Jerzy Owsiak mi podpadł!

Nie przypuszczałem, że będę musiał powycierać sobie mordę nazwiskiem Jerzego Owsiaka. Taka potrzeba powstała z winy wyżej wymienionego. Otóż tenże wyżej wymieniony wypuścił z siebie Mr. Hyde’a i poszczuł go na Marylę Rodowicz!

Tym bardziej to irytujące, że podziwiam i szanuję Jerzego Owsiaka tylko odrobinkę mniej niż Marylę Rodowicz.

Owsiak chciał mieć Rodowiczkę na Przystanku Woodstock, a ona zignorowała jego wpis na Fb i, w dodatku, ogłosiła, że wystąpi na reżimowym Festiwalu w Opolu!

Bardzo to chyba ubodło Pana Jurka, bo powiedział: ”Pani Maryla bierze udział w czymś, czego ja nie akceptuję. To nie ma dla mnie nic wspólnego ze sztuką już teraz.Teraz to jest salon próżności, żeby się pokazać. Mam uczucie, że tam już rządzą tylko pieniądze – tam w tej chwili nie ma żadnej treści. Dla mnie to jest niestety klęska wszystkich artystów, którzy biorą w tym udział. Marylę Rodowicz bardzo ceniłem. Ostatnie niusy z nią są bardzo smutne, po prostu”. Szkoda, że nie dodał tradycyjnego „kurwa mać”!

Czyżby ego zaczynało przerastać? Mam nadzieję, że nie, dlatego proszę i apeluję:

Niech Pan pamięta o jednym i nie zapomina o drugim: Jacek Kurski przeminie, dobra zmiana zostanie zastąpiona przez inną zmianę (być może jeszcze lepszą), a pozostaną rzeczy, które powinny trwać do końca świata i jeden dzień dłużej. Między innymi Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy i Festiwal w Opolu też!

A piosenki Maryli Rodowicz będą mi towarzyszyły aż do mojego końca…

Normalny idzie do spowiedzi

Normalny, jako człowiek ludzki, został dzisiaj doprowadzony do wniosku, że jest istotą grzeszną. Pierwsza Pani zasugerowała mu, żeby oczyścił sumienie obciążone następującymi grzechami:

1 – Nadużycie soku jabłkowego – jeden raz (jeżeli ktoś nie uważa tego za grzech, to dodam, że sok wymieszany był z „Żubrówką”).

2 – Niesprzątanie kupy po Psicy – wiele razy.

3 – Oglądanie się za innymi dziewczynami podczas spaceru z Pierwszą Panią – jeden raz.

Ostatni grzech był najcięższy i doraźnie ukarany  zakazem opuszczania parafii, do czasu wielkanocnej spowiedzi właśnie. (Pierwsza Pani nie chciała zastępować Pana Boga, chciała się po ludzku zemścić). Kara była dotkliwa, bo Normalny miał interesy (cielesne, ale nie seksualne) w sąsiedniej parafii. Kontrola telefoniczna uniemożliwiała samowolkę.

Biedak udał się więc do kościoła i po chwili dowiedział się, jak to jest pomiędzy młotem i kowadłem.

Jako mieszkaniec Jasienicy należał do parafii, gdzie niegdysiejszym proboszczem był ksiądz Lemański. Do tej pory żył sobie w cieniu konfliktu Lemańskiego z biskupem Hoserem, ale dzisiaj konflikt ten wlazł w jego życie z buciorami.

Kościół okazał się zamknięty na cztery spusty. Na wierzejach wisiała kartka z informacją, że w trosce o dobro owieczek i bezpieczeństwo oddziałów specjalnych, świątynia z dniem 15.04.2014r. zaprzestała duszpasterstwa i, co za tym idzie, udzielania sakramentów. Czyli zamknięta do odwołania.

Normalny zamyślił się głęboko. Jakby się nie obrócił – dupa wystawiona na ciosy. Jeżeli pójdzie do innego kościoła – Pierwsza Pani urwie mu jaja za złamanie zakazu. Jeżeli nie pójdzie – groźba wiecznego potępienia…

Nagle rozmyślania zostały przerwane odgłosami awantury. Normalny dopiero teraz zauważył, że wokół kościoła snują się naładowane agresją grupy zwolenników i przeciwników Lemańskiego. „Oho” – pomyślał, kiedy agresja zaczęła ogniskować się na jego osobie  - „Tu i teraz nie dostanę rozgrzeszenia. Za chwilę, tu i teraz dostanę plaskacza. Albo i co gorszego”!

Uciekając do domu myślał. że gdyby miał obsesję to myślałby, że Lemański, Hoser i Pierwsza Pani zawiązali spisek przeciwko niemu.