Życzenia Dobrej Kobiety na Dzień Ojca

Kochany Ojcze – Dyrektorze! Posyłam Ci większość najserdeczniejszych życzeń, przekaz pieniężny oraz mnóstwo pruderyjnych całusków w oba policzki :-****************** i w obie Twoje dobro czyniące rączki pracowite!

Pozostałe życzenia kieruję do Ojca Świętego, żeby tym różnym plugawym genderystom nie pobłażał…

Chwała niepokalanemu ojcostwu!

Święty Józef jest moim idolem!

Dla reszty ojców mam (jak co roku) dobrą radę: Zanim przyjmiecie życzenia z okazji dzisiejszego święta, sprawdźcie najpierw, czy genetycznie się Wam należą!

A teraz zapraszam do Różańca (do wiadomości wiadomych ochlaptusów: Różaniec to nie jest wino z róży!)…

Feta czteroletnicowa. Relacja na żywo (z lekkim poślizgiem)

Zapraszamy na relację z fety czteroletnicowej. Wydarzenie ma miejsce w kanałach pod Stadionem (konkretnie w Hali Pomp) i już się zaczęło. Lekki poślizg spowodowany jest nieumiejętnością szybkiego pisania (nie cenzurą).

Oczywiście zapraszamy wszystkich do przeżywania wydarzenia na żywo. Wszyscy będą mile widziani i dla każdego znajdzie się plastikowy kubek i papierowy talerzyk. Nawet jeżeli ktoś przyjdzie z pustymi rękami, to przecież ze schodów go nie zrzucimy, bo nie da się zrzucić pod górę…

Trzy… dwa…jeden…poszło!

10:37 Maszyna Profesora Gendera zaczęła ciurkać. O matko! Jakiż to cudny zapach…

10:41 Pierwszy gość. W drzwiach staje Frytka. Perlistym głosem śpiewa „Sto lat, sto lat”… W dłoniach dzierży kosze wypełnione dobrem… Cóż ona ma w tych koszach? Cóż ona ma w tych oczach?

10:49 Boja drżącymi rękami przypina Frytce bukiecik (taki jaki przypina się gościom weselnym)… Chwilę to trwa…

11:05 Otwieramy paczkę chipsów serowo – cebulowych… Kiedyż wreszcie zacznie grać muzyka?

12:01 Minęło południe. Mikołaj Mika wygłasza pierwszy toast: „Moi drodzy! Wypijmy, niech nie wietrzeje! Nie gubcie kubków, nie mamy ich za wiele”…

12:28 Przybył kolejny gość. Asmodeusz. Zaraz przekonamy się czy to co przyniósł ma diabelską moc…

12:39 Chodzą słuchy, że na Żoliborzu szykuje się kontrimpreza… Mniej fajna, bardziej napuszona… Za nami siedem kolejek. Słychać chrupanie chipsów…

13:00 Otrzymaliśmy list gratulacyjny od Pani Premier. Napisała między innymi: „Dopilnujemy by każdy obywatel mógł imprezować tak jak na to zasługuje”…

13:10 Zjawiła się Linka. Mamy nadzieję, że wygłosi wykład na temat ekonomicznego picia…

13:22 Nadszedł również list od Ojca Świętego. Niestety, nikt nie potrafi złamać papieskiej pieczęci…

13:36 Przed chwilą otrzymaliśmy zapytanie szregowoposelskie: „Co wy tam za kondominium urządzacie”? Pora napić się…

14:09 Mąż Dobrej Kobiety przytaszczył wielki baniak rosołu drobiowego (z lubczykiem). Po chochelce wystarczy dla każdego…

14:26 Za chwilę przybędzie Jotka. Kończy już malowanie transparentu…

14:59 Jotka przyniesie kiełbasę suszoną i ogórki własnej roboty! Z alkoholem ma problem, ale zapewne rozwiąże go pozytywnie…

15:04 Do drzwi dobija się Adrian. Chyba go nie wpuścimy…

15:21 Już 2600 lat temu ludzie wiedzieli czego im potrzeba. Ponad 50 lat trwały prace nad odczytaniem krótkiego zapisu. Dziś już wiemy – „wyślij więcej wina!”, pisał żołnierz o imieniu Hananyahu przeszło 2600 lat temu…

15:35 Kolejny toast wygłosiła Frytka: „W oczach mam błyski radości, że wśród takich znakomitych gości mogę rocznicę Mikołaja świętować… niech żyje i nie pisze nam sto lat”!!! Hmmm… Ciekawe dlaczego Frytka chce żeby Mikołaj nie pisał przez 100 lat?

16:37 Nalewka z rokitnika z dziką różą to jest to co tygrysy lubią najbardziej! Ultra nas poczęstowała i nasza zdrowotność podskoczyła niebotycznie!

16:52 W ferworze świętowania zapomnieliśmy o maszynie Profesora Gendera. Sytuację uratował Andrzej Rawicz. Ufff… w ostatniej chwili… Karniak dla pana Andrzeja!

17:11 Orkiestra wreszcie naoliwiła instrumenty. Poloneza czas zacząć!

17:56 Boja prowadzi korowód w rytm piosenki „Jedzie pociąg z daleka”…

19:05 Byliśmy na papierosku. Słońce jeszcze świeci…

19:14 Loonei bardzo ładnie „Sto lat” odśpiewała…

19:30 Pół godziny przerwy na oglądanie Wiadomości w TVP1. Audycja obowiązkowa! Żadnych „spacerów świdnickich”!

20:15 Wznawiamy imprezę…

20:26 Właśnie odtańczyliśmy taniec kaczuchy…

20:47 Kolega Podśmiechujek padł na podłogę. Uważajcie na niego! On tylko udaje, że śpi narąbany. Tak naprawdę zagląda pod sukienki przekraczających go dziewczyn…

21:07 Orkiestra trochę zmęczona, więc… „A teraz idziemy na jednego, a teraz idziemy wódkę pić”! Jak mus to mus…

21:28 Normalny demonstruje jak ukryć w spodniach litrową flaszę żubrówki, tak żeby Pani Normalna nie zorientowała się…

21:46 Mikołaj Mika: „Jedźmy do Francji i zagłosujmy w drugiej turze wyborów parlamentarnych… Jak to? Trzeba mieć francuskie obywatelstwo? W takim razie napijmy się szampana”…

22:10 Orkiestra: „A teraz idziemy na jednego… kto już nie może iść niech czołga się… My już nie gramy, mamy dość!” Szkoda, liczyliśmy, że zagrają jeszcze „Dom wschodzącego słońca” albo chociaż „Chłopców – radarowców”…

22:43 Kolega Podśmiechujek opowiada swój ulubiony dowcip: Jeden facet założył się z kumplem, że wypije butelkę plwociny. Nacharkali więc pełną flaszkę i facet zaczął pić. Kumpla natychmiast zbrzydziło. „Przestań już! – krzyczał – Wygrałeś zakład! Nie pij więcej”! Facet niewzruszenie wypił wszystko do końca. „Dlaczego nie przestałeś pić, przecież mówiłem, że wygrałeś zakład”? Facet wzruszył ramionami. „Nie mogłem przestać. Tego nie da się przegryźć”…

22:45 Tylko Kolega Podśmiechujek wybuchnął śmiechem… Profesor Gender puścił pawia…

23:00 Na dzisiaj koniec relacji. Czuję, że za chwilę spłynę pod stół ………………………………………………………………………..


Tradycyjne Wielkanocne Śniadanko

Śniadanie jest najważniejszym posiłkiem, a Śniadanie Wielkanocne – najważniejszym śniadaniem. W kręgach zbliżonych do Mikołaja Miki Śniadanie Wielkanocne rozpoczyna się w porze sobotniej kolacji (czyli za pięć dwunasta przed południem) i trwa aż do samego skutku.

Na początek podzieliliśmy się jajkiem zawartym w ajerkoniaku. Następnie przemówił Mikołaj:

- Życzę wam tamtego samego co w zeszłym roku. Tamto nie spełniło się, więc nadal jest aktualne i nie ma sensu wymyślać nowych życzeń… A teraz jedzcie, pijcie, a za resztę wybaczyjcie!

I jedli wszyscy i pili wszyscy i wybaczali wszyscy…

Teraz jest poniedziałkowe popołudnie. Kolega Podśmiechujek oblał nas wodą z cynamonem w której Dobra Kobieta moczyła nogi i właśnie leży i jęczy, bo dostał w mordę… Jesteśmy mokrzy zewnętrznie, susi w środku i przeżywamy dwa czekania.

Pierwsze czekanie związane jest z Mikołajem Miką, który wziął dyżurny banknot stuzłotowy i udał się na stację benzynową. Drugie czekanie dotyczy stacjonarnej machiny Profesora Gendera. Ta, z kolei, leniwie nakapuje kolejkę…

Wesołych (prawie już byłych) Świąt!

 

—————————————————————————————————————————————-

Potrzebne są środki na rehabilitację osoby, która jest jedną z nas:

Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „SŁONECZKO”
77-400 Złotów, Stawnica 33A
konto:  89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
w tytule wpłaty podać subkonto osoby, której chcemy przekazać naszą wpłatę: 442/P

Można też rozliczyć PIT na stronie fundacji:
Fundacja Słoneczko
KRS: 0000186434
Tamże są także wszystkie dane fundacji.

Więcej szczegółów na Kneziowisku. Zapraszam!

Czternasty dzień kwietnia

Czternasty kwietnia bywa co roku. W tym dniu zdarzają się wydarzenia przeróżne: radosne, tragiczne, kontrowersyjne i takie sobie.

W okresie, który teraz przeżywamy na plan pierwszy wysuwa się wydarzenie z 14.04.966 r. Wtedy to książę Polan Mieszko I (ten z banknotu 10zł) przyjął chrzest. Uczynił to by legalnie oddalić siedem pogańskich żon, bo zapewne nieźle mu zalazły za skórę.

14.IV.1430r. Banda rozbójników z Czech, Moraw i Śląska napadła na klasztor jasnogórski. Zrabowali kosztowności, zabili kilku mnichów i zranili obraz Czarnej Madonny. Wkurzony król Polski Władysław Jagiełło (ten z banknotu 100zł) chciał, w ramach odwetu, najechać Czechy. Powstrzymało go nie chrześcijańskie miłosierdzie, lecz fakt, że większość rabusiów pyszniła się polską narodowością.

14.IV.1865r. W Waszyngtonie prezydent USA Abraham Lincoln (nie wiem czy jest na jakimś banknocie) został postrzelony w głowę przez aktora, w wyniku czego zmarł. Tego samego dnia umarł z przepicia prezydent Gwatemali Rafael Carrera. Gdybym miał do wyboru te dwa rodzaje śmierci, to chyba wiem, który bym wybrał…

14.IV.1896r. Opatentowano płatki kukurydziane. Oczywiście w USA. Zdaje się, że Adwentyści Dnia Siódmego mieli coś z tym wspólnego.

14.IV.1900r. Urodziła się Nina Chruszczowa. Była ona Pierwszą Damą ZSRR i trzecią żoną Nikity Chruszczowa (tego, który walił radzieckim butem w amerykańską mównicę).

14.IV.1912r. Tuż przed północą Titanic zderzył się z górą lodową i zaczął nabierać wody. Kaczyński nie ma z tym nic wspólnego. Tusk też chyba nie…

14.IV.1924 r. Prezydent RP Stanisław Wojciechowski wydał rozporządzenie o zmianie ustroju pieniężnego. Marka poszła paść się. Nie niemiecka wprawdzie, tylko polska i nie zastąpiło jej euro, tylko nasza swojska złotówka.

14.IV.1935r. Urodził się Erich von Däniken. Niestrudzony, chociaż nieco ostatnio zapomniany, opisywacz rzekomych(?) śladów pozostawionych na Ziemi przez UFO.

14.IV.1941r. Urodziła się Pola Raksa. Niezapomniana Marusia z serialu „Czterej pancerni i pies”. Ze wstydem przyznam, że najpierw zakochałem się w Janku Kosie, dopiero później zmieniłem orientację i doceniłem walory Marusi (i Lidki przy okazji też).

14.IV.1943r. Syn Józefa Stalina Jakow Dżugaszwili zginął od postrzału lub porażenia prądem. Rzecz nieosobliwa jeżeli chodzi o krewnych i znajomych Stalina, tyle tylko, że wydarzyło się to w niemieckim (nie polskim!) obozie koncentracyjnym.

14.IV.1950r. Prymas Wyszyński podpisał porozumienie z komuchami. Kościół polski w zamian za religię w szkołach i funkcjonowanie KUL-u uznał granice Ziem Odzyskanych i potępił „bandy podziemia” (wyklął „żołnierzy wyklętych”).

14.IV.1952r. Wisienka na torcie. Urodziła się posłanka Pawłowicz. Podobno przyszła na świat jako niemowlę, ale długo nie wytrwała w tym stanie. Trochę szkoda… Ale i tak wszyscy kochają Krystynę!

14.IV.1956r. Zaprezentowano pierwszy magnetowid. W ZSRR? Nie! W USA!

14.IV.1958r. Nad Bornholmem spłonął w atmosferze Sputnik 2 z psem Łajką na pokładzie. Bohaterska psina przyczyniła się do sukcesu propagandowego.

14.IV.2010r. Doszło do erupcji wulkanu na Islandii, która zakłóciła komunikację lotniczą i pogrzeb L. Kaczyńskiego. Diabeł go podkusił, tego wulkana?

14.IV.2017r. Głodny jestem… A zostało jeszcze parę godzin do jedynego dziś posiłku „do syta”.

 

—————————————————————————————————————————————————–

Potrzebne są środki na rehabilitację osoby, która jest jedną z nas:

Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „SŁONECZKO”
77-400 Złotów, Stawnica 33A
konto:  89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
w tytule wpłaty podać subkonto osoby, której chcemy przekazać naszą wpłatę: 442/P

Można też rozliczyć PIT na stronie fundacji:
Fundacja Słoneczko
KRS: 0000186434
Tamże są także wszystkie dane fundacji.

Więcej szczegółów na Kneziowisku. Zapraszam!

Bierz palmę i idź!

Niedzielne poranki Normalny lubił najbardziej. Wstał o szóstej, zrobił sobie kawę, rozsiadł w kuchni i zagłębił w lekturze „Dobrego wojaka Szwejka”. Trzy Panie spały (pochrapując lub nie) i było błogo aż do siódmej trzydzieści. Wtedy zaczęła wiercić się Psica. Normalny westchnął. Wiedział, że za chwilę będzie się działo. Odłożył książkę i czmychnął do łazienki.

Zabrał się do golenia, a mieszkanie zatętniło życiem . Psica obcesowo zbudziła Panią Normalną, a Pani Normalna wulgarnie ponazywała Psicę i kazała jej odp… się. Psica nie odp… się, więc Pani Normalna wstała z łóżka i, ubierając się, kontynuowała zawiesiste przeklinanie. Kiedy zobaczyła, że Normalny jest w łazience, załomotała do drzwi.

- Wyłaź!!! – wrzasnęła.

Normalny wstrzymał oddech. Na szczęście, Pani Normalna wzięła smycz i poszła z Psicą na spacer. Normalny odetchnął z ulgą. Tymczasem Pani Emerytowana włączyła Ulubione Radio, a Młoda Pani zapyskowała ze swojego pokoju…

Normalny przestał zwracać uwagę na odgłosy. Był prawie szczęśliwy. Uniknął spaceru z Psicą, nie zaciął się przy goleniu, a popołudnie u Mikołaja Miki zapowiadało się bardzo interesująco. Profesor Gender zaprosił swojego kolegę i dzisiaj ów kolega, Dr. Gnojko Świn – Świninka, miał wygłosić wykład pod tytułem  ”Czy matriarchat to samo zło, czy tylko zwykłe niedobro”? Biedak nie wiedział, że czeka go jeszcze jedna atrakcja, więc uśmiechnięty wyszedł z łazienki…

Pani Normalna akurat wróciła ze spaceru. Natychmiast zgasiła uśmiech Normalnego krótkim poleceniem:

- Bierz palmę i idź!

- Ależ kochanie…

- Zamknij się i słuchaj! Na spacerze spotkałam koleżankę. Ona mi powiedziała, więc to musi być prawda. Jeżeli facet osobiście pójdzie poświęcić palmę, a potem połknie bazię z tej palmy…

- To co?

- Alkohol przestanie mu smakować! Pani Emerytowana pójdzie z tobą i dopilnuje…

Normalnego zdruzgotało, niby nie wierzy w takie zabobony, ale…

 

———————————————————————————————————————————————————-

Potrzebne są środki na rehabilitację osoby, która jest jedną z nas:

Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „SŁONECZKO”
77-400 Złotów, Stawnica 33A
konto:  89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
w tytule wpłaty podać subkonto osoby, której chcemy przekazać naszą wpłatę: 442/P

Można też rozliczyć PIT na stronie fundacji:
Fundacja Słoneczko
KRS: 0000186434
Tamże są także wszystkie dane fundacji.

Więcej szczegółów na Kneziowisku. Zapraszam!

 

Głowy i inne członki

Konkretnie chodzi o głowy państw. Takich tam różnych cesarzy, sułtanów, szachów, królów, książąt, prezydentów i naczelników. Było i jest ich sporo. Dzięki nim, każdy kraj na świecie ma kogo powstydzić się. Może nie wszyscy rządzący nadają i nadawali się li tylko na śmieszne memy, ale, patrząc obiektywnie na całokształt, można śmiało powiedzieć, że narobili więcej szkody niż pożytku. Cóż, zdarzało się, że głowami państw bywały też różne inne członki i dotyczy to zarówno kobiet jak i mężczyzn. Ale nie o takich chciałem pisać. Wybrałem głowy związane z ciekawostkami.

Najdłużej panującym osobnikiem był król Suazi (państwo w Afryce) Sobhuza II. Rządził 82 lata i 254 dni. Wyczyn godny uwagi zważywszy, że średnia długość życia jego poddanych wynosi raptem 33 lata z małym haczykiem. Zdaje się, że tamtejszy ZUS 50% środków przeznacza na wynagrodzenia i szkolenia pracowników, 49,99% na zasiłki pogrzebowe i 0,01% na emerytury.

Sobhuzę II ma szansę zdystansować królowa Wielkiej Brytanii Elżbieta II. Pani Ela pierdzi w tron już prawie 65 lat! Najdłużej z żyjących głów.

Najkrócej panował król Francji Ludwik XIX. Zaledwie ok. 20 minut. Dlaczego tak krótko? Nie wiem. W grę nie wchodził zamach ani inny zgon. Chodziło o jakieś powiązania, których nie chciało mi się rozkminiać.

Tuż za 19 Ludwikiem plasuje się prezydent Meksyku. Rządził 45 minut. Tyle mniej więcej czasu, ile zajęło mi napisanie jego pełnego nazwiska: Pedro Jose Domingo de la Caizada Manuel Maria Lascurain Paredes. Obalony został przez jakiegoś generała. Bezkrwawo, na szczęście.

Wyjątkowym państwem jest Andora. Andorą rządzą dwie półgłowy: współksiążę episkopalny (jakiś hiszpański biskup o nazwisku Vives Sicilia) oraz współksiążę francuski (Francois Hollande).

Sułtan Brunei Hassanal Bolkiach ma małego księcia, którego pełny tytuł brzmi: Yang Teramat Mulia Paduka Seri Pengiran Muda ‚Abdul Wakeel ibni Kebawah Duli Yang Maha Mulia Paduka Seri Baginda Sultan Haji Hassanal Bolkiah Muizzaddin Waddaulah. Ma też majątek oceniany na 20 – 80 Miliardów dolarów. Zdaje się, że Putin jest bogatszy, ale Putin idzie w zaparte.

Głową Chińskiej Republiki Ludowej jest Xi Jinping. Ciekawe, czy to on decyduje o jakości chińskich towarów?

Erytrea uzyskała niepodległość w 1993 roku. Od początku rządzi tym państwem prezydent Isajas Afewerki. Rządzi bardzo dobrze, dlatego w kraju tym  nie było nigdy potrzeby organizowania wyborów na jakimkolwiek szczeblu władzy. Sprawił też, że Erytrea zajmuje zaszczytne 180 (ostatnie) miejsce w rankingu dotyczącym wolności mediów.

Były prezydent Kiribati, Teburoro Tito, jako pierwszy prezydent na Ziemi miał zaszczyt powitać nowe Millenium – rok 2000.

Prezydentem Peru jest Pedro Pablo Kuczynski. Trochę brakuje mu do Kaczyńskiego. Konkretnie zaokrąglonego daszka nad „u” i kreski nad „n” w nazwisku.

Wysoko poszedł król Lesotho, Letsie III. Jego kraj (jedyny na świecie) położony jest w całości na wysokości ponad 1000m n.p.m. Postawił na hodowlę kóz angorskich. Dzięki temu dostarcza wysokogatunkowego moheru – bardzo pożądanego w pewnym europejskim państwie.

Madagaskarem nie rządzi król Julian. Głową Madagaskaru jest prezydent Hery Rajaonarimampianina.

Maumoon Abdul Gayoom, były wieloletni prezydent Malediwów, wybudował sztuczną wyspę. Na wyspie tej urządził wysypisko śmieci. Zrobił to nie swoimi ręcami, oczywiście.

Pani Ameenah Gurib – Fakim jest prezydentem Mauritiusu o dwa miesiące dłużej niż pan Andrzej Duda prezydentem Polski. Nie skompromitowała się jeszcze. Można? Można!

 

Tekst powyższy pisany był w trudzie niemałym ku pokrzepieniu serc.

Jeszcze tylko cenzura

Rycerze cenzury przekwalifikowali się podobno, ale sama cenzura nie umarła. Nie mieszka już na Mysiej, zagnieździła się w naszych sumieniach i gryzie. Teledysk jest gotowy, oglądamy go właśnie i chyba trzeba ocucić Dobrą Kobietę, bo zemdlała… Za dużo drastycznych scen. Nie chcemy dodawać roboty kardiologom i psychiatrom… Gdzie są nożyczki?

Wywalimy scenę wyrywania włosa z nosa. Także scena mycia przypalonej patelni jest zbyt bulwersująca. Prof. Gender chce usunąć kawałek o przycinaniu pożółkłego paznokcia na dużym nożnym paluchu… Również materiał przedstawiający zawartość kieszeni Kolegi Podśmiechujka jest nie do przyjęcia!

Musimy sprawić, by wszystko było zgodne z poprawnością polityczną i, jednocześnie, sprawiało wrażenie niezależnego. Nie jest to łatwe!

Trzeba uciekać, Dobra Kobieta ocknęła się… Będzie się działo!

Rio Misja. Płeć kobiet

Kolega Podśmiechujek chodził cały wniebowzięty.

- Caster Semenya jest super babeczką! – zachwycał się płonąc – Z najwyższej półki! Postawię ją obok Merkel, Pawłowicz i Grodzkiej…

Znając jego preferencje, nie byliśmy zaskoczeni.

- Ona jest odwrotnie proporcjonalna do Joanny Jóźwik! – Podśmiechujek nie mógł wyjść z podziwu – Nawet pod względem personaliów. Semenya ma męskie imię i kobiece nazwisko, a Jóźwik kobiece imię i męskie nazwisko! Fascynujące…

- Naprawdę! Powiem wam… – Podśmiechujek popatrzył na nasze smętne gęby – Nic wam nie powiem! Idę do ubikacji…

Mikołaj Mika w myślach poszukał dobrej strony.

- Wiecie co? – zapytał retorycznie – Ja to się cieszę, że nie jestem kibicem z RPA. Trudno by mi było świętować sukces Caster Semenyi…

Rzeczprzeszczęśliwa Swojska

Gdzieś tak, lekko licząc, pięć tysięcy lat temu, na ziemiach wtedy jeszcze zadupiastych, pojawił się protoplasta wielkiego rodu Mików, niejaki Arcymon. Przybył z Atlantydy, więc przybrał nazwisko Mika, bo tak mu się podobało.

Atlantydę opuścił, ponieważ ostatnio bardzo zrobiła się badziewna i coś tam w niej łomotało pod spodem.

Kiedy stopa jego dotknęła pięknej, bezkleszczowej łąki, zauważył, że pękł mu rzemyk od sandała i że białe skarpetki straciły pierwotny kolor. Wtedy wyrzekł znamienne słowa:

- A chuj tam…

I postanowił zostać. Niestety, nie było dla niego miejsca w żadnej gospodzie… Żadnej gospody też nie było, więc nie tracąc czasu na próżne żale, zamieszkał w małej przerwie pomiędzy prażubrami.

A widział Arcymon, że kraina jest szczęsna i swojska, więc skłonił się do czynów doniosłych. I znowu wypowiedział znamienne słowa:

- W imię moje, państwo na tej ziemi stanowię i nadaję mu nazwę Rzeczprzeszczęśliwa Swojska…

Chwilę pogrzebał w zakamarkach umysłu i dokończył:

- … a żeby Rzeczprzeszczęśliwa prawem stała, ogłaszam konstytucję od razu:

1.- Abstynencji oddawać się nie wolno!

2.- Jeżeli zjawi się abstynent, należy bezzwłocznie przechrzcić go na używkowicza lub, gdyby nie chciał, wywalić na zbity pysk!

A działo się to 17 lipca 5000 lat temu (kto chce, niech sobie rok obliczy)…

 

Cóż, 5 tys. lat Rzeczprzeszczęśliwa przetrwała, walcząc z obcymi wichrami historii i z własnym kacem cyklicznym… Niestety, dzisiaj nastał czas klęski. Zamiast świętować zmagamy się z puczem i to nie z takim operetkowym jak w Turcji. Puczyści (a właściwie puczystki + zdrajcy) są zdeterminowani. Chcą zniszczyć tradycyjne wartości i sprokurować Dzień Ostateczny. Już teraz próbują egzekwować takie prawa, że zgroza!

Nasz opór słabnie. Dzisiaj wezwał mnie niezłomny (jeszcze) Mikołaj Mika i kładąc mi rękę na ramieniu, rzekł:

- Słuchaj uważnie, przyjacielu Bojo! Miła Rzeczprzeszczęśliwa ginie. Na ratunek już chyba za późno. Puczystki trzymają nas za jaja i wkrótce zaczną kręcić… Ale Ty, Boja, musisz przetrwać! Musisz spisać dzieje szlachetnej Rzeczprzeszczęśliwej dla potomności! Niech przyszłe pokolenia wiedzą, że nie zawsze było tak gówniannie… Zrobisz to, Boja? Mogę na Ciebie liczyć?

Zalałem się łzami i, szlochając, obiecałem zrobić wszystko co w mojej mocy…

A nie jest łatwo! Puczystki nie tylko od szkła odpędzają, także laptopa skąpią… Każą imać się odkurzacza i do mopa przywyknąć… Co gorsza, uwięziły Profesora Gendera i chcą go zmusić do wynalezienia alkoholu z ujemną zawartością alkoholu!

Boże, co to będzie?…

Z życia wzięte. Narodziny

Też się urodziłem. Pamiętam, jakby to wczoraj było:

Akurat nurzałem się w ciasnawym oceanie i czarno widziałem. Na zewnątrz znowu były przejściowe trudności w zaopatrzeniu, bo pępowina karmiła wegetariańsko, a nawet wegańsko wręcz. Mózg miałem już wykształcony, bo nawiedziła mnie całkiem rozsądna myśl: „Jak tylko się urodzę, to spieprzam do RFN-u”!*** Dobrze chociaż, że ciepło mi było…

…wtedy się zaczęło! (Wiem na pewno, że wtedy się zaczęło, bo na zewnątrz ktoś wrzasnął: „Zaczęło się”!!!)

Ciasnawy ocean gwałtownie zaczął się kurczyć, wody odeszły w pizdu i w tunelu pokazało się światełko. A potem było jeszcze gorzej. Z tyłu ciągle się kurczyło i coś mnie pchało w stronę otworka, który nie zapowiadał komfortowej przeprawy. W dodatku pojawiło się w nim przekrwione oko jakiegoś potwora i gapiło tak, że aż skóra cierpła. Natężyłem wszystkie siły i udało mi się nieco cofnąć. Kaprawe oko zniknęło. Na zewnątrz ktoś wrzeszczał nieziemsko. Biedny ja nie mogłem krzyczeć!

A wiele chciałem wykrzyczeć: „Ja nie chcę stąd wychodzić! Chcę tu zostać! W dupie mam RFN! Nie zmieszczę się w tej dziurce! Litości”! Nie było litości. Po chwili przepychałem się przez szparkę, niczym biblijny wielbłąd przez ucho igielne.

Wiele lat później obserwowałem proces przeciągania drutu. W czasie narodzin czułem się jak ten przeciągany drut właśnie. Najbardziej ucierpiała głowa. Jeżeli ktoś, kiedykolwiek, miał wrażenie, że łeb mu pęka, to niech wie, że ja doznałem uczucia odwrotnego! Dodatkowo fiutek w coś mi się zaplątał. Mało brakło, a urodziłbym się jako dziewczynka.

Zaraz po urodzeniu wpadłem w łapy położnej. Popatrzyła na mnie (to do niej należało przekrwione oko), skrzywiła się i rzekła:

- Panie doktorze, niech pan spojrzy…

Doktor pochylił się, uniósł okulary i w tym momencie odetkał mi się nos… Pierwsze co poczułem, to oddech ginekologa – położnika po 48-godzinnym dyżurze i niejednej lampce gruzińskiego koniaku.Nie muszę chyba dodawać, że cały czas darłem się jak nieboskie stworzenie?

- Niech się pani nie boi – powiedział lekarz do położnej – to na pewno człowiek… Proszę dać go matce…

Położono mnie na czymś miękkim i ciepłym i natychmiast poczułem znajome bicie serca… Wszystko zaczęło zmieniać się na lepsze. Po chwili natrafiłem ustami na coś… coś cudownego… Dopiero później dowiedziałem się, że to nazywa się cycuś, ale już wtedy zrozumiałem, że życie może być piękne!

 

***Naprawdę nosiłem się z takim zamiarem. Przeszło mi dopiero po obejrzeniu dwóch seriali: „Czterej pancerni i pies” oraz „Stawka większa niż życie”.