Miasto potrzebne od zaraz!

Siedzieliśmy w salonie Mikołaja Miki łaknąc jak kania dżdżu. Nagle, jak grom z jasnego nieba, spadł na nas okrzyk:

- Opole wywaliło festiwal z Opola!!!

Wiadomość zdruzgotała nas na 10 minut. Pierwszy z szoku i niedowierzenia otrząsnął się Normalny.

- I co teraz? – zapytał.

- Nic. Podobno szukają innego miasta…

Mikołaj Mika zamyślił się głęboko, a po chwili twarz zajaśniała mu blaskiem natchnienia. Gestem nakazał ciszę i (nie wchodząc na drabinkę) przemówił:

- Szukanie innego miasta na opolski festiwal to durny pomysł. Każde polskie miasto (nawet Chicago) ma w sobie coś chujowego… Wyjście jest tylko jedno: TRZEBA ZBUDOWAĆ NOWE MIASTO!!!

Wszyscy oniemieliśmy z podziwu, a każdy myślał w duchu: „Ten to ma łeb”! Tymczasem Mikołaj kontynuował:

- Miasto trzeba zbudować od podstaw. Musi być koszerne, charakterne i niefelerne. Z ciepłą wodą w kranach i spłuczkach…

- A jak będzie nazywało się?

- Jarosław! – wyrwał się lizus Kolega Podśmiechujek.

- Miasto Jarosław już istnieje…

- To może Łuk Kurski?

- Za bardzo z Sowietami kojarzy się, ale kombinuj dalej Podśmiechujku. Ogłosimy konkurs na nazwę miasta. Kto wie? Może właśnie ty go wygrasz? A teraz do dzieła! Miasto zbudujemy nad rzeką, a jezioro będzie niedaleko… Jan Pietrzak napisze akt erekcyjny, kamień węgielny wmuruje…

- Jarosław! – znowu wyrwał się lizus Kolega Podśmiechujek.

- Tak jest! A zaprawy namiesza mu pan Andrzej… O matko! Ale mnie suszy…

- Biegnę po swoją piersiówkę! – Profesor Gender zerwał się i pobiegł.

- Ja idę pożyczyć na litrową flaszę żubrówki! – zadeklarował Normalny i też wyszedł.

- Tylko szybko wracajcie! – Krzyknął za nimi Mikołaj – Trzeba jeszcze pieśń skomponować… Ja w międzyczasie skoczę upłynnić dyżurny banknot stuzłotowy…

Boja i Kolega Podśmiechujek zatarli ręce.

Wkrótce pieśń była gotowa:

„Zbudujemy miasto klawe,
Zbudujemy taki gród,
W którym wszystko będzie prawe,
W którym czysty będzie brud!

W tym mieście festiwal będzie niczym miód!
Dziegciu tu nie doda żaden podły wróg!
Wszystkie festiwale przeniesiemy tu!
Niech żyje Pan Prezes! Łubu dubu du!!!”

Z kroniki parakryminalnej

Trzy fajne babeczki, Maryla R., Kayah ?. i Kasia N. nieparagrafowo (na razie) skonfliktowały się z prezesem telemisji publicznej Jackiem K. Kayah ?. została sprowokowana bezpośrednio, pozostałe – pośrednio.

Nie wiadomo o co chodzi, ale wiadomo, że nie o pieniądze (przynajmniej nie bezpośrednio). Podobno Jacek K. rzekomo (Jacek K. wypiera się) wycofał Kayah ?. z udziału w festiwalu w Opolu, bo Kayah ?. łazi tam gdzie nie powinna. Kasia N. wycofała się sama w ramach solidarności z Kayah ?.(znowu ta solidarność!). Maryla R. rozważa wycofanie się z festiwalu w ramach tego, że jest jej przykro.

Podobno Kayah ?. nagrabiła sobie nie tylko łażeniem na niekoszerne imprezy. Gwoździem do trumny był tekst jej piosenki, którego nie chciała zmienić. Prezes życzył sobie by słowa „Prawy do lewego, wypij kolego, przecież wiemy, nigdy nie ma tego złego” zastąpiły inne: „Prawy do lewaka: kawał żeś łajdaka, w pierdlu zgnić powinna łajza wredna taka”!

My wiemy jedno: festiwal w Opolu bez Maryli Rodowicz będzie do dupy. Chyba, że wystąpi Jacek K. i zaśpiewa:

„Sprawnie Jacek w tivi rządzi,
Już wyleciał, kto pobłądził!
Hejże hej, hejże ha,
Jacek świetny program da.
Hejże hej, hejże ha,
Niech rządzenie Jacka trwa”!