Z pamiętnika Dobrej Kobiety

Tak sobie pomyślałam z samego rana… Może Owsiak ma rację? Może warto spróbować seksu? Poczuć motyle w brzuchu? Zwłaszcza te motyle mnie kręcą… Proboszcz mówił kiedyś, że tylko antykoncepcja jest grzechem i że samą koncepcję można uprawiać, byle nie w cudzym łożu…

Ja swoje łoże mam. Przywołałam męża i powiedziałam stanowczo:

- Słuchaj no! Dzisiaj wieczorem uprawimy trochę seksu. Tylko sobie nie myśl za dużo!

Chyba go zaskoczyłam, bo najpierw skamieniał, a później zapytał głupio:

- A w jakim trybie?

- W trybie małżeńskim, idioto!

Wieczorem czekałam na niego bez majtek. Wrócił. wykąpał się i całkiem goły wszedł do sypialni. Tym razem on mnie zaskoczył.

- Dlaczego on jest większy niż zwykle? – zapytałam – Stosujesz jakieś maści na wydłużenie?

- Nie, kochanie. Po prostu jestem podniecony. Stanął mi…

A to świnia! Zerwał kołdrę, zwalił się na mnie całym ciężarem, rozchylił mi nogi i… Nie ze mną te numery!

- Co ty wyrabiasz? – niedelikatnie zepchnęłam go z siebie (ma się tą krzepę!) – Gdzie go wpychasz?

- No do kuciapki…

- Zwariowałeś? Ja chcę motyli! Gdzie motyle?!

- Kochanie, motyle to tylko taka przenośnia…

- Przenośnia? Przenośnia?! O wy szowinistyczne świnie! Won z mojej sypialni! A tego drąga to możesz sobie wsadzić w… Wiesz gdzie?

- A mogę w twoją?

Normalnie szału dostałam. Ta zniewaga krwi wymaga! Użyłam kryształu przywiezionego z ZSRR.

Kiedy tak patrzyłam jak leży cały zakrwawiony, nagle poczułam motyle w brzuchu! Nie powiem, całkiem przyjemne uczucie… Szkoda tylko, że radziecki kryształ poszedł w drobny mak… Trudno, następnym razem będę miała zwykły słoik pod ręką…

Szkoła Jarczarów powstanie

Dotarły do nas informacje dotyczące starań na rzecz zwiększenia naszego krajowego bezpieczeństwa w życiu doczesnym. Ojcem pomysłu jest wiadomo kto, a celem – rozgonienie czarnych chmur znad Rzeczpospolitej.

W dawnej Turcji fundamentem państwa byli janczarowie. W obecnej Polsce fundamentem staną się Jarczarowie.

Wkrótce powstanie Szkoła Jarczarów. Kandydaci skoszarowani zostaną w koszarach, gdzie zahartują się fizycznie. Do głów nakładzie się im prawdy rozmaitej i wiedzy prawdziwej. Dobrze zostaną wyszkoleni ideologicznie i religijnie. Przystosują się do zimna i gorąca znoszenia. Nauczą się nosić ciężary, rąbać drwa i kopać ziemię. No i sztuki walki posiądą wszelakie. Zwłaszcza sztukę walki z kim trzeba. Szkoła będzie koedukacyjna, a seks zakazany.

Absolwenci, pod światłym dowództwem, dokonają rzeczy wielkich. Leworęczni działać będą na lewym skrzydle, praworęczni na prawym skrzydle, a oburęczni w środku. Z tyłu będzie tak samo, tylko odwrotnie.

Szkołą powinna pokierować osoba, która jest jak faraon, jak król i jak doktor (Murek) jednocześnie. Może Jerzy Zelnik? Bardzo pasuje światopoglądowo!

Już gotowy jest hymn szkoły:

1. Nie dam się zwieść, bo moja rzecz

Pełnić powinność czujnika!

Lewactwo won, poganie precz,

Także ateizm niech znika!

 

Ref. Zawsze niech są wartości,

Niechaj się Unia złości.

Zawsze niech PIS triumfuje,

Reszta to zwykłe chu…

Smutna piosenka parapornograficzna

1. To był nadzwyczaj mały fiut,

Ledwo wystawał spośród jaj.

Głową nie przebił moich wrót,

Zaledwie musnął muszli skraj.

2. Większy nie będziesz? – pytam go

- Czekam gotowa byś się wbił,

Byś głową stuknął w moje dno,

Powahadłował w przód i w tył!

 

Ref. Nie czułam ciebie tyle lat,

Bawić się sama nie chcę już!

Bo na mnie też potrzebny bat,

Który postrząsa ze mnie kurz.

Lecz nie tym razem, próżny trud!

Pan twój nie wbije mnie na pal,

Bo nie pomoże nawet cud,

Gdy pod slipkami ledwie cal.

 

3. Więc jeśliś taki mały kiep,

Znikaj z historii mojej kart!

Ja w internecie znajdę sklep,

Zamówię sobie PenisSmart!

Rozmyślania Męża Dobrej Kobiety

…cholera, ale się zagotował… rosół powinien mrygać… niech jej na zdrowie pójdzie… dobrze jest i lepiej być nie musi… jestem szczęściarzem, a szczęście moje… kochane szczęście moje… chociaż niezasłużone jest… naprawdę przechodzi ludzkie pojęcie… ale gorący… szczęście moje… „a na imię ma właśnie Aldona”… Szlachetna… cudowna… jedyna… wspaniała… czemu ta noga tak wypływa?… Kocha mnie… ja ją kocham i uwielbiam… czego mi więcej trzeba… może pieprzu?… nie, będzie za ostry… zakicha się przy jedzeniu…

…muszę pomyśleć o prezencie… co by ją ucieszyło?… kucharek… dodam ze dwie szczypty… jakaś broszka gustowna… modne ostatnio są… nie było łatwo ją zdobyć… marchewka też jeszcze twarda… dobrze, że Kolegę Podśmiechujka do wojska wtedy wzięli… za remizą ją pocałowałem… powiedziała… wystarczy, bo się rozchamuli… powiedziała „a ożenisz się ze mną”?… marzenie się spełniło… teraz oskrobię ziemniaki…

…ależ ona dba o mnie… kurwa, ale ten nóż ostry… śluby czystości złożyła… w mojej intencji złożyła… żebym nie cudzołożył… wystarczy?.. chyba że… trzeba zapytać…

- Kochanie! Zaprosiłaś proboszcza na obiad?

- …?!

- Nie wiem ile ziemniaków nastrugać…

-…!

- A wikarego?

- …!!!

- Dobrze już, dobrze…

…trochę szkoda… kiedy oni przychodzą, to taka wesolutka jest… szczebiocze… mięsko już chyba dochodzi… gdzież tam bym cudzołożył… nieźle indyczek pachnie, ale … kaczka za mną chodzi… szkoda, że nie pozwala upiec… w łóżku Skarbusi jest najlepiej… jak ona potrafi w ucho chrapnąć znienacka… byle nie przesolić… ogórki muszą być chrupiące… cudnie z nią spać, chociaż kopie trochę… nad ranem się odkryła… i koszula jej się zrolowała aż nad pępek… napatrzyłem się jak szpak w piz… przeterminowana śmietana… dobrze, że nie zauważyła… jak nic, spowiedź i pokuta by mnie nie minęła… no, na szczęście jest też świeża…

…prawie wszystko gotowe… gdzie mam ten liścik… pięknie to wszystko napisała… już tytuł mnie rozczulił… „ZAPAMIĘTAJ SE ŁAJDAKU”!… pewnie, że zapamiętam… na pamięć się nauczę…

„JAM JEST ŻONA TWOJA, KTÓRA ŻAŁUJE, ŻE WYSZŁA ZA TAKIEGO GNOJA”!

…poświęciła się dla mnie… moja boska…

1. NIE BĘDZIESZ BAB CUDZYCH CZYMKOLWIEK ŚWIDROWAŁ (NI GAŁAMI, NI INNYMI ORGANAMI)

…przysięgam, że nie będę…

2. DAŁAM CI SKARBÓW POSMAKOWAĆ

…bożesz, ależ smakowało!…

3. I WYSTARCZY!!!

…będzie jak u Platona…

4.- NIE POŻĄDAJ WIĘCEJ, BO…

…wiem, wiem…

5.- NIE JESTEŚ MOJŻESZEM, PIĘĆ PRZYKAZAŃ CI STARCZY! GDZIE OBIAD?

…rety… szybko!…

- Kochanie! Obiad podany. A może wolisz do łóżka?

- …!!!

 

 

Z pamiętnika Dobrej Kobiety

Na razie zachowuję ciszę przed burzą. Nie wiem jak długo. Ten mój drań udaje niewiniątko, nie robi nic denerwującego i do szału doprowadza mnie swoją uczynnością. Jestem cała podminowana. Z tego wszystkiego, dwa razy pomyliłam się przy odmawianiu różańca. Do piekła przez dziada pójdę!

Pewna jestem, że łajdak coś przedsiębierze. Do domu wraca jakiś taki wymiędlony, ale nie zionie alkoholem. Wrażych perfum też nie wyczuwam. Myślałam już, że nos mnie zawodzi, ale nie. Byłam na badaniach i lekarz powiedział, że z takim węchem to ja każdą truflę w lesie znajdę!

Ale nie chodzi o trufle. Mniej rozsądna kobieta myślałaby, że męża ma idealnego, ale ja nie dam się w maliny wpuścić! Prawda wyjdzie na jaw i to taka prawda, jakiej oczekuję. Znajdę jego piętę achillesową i przez tą piętę wyłuskam wszystkie grzechy dawne, obecne i przyszłe nawet.

Wczoraj utwierdziłam się w podejrzeniach, bo też niczego nie wywęszyłam. Czuć go było potem, ale takim pochodzącym od pracy, a nie od roboty (potrafię to rozróżnić). Za to dzisiaj przyłapałam świntucha, gdy bezwstydnie gapił się w okno i trzymał za krocze.

Radziłam się proboszcza. Ostrzegł mnie, bym była czujna, jako że licho nie śpi, a diabeł może tkwić w każdym szczególe. Potem kazał mi już iść, bo za chwilę ma rekolekcje z młodszymi grupami. Strasznie zapracowany jest ten nasz pasterz – dobrodziej. Trzeba upiec mu coś pożywnego, żeby z sił nie opadł…

Piszę te słowa cała w nerwach, a ten szuja, ten kanalia, ten chłystek spokojnie gotuje obiad. I jeszcze śpiewa przy tym: „Naród niewierny, trwoży się przestrasza. Na cud Jonasza. Alleluja”! Jeżeli to o czymś nie świadczy, to niech ja się, do nieba, przez ucho igielne przeciskam!

Szopka Przedkatolicka

Rzecz dzieje się w świetlicy domostwa księcia Polan Mieszka I. Jest rok jeszcze nie pański 995 (niektóre, mniej wiarygodne źródła twierdzą, że 965). Damy i dworzanie oddają się grze towarzyskiej. Ubrani są trochę już niekompletnie. Błazen Żałoba szykuje się do zakręcenia butelką

BŁAZEN ŻAŁOBA (puszcza w ruch butelkę i recytuje): Czyś jest biedna, czy bogata, ściągaj majty, srata-tata!

Nagle drzwi do świetlicy otwierają się gwałtownie i w progu staje książę Mieszko I, a za nim grupa sponiewieranych rycerzy

MIESZKO I (wściekle): Bitwa przegrana! Wieleci  znowu nam tyłki skopali!

Przerażone damy łapią się za biusty, a dworzanie krztuszą napitkami

NAŁOŻNICA I (przeraźliwie): Jezusmaria!!!… (zamiera na chwilę)… znaczy się…Trygławswaróg!!! Ach, słabo mi… aaaaaaaaach… (mdleje na wszelki wypadek)

MARSZAŁEK KOPRYWA: Masakra jakaś z tymi Wieletami. Przecież to małe plemię jest. A co będzie jak Niemcy przyjdą? Niemców jest jak piasku w moich drogach moczowych!

MIESZKO I (z nadzieją w głosie): Może nie przyjdą?

MARSZAŁEK KOPRYWA: Przyjdą na pewno, bo ciasno im u siebie!

NAŁOŻNICA II (przeraźliwie): Jezusmaria!!!… (zamiera na chwilę)… znaczy się… Trygławswaróg!!! Niemcy przyjdą?! Przecież to geje są! Mężów naszych pogwałcą! Ach, słabo mi… aaaaaaaaach… (mdleje na wszelki wypadek)

MARSZAŁEK KOPRYWA: Na wschodzie, na razie, spokój, bo Ruskich jeszcze nie ma…

NAŁOŻNICA III (opryskliwie): Nie ma jeszcze Ruskich?! Cholera, co za parszywe tysiąclecie… Idę przypudrować nosek! (wychodzi)

MARSZAŁEK KOPRYWA: Za to, od południa Czesi napierają. Ten ich władca, Bolesław Srogi, to wcale nie jest zabawny…

MIESZKO I (łapie się za głowę): Księstwo moje w ruinie… Wieleci, Czesi i Niemcy napierają… Niech nas Trygław i Swaróg mają w opiece!

KAPŁAN KŁOBUCZEK: Nie masz co liczyć na opiekę, książę. Trygławowi zbrzydły nasze ryby słone i cuchnące. Wspiera teraz Pomorzan. Swaróg też odszedł. Został po nim tylko list na korze brzozowej. (wyciąga list i czyta) „Wasze ofiary są żałosne. Miód słabowity, denary koślawe, a w Kijowie mają okowitę o niebo lepszą! Odchodzę na wschód i nie wiem czy wrócę”…

MIESZKO I (z nadzieją w głosie): A Perkun?

KAPŁAN KŁOBUCZEK (macha ręką): Perkun jest do niczego. Potrafi tylko wiatry zsyłać. (natęża się i demonstruje wiatr zesłany przez Perkuna) Prrrrrrrrrrr!…

MIESZKO I (z rozpaczą w głosie): To już nawet religii nie mamy?!

NAŁOŻNICE IV, V, VI, VII (chórem): My jeszcze mamy religię! Ciągle wierzymy w Kupałę! Idziemy, bo mamy coś ważnego do załatwienia. (wychodzą)

MIESZKO I (desperacko): Co czynić?

WRÓŻ KOGUT Z KÓRNIKA ( z patosem): Co czynić? Polskę Ci czynić wypada! Będziemy przedmurzem chrześcijaństwa!

MIESZKO I: A nie lepiej uciec do Ameryki?

UCZONY MĄŻ BOJAN: To się nie uda! Cholera wie, gdzie ta Ameryka. W oceanie się potopimy…

WRÓŻ KOGUT Z KÓRNIKA: Nie ma innego wyjścia. Polska ma powstać tu i teraz!

MIESZKO I (z rezygnacją w głosie): No dobra. Robimy Polskę! Ale jak? A Wieleci i Czesi? Oni nas zgniotą!

WRÓŻ KOGUT Z KÓRNIKA: Z Czechami zawrzemy sojusz. Musisz tylko pojąć za żonę księżniczkę Dobrawę. Może nie jest to Helenka Vondrackova, ale nie wybrzydzaj… W przyszłości ożenisz się z Niemką, to będzie dopiero hardcore… Dobrawa jest moherową katoliczką. Oczekuje, że ty też ochrzcisz się na katolika. Akurat w religii mamy wakat, więc…

MIESZKO I: A co robi katolik?

WRÓŻ KOGUT Z KURNIKA: Wyrzeka się aborcji, antykoncepcji, in vitro, ideologii gender i, zdaje się, że szatana też. Poza tym, odprawia nałożnice i słucha jak msze odprawiają…

MIESZKO I: Odprawia nałożnice? Eeeeee… Może lepiej na islam przejdziemy? Wyprzedzimy Europę Zachodnią o jakieś 1050 lat!

BŁAZEN ŻAŁOBA: Broń Boże!!!… znaczy się… Broń Trygław!!!… chociaż właściwie, teraz już można Broń Boże!!! Islam alkoholu zabrania!

MIESZKO I: Alkoholu zabrania? To już wolę nałożnice odprawić! Chodźmy się chrzcić… Ale co na to moi poddani powiedzą?

WRÓŻ KOGUT Z KÓRNIKA: A co cię poddani obchodzą? Wiesz co zrobią potomkowie twoich poddanych? Na banknocie 10-ciozłotowym cię umieszczą!

MIESZKO I (zbulwersowany): Cooooo?! Na dyszce? Przecież za dyszkę nawet najtańszego 0,2 nie da się kupić! O chłystki niewdzięczne! Wołajcie skrybę!

Po chwili do świetlicy wchodzi skryba. Rozkłada pergamin, patrzy pod światło na gęsie pióro, zagląda do słoiczka z inkaustem.

SKRYBA: Nie mogę pisać. Inkaust się zesechł… Może okowity doleję?

UCZONY MĄŻ BOJAN: Zwariowałeś, gamoniu? Do inkaustu moczu się dolewa. Do szkoły nie chodziłeś? Chce się komu sikać?

Błazen Żałoba dosikuje do inkaustu.

MIESZKO I: Pisz, skrybo! Tytuł: „Dagome iudex” A dalej co następuje: „Wielce Szanowny Papieżu Świętobliwy! Ja, Mieszko Pierwszy, daję Ci mój kraj wraz z przyległościami, w posiadanie wieczyste. Nie teraz wszakże, lecz dopiero jak ducha wyzionę. Świętopietrze też Ci będziemy płacić, bo chociaż nasze denary koślawe, to chyba nie pogardzisz nimi? Przysyłaj, a żywo, hierarchów i konkordat, bo z utęsknieniem czekamy”!

CHÓR (zwodzi jęcząco): O, biedne prosiątko – Znamy twoją dolę – Skończysz z jabłkiem w ryjku – Na biskupim stole! (10x)

 

P.S. To nie jest szopka polityczna!

 

Walentynka dla Krystynki

Kolega Podśmiechujek nie lubi, kiedy ktoś jest szczęśliwy. Dlatego postanowił zakochać się w bogdance prof. Gendera i, aby uzyskać wzajemność, wysłał jej śpiewającą walentynkę. Walentynka śpiewa na melodię piosenki „Kocham cię kochanie moje” zespołu Maanam.

 

Pragnę Cię Krystyno wiotka,

Pragnę Cię jak Prezes kotka,

Jak kibelka, gdy potrzeba jest wielka!

 

Chcę Cię karmić parówkami,

A gdy będziem całkiem sami,

Moja boska, zliżę keczup Ci z noska!

 

Śnię o Tobie każdej nocy,

Chcę Cię wreszcie mieć w swej mocy!

I nagłe dreszcze miewam, dusza mi wyje. Tak

Mi Ciebie brak!

 

Tylko ty to możesz zmienić,

Chciałbym z Tobą się ożenić!

Tego lata, Prezes niech nas wyswata!

 

Gdy rozlega się z mównicy

Twój anielski głos diablicy,

Płonę cały i już wielkim jest mały!

 

Czas już na spełnienie marzeń,

Czas na życie pełne wrażeń.

Lecz jeśli mnie olejesz, to Twój błąd!

Ja u Grodzkiej znajdę kąt, ciepły kąt… love, love, love…

 

P.S. Na obczyźnie nie ma się w kim zakochać!

 

Cicha noc, zwykła noc…

Cicha noc, zwykła noc…

Tu niewiasta, a tam mąż.

Choć Polaków jest bez liku,

Tylko tych, co na świeczniku,

Obserwujmy wciąż!

Obserwujmy wciąż…

 

Cicha noc, zwykła noc…

W skromnym domku Jarek cny,

Pod poduszkę notes schował,

Wie, że wszystkich posortował,

Będą piękne sny!

Będą piękne sny…

 

Cicha noc, zwykła noc…

Pewien Andrzej cicho łka.

Chciałby głaskać pierś i łono,

Lecz mu tego zabroniono,

Szlaban na to ma!

Szlaban na to ma…

 

Cicha noc, zwykła noc…

Właśnie z panny Tadek zlazł.

Rzekł jej: „Koniec już spowiedzi,

Nie mam siły już się biedzić,

Bo mój konar zgasł!

Bo mój konar zgasł”…

 

Cicha noc, zwykła noc…

Już Beata dawno śpi.

Lecz koszmary jej się śniły,

Że się marsze jej zmyliły

I Prezes był zły!

I Prezes był zły…

 

Cicha noc, zwykła noc…

Gdy jest spokój, nie jest źle.

Choć już dawno zaszło słonko,

Siedzi Krysia nad golonką

I ją z gracją je!

I ją z gracją je…

 

Cicha noc, zwykła noc…

Antek umysł puścił w cwał.

Wymyślenia jest już bliski,

Jak poskromić podłe spiski,

Choć doradca zwiał!

Choć doradca zwiał…

 

Cicha noc, zwykła noc…

W jednym miejscu widać zysk.

W internecie Rysiek siedzi,

Statystyki różne śledzi,

Cieszy mu się pysk!

Cieszy mu się pysk…

 

Cicha noc, zwykła noc…

Paweł czuje wielki gniew.

Bałkaniki nie chce strawić,

Nie chce Piersi błogosławić,

Groźnie marszczy brew!

Groźnie marszczy brew…

 

Nieco później:

 

Cicha noc, święta noc…

Boja modły niesie Mu:

(Póki naród nie rozbity)

Niech działalność tej „elity”

Nie zakłóca snu!

Nie zakłóca snu…

 

 

List od Mikołaja (nie do dzieci)

Szanowny Panie Prezesie!

W pierwszych słowach mojego listu padam na kolana i błagam o wybaczenie! Strasznie mi przykro, ale w tym roku nie zdołam spełnić życzeń Pana Prezesa  :cry:  (to żółte to nie Kim Dzong Un, tylko moja smutna mina). Jednak, co się odwlecze… Obiecuję uroczyście (i na piśmie), że roku pańskiego przyszłego zamelduję wykonanie zadania, które mi Pan Prezes postawił. Swoją drogą, dumny jestem z Pana Prezesa, że Pan Prezes nie żąda niczego dla siebie, że pragnie obdarować innych i że tych innych jest tak wielu!

Nie zgubiłem listy, którą Pan Prezes raczył dostarczyć, więc oświadczam: Najpóźniej do 6 grudnia 2016 roku, każda osoba wymieniona na liście otrzyma następujące prezenty:

1.- Prawomocny wyrok bezwzględnego więzienia (minimum 5 lat)

2.- Sądowy nakaz konfiskaty mienia (także tego, które znajduje się w lodówce i w barku)

3.- Poczesne miejsce w Księdze Zdrajców i Sprzedawczyków

Oczywiście, Pan Prezes może dopisać do listy kogo tylko chce, a ja gwarantuję, że żadnego Lisa nie pominę!

Naprawdę gwarantuję! I w związku z tym mam do Pana Prezesa gorącą prośbę. Proszę, a nawet błagam: Niech Pan Prezes nie zdejmuje mnie ze stanowiska! Niech Pan Prezes nie zastępuje mnie swoim przydupasem współpracownikiem! Pliz! Pliiiiz!! Pliiiiiiiiiz!!! (Wyraz „pliz” znaczy tyle samo co „proszę”, ale jest bardziej rozdzierający).

Przysięgam, że nigdy nie należałem do Platformy. Nigdy nie optowałem za in vitro. Swój wiek liczę od dnia poczęcia, a nie od dnia urodzenia. Zresztą uważam, podobnie jak Pan Prezes, że problem przyrostu naturalnego należy pozostawić bocianom! Panie Prezesie, ja także nie lubię Ruskich. Obiektywnie ich nie lubię (bo to Ruskie) i subiektywnie ich nie lubię (bo chcieli zrobić ze mnie Dziadka Mroza).

W świecie nadprzyrodzonym mogę być Panu Prezesowi przydatny. Już teraz mam ważne informacje. Usłużnie donoszę, że Wróżka Zębuszka już nie zamierza dawać pieniędzy za zęby mleczne. Teraz będzie dawać prezerwatywy! Walenty od walentynek też ma niecne plany. Szykuje gadżety dla zakochanych jednopłciowo! Dodatkowo, ta bezecna para flirtuje z nowoczesną.pl. No świnie po prostu. Wstyd i hańba! :oops: (to żółte z różowym to nie gej, tylko wyobrażenie mojego wstydu).

Tych dwoje niech Pan Prezes pośle na zieloną trawkę! Wróżkę Zębuszkę może zastąpić Krystyna Pawłowicz (wszak na niejednej sałatce zęby zjadła), a na Walentego znakomicie nada się Adam Hofman (nic mu nie brakuje, a chyba, chwilowo, jest bez zajęcia?).

Kłaniam się uniżenie (tak jak Pan Prezes lubi)

Mikołaj

Tak to właśnie wygląda

Tego jeszcze nie ma w Wikipedii, ale wkrótce będzie:

KOBIETOSKOP – Inteligentny (KOBIETO) przyrząd (SKOP) do wgłębnego badania życia wirtualnego, realnego i, być może, także pozagrobowego. Urządzenie wynalazła niejaka Eve Daff i czynem tym głęboko zalazła za skórę niejakiego prof. Gendera. Profesor mocno zazdrości wynalazku, a zazdrość owa jest tylko nieco mniejsza od jego podziwu i szacunku dla wyżej wzmiankowanej Eve.

Ale nie chodzi o definicje. Chodzi o to, że Eve Daff nominowała „Kroniki Mikołaja Miki” do nagrody LBA. Wiąże się to z wielkim wyzwaniem dla mnie – koniecznością udzielenia odpowiedzi na 11 niełatwych pytań. Podejrzewam, że LBA to tylko pretekst. Tak naprawdę Eve Daff przeprowadza badania, bo chce wydać książkę pod tytułem „Jak rodziła się patologia” No trudno. Ja, jako potulny królik (by nie rzec: szczur) doświadczalny, grzecznie i szczerze odpowiadam na pytania:

1. Masz taką sklerozę, że wychodzisz do pracy bez ubrania. Nagle orientujesz się, że jesteś goła/goły i wszyscy patrzą na Ciebie jak na wariata. Co powiesz do tłumu gapiów, by zamknąć im rozdziawione usta?

Gdyby do tego doszło, to niewiele zdążę powiedzieć. Wszystkie kobiety rzucą się na mnie (mam nadzieję, że faceci nie!) i nieprędko pozwolą mi się ubrać…

2.Gdybyś złapała/złapał złotą rybkę, to o co byś ją poprosiła/poprosił? (przypominam – masz 3 życzenia)

1. Dla dobra Polski: żeby ta wredna holenderska menda (Arjen Robben) zaczęła wreszcie podawać piłkę do Roberta Lewandowskiego i ten trollowaty Żabojad (Franck Ribery) też niech podaje!

2. Dla dobra Świata: żeby Ziemia wolniej zaczęła się kręcić wokół swojej osi, bo doba jakaś taka za krótka trochę jest, zwłaszcza w nocy niech się wolniej kręci…

3. Dla dobra mojego (i raczej nie tylko mojego): niechże minimalna stawka godzinowa naprawdę podskoczy do 12 zł.

3. Jaka potrawa wystrzeliła Twoje kubki smakowe w kosmos?

Dobrze przyprawiona zupa ogórkowa… nazajutrz.

4. Twój pomysł na totalnie odlotowy babski/męski wieczór to…

3 X pół, czyli półtora litra na głowę.

5. Piosenka, przy której zawsze masz ochotę tańczyć to…

„Jedzie pociąg z daleka”. Dla mnie jest to przebój wszechczasów jeżeli chodzi o tańce, hulanki, swawole…

6. Rodzisz się po raz drugi… w ciele zwierzęcia  Jaki to zwierz?

Myślę, że jeżeli chodzi o moje powtórne przyjście na świat, to jedynie w ciele wieloryba. W ciałach innych zwierząt za mało jest miejsca na izbę porodową.

7. Najbardziej szalona rzecz popełniona w życiu to…

Było to, nie tak dawno temu, na przymusowym spacerze z pieskiem. Piesek uporczywie nie chciał się wypróżnić. Ja, mocno zniecierpliwiony, dopingowałem go śpiewając, niezbyt cicho, na melodię „Stary niedźwiedź mocno śpi”: niechaj piesek wreszcie sra… niechaj piesek wreszcie sra i tak w koło Macieju: niechaj piesek wreszcie sra… Kiedy, w pewnym momencie, odwróciłem się, zobaczyłem, że za moimi plecami czaił się wyszczerzony sąsiad i wyglądał tak, jakby pukał się w czoło… Takie ci szaleństwa mi się przytrafiają.

8. Dokończ zadanie: Kocham siebie za…

Nie dokończę! Znam typa bardzo dobrze i doskonale wiem, że nie ma w nim nic, za co można by go kochać.

9. Najbardziej zapamiętany przedmiot/przedmioty w szkole to… Dlaczego?

Jeżeli chodzi o przedmiot, to w pamięć wrył mi się taki kozioł przez który trzeba było skakać na lekcjach WF-u. Do dzisiaj mam koszmary – śni mi się, że ten kozioł kopie mnie w ja…

10. Jak zabawisz rozwrzeszczanego dwulatka sąsiadów, którym masz przyjemność opiekować się w piątkowy wieczór?

Zaprowadzę go do zaprzyjaźnionego nielegalnego salonu gier z legalnym wyszynkiem. Jestem pewny, że szczyl będzie zachwycony!

11. Czego zazdrościsz płci przeciwnej?

Chciałbym kiedyś urodzić trojaczki.

 

To wszystko.