Częściowo Święty Bal Charytatywny

Wydarzenie odbędzie się 1 listopada, a rozpoczęło się już wczoraj. Jest luźno związane ze świętem Wszystkich Świętych. Mocniej nie dało się związać, bo proboszcz odmówił  udziału. Nie pomogło nawet wstawiennictwo Dobrej Kobiety (chociaż jest ona szczytowym osiągnięciem wielowiekowego ewolucjonizmu parafialnego). Na szczęście będzie jednak nie całkiem świecko – Brat Ladaco obiecał, że pokropi wszystkich, kiedy nadejdzie odpowiedni czas.

Zapisywać się nie trzeba, wystarczy przyjść. Każdy Gość (niezależnie od płci) zobowiązany jest przynieść dobro, które (roboczo) nazwaliśmy „Możliwości+”. Czyli tyle ile zdoła wypić plus dwie flaszki.

Bal otworzy występ Dobrej Kobiety. Jest ona bardzo rozczarowana swoim Niedobrym Mężem. Zaśpiewa więc (pięknym głosem bogobojnego Andrzeja Rosiewicza) piosenkę o księciu z bajki „Dla ciebie wszystko”. Oto tekst:

Pytasz mnie, czy nadeszła już rencina?
Mówisz mi, że nie mogę w kulki grać.
Teraz już nie wystarczy dziesięcina,
Teraz już znacznie więcej trzeba dać!

Może wziąć kredyt w jakimś parabanku?
Może spieniężyć działkę mą na wsi?
Niechaj Twój głos, gdy zabrzmi o poranku,
Natchnienie ześle i podsunie pomysł mi!

Dzisiaj lewactwo jadem w Ojca pluje,
Zdradzieckie mordy ateistów kłapią wciąż.
A w domu moim też mnie denerwuje
Mój odstawiony już od łoża podły mąż!

Mówisz mi, że musimy składać dary.
Mówisz mi. że bez darów wygra czart!
Ja to wiem, nie żałuję więc ofiary,
Bo Ty jesteś, drogi Ojcze, Ojciec – Smart!

 

Tyle mamy zaplanowane. Potem idziemy na żywioł!

 

PS. Dochód z balu przeznaczymy na kolejny Bal Charytatywny. Będzie on Częściowo Patriotyczny…

Krótka rozprawa o wierze i niewierze

WYSTĘPUJĄ:

STACJONARNIE:

- Zbiorowy podmiot liryczny: My

- Persona non grata: Strażnik Miejski

- VIP (Very Important Person): Nie tym razem

- VIP (Tanie Piwo): W ilości niewystarczającej

ZAOCZNIE:

- Teiści: Niezależnie od wyznania

- Ateiści: Niezależnie od bezwyznania

TREŚĆ ROZPRAWY:

Ateista jest i nie jest. Jest niewierzący i nie jest wierzący. Teista wprost przeciwnie. Nie jest i jest. Nie jest niewierzący i jest wierzący…

SKĄD W TYM WSZYSTKIM STRAŻNIK MIEJSKI?:

Przylazł, dziad jeden, i chciał nas mandatami pokarać. A wielki był jak góra! Musieliśmy spier…

ZAKOŃCZENIE:

Jeszcze nie zakończyło się…

POST SCRIPTUM:

Samo oglądanie nie pozwala stwierdzić kto jest kim (pod względem niematerialnym). Trzeba poczekać aż dana osoba buzię otworzy albo czynić zacznie…

POST SCRIPTUM NUMER DWA:

My wyznajemy niepewną świecką religię, która zawiera w sobie różne elementy. Nie wiemy jak to się ma w stosunku do czegokolwiek, bo nie zdążyliśmy (przez nałaźliwego Strażnika Miejskiego) rozkminić tematu w rozprawie…

Dzieje się, oj dzieje!

Królowa nauk dorobiła się nowego pojęcia: liczby prze(niedo)szacowane.Konkretnie są dwie takie liczby: liczba uczestników manifestacji KOD i liczba oglądaczy Wiadomości w TVP1. Chodzą słuchy, że jeżeli ktoś chce poznać prawdziwą wartość tych liczb, to musi zajrzeć do ksiąg Pana Prezesa. W czarnej księdze spisani są uczestnicy manifestacji KOD, a w białej – oglądacze TVP.

PO i PSL (za pośrednictwem swoich premierów i ministrów) sprzeniewierzyli 340 miliardów polskich zetów. Uczynili to uczynkiem i zaniedbaniem. Aferę ujawnili obecnie rządzący, a uczynili to mową. Szkoda, że żadna ze stron nie próbuje uczynić czegokolwiek przy pomocy myśli (myśli sensownej, a nie grzesznej, oczywiście).

Wygląda na to, że przebrzmiały rząd naprawdę wysprzątał narodową skarbonkę. Świadczy o tym fakt, że biedna Pani Premier nie ma z czego rzucić na tacę!

Teraz coś chwalebnego. Świątynia Ojca Rydzyka jest już gotowa do użytku. Wkrótce odbędzie się uroczyste otwarcie. Spodziewane są tłumy gości. Niestety, w świątyni wystarczy miejsca tylko dla biskupów i kapłanów. Pozostali wierni, o ile przyniosą krzesła i parasole, będą mogli posiedzieć sobie na zewnątrz. Acha, powinni też przygotować hojne datki, bo kasa ciągle jest potrzebna!

We Wrocławiu narodził się nowy świecki konflikt. Konflikt studencko – wroni. Racja moralna jest po stronie wron, a studentów usprawiedliwia desperacja. Głodny student na każde drzewo się wdrapie i każde gniazdo spenetruje. Matki - wrony też sroce spod ogona nie wypadły, więc bijatyki są na porządku dziennym. Rząd ma dylemat: program 500+ rozciągnąć na studentów, czy na wrony? A może na Szpaka, bo ładnie śpiewa?

Brazylijska Pani Prezydent została oficjalnie zawieszona w obowiązkach. Oczywiście, jest to wewnętrzna sprawa Brazylijczyków, ale widać tu problem dotyczący całego świata. Dlaczego, jeżeli już ktoś kogoś zawiesza, to zawiesza go akurat w obowiązkach? Nie lepiej zawiesić delikwenta w przywilejach? Niech delikwent ma jakieś obowiązki, bo inaczej rozpuści się jak dziadowski bicz!

Myśliwce brytyjskich Królewskich Sił Powietrznych przechwyciły, nad Bałtykiem, trzy rosyjskie wojskowe samoloty transportowe. Ruskie transportowce, podobno, przewoziły stonkę ziemniaczaną.  Stonka miała być rozsypana na kartofliskach państw bałtyckich. Kolejny szatański plan Putina. Wiadomo, że stonka jest niegłupim bydlęciem, więc rozłaziłaby się na zachód, a nie na wschód. I na pewno ominęłaby Obwód Kaliningradzki! Tak oto historia zatoczyła koło. Brytyjscy lotnicy ocalili Polskę, podobnie jak niegdyś polscy lotnicy uratowali Wielką Brytanię!

Na koniec coś optymistycznego. Niejaki Czesław (nie Jan Krzysztof) Bielecki powiedział, że wkrótce wszyscy zginiemy. Na szczęście pozostawił nam wybór. Możemy zginąć (jako niewolnicy) klęcząc, lub możemy zginąć (na stojąco) walcząc. Naprawdę jest z czego wybierać!

No…

Szopka Przedkatolicka

Rzecz dzieje się w świetlicy domostwa księcia Polan Mieszka I. Jest rok jeszcze nie pański 995 (niektóre, mniej wiarygodne źródła twierdzą, że 965). Damy i dworzanie oddają się grze towarzyskiej. Ubrani są trochę już niekompletnie. Błazen Żałoba szykuje się do zakręcenia butelką

BŁAZEN ŻAŁOBA (puszcza w ruch butelkę i recytuje): Czyś jest biedna, czy bogata, ściągaj majty, srata-tata!

Nagle drzwi do świetlicy otwierają się gwałtownie i w progu staje książę Mieszko I, a za nim grupa sponiewieranych rycerzy

MIESZKO I (wściekle): Bitwa przegrana! Wieleci  znowu nam tyłki skopali!

Przerażone damy łapią się za biusty, a dworzanie krztuszą napitkami

NAŁOŻNICA I (przeraźliwie): Jezusmaria!!!… (zamiera na chwilę)… znaczy się…Trygławswaróg!!! Ach, słabo mi… aaaaaaaaach… (mdleje na wszelki wypadek)

MARSZAŁEK KOPRYWA: Masakra jakaś z tymi Wieletami. Przecież to małe plemię jest. A co będzie jak Niemcy przyjdą? Niemców jest jak piasku w moich drogach moczowych!

MIESZKO I (z nadzieją w głosie): Może nie przyjdą?

MARSZAŁEK KOPRYWA: Przyjdą na pewno, bo ciasno im u siebie!

NAŁOŻNICA II (przeraźliwie): Jezusmaria!!!… (zamiera na chwilę)… znaczy się… Trygławswaróg!!! Niemcy przyjdą?! Przecież to geje są! Mężów naszych pogwałcą! Ach, słabo mi… aaaaaaaaach… (mdleje na wszelki wypadek)

MARSZAŁEK KOPRYWA: Na wschodzie, na razie, spokój, bo Ruskich jeszcze nie ma…

NAŁOŻNICA III (opryskliwie): Nie ma jeszcze Ruskich?! Cholera, co za parszywe tysiąclecie… Idę przypudrować nosek! (wychodzi)

MARSZAŁEK KOPRYWA: Za to, od południa Czesi napierają. Ten ich władca, Bolesław Srogi, to wcale nie jest zabawny…

MIESZKO I (łapie się za głowę): Księstwo moje w ruinie… Wieleci, Czesi i Niemcy napierają… Niech nas Trygław i Swaróg mają w opiece!

KAPŁAN KŁOBUCZEK: Nie masz co liczyć na opiekę, książę. Trygławowi zbrzydły nasze ryby słone i cuchnące. Wspiera teraz Pomorzan. Swaróg też odszedł. Został po nim tylko list na korze brzozowej. (wyciąga list i czyta) „Wasze ofiary są żałosne. Miód słabowity, denary koślawe, a w Kijowie mają okowitę o niebo lepszą! Odchodzę na wschód i nie wiem czy wrócę”…

MIESZKO I (z nadzieją w głosie): A Perkun?

KAPŁAN KŁOBUCZEK (macha ręką): Perkun jest do niczego. Potrafi tylko wiatry zsyłać. (natęża się i demonstruje wiatr zesłany przez Perkuna) Prrrrrrrrrrr!…

MIESZKO I (z rozpaczą w głosie): To już nawet religii nie mamy?!

NAŁOŻNICE IV, V, VI, VII (chórem): My jeszcze mamy religię! Ciągle wierzymy w Kupałę! Idziemy, bo mamy coś ważnego do załatwienia. (wychodzą)

MIESZKO I (desperacko): Co czynić?

WRÓŻ KOGUT Z KÓRNIKA ( z patosem): Co czynić? Polskę Ci czynić wypada! Będziemy przedmurzem chrześcijaństwa!

MIESZKO I: A nie lepiej uciec do Ameryki?

UCZONY MĄŻ BOJAN: To się nie uda! Cholera wie, gdzie ta Ameryka. W oceanie się potopimy…

WRÓŻ KOGUT Z KÓRNIKA: Nie ma innego wyjścia. Polska ma powstać tu i teraz!

MIESZKO I (z rezygnacją w głosie): No dobra. Robimy Polskę! Ale jak? A Wieleci i Czesi? Oni nas zgniotą!

WRÓŻ KOGUT Z KÓRNIKA: Z Czechami zawrzemy sojusz. Musisz tylko pojąć za żonę księżniczkę Dobrawę. Może nie jest to Helenka Vondrackova, ale nie wybrzydzaj… W przyszłości ożenisz się z Niemką, to będzie dopiero hardcore… Dobrawa jest moherową katoliczką. Oczekuje, że ty też ochrzcisz się na katolika. Akurat w religii mamy wakat, więc…

MIESZKO I: A co robi katolik?

WRÓŻ KOGUT Z KURNIKA: Wyrzeka się aborcji, antykoncepcji, in vitro, ideologii gender i, zdaje się, że szatana też. Poza tym, odprawia nałożnice i słucha jak msze odprawiają…

MIESZKO I: Odprawia nałożnice? Eeeeee… Może lepiej na islam przejdziemy? Wyprzedzimy Europę Zachodnią o jakieś 1050 lat!

BŁAZEN ŻAŁOBA: Broń Boże!!!… znaczy się… Broń Trygław!!!… chociaż właściwie, teraz już można Broń Boże!!! Islam alkoholu zabrania!

MIESZKO I: Alkoholu zabrania? To już wolę nałożnice odprawić! Chodźmy się chrzcić… Ale co na to moi poddani powiedzą?

WRÓŻ KOGUT Z KÓRNIKA: A co cię poddani obchodzą? Wiesz co zrobią potomkowie twoich poddanych? Na banknocie 10-ciozłotowym cię umieszczą!

MIESZKO I (zbulwersowany): Cooooo?! Na dyszce? Przecież za dyszkę nawet najtańszego 0,2 nie da się kupić! O chłystki niewdzięczne! Wołajcie skrybę!

Po chwili do świetlicy wchodzi skryba. Rozkłada pergamin, patrzy pod światło na gęsie pióro, zagląda do słoiczka z inkaustem.

SKRYBA: Nie mogę pisać. Inkaust się zesechł… Może okowity doleję?

UCZONY MĄŻ BOJAN: Zwariowałeś, gamoniu? Do inkaustu moczu się dolewa. Do szkoły nie chodziłeś? Chce się komu sikać?

Błazen Żałoba dosikuje do inkaustu.

MIESZKO I: Pisz, skrybo! Tytuł: „Dagome iudex” A dalej co następuje: „Wielce Szanowny Papieżu Świętobliwy! Ja, Mieszko Pierwszy, daję Ci mój kraj wraz z przyległościami, w posiadanie wieczyste. Nie teraz wszakże, lecz dopiero jak ducha wyzionę. Świętopietrze też Ci będziemy płacić, bo chociaż nasze denary koślawe, to chyba nie pogardzisz nimi? Przysyłaj, a żywo, hierarchów i konkordat, bo z utęsknieniem czekamy”!

CHÓR (zwodzi jęcząco): O, biedne prosiątko – Znamy twoją dolę – Skończysz z jabłkiem w ryjku – Na biskupim stole! (10x)

 

P.S. To nie jest szopka polityczna!

 

Z pamiętnika Dobrej Kobiety

Brrrrrr… Dzisiaj otarłam się o islam i ciągle się wzdrygam na samo wspomnienie. Chociaż kwiat mojego wieku jest już mocno rozkwitnięty, to nigdy jeszcze nie widziałam takiej Gomory. A było tak:

Zaraz po mszy miałyśmy zebranie naszego Kółka Parafialnego. Najpierw utemperowałam wybujałe ambicje Genowefy i przeforsowałam moją koncepcję ułożenia kwiatów wokół ołtarza. Później ustaliłam, kto ma prać księżowskie gacie, a kto ornaty. Jeszcze później nastał czas relaksu.

Pani Lusia zaprosiła mnie na kawę. Powiedziała, że jej męża nie ma w domu, więc spokojnie sobie pogadamy. Usiadłyśmy w przytulnej, sterylnie czystej kuchni i właśnie chciałam pochwalić gospodynię, że dobrze nauczyła męża sprzątać, kiedy islamski wstrząs nie pozwolił mi na to.

Pani Lusia myliła się. Jej mąż nie tylko był w domu, ale jeszcze okazał się islamistą!

Nie wyglądał na islamistę. W telewizji widziałam, że islamiści są młodzi, przystojni i ładnie ubrani. Ten tu, nie spełniał żadnego z tych warunków. Z gaci wylewało mu się spore brzuszysko, ale nie do końca zakrywało żółtawą plamę w kroczu. Nad brzuchem opinał go siatkowaty podkoszulek, tak że kłaki, gęsto porastające zapadłą klatkę piersiową i plecy, były doskonale widoczne. Za to czaszka świeciła niemal idealną łysiną. Pomimo łysiny, widać było, że czoło osobnika jest niskie.

To, że osobnik jest islamistą, zrozumiałam dopiero gdy się odezwał:

- Mnie też zrób kawę i ukrój kawałek tego placka migdałowego… ale nie z kraja, tylko ze środka!

Zgroza! Gdyby mój mąż wyjechał z takim tekstem… No nie, nawet nie potrafię sobie tego wyobrazić. Najgorsze, że pani Lusia bez ociągania wykonała polecenie i zrobiła to w sposób, który świadczy, że ma wprawę w wykonywaniu poleceń…

Muszę kończyć. Radio Maryja nawołuje do modlitwy. Gdzieś w sąsiedztwie nawołuje też muezin, ale póki co, na szczęście, Radio Maryja robi to głośniej!

No nie ma lekko

Siedzieliśmy sobie, jak zwykle, w salonie Mikołaja Miki. Łaknęliśmy trochę jak kania dżdżu i dzięki temu pojawiło się pytanie, że się tak wyrażę, fundamentalne:

DLACZEGO CODZIENNIE RANO MUSIMY ŁAKNĄĆ JAK KANIA DŻDŻU?

Pytanie trudne (jak wszystkie pytania egzystencjalne), ale w naszym gronie nie tylko kace – giganty występują. Nie brakuje również gigantów, jeżeli chodzi o pomyślunek, dlatego udzielenie odpowiedzi okazało się prostsze niż świński ogonek.

Chociaż bojanizm jest religią niestarą, to pomimo swojego wręcz niemowlęcego wieku, doczekał się już prześladowców. No cóż, na tym świecie kłamstwa i lęku, takie małe prawdy ziarenko (jak my) jest nieustannie i w perfidny sposób podsuszane. Wraże siły dbają żeby ziarenko nie wykiełkowało i nie wydało owoców, które mogłyby zepchnąć odwieczne zło na margines.

Nie jesteśmy szowinistami i dlatego żałujemy, że główna siła sprawcza odwiecznego zła jest rodzaju żeńskiego. A imię jej – Akcyza. Akcyza jest francą podłą, wredną, złośliwą i, nie bójmy się tego słowa, złodziejską. Pomaga jej VAT. Typ tak samo złodziejski i jeszcze bardziej wszechobecny.

Te dwa plugawe zjawiska, umieszczone (przez odwieczne zło) w polskim systemie podatkowym powodują, że dopływ życiowych sił witalnych do organizmów bojanistycznych jest skutecznie ograniczony. A przecież powszechnie wiadomo, że piękno duszy trzeba nieustannie podlewać i okadzać dymem półszlachetnym.

Nawet prof. Gender nie lubi Akcyzy i VAT-u, chociaż, jako były poddany brzydkiej królowej, szacunek dla prawa (także podatkowego) wyssał z mlekiem matki.

Jesteśmy bezradni. Bojanizm skupia osoby pokój miłujące. Nie potrafimy walczyć tak, jak potrafią wyznawcy innych religii. Rodzi się pytanie, tym razem dramatyczne:

CZYŻ KIEDYKOLWIEK DANE NAM BĘDZIE WYKIEŁKOWAĆ I UROSNĄĆ?

 

A swoją drogą, takie brzydkie wyrazy jak Akcyza i Vat, doskonale nadawałyby się na imiona premier i premierów Rzeczypospolitej. Czyż nie pasują znakomicie: Akcyza Kopacz, Akcyza Szydło, czy Vat Kaczyński? Myślę, że dzięki temu prestiż Polski wzrósłby niebotycznie!

 

Uchodźcy są już u nas

W salonie Mikołaja Miki miało się ku wieczorowi. Zebraliśmy się tam wszyscy, bo problem uchodźców stał się palący. Papież od katolicyzmu już dawno zabrał głos w tej sprawie, a Boja od bojanizmu do tej pory ani be, ani me, ani kukuryku.

Mikołaj Mika opróżnił pucharek i rzekł:

- Gadaj Boja! Jak Europa ma sobie poradzić z problemem uchodźców?

Zanim Boja przełknął to, co akurat przełykał, w drzwiach salonu stanęło dwóch, nomen omen, uchodźców.

- O w mordę! - przeżegnał się Kolega Podśmiechujek – A słowo ciałem się stało…

Wyglądali trochę dziwnie. Nie mieli wypasionych smartfonów, ale za to ubrani byli w białe, powłóczyste szaty z długimi rękawami. Rękawy te były okręcone wokół tułowia i na plecach zawiązane na podwójny węzeł. Przybysze byli chyba nawet bardziej zaskoczeni niż my. Salon Mikołaja Miki nie grzeszył posiadaniem stolarki okiennej i drzwiowej, a sam Mikołaj akurat zastosował maść na porost włosów i głowę miał owiniętą ręcznikiem.

-Cholera! – odezwał się jeden z uchodźców – Chyba doszliśmy do Państwa Islamskiego. Ten tu wygląda jak jakiś Bin Laden… Zaraz nas przechrzczą na islam…

Pierwszy zareagował prof. Gender:

- Ależ ten język arabski do polskiego jest podobny! Nic dziwnego, że Angole sądzą, że Polska w Azji leży… Skąd przybywacie, bracia? Z Syrii, z Iraku, czy może z Afganistanu?

- My z Tworek uciekamy…

Nawet prof. Gender nie słyszał o takim państwie arabskim. Na szczęście, pewność siebie odzyskał Mikołaj Mika. Machnął lekceważąco ręką i głośno powiedział do wszystkich:

- Wszystko jedno. Tworki czy nie Tworki. Skoro trwa tam wojna, to udzielamy wam azylu. Siadajcie przy naszym ognisku i posilcie się…

Następnie szepnął do Profesora:

- Nie mów im, że to salceson, powiedz, że to baranina…

I znowu głośno do Boi:

- Boja, rzeknij coś ekumenicznego!

Boja zastanowił się chwilę i wyrzekł słowa, które przyszłe pokolenia zapiszą złotymi zgłoskami:

- Napijmy się! Raz na powitanie, dwa razy na pojednanie, a później na zdrowie!

Uchodźcy nie zgłosili sprzeciwu.

Kiedy rozplątaliśmy im rękawy, a oni, po krótkich poszukiwaniach, odnaleźli swoje ręce, to okazało się, że nieźle potrafią za kołnierz nie wylewać. I jeszcze jedno się okazało – nie taki diabeł straszny jak go malują. Nasi (śmiało już tak możemy powiedzieć!) uchodźcy są w porządku. Jeden ma na imię Jarek i jest Mojżeszem, a drugi, o imieniu Antek, jego bratem Aaronem.

A losy ich są bardzo pokręcone…

 

 

Szczerość to moje drugie imię!

Ruda Blondynka doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że mój blog jest mocno niedoceniany. Będąc osobą szlachetną postanowiła temu zaradzić i nominowała Kroniki Mikołaja Miki do nagrody LBA. Do nominacji dołączyła 11 trudnych, kontrowersyjnych i, jak sama się wyraziła, wrednych pytań. I bardzo dobrze! Odpowiedzi na te pytania wykażą, bez cienia wątpliwości, że moja dusza jest kryształowo czysta. Zatem do dzieła!

1.- Skąd pomysł na taki nick blogowy?

W dniu, w którym postanowiłem pisać bloga, trochę mną huśtało i czułem się niczym boja na wzburzonych wodach. Oczywiście, nic tego dnia nie napisałem, bo klawisze na klawiaturze troiły mi się w oczach.

2.- Gdzie poznałeś swoją pierwszą miłość?

W tym sęk, że nie miałem szans na poznanie mojej pierwszej miłości. Obiekt westchnień znajdował się na karcie do gry. Z jednej strony był walet karo, a z drugiej zdjęcie dziewczyny. I wcale nie była całkiem goła, ale za to jakże w moim typie!

3.- Kiedy ostatnio i komu powiedziałeś „kocham cię”?

Całkiem niedawno. To był niedzielny poranek (taki po sobotniej imprezce), a piękne te słowa usłyszał szwagier, który wpadł akurat z browarem…

4.- Kogo (nie co) zabrałbyś w podróż dookoła świata?

Podejrzewam, że poseł Adam Hofman byłby dobrym kompanem (ten to potrafi zabawić się w podróży!!). Natomiast odpada Wojciech Cejrowski, bo on ciągle popija taką jakąś ohydną herbatę…

5.- Gdybyś wygrał konkurs na najbardziej sympatycznego blogera, jakimi słowami byś podziękował za uznanie?

Najpierw udałbym zaskoczenie, później, ocierając łzy szczęścia, rozmazałbym makijaż i wreszcie udałoby mi się wydukać głosem łamiącym się ze wzruszenia: „W pierwszej kolejności dziękuję swojemu katechecie za to, że nie dostarczył mi traumatycznych przeżyć… Chciałbym również podziękować tym, którzy na mnie głosowali, ale nie mogę… bo wszystkie SMS-y kupiłem na Allegro… Dodam jeszcze, że marzę o pokoju na świecie, a w przyszłości chciałbym pomagać dzieciom, zwierzętom i uchodźcom”…

6.- Czy byłbyś zdolny do tego aby z dnia na dzień porzucić pisanie bloga?

Gdyby od tego zależał pokój na świecie, to może bym się poświęcił?

7.- Co uważasz za swoją największą porażkę życiową, a co za największy sukces?

Gdybym był kłótliwy, to upierałbym się, że w tym pytaniu zawarte są dwa pytania. No, ale niech tam… Największy sukces? Założyłem się z jednym takim, że wypiję pół litra wódki z nierozpieczętowanej butelki i zakład wygrałem! A porażka? Jeden taki okazał się zwykłym oszustem bez honoru i nie dostałem wygranej…

8.- Gdybyś miał do wyboru karierę polityczną, prawniczą, wokalisty rockowego czy celebryty, to na co byś się zdecydował?

Posiadając szerokie horyzonty i rozliczne talenta, mógłbym spokojnie przodować we wszystkich tych dziedzinach. Jednakowoż mam zamiar dostać się, w przyszłości, do Nieba, więc chwilowo poleżę sobie (niekoniecznie sam) pod gruszą…

9.- Masz na zbyciu milion złotych – komu byś je przekazał? 

Tyle jest dzieł, które są godne wspomożenia: radio Maryja, telewizja Trwam, gazeta (zapomniałem tytułu), jakaś nowa świątynia… Ech! Milion to za mało, potrzebny miliard co najmniej…

10.- Jaki masz stosunek do emigrantów, którzy zalewają Europę?

Emigranci zalewający Europę to problem jest. Na szczęście (w nieszczęściu) mnie ten problem nie dotyczy. Mieszkam w jednym z tych najuboższych zakątków Rzeczypospolitej i u nas emigranta nawet ze świecą nie znajdziesz… Może i kiedyś zjawił się jakiś, ale podejrzewam, że najwyżej dwa dni pobył i zaraz uszedł… Nawet emigrant może wpaść z deszczu pod rynnę…

11.- Gdybyś mógł wybrać swoją drugą połówkę  spośród Włoszek, Japonek, Amerykanek, Francuzek, Skandynawek, Arabek, ludności afrykańskiej – na jaką narodowość (nację) by padło i dlaczego?

W marzeniach sennych miałem już okoliczność z przedstawicielkami tych nacji. W jednym śnie, to nawet ze wszystkimi naraz. Tak się składa, że w czasie snu znacznie skuteczniej przedsiębiorę… A w realu? Cóż, obecnie najważniejsze jest, by miała dobry charakter…

I to by było na tyle…

 

 

 

Katechizm Bojanisty wg. prof. Gendera

UWAGA!! Katechizm nie zawiera rzeczy upierdliwych!

1.Bojanizm jest religią świecką.

1a. Kij lub marchewka czeka Cię już w TYM życiu.

2. Świętych ci u nas nie uświadczysz.

2a. Motyk i kutafonów też nie.

3. Antybojanistów na razie nie ma.

3a. Jak się pojawią to będziemy się ukrywać.

4. Wszyscy bojaniści są równi.

4a. Oprócz kilku osób (na razie kilku, bo takich osób może być w przyszłości więcej).

5. Bęźwa jedli, bęźwa pili, bęźwa się weselili.

5a. W tym roku i w latach następnych.

6. Boja głupi nie jest, ani nie ma wszy.

7. Zresztą wszystko jedno. Zrozumiesz kiedy poznasz bojanizm pełzający.

8. Suchość w ustach to przykre uczucie.

8a. Zwłaszcza gdy reszta ciała jest wilgotna nieświeżo.

P.S. To chyba jest dopiero pierwszy rozdział Katechizmu. Albo może preambuła?

 

Bojanizm w natarciu

Boja umoczył palec w keczupie pikantnym i napisał bezbłędnie na ścianie:

I. Ja jestem Boja Twój, ale nie ja zakorzeniłem Cię pomiędzy Odrą a Bugiem.

II. Nie możesz mieć Bojów cudzych przede Mną, ale możesz dar schłodzony postawić przede Mną.

III. Upały potrwają do końca sierpnia, ale nie jest to ani Moja zasługa, ani Moja wina.

IV. Prawdopodobnie trzy litry piwa zawierają w sobie trzy litry wody. Jednak, dla pewności, warto wypić cztery litry piwa dziennie.