariowałeś? Ja chcę motyli! Gdzie motyle?!

- Kochanie, motyle to tylko taka przenośnia…

- Przenośnia? Przenośnia?! O wy szowinistyczne świnie! Won z mojej sypialni! A tego drąga to możesz sobie wsadzić w… Wiesz gdzie?

- A mogę w twoją?

Normalnie szału dostałam. Ta zniewaga krwi wymaga! Użyłam kryształu przywiezionego z ZSRR.

Kiedy tak patrzyłam jak leży cały zakrwawiony, nagle poczułam motyle w brzuchu! Nie powiem, całkiem przyjemne uczucie… Szkoda tylko, że radziecki kryształ poszedł w drobny mak… Trudno, następnym razem będę miała zwykły słoik pod ręką…

Klauzula Bez Sumienia

Przybył do nas nie wiadomo kiedy, nie wiadomo skąd i nie wiadomo (na razie) po co. Nie wiemy co ma napisane w dowodzie, nazywamy go Klauzulą Bez Sumienia.

Ów Klauzula w każdej niemal sprawie nie ma sumienia. Wystarczy go zapytać:

- E, Klauzula! Machniesz jednego?

- Nie mam sumienia odmówić…

Albo:

- Klauzula, dorzucisz się do flaszki?

- Wiem, że to grzech, ale nie mam sumienia wam odmówić…

Klauzula zawsze ma akurat tyle kasy, ile brakuje nam do flaszki. Co do grosza! Strasznie denerwuje to Dobrą Kobietę. Usiłuje przeciągnąć go na moherową stronę mocy:

- Klauzula, nie zadawaj się z tymi ochlaptusami! Chodź do mnie, odmówimy razem Różaniec.

Na szczęście on tylko uśmiecha się łagodnie i odpowiada:

- Wybacz Dobra Kobieto, ale nie mam sumienia odmawiać…

Ludzie bez sumienia są różnego pokroju. Taki Kolega Podśmiechujek na przykład. Kiedy Koleżanka Wymówka zapytała go:

- Masz sumienie patrzeć jak sama męczę się ze sprzątaniem?

- Nie mam sumienia – odpowiedział.

I wyszedł. Ale zanim wyszedł, zdążył jeszcze zakosić jej 2 złote z torebki!

Ciągle nowe odkrycia

Jak urodzić i nie zwariować? Polska niechcianym bękartem świata? Alterglobaliści, miłościwie Galicji panujący Franciszek Józef i Frytka w stolicy – czyli Warszawa da się lubić, tutaj szczęście można znaleźć, tutaj… bilet można zgubić – limeryk (199).

Nie ma to jak zgrabne pośladki: najlepszy dywizjon RAF-u i Aladyn. Recenzja: morfologia w kontekście języka – krew czy niewolnictwo w cywilizowanym świecie?

Jestem sprytna i wybitna, romantyczna także, no to zostałam okrzyknięta zawodową oszustką… Przestroga dla facetów, którzy lubią bawić się uczuciami!

„Się popsułam” – dyżurny mechanik. Opanowanie, sztuką nabytą przez lata retro. Ach te grzeszne piątki, jak Puszkowa z Fb się pożegnała…

Amfiteatr Flawiusza, wartości religijne, zamiłowanie do protestu i przemocy oraz dzień ślimaka – prawo kontra sprawiedliwość?

Korytarz humanitarny: czworokącik, zobaczyć stolicę Francji czy pojechać na wieś?

Unia Lubelska: babeczka (bez jaj) ale z fantazją. Urlopowo o jedzeniu i nie tylko – słowo na wtorek czyli lecz się sama!

O Pani, przynieś mi szczęście! Przepadłam w realu, a Volta mogła być lepsza..

Grzybiarze i inne leśne stwory! Przerwa!! Motyl i orzeł wylądował!!!

P.S. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych zdarzeń jest celowe.

P.S.2. Nie wysilałem się. Przepisałem tylko tytuły notek z ulubionych blogów. Spójniki i znaki interpunkcyjne poplątały się trochę…

Brat Ladaco rozwiązuje problem religijny

Brat Ladaco, od niejakiego czasu, jest ekspertem religijnym. Każdy problem potrafi rozwiązać. Oto mały przykład:

- „Kobiety są, aha aha, gorące, aha aha”… (dzwonek telefonu Brata Ladaco)

BL (Brat Ladaco): Cholera! Przełknąć nie dadzą… Halooooo…

KD (Kobieta Dzwoniąca): Szczęść Boże! Mam na imię Dżesika. Dzwonię, ponieważ…

BL: Chwileczkę… Boja, przysuń mi tu bliżej szklaneczkę… Halo? Jesteś tam jeszcze? Powiedz, dziecko, ile masz lat i skąd dzwonisz?

KD: Urodziłam się w trzydziestym dziewiątym, a mieszkam w Jarosławiu przy ulicy 3-go Maja 41. Dzwonię, ponieważ chciałabym pojechać do papieża…

BL: No to jedź…

KD: Nie wiem jak… Mam tysiąc złotych emerytury, a wyjazdy do papieża to drogie rzeczy są…

BL: Masz tysiąc złotych emerytury? Jesteś pewna? Może tysiąc euro?

KD: Raczej nie… Listonosz przynosi dziesięć stówek z wizerunkiem polsko-litewskiego króla… Gówno dostaniesz!… Przepraszam, to nie do Brata… To do mojego męża. On nazywa mnie starą torbą, a ja jestem tylko starym portfelem… chlip. chlip…

BL: No cóż. Obawiam się… Zaraz, zaraz… Nie rozłączaj się, siostro! Muszę porozmawiać z moim świeckim asystentem. Boja, pamiętasz ostatnią wizytę Papieża? Zdaje się, że zostawił wizytówkę… Poszukaj jej, proszę… Ale najpierw napełnij szklaneczkę! Gul, gul, gul, gul… Jesteś tam jeszcze, siostro?

KD: Jestem! W Tobie, Bracie, moja ostatnia nadzieja… chlip, chlip…

BL: Powiedziałaś, że mieszkasz w Jarosławiu przy ulicy 3-go Maja 41? Wiedz, siostro, że Watykan niekoniecznie w Rzymie musi być… Słuchaj uważnie: Franciszek Papież, komornik sądo… mniejsza o tytuły… Przyjmuje osobiście w każdy wtorek, od dziesiątej do piętnastej! Adres: Jarosław ul. 3-go Maja 45. Znam te tereny. To o rzut beretem od ciebie, siostro…

KD: To rzeczywiście pod samym nosem… Jak cudownie!

BL: Czeka cię prywatna audiencja! Jeżeli będziesz silna i nie zaszalejesz w szmateksie, który znajduje się pod numerem 43, to pielgrzymka nic cię nie będzie kosztowała…